Late Shift – recenzja

W latach 90. FMV było jednym z najpopularniejszych gatunków gier. Ich produkcja była prosta – FMV miało być połączeniem filmu i gry. Oglądamy prawdziwy film i w pewnym momencie przejmujemy kontrolę nad postacią, a od powodzenia naszej akcji zależy dalszy przebieg fabuły. W teorii brzmiało to dobrze, jednak w praktyce, technologia jeszcze nie stała na odpowiednim poziomie. Gry wyświetlały filmiki w bardzo niskiej rozdzielczości, aspekt grywalny często ograniczał się do prostych sekwencji QTE, a produkcję cechowało dziadowskie aktorstwo i kiepskie efekty specjalne. Istnieje kilka chlubnych wyjątków od tej reguły takich jak: Wing Commander, Ripper, Phantasmagoria czy Under a killing moon, jednak ogólnie gry FMV uznano za ślepą uliczkę branży gier.

Pod koniec lat 90. zainteresowanie gatunkiem niemal wygasło. Reputacja gier FMV była zszargana do tego stopnia, że nawet, gdy wreszcie stało się możliwe tworzenie gier tego typu bez żadnych technicznych ograniczeń, prawie nikt nie chciał tego robić. Przełom nastąpił dopiero w 2015, gdy ukazała się bardzo dobrze oceniana produkcja Her Story. Gra zebrała bardzo wysokie oceny i została komercyjnym sukcesem, co spowodowało ponowne zainteresowanie gatunkiem. I właśnie na fali tej popularności powstała omawiana tu gra pt. Late Shift.

Głównym bohaterem jest student Matt dorabiający nocami jako dozorca na strzeżonym parkingu. Feralnej nocy przyłapuje on na gorącym uczynku złodzieja kradnącego drogie auto, niestety przestępca okazuje się uzbrojony i bierze Matta na zakładnika. Główny bohater zostaje zabrany przez niego do kryjówki szajki planującej duży skok na dom aukcyjny. Ponieważ jeden z przestępców doznał wypadku, Matt zostaje zmuszony do współpracy. Od tej pory wszystko leży w rękach graczy – pomóc przestępcom, czy sabotować ich wysiłki.

Late shift przestępcy

Fabuła jak widać, nie jest specjalnie wyszukana. Gra używa schematów znanych z różnych produkcji kinowych. Co ją odróżnia, to wpływ naszych decyzji na przebieg akcji. Wdajemy się w bójkę, czy też może uciekamy? W trakcie ucieczki wyskakujemy przez okno czy zbiegamy po schodach pożarowych? W zależności od podjętej decyzji fabuła może potoczyć się nieco inaczej, a niektóre decyzje efektem motyla odbiją się na zakończeniu całej historii. Tych jest siedem, a ich odkrycie wymaga kilkukrotnego przechodzenia gry.

  Historia i upadek serii Nieśmiertelny (Highlander)

Late shift gra

Dużą zaletą Late Shift są jej walory produkcyjne. Większość gier tego typu próbuje różnych sztuczek, aby ukryć niski budżet. Akcja rozgrywa się w jednym miejscu albo aktorzy grają na tle green screenu, co często wygląda sztucznie. Tutaj mamy do czynienia z pełnoprawnym filmem kręconym w prawdziwych lokacjach. Akcja dzieje się w różnych miejscach, od zatłoczonych londyńskich ulic aż po zakończony efektowną kraksą pościg samochodowy. Na podobnie wysokim poziomie stoi aktorstwo. Obsada jest dobrze dobrana i wciela się w swoje postacie bardzo przekonująco. Late Shift to po prostu kawał porządnie nakręconego kina.

Pod względem realizacyjnym Late Shift zasługuje na wiele superlatyw, jednak jest to produkcja daleka od doskonałości. Przede wszystkim – brak w niej interaktywności. Oglądamy lecący film i co kilka minut na dole ekranu pojawia się wybór dalszego postępowania. Na wybranie jednej z możliwości mamy kilka sekund, a jeśli nie zdążymy, wybrana zostanie ta znajdująca się po lewej stronie. To wszystko. Nie ma żadnego rozwiązywania łamigłówek, wchodzenia w interakcje, wybierania dialogów lub szukania jakiegoś przedmiotu na ekranie. Late Shift przypomina pod tym względem przeskakiwanie pilotem rozdziałów DVD. Gra też w żaden sposób nie sygnalizuje nam, kiedy dokonał się ostatni zapis, więc nie wiadomo, kiedy można ją wyłączyć bez utraty postępu. Ostatnim zarzutem jest powtarzalność historii. Owszem, istnieją odnogi fabularne prowadzące do kilku zakończeń, jednak większość z dokonanych wyborów ma niewielki wpływ na przebieg wydarzeń. Bohater nie zdążył wsiąść do odjeżdżającego auta? Żaden problem, za chwilę zadzwoni po taksówkę i dotrze do tego samego celu. W praktyce oznacza to, że aby zobaczyć wszystkie 7 zakończeń, trzeba obejrzeć niemal identyczny film 7 razy, a dla niektórych może to być zbyt duże wyzwanie.

  Solaris, Stanisław Lem - Recenzja

Late shift wybory

Late Shift świetnie sprawdza się jako interaktywny film, ale ciężko ten tytuł nazwać prawdziwą grą. Oprócz dokonywania prostych wyborów, produkcja nie zapewnia żadnych innych atrakcji. Najłatwiej przyrównać ją do interaktywnego odcinka serialu Czarne Lustro zatytułowanego „Bandersnatch”. Jeśli podobało nam się dokonywanie wyborów przy pomocy pilota, tutaj znajdziemy coś podobnego. Trzeba jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do darmowej (dla abonentów) produkcji Netflixa, Late Shift kosztuje ponad 50 złotych, a w tej cenie oferuje zaledwie godzinę zabawy. Osobiście uważam, że te pieniądze można wydać o wiele lepiej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*