Heavy Rain – recenzja

Miasto terroryzuje seryjny morderca zwany Origami killer. W czasie ulewnego deszczu porywa młodych chłopców, których następnie topi w deszczówce. Po kilku dniach ciało ofiary zostaje porzucone w jakimś odludnym miejscu z orchideą leżącą na piersi i figurką orgiami w martwej dłoni. Schemat powtarza się od kilku lat i mimo wielu ofiar policja nie ma najmniejszego tropu. Zabójca pozostaje nieuchwytny. Nad miastem właśnie przechodzi kolejna fala opadów i ginie kolejny chłopiec.

Podczas gry naprzemiennie sterujemy losami czterech postaci. Ethan Mars to ojciec ostatniego z porwanych chłopców. Ethan w przeszłości stracił już jednego syna w wypadku samochodowym, co doprowadziło go do załamania nerwowego. Teraz ma tylko kilka dni na odnalezienie swojego drugiego syna. Ethan przekona się, jak daleko jest się w stanie posunąć ojciec, aby ocalić swoje dziecko. Norman Jayden jest zdolnym agentem FBI zmagającym się z uzależnieniem od narkotyków. Od niedawna zajmuje się sprawą zabójcy origami. Madison Page to dziennikarka, która na skutek pewnych traumatycznych wydarzeń, cierpi na bezsenność. W pewnym momencie jej losy skrzyżują się z innym bohaterem gry. Scott Shelby to prywatny detektyw wynajęty przez rodziny ofiar, celem odnalezienia zabójcy. Scott poszukuje tropów pominiętych przez policję. Postacie te w sprawę zostają zaangażowani w różnych okolicznościach, jednak ich cel jest ten sam — powstrzymać zabójcę. Naszym zadaniem jest doprowadzić każdą z nich do finału i odkryć kto jest bezlitosnym mordercą.

Większość rozgrywki opiera się na tzw. quick time eventach. Na ekranie wyświetla nam symbol wciśnięcia jakiego klawisza i musimy to zrobić w bardzo krótkim czasie. W typowej grze tego typu, jeśli zdążymy, akcja toczy się dalej, jeśli nie przegraliśmy i widzimy ekran śmierci. W Heavy Rain jednak jest to posunięte dalej, gdyż niewykonanie akcji na czas nie kończy gry, ale tworzy rozgałęzienie w fabule. Przykładowo podczas dynamicznej sceny walki co chwila wyskakują nam kolejne komendy, a ich pominiecie, oznacza, że nasza postać dostanie pięścią, jednak będzie walczyć dalej. Dopiero pominiecie kilku takich komend, może doprowadzić do sytuacji, w której nasza postać zostanie pobita. Jednak i to nie kończy fabuły, tylko rozgałęzia ją, doprowadzając do nieco innego przebiegu wydarzeń i zakończenia. Ba! Nasza postać może nawet bezpowrotnie zginąć, jednak mimo tego gra będzie toczyła się nadal.

Gra rozpoczyna się bardzo wolno, niemal w ślimaczym tempie. Jest to zaleta (lub dla niektórych wada) dosyć unikalnego systemy gameplay. W typowej grze przygodowej skupiamy się na przedmiotach kluczowych posuwających akcję naprzód. Jednak tutaj musimy najpierw przejść przez szereg drobnych czynności z tym związanych. Aby założyć bandaż rannemu bohaterowi, nie klikamy po prostu na apteczkę. Trzeba wybierać po kolei odpowiednie przedmioty, odkazić ranę, założyć bandaż i plastry. Każda z tych czynności to osobna akcja do wykonania. Bohater, który właśnie wstał, musi iść do ubikacji, wziąć prysznic, umyć zęby, zanim będzie w stanie się ubrać. Kiedy chcemy odjechać autem, musimy nie tylko otworzyć drzwi, ale także poprawić lusterko, przekręcić kluczy, wrzucić bieg i wreszcie gaz. Takie przywiązanie do detali, początkowo bardzo spowalnia grę, jednak z czasem doceniamy ten system, szczególnie kiedy wydarzenia nabierają tempa. Twórcy też wykorzystują te trywialne czynności na inne sposoby. W pewnym momencie gry zwiedzamy pomieszczenie. Możemy oglądać i dotykać różne przedmioty. Nagle się okazuje, że trzeba stamtąd uciekać, najlepiej nie pozostawiając za sobą żadnych odcisków palców. Które przedmioty dotykaliśmy? Czas goni nieubłaganie.

  Deus Ex - wszystkie nawiązania, smaczki i easter eggi

Interface jest dosyć intuicyjny i próbuje naśladować czynność wykonywana na ekranie. Kiedy mamy podnieść ręce, gdyż ktoś do nas mierzy, osiągamy to, wciskając i trzymając dwa przyciski na padzie (R2, L2). Czasami niektóre czynności wymagają od nas wciśnięcia więcej niż jednego klawisza. Na wyższych poziomach trudności zwiększa się ilość kombinacji do wciskania na padzie oraz czas na ich wykonanie.

Prawdziwi aktorzy Heavy Rain
Modele postaci były wzorowane na aktorach. Pascal Langdale gra Ethana Marsa.

Historia opowiedziana w grze rozkręca się powoli, jednak kiedy wydarzenia nabiorą tempa, siedzimy na krawędzi fotela. Heavy Rain posiada jedne z najlepiej wyreżyserowanych scen akcji w historii gier. Pomaga w tym sposób prowadzenia historii, gdzie z robienia trywialnych rzeczy nagle przechodzimy do szalonego pościgu, w którym goniona postać co chwila rzuca nam jakieś przeszkody pod nogi, a zwykła nudna rozmowa zmienia się w walkę na śmierć i życie. Dodatkowo cały czas towarzyszy nam uczucie, że nasza kolejna decyzja może zaważyć na dalszych losach gry. I niestety czasami pierwszy instynkt nie jest tym właściwym. Dać komuś w zęby, czy może porozmawiać z nim? Zaskoczyć bandytę rabującego sklep, czy podejść do niego otwarcie i przemówić mu do rozsądku? Im dłużej gramy, tym mocniej się wciągamy. Niesamowicie to angażuje w historię, gdy wiemy, że postać, do której się przywiązaliśmy, za chwilę może zginąć i historia potoczy się bez niej. W większości gier, kiedy przegrywamy, wczytujemy ostatni save i próbujemy jeszcze raz, ale tu, po prostu musimy się pożegnać z postacią, do której się przywiązaliśmy. Nie ma możliwości cofnięcia swoich błędów, oprócz rozpoczęcia gry od początku. Niewiele gier potrafi aż tak emocjonalnie zaangażować gracza. Na to wszystko dochodzą liczne wybory moralne. W trakcie gry wielokrotnie musimy podejmować decyzje, które mogą zaważyć na czyimś życiu lub śmierci. Wszystko w naszych rękach.

Grafika jest ładna, jednak w dzisiejszych czasach nikogo na kolana nie powali. Sposób przenoszenia emocji z twarzy aktorów był na tyle zaawansowany, że Sony za okrągłą sumkę zapewniło sobie grę wyłącznie na swoją platformę. Dziś w 2018 nie robi to już na nikim wrażenia, gdyż każda szanująca się gra AAA, używa prawdziwych aktorów i robi to w sposób dużo lepszy, jednak w 2010 było prawdziwy przełom. Postęp dokonał się także w zakresie integrowania historii w rozrywkę, czego przykładem są gry Takie jak The Lat of Ust czy Charter, gdzie jedno nie przeszkadza drugiemu. Jeśli graliśmy w tego typu gry, Heavy Rani może nieco trącić myszką. Jednak należy pamiętać, że twórcom Heavy Rain, nie chodziło o stworzenie typowej gry akcji, tylko o zburzenie tej niewidzialnej bariery pomiędzy filmem a grą wideo.

W 2016 ukazał się remake gry przygotowany na konsolę PlayStation 4. Oprócz podciągniecie grafiki do pełnego 1080, podmianie tekstur i dodaniu kilku efektów typu antyaliasing, nie występują większe różnice. Oprócz zmian graficznych gra jest identyczna, nie zmieniono, żadnego elementu fabularnego. Niestety konwersja obfituje w kilka pomniejszych bugów. Najgorszym z nich jest czkawka, która występuje podczas pierwszego grania. Okazjonalnie występują też spadki FPS. Gra jest dostępna w postaci cyfrowej, jak i pudełkowej w komplecie z inną grą tego samego studia — Beyond: Dwie dusze.

  Sanitarium na PC - wyjaśnienie fabuły i interpretacja symboliki

Teraz niestety trzeba porozmawiać o wadach. Najważniejsza jest scenariusz. O ile sama historia jest opowiedziana bezbłędnie pod względem tempa i budowania napięcia, tak posiada ona kilka dziur fabularnych, o których napiszę w innym artykule. Cześć z nich powstała na skutek wycinania materiału, co doprowadziło do pewnych nielogiczności (jedna z postaci kontaktuje się z drugą, chociaż nigdy się nie spotkali i nie powinni się znać). Scenariusz, chociaż oferuje jedne z najbardziej wgniatających scen, posiada też stereotypowe scenki i postacie rodem z jakiegoś b-klasowego filmu. Pewne rzeczy są też niezbyt jasno wytłumaczone. Przykładowo agent FBI, posiada specjalne okulary, z tzw. enchanced reality. Dzięki nim może zmienić, wystój swojego brudnego biura, w bezkresny krajobraz Marsa, ale też i odnaleźć niewidoczne gołym okiem ślady pozostawione przez zabójcę (przypomina to wiedźmiński zmysł). Gra w żaden sposób nie sugeruje, aby akcja działa się przyszłości czy też w alternatywnej rzeczywistości, skąd wiec taki sprzęt? Jeśli poczytamy instrukcję, dowiemy się, że to testowy egzemplarz, jednak wolałbym, aby gra nam to wyjaśniała. No i rozwiązania rodem z seriali CSI, też rażą. Kiedy znajdziemy odcisk palca, okulary od razu wiedzą do kogo one należą. Aktorstwo, chociaż jest poprawne, nigdy nie wybija się ponad pewien standard. Tutaj niestety jest to wina technologii, gdyż na nagraniach z tworzenia gry widać, że część z emocji pokazywanych przez aktorów, zwyczajnie nie została odwzorowana poprawnie w komputerze. Sterowanie czasami sprawia problemy. Poruszamy się postacią w stylu znanym z gier Resident Evil. Powoduje to problemy przy zmianie rzutu kamery, gdyż nasza postać może skręcić w złą stronę. Ba! Czasami gra sama zmienia kierunek marszu naszej postaci, wyrządzając nam niedźwiedzią przysługę. Bardzo dziwne, że twórcy nie pozwolili na większą kontrolę, nad kamerą, gdyż zdążały się sytuacje, w których nie można było czegoś odnaleźć, gdyż symbol akcji tego przedmiotu był zasłonięty właśnie z powodu złego rzutu kamery. Ostatni problem występuje sporadycznie, ale może nam napsuć sporo krwi. Otóż czasami gra nie komunikuje nam, co dana postać zrobi. Doprowadza to do sytuacji, w której możemy wykonać kilka różnych czynności, z których każda ma przypisany odpowiedni ruch na padzie, jednak nie wiemy, która jest, która i w rezultacie możemy wykonać akcję, której nie chcieliśmy.

Interaktywny dramat Heavy Rain to jedna z najlepszych gier w swoim gatunku. Świetna trzymająca w napięciu historia, ciekawi bohaterowie i niesamowite sceny akcji. Szkoda, że w tak świetnym produkcie znalazły się także błędy: stereotypy i kilka luk scenariuszowych. Jednak mimo swoich wad, Heavy Rain jest jedną z najlepszych pozycji, jeśli chodzi o pomost pomiędzy filmami a grami.

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*