Entuzjasta Gier

Gry, filmy, seriale, ciekawostki

Larry 7: Miłość na fali – recenzja

Larry 7 miłość na fali

Mimo kolejnych niepowodzeń, Larry Laffer wciąż szuka kobiety swojego życia. Niestety jak zwykle ma pecha. Shamara, czyli piękność, o której względy zabiegał w grze Leisure Suit Larry 6: Shape Up or Slip Out! rzuca go. Jedyną pociechą jest znaleziony w jej apartamencie bilet na rejs luksusowym statkiem. Larry postanawia pojechać na wymarzone wakacje, z nadzieją poznania wymarzonej piękności. Okazja trafia się sama. Ponętna pani kapitan organizuje serię konkursów dla pasażerów. Główną nagrodą jest możliwość spędzenia z nią nocy. Larry oczywiście nie jest w stanie przejść obok tego obojętnie, więc rozpoczyna serię intryg mających doprowadzić do zwycięstwa we wszystkich konkursach.

Pod względem graficznym Larry 7 to wielki krok naprzód. Pierwsze odsłony jego przygód korzystały z prostej grafiki wektorowej, a kolejne z przyjemnego dla oka pikselartu. W Larry 7 po raz pierwszy użyto ręcznie rysowanej grafiki przywodzącej na myśl klasyczne kreskówki Disneya. Bajkowa stylistyka świetnie pasuje do konwencji gry. Wrażenie psują jedynie animacje, gdyż mają zdecydowanie zbyt małą ilość klatek. Al Lowe dwa lata wcześniej wydał grę Torin’s Passage i nawet tam animacje były bardziej dopracowane.

Larry miłośc na fali

Postać kontrolujemy przy pomocy interfejsu point and click. Kliknięcie lewego klawisza myszy to przemieszczanie się i użycie/podniesienie danego obiektu. Prawy przywołuje menu kontekstowe, z którego możemy wybrać jedną z opcji: obejrzyj, dotknij, otwórz itp. Lista tych czasowników zwiększa się w zależności od okoliczności. Jeśli klikniemy jakąś potrawę, wśród opcji będzie „jedz” a klikniecie okna może przywołać opcję „zbij”. Dodatkowo możemy popuścić wodze fantazji, używając opcji „inne”, która jest parserem pozwalającym wpisywać własne komendy. Jest to nawiązanie do wczesnych odsłon serii, w których postać kontrolowana była właśnie przy pomocy komend wpisywanych z klawiatury. Przy pomocy tego samego menu wybieramy przedmioty do użycia. Aby połączyć ze sobą dwa przedmioty, trzeba wyświetlić całą listę posiadanych przedmiotów, kliknąć jeden z nich i z wywołanego menu wybrać nazwę drugiego. System ten jest niepotrzebnie udziwniony, jednak po jakimś czasie grania idzie się do niego przyzwyczaić.

Zagadki są w większości logiczne. Niektóre są dosyć oczywiste, inne wymagają kreatywnego myślenia, jednak większość z nich ma jakieś uzasadnienie. Nowością w serii jest częściowe odejście od linearności. Aby zdobyć pozwolenie na wstęp do kajuty pani kapitan, Larry musi wziąć udział w czterech konkurencjach: gotowania, sprawności miłosnej, rzucie podkową i grze w kości. Do tych konkurencji możemy podchodzić w dowolnej kolejności.

  Hitman 2007 - recenzja | adaptacje gier komputerowych

Larry 7 to najpikantniejsza część cyklu. W poprzednich odsłonach nagość była jedynie zasugerowana, lub pokazana okazjonalnie. Tutaj każdą z uroczych kobiet możemy podziwiać w pełnej okazałości. Gdy rozmawiamy z opalającą się kobietą, której wdzięki zasłaniane są przez gałąź, wystarczy kliknąć prawym klawiszem myszy i wpisać „popchnij”, aby prowadzić dalszą konwersację, podziwiając walory naszej rozmówczyni. Każda spotkana przez nas niewiasta ma specjalny kod na odsłonięcie wdzięków.

Autorzy dodali mnóstwo dodatkowych atrakcji. Na planszach poukrywane są znajdźki stylizowane na grę „Gdzie jest Wally?”. W przypadku posiadania oryginalnego wydania pudełkowego istnieje możliwość użycia specjalnej karty z zapachami. Przypomina to reklamy perfum umieszczane w papierowych magazynach. Kartka po potarciu wydziela określony zapach. Gdy wchodzimy do nowego pomieszczenia, gra pokazuje nam, którą cześć karty powinniśmy potrzeć. Biorą pod uwagę, że gra ma na karku prawie 25 lat, istnieje mała szansa, aby karta wciąż trzymała aromat. Na niektórych planszach wiszą portrety twórcy serii — Ala Lowe. Dzięki specjalnej opcji możemy je podmienić na własne. Gra pozwala także na podłożenie własnego głosu jednej z postaci. To jednak nie koniec. Gra posiada mnóstwo małych ciekawostek do odkrycia. W okrętowym klubie odbywa się występ komika. Nie mamy większego powodu, aby zostać w tym pomieszczeniu, jednak autorzy nagrali ponad pół godziny materiału. Za wysłuchanie całego stand-upu dostajemy nawet dodatkowe punkty. Możemy się pobawić we wpisywanie poleceń poprzez parser. Dodatkowych komend jest grubo ponad setka, jednak większość to zwykłe gagi. Pod względem róznego rodzaju dodatkowych atrakcji, siódma odsłona przygód Larry’ego to prawdziwa łabędzia pieśń Sierry.

O samej fabule nie ma się co rozpisywać, gdyż jest taka sama jak w każdej innej części. Larry próbuje zdobyć „główną” kobietę, po drodze spotykając kilka piękności. Oczywiście jak to w serii bywa, wybranki Larry’ego chcą coś w zamian. Kolejne podboje są okazją do umieszczenia w grze różnego rodzaju gagów. Żarty oscylują od naprawdę zabawnych aż po tatusiowe suchary. Gra jest pełna podtekstów, stereotypów i rubasznego klimatu, jednak nigdy nie staje się ordynarna.  Jeśli ktoś ma wrażliwość stereotypowego millenialsa, żarty mogą go trochę razić, jednak większość graczy powinna się przy produkcji bawić dobrze.

  Contradiction - Spot The Liar! - recenzja

Larry 7: Miłość na fali, wersja PL

Gra była jedną z pierwszych produkcji spolszczonych przez gwiazdorską obsadę. W rolę Larry’ego wcielił się Jerzy Stuhr, a panią kapitan zagrała Katarzyna Figura. Trzeba przyznać, że dobór głosu głównego bohatera był strzałem w dziesiątkę. Aktor nie wziął pieniędzy tylko po to, aby nagrać kilka linijek dialogu – Stuhr naprawdę daje z siebie wszystko. Dla porównania, w wydanej w podobnym okresie grze Hopkins FBI, równie utalentowany Janusz Gajos brzmi jakby czytał audiobooka. Świetnie sprawdzają się także inni aktorzy. Mamy narratora, który w niezwykle zabawny sposób komentuje poczynania głównego bohatera, homoseksualnego recepcjonistę, który na zmianę podrywa głównego bohatera, lub okazuje mu niechęć, konserwatywną bibliotekarkę zmieniającą się w lubieżną nimfomankę, krupiera nieznoszącego „amerykańskich dupków”, czy barmana wyglądającego jak sobowtór Elvisa. Głos każdej z postaci jest dobrany perfekcyjnie. Prawdziwym złodziejem scen jest jednak Miriam Aleksandrowicz w roli „czcigodnej” Janci, która nie potrafi wypowiedzieć zdania bez używania wulgaryzmów.

Nawet najlepsza obsada nie pomoże, jeśli nie dostanie dobrych dialogów do zagrania. W grach z serii o Larrym tradycją są różnego rodzaju aluzje i nawiązania do seksu. Ze względu na swoją a specyfikę, niektóre z nich są po prostu nieprzetłumaczalne. Na szczęście tłumacz poszedł po rozum do głowy i zamiast przekładać wszystko jota w jotę, zwyczajnie pozmieniał niektóre dialogi. Główny recepcjonista w wersji oryginalnej jest zwolennikiem teorii spiskowych i oskarża Larry’ego o szpiegowanie dla rządu, za to w polskiej zarzuca mu bycie reprezentantem ciemnogrodu. W wersji angielskiej barman przemawia głosem chamskiego zakapiora. W polskiej rozmarzonym tonem opowiada, że chciałby posiadać aparat Zorka 5, bo miałby pretekst do zagadywania kobiet o Piwowskim. Autor tłumaczenia gdzie się dało poumieszczał nawiązania do polskiej rzeczywistości i popkultury. Trzeba przyznać, że większość z przetłumaczonego materiału wypada lepiej niż w wersji angielskiej.

Miłość na fali świetna przygodówka, znajdująca się w czołówce gier wyprodukowanych przez Sierrę. Dodatkowo jest to także jedna z najlepiej spolszczonych i zdubbingowanych gier w historii. Jeśli nie przeszkadza wam niewybredny humor i nieco przestarzała grafika, gra zapewni kilka godzin świetnej zabawy.

Leisure Suit Larry – Wet Dreams Don’t Dry – recenzja