Assassin’s Creed Freedom Cry – recenzja

Assassin's Creed freedom cry tapeta

Assassin’s Creed: Black Flag osiągnęło wielki sukces komercyjny i doczekało się kilku rozszerzeń fabularnych. Podobnie jak w przypadku innych gier z serii AC, dodatki te to niewielkie DLC wprowadzające dwie lub trzy misje do głównego wątku. Wyjątkiem od reguły jest omawiany tutaj Freedom Cry, który został rozbudowany do tego stopnia, że autorzy postanowili go wydać jako niezależny tytuł.

Fabuła rozpoczyna się kilkanaście lat po zakończeniu Assassin’s Creed 4. Głównym bohaterem jest Adéwalé – czarnoskóry kwatermistrz głównego protagonisty Black Flag, Edwarda Kenwaya. Adéwalé awansował w hierarchii asasynów i zlecane mu są coraz ważniejsze misje. Podczas jednej z nich – próby przechwycenia przesyłki templariuszy, jego statek wpada w sztorm, a Adéwalé zostaje z pokładu spłukany i trafia na brzeg Port-au-Prince (obecna stolica Haiti) będącego zagłębiem handlu niewolnikami. Aby ukończyć swoją misję, Adéwalé potrzebuje pomocy lokalnego ruchu oporu. Na jego czele stoi współpracująca z templariuszami właścicielka lokalnego domu uciech – Bastienne. Adéwalé zawiązuje z nią tymczasowy sojusz.

Tematyka gry jest poważniejsza od Black Flag. Edward Kenway był pijakiem i hulaką, który w szeregi zakonu dostał się przypadkiem. Jego przygody cechowała lekkość. Główną tematyką Freedom Cry jest handel ludźmi, usankcjonowany prawnie rasizm i rewolucja, co powoduje, że całość jest mroczniejsza i poważniejsza od AC4. Akcja rozgrywa się w okresie poprzedzającym rewoltę niewolników, która ostatecznie przerodziła się w rewolucję, której kulminacją było zniesienie niewolnictwa i założenie Republiki Haiti. Rozgrywka wygląda niemal identycznie jak w Black Flag, jednak kilka opcji zostało z gry wyciętych. Przepadł wątek ekonomiczny, polegający na rozbudowywaniu floty statków. Oprócz dziewięciu głównych zadań nie uświadczymy żadnych misji pobocznych. Aby to „wynagrodzić”, twórcy wprowadzili obowiązkową liczbę uwolnionych niewolników, jaką należy zdobyć, aby odblokować kolejną misję. Całość rozgrywa się na małej mapie będącej niewielkim wycinkiem Karaibów. Niestety dodatek w żaden sposób nie jest połączony z AC4, więc nie można popłynąć do portów znanych z oryginalnej gry. Wielka szkoda.

  Historia serii Resident Evil – Resident Evil 4

Najważniejszą nową mechaniką jest wspomniane już oswobadzanie niewolników. Możemy tego dokonywać na kilka sposobów. Uciekinierom pomagamy zabiciem ścigającego ich handlarza, a rannych niewolników musimy przetransportować w bezpieczne miejsce. Możemy także udać się na targ niewolników i, albo wykupić od nich cały „towar”, albo po prostu zabić wszystkich nadzorców i ukraść klucze do klatek. Wreszcie możemy oswobadzać całe plantacje. Jest to typowa misja skradankowa, w której odnajdujemy plantację i zaczynamy systematyczną likwidację nadzorców. Trzeba jednak uważać, bo w momencie wykrycia strażnicy nie zlecą się do nas niczym barany na rzeź, a zaczną zabijać niewolników. Alarm może więc oznaczać przyczynienie się do śmierci wszystkich uwięzionych.

 

Autorzy nie pokusili się o dodanie większej ilości broni. Pojawiły się jedynie dwa nowe narzędzi zagłady. Nowymi nabytkami są: garłacz, którym można zastrzelić kilku wrogów jednocześnie, oraz pozwalająca na bardzo brutalne wykończenie przeciwników maczeta. Oprócz tego Adéwalé dostaje do dyspozycji fajerwerki, którymi może odwracać uwagę strażników.

Największą wadą gry są jej problemy techniczne. Ciała zabitych przeciwników potrafią odbijać się od ziemi niczym piłka do kosza albo wystrzeliwują wysoko w powietrze, jakby ktoś je wystrzelił z armaty. Adéwalé podczas jednej z misji zwyczajnie przeniknął przez ścianę budynku i został uwięziony w mrocznym limbo, z którego nie było ucieczki oprócz restartu gry. W Assassin’s Creed Black Flag tego typu problemy nie występowały.

Freedom Cry mimo kilku wad to jeden z najlepszych DLC do gier z serii. Co prawda pod względem gameplayu dodatek nie wnosi zbyt wiele, jednak na szczęście wynagradza to dramatyczna i ciekawa historia. Biorąc pod uwagę niewielką cenę, warto sięgnąć po ten tytuł.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*