Upgrade – recenzja (2018)

Grey Trace – zwykły mechanik samochodowych zostaje napadnięty przez grupę bandytów. W wyniku napadu ginie jego żona, a Grey zostaje sparaliżowany. Tajemniczy bogacz, któremu Trace naprawiał auto, proponuje eksperymentalną operację wszczepienia chipa, który pomoże mu odzyskać władze w nogach. Grey zgadza się. Operacja ma nieoczekiwany skutek uboczny – okazuje się, że chip jest sztuczną inteligencją, która potrafi rozmawiać ze swoim nosicielem. STEM, bo tak się nazywa nowatorski implant, potrafi jednak coś więcej, niż tylko poruszać sparaliżowanym ciałem – potrafi także za pozwoleniem właściciela przejąć kontrole nad całym ciałem, czyniąc z nosiciela superszybką maszynę do zabijania. Ponieważ policja nie potrafi rozwiązać sprawy napadu, Grey postanawia wykorzystać nowo nabyte umiejętności, aby wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę.

Reżyser Leigh Whannell tworzy kolejny film o zemście. Zabili mi rodzinę, nie mam po co żyć, więc zabiję tych, którzy mnie skrzywdzili. Filmów takich były setki, jeśli nie tysiące. Filmowcy stają na głowie, aby wycisnąć z tego gatunku, coś więcej niż samą satysfakcję z sprawiedliwości stało się zadość. Tutaj jest to wspomniany wcześniej chip. Logan Marshall Green, grający Greya ma przed sobą trudne zadanie, aby zagrać faceta, którego ciało dosłownie demoluje swoich przeciwników, podczas gdy jego twarz wyraża całe spektrum emocji od przerażenia, aż do obrzydzenia tym, co się dzieje. STEM rozprawia się z przeciwnikami w wyjątkowo okrutny sposób (jedna ze scen wygląda jak wyjęta z cyklu Piła). Granie sceny walki i jednoczesne okazywanie przeczących temu emocji może wyjść groteskowo, jednak tutaj się udaje. Logan ma zresztą więcej trudnych scen. Film nie przechodzi od razu do akcji, serwując nam blisko dwadzieścia minut bezradności głównej postaci.

  Mniej znane filmy - Ghajini, recenzja filmu z 2008

Oprócz aktorstwa mocną stroną filmu jest scenariusz. Mimo całej kiczowatej otoczki są w nim ukryte pewne głębsze tematy, z których najważniejszy to stosunek człowieka do technologii. Czy warto pozwalać technologii kontrolować nasze życie? W tym kontekście można spoglądać na film jak na dłuższy odcinek Black Mirror. Podobieństwa te potęgowane są przed scenografię niedalekiej przyszłości, która wygląda dokładnie tak samo, jak nasz świat, tyle że z większą ilością efektownych gadżetów. Inną zaletą scenariusza jest to, jak sprytnie zwodzi widza. Podobnie jak iluzjonista macha nam przed oczami jedna ręka, aby odwrócić uwagę od drugiej, tak scenariusz macha nam przed oczami kliszami z tandetnych filmów (przez co sprawia wrażenie dziurawego jak sito) po to, aby w końcówce zaserwować nam twist, który może i nie byłby zbyt trudny do przewidzenia, gdyby nie ten oczywisty, sugerowany nam od samego początku.

Bardzo ciekawa jest praca kamery. Whannel, jest uczniem Jamesa Wana, z którym współpracował przy kilku znanych tytułach. Jedną z często wykorzystywanych przez Wana sztuczek jest robienie różnego rodzaju obrotów kamery, która zachowuje się dokładnie jak główna postać. Przykładowo, kiedy główna przewraca się, kamera zalicza dokładnie takie sam upadek, cały czas mając główna postać w środku kadru. Jest to dosyć efektowna zagrywka, szczególnie w scenach walki. Jej efekty mogliśmy oglądać m.in. filmie Szybcy i Wściekli 7. Leigh Whannel korzysta z tego triku przy każdej nadążającej się okazji, co fajnie pasuje do choreografii walk głównego bohatera. Niestety nadużywanie tej techniki powoduje, że po pewnym czasie nie robi już takiego wrażenia.

Jednak nie samą akcją człowiek żyje i tutaj twórcom też się udało. Film miesza ze sobą gatunki takie jak dramat, science-fiction, kino akcji, kryminał a wszystko w stylistyce b-klasowych gniotów. Inspiracje też są widoczne gołym okiem: Terminator, Ex Machina, Frankenstein, Życzenie Śmierci czy nawet gry takie jak Deus Ex. Pewne elementy mogą też kojarzyć się z twórczością Carpentera. Odnajdywanie nawiązana do różnych dzieł, umieszczonych tam celowo czy nie, daje mnóstwo zabawy.

  Street Fighter - Adaptacje gier wideo

Podsumowując, Upgrade to kawał solidnego rozrywkowego kina, odświeżającego skostniały gatunek kina zemsty. Znakomite aktorstwo, pomysłowy scenariusz i spora dawka dobrej akcji, powodują, że jest to jeden z najciekawszych filmów 2018.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*