Mad Max 2015 – recenzja gry

Seria filmów „Mad Max” wywarła ogromny wpływ na świat gier komputerowych. Inspiracje twórczością George’a Millera można odnaleźć w tytułach takich jak „Fallout”, „Wasteland”, „Rage”, „Borderlands”, „Fuel” i wielu innych. Mimo to oficjalnych, licencjonowanych gier powstały tylko dwie. Pierwszą z nich jest wydany w 1990 roku na konsolę Nintendo Entertainment System „Mad Max”. To prosta zręcznościówka z elementami eksploracji i strzelania, luźno oparta na wydarzeniach z filmu „Mad Max 2: The Road Warrior”. Drugą jest omawiana poniżej gra, zatytułowana po prostu „Mad Max”.

Fabuła gry Mad Max

Max zostaje napadnięty przez bandę łupieżców dowodzonych przez okrutnego Scrotusa. Mimo że udaje mu się odeprzeć atak i okaleczyć przywódcę, sam zostaje ciężko pobity i traci najcenniejszą rzecz, jaką posiada na pustkowiach — swoje auto. Krótko potem spotyka mechanika Chumbucketa — ekscentrycznego, religijnie oddanego maszynom dziwaka, który uznaje Maxa za wybrańca i pomaga mu stworzyć nowy pojazd: Magnum Opus.

Fabuła gry jest kanoniczna w stosunku do filmowej serii. Wydarzenia osadzono w okresie pomiędzy akcją „Furiosy” a „Fury Road”, co daje twórcom pewną swobodę, ale jednocześnie nakłada ograniczenia wynikające z ustalonego już uniwersum. Kilka postaci z gry pojawia się również w filmach – przykładowo Scrotus jest synem Immortana Joe, co stanowi ciekawe powiązanie dla fanów serii i buduje spójność świata przedstawionego. Mimo tego potencjału narracyjnego sama historia nie wykorzystuje w pełni możliwości, jakie daje to uniwersum.

Fabuła wypada bardzo ubogo, nawet na tle innych części „Mad Maksa”. Całość sprowadza się do wykonywania kolejnych zleceń, które mają przybliżyć Maxa do odzyskania pełnej sprawności bojowej i zemsty na Scrotusie. Brakuje tu wyraźnych punktów kulminacyjnych, zaskakujących zwrotów akcji czy pogłębienia relacji między bohaterami. Postacie drugoplanowe nie otrzymują wystarczająco dużo czasu, by naprawdę zaistnieć w pamięci gracza. Sam Max pozostaje milczącym, zdystansowanym samotnikiem — co pasuje do jego charakteru, ale nie pomaga w budowaniu emocjonalnego zaangażowania. W efekcie historia pełni raczej funkcję tła dla rozgrywki niż jej istotnego motoru napędowego.

Otwarty świat

Pod względem mechanik „Mad Max” to gra akcji z elementami sandboksa. Poruszamy się tu po ogromnej, otwartej mapie, w której przeważają bezlitosne pustkowia usiane siedziskami bandytów. Bazą wypadową jest garaż Chumbucketa, gdzie można dokonywać niezbędnych napraw, ulepszać pojazd i uzupełniać zapasy. Po wyruszeniu na pustkowia wybieramy między misjami głównymi a dziesiątkami misji pobocznych. Zadania dodatkowe są bardzo liczne i zróżnicowane: można niszczyć totemy wrogich frakcji, odwiedzać punkty obserwacyjne, szukać ukrytych artefaktów i części, przejmować siedziby przeciwników, brać udział w wyścigach lub po prostu eksplorować teren w poszukiwaniu zasobów. Z czasem można zawrzeć sojusze z niektórymi frakcjami i uzyskać dostęp do kolejnych baz wypadowych. Choć opcjonalnych aktywności jest mnóstwo, po pewnym czasie wkrada się powtarzalność. Większość misji opiera się na schemacie: zlokalizuj obóz, wyeliminuj ochronę, przeszukaj ruiny, zbierz surowce i ruszaj dalej. Co gorsza, choć te zadania teoretycznie są opcjonalne, w praktyce trzeba je wykonać, by zdobyć ulepszenia niezbędne do dalszych postępów w grze.

2015 mad max gra

Podobieństwa do Batman Arkham

Esencją „Mad Maksa” jest walka – zarówno wręcz, jak i za kierownicą. Starcia z wrogimi pojazdami nie sprowadzają się do samego taranowania. Do dyspozycji mamy harpuny, dzidy z ładunkami wybuchowymi, miny czy miotacze ognia. Jeśli wolimy prostsze rozwiązania, można po prostu przestrzelić oponę przeciwnikowi. Starcia drogowe są dynamiczne i efektowne. Jeszcze lepiej wypadają walki na pięści, wyraźnie inspirowane serią „Batman: Arkham”. Podobnie jak tam, nad głowami wrogów pojawiają się ikony sugerujące nadchodzący atak, dając ułamki sekundy na reakcję. System walki jest bardzo satysfakcjonujący, ale w porównaniu z batmanowskim pierwowzorem mniej rozbudowany. Batman korzysta z efektownych, akrobatycznych ruchów i gadżetów, a Max przypomina raczej ulicznego zabijakę. Walka jest przez to bardziej realistyczna i brutalna, ale zarazem mniej widowiskowa. Najsłabiej wypadają pojedynki z bossami, które zawsze przebiegają według tego samego schematu: czekamy na potężny atak bossa, po którym jego broń na moment się blokuje, wykorzystujemy tę chwilę, by zadać obrażenia, a potem znów czekamy na kolejn otwarcie.

recenzja Mad max gra

Oprawa graficzna

Grafika dobrze oddaje przesiąkniętą barwami stylistykę filmu z 2015 roku, skutecznie sprzedając wizję wyniszczonego, postapokaliptycznego świata. Dominują tu wypłowiałe odcienie żółci, pomarańczy i brązu, które podkreślają bezlitosny charakter pustkowi. Ogromne przestrzenie, rozciągające się po horyzont wydmy oraz pozostałości po dawnym świecie — zardzewiałe wraki, zniszczone konstrukcje i prowizoryczne obozowiska — budują wiarygodną i sugestywną wizję upadłej cywilizacji. Niestety po pewnym czasie widok piaskowych wydm, wyschniętych koryt rzek i stert złomu zaczyna się nużyć ze względu na ograniczoną różnorodność lokacji. Świat gry, choć rozległy, po jakimś czasie nie ma nic nowego do zaoferowania. Słabym elementem są także bardzo sztuczne mimiki postaci, które odstają od reszty oprawy graficznej i psują odbiór scen dialogowych. Dodatkowo sporadycznie można natknąć się na mdłe tekstury w niskiej rozdzielczości.

„Mad Max” z 2015 roku to solidna, choć momentami mocno powtarzalna gra akcji w otwartym świecie. Studio Avalanche oddało brutalny klimat uniwersum – jest brudno, surowo i bezkompromisowo, a walka daje mnóstwo satysfakcji. Fani postapokaliptycznych klimatów będą zadowoleni, jednak gracze oczekujący głębokiej fabuły czy rozbudowanych zagadek mogą się rozczarować.

Mad Max 2015 – okładka gry; recenzja
Mad Max
Solidna, choć momentami mocno powtarzalna gra akcji w otwartym świecie.
Zalety
System walki
Pościgi
Grafika dobrze naśladuje film
Wady
Pojedynki z bossami
Modele postaci
Powtarzalność
6

Mad Max – najważniejsze informacje

  • Producent: Avalanche Studios
  • Wydawca: Warner Bros. Interactive Entertainment
  • Data premiery: 1 września 2015
  • Platformy: PlayStation 4, Xbox One, PC
  • Gatunek: gra akcji / open world
  • Czas przejścia: ok. 20 godzin (fabuła), 40+ godzin (100%)
  • Polski dubbing: nie

The last of Us – recenzja pierwszego sezonu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *