Upgrade to brutalny, pomysłowy i zaskakująco inteligentny thriller science fiction, który pod płaszczykiem efektownego kina zemsty opowiada także o relacji człowieka z technologią. Leigh Whannell bierze dobrze znany motyw osobistej vendetty i nadaje mu świeżości dzięki futurystycznemu konceptowi oraz sprawnej realizacji. To film, który nie tylko dostarcza mocnych wrażeń, ale też zostawia widza z kilkoma niepokojącymi pytaniami.
Fabuła
Mechanik samochodowy Grey Trace zostaje napadnięty przez grupę bandytów. W wyniku ataku ginie jego żona, a on sam zostaje sparaliżowany. Tajemniczy bogacz, któremu wcześniej naprawiał samochód, proponuje mu eksperymentalną operację wszczepienia chipa, który ma pomóc mu odzyskać władzę w nogach. Zabieg przynosi jednak nieoczekiwany skutek uboczny. Chip okazuje się sztuczną inteligencją, zdolną do komunikowania się ze swoim nosicielem. STEM — bo tak nazywa się nowatorski implant — potrafi jednak znacznie więcej niż tylko poruszać sparaliżowanym ciałem. Za zgodą właściciela może całkowicie przejąć nad nim kontrolę, czyniąc z nosiciela superszybką maszynę do zabijania. Ponieważ policja nie potrafi rozwiązać sprawy napadu, Grey postanawia wykorzystać nowo nabyte umiejętności, by wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę.
Kino zemsty
Reżyser Leigh Whannell stworzył kolejny film o zemście. Schemat jest dobrze znany: zabito mi rodzinę, nie mam już po co żyć, więc zabiję tych, którzy mnie skrzywdzili. Filmów opartych na takim założeniu powstały setki, jeśli nie tysiące. Twórcy dwoją się i troją, by wycisnąć z tego gatunku coś więcej niż tylko prostą satysfakcję płynącą z tego, że „sprawiedliwości stało się zadość”. W przypadku Upgrade nowością jest wspomniany wcześniej chip.
Wcielający się w Greya, Logan Marshall-Green, staje przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Musi zagrać mężczyznę, którego ciało dosłownie demoluje przeciwników, podczas gdy jego twarz wyraża całe spektrum emocji — od przerażenia po obrzydzenie tym, co właśnie się dzieje. STEM rozprawia się z wrogami w wyjątkowo brutalny sposób; jedna ze scen wygląda wręcz jak wyjęta z serii Piła. Taka kombinacja — dynamiczna walka i jednoczesne okazywanie silnych, skrajnych emocji — mogłaby łatwo wypaść groteskowo, ale aktor wychodzi z tego zadania obronną ręką. Zresztą nie tylko sceny akcji stanowią dla niego wyzwanie. Film nie przechodzi od razu do widowiskowych sekwencji, lecz przez blisko dwadzieścia minut serwuje widzowi dramat, ból i bezradność głównego bohatera. Na drugim planie także pojawiają się utalentowani aktorzy, niestety ich postacie to chodzące stereotypy.

Obok aktorstwa mocną stroną Upgrade jest scenariusz. Mimo całej kiczowatej otoczki kryją się w nim głębsze tematy, z których najważniejszy dotyczy stosunku człowieka do technologii. Czy warto pozwalać technologii przejmować kontrolę nad naszym życiem? W tym kontekście film można odczytywać jak pełnometrażowy odcinek Black Mirror. To wrażenie wzmacnia scenografia „niedalekiej przyszłości”. Inną zaletą scenariusza jest to, jak sprytnie zwodzi widza. Podobnie jak iluzjonista odwraca uwagę jedną ręką, by ukryć ruch drugiej, tak scenariusz eksponuje przed nami klisze z tandetnych filmów, przez co chwilami sprawia wrażenie dziurawego, by w finale zaserwować twist, który może i nie byłby szczególnie trudny do przewidzenia, gdyby nie „oczywiste” rozwiązanie podsuwane nam od samego początku.
Sceny walki
Na uwagę zasługuje również praca kamery. Whannell jest uczniem Jamesa Wana, z którym współpracował przy kilku znanych tytułach. Jednym z charakterystycznych zabiegów często stosowanych przez Wana jest „przylepienie” kamery do głównej postaci. Kiedy bohater się przewraca, kamera upada razem z nim. Podczas scen walki daje to bardzo efektowny rezultat i dodatkowo wzmacnia dynamikę obrazu.

Mieszanie gatunków
Upgrade miesza ze sobą różne gatunki: dramat, science fiction, kino akcji i kryminał, a wszystko to podane jest w stylistyce b-klasowych produkcji. Inspiracje są widoczne gołym okiem: Terminator, Ex Machina, Frankenstein, Życzenie śmierci czy nawet gry takie jak Deus Ex. Nie są to jednak zapożyczenia bezmyślne — film czerpie z tych motywów świadomie, przetwarza je i składa w całość, która mimo znajomych elementów potrafi wybrzmieć świeżo. Pewne rozwiązania estetyczne i tonalne mogą przywodzić na myśl twórczość Johna Carpentera, zwłaszcza w sposobie budowania napięcia, surowości świata przedstawionego i połączeniu futurystycznej wizji z lekko pulpowym klimatem. To właśnie ta gatunkowa mieszanka sprawia, że Upgrade ogląda się nie tylko jako sprawnie zrealizowany thriller akcji, ale też jako świadomy hołd dla kina science fiction i sensacji.
Upgrade to kawał solidnego, rozrywkowego kina, które odświeża skostniały gatunek filmów o zemście. Znakomite aktorstwo, pomysłowy scenariusz i spora dawka dobrej akcji sprawiają, że jest to jeden z najciekawszych filmów 2018 roku.





Zapowiada się soczysci