Dark Seed 2 – recenzja gry

darkseed 2

Po sukcesie Dark Seed firma Cyberdreams próbowała powtórzyć sukces swojej flagowej produkcji, wydając kolejną grę bazującą na pracach znanego artysty. Jednak wydane w 1993 futurystyczne wyścigi pod tytułem Cyber Race były zaledwie umiarkowanym sukcesem, mimo projektów przygotowanych przez sławnego artystę Syda Mead’a (Blade Runner, Tron) . Kolejna produkcja pt. Red Hell, też nie przysporzyła fortuny twórcom. Przygodówka osadzona w alternatywnej rzeczywistości, w której Niemcy wygrały II wojnę światową, mimo ładnej grafiki i ciekawej historii, ledwo zarobiła na siebie. Szefostwo Cyberdreams postanowiło wrócić do korzeni, wydając sequel ich najpopularniejszego do tej pory produktu. Decyzja ta była tym bardziej opłacalna, gdyż opłaty licencyjne zawarte w umowie z Gigerem obejmowały też kontynuację. Ponieważ twórca oryginalnej gry – Mike Dawson odszedł już z firmy, aby pracować w telewizji, do zadania został wyznaczony David Mullich, bardzo doświadczony projektant gier. Mullich jednak już pracował nad inną grą tworzoną przez CyberDreams (I Have no Mouth and I Must Scream) więc postanowił znaleźć podwykonawcę, który napisze scenariusz. Z rekomendacji przyjaciela, zadzwonił do scenarzysty Raymonda Bensona, który na skutek cięć w firmie Microprose, właśnie wylądował na bruku. Benson także miał spore doświadczenie w branży, gdyż napisał kilka scenariuszy do gier w tym trzech części legendarnego cyklu Ultima. Ze względu na swoje obowiązki, Mullich przerzucił większość procesu tworzenia gry na plecy Bensona. Benson nie tylko napisał scenariusz, ale także wymyślił łamigłówki oraz napisał dialogi. Całość zajęła mu trzy miesiące. Efekt jego pracy wygląda następująco.

Minął rok od wydarzeń pokazanych w Dark Seed. Mike Dawson po odkryciu świata obcych przeszedł załamanie nerwowe. Sprzedał swoje stare domostwo i przeprowadził się do rodziców. Niestety wciąż męczą go koszmary oraz powracają coraz bardziej nasilające się bóle głowy, co powoduje, że od roku przebywa na płatnym urlopie i regularnie widuje się z psychiatrą. Mimo wszystko próbuje wrócić do normalności, a pierwszym tego symptomem jest jego związek ze swoją dawną miłością z czasów szkolnych – Ritą (wbrew temu, co niektórzy myślą Rita nie jest bibliotekarką z jedynki – jej losów nigdy nie poznajemy). Sielanka kończy się na zjeździe absolwentów. Mike upija się, a Rita go zostawia. Niestety dziewczyna Mike’a nigdy nie dociera do domu. Jej bezgłowe ciało zostaje odnalezione w parku a Dawson, który był ostatnią osobą widzianą z nią, zostaje głównym podejrzanym. Na jego niekorzyść działa też fakt, że nie pamięta nic z feralnego wieczoru oraz jego problemy ze zdrowiem psychicznym. Aby oczyścić swoje imię, Mike prowadzi śledztwo na własną rękę, podczas którego odkrywa, że zabójstwo może łączyć się z obcymi i mrocznym światem.

Dark seed 2 pandora

Gra poprawia niemalże każdy aspekt poprzedniczki i jednocześnie te miejsca wypełnia nowymi błędami. Zacznijmy od pierwszej rzeczy rzucającej nam się w oczy, czyli grafiki. Twórcy skwapliwie skorzystali z postępu technologicznego i tym razem zobaczymy grafikę w rozdzielczości 640×480, bez limitu kolorów do 16, co o wiele lepiej oddaje charakter prac mistrza Gigera. Niestety niesie to za sobą większe obnażenie brzydoty animacji. O ile samo poruszanie się postaci jest animowane w miarę znośne, tak już konwersacje wołają o pomstę do nieba. Podczas rozmowy większość postaci zastyga w bezruchu, zupełnie jakby byli elementem tła, a jedyne co porusza się to dolna szczęka. Wygląda to komicznie, zupełnie jakbyśmy oglądali Kanadyjczyków z South Park, a nie normalne postacie ludzkie. A skoro już jesteśmy przy dialogach, to tutaj też nastąpiła duża zmiana. W Dark Seed dialogi były ograniczone były do minimum. Rozmawialiśmy dwa razy z szeryfem, raz z sąsiadem i ze dwa razy z bibliotekarką. Tutaj mamy kilkunastominutowe dialogi z różnymi postaciami z możliwością wyboru ścieżki dialogowej. Niestety gra przez to rozkręca się bardzo wolno, bo około 1/3 gry to chodzenie i rozmawianie z kolejnymi osobami. Dialogi te czysta ekspozycja, która ma nas za zadanie wciągnąć w świat gry, jednak trwa to trochę za długo. Przewijanie rozmów? Owszem, jednak pewne dialogi w drzewku muszą zostać wybrane, albo utkniemy. I wtedy pozostaje nam odwiedzanie po kolei wszystkich postaci i rozmawianie z nimi na nowo, aż trafimy na właściwe zdanie.

  Recenzja miniserialu To Stephena Kinga z 1990

Dom Rity Dark Seed 2

Bardzo rozbudowana została główna postać. Mike Dawson w jedynce był w zasadzie tylko awatarem. Nie wiedzieliśmy o nim zbyt wiele. Ot facet, który pracował na dobrym stanowisku w branży reklamowej i nagle postanowił zostać pisarzem, a w tym celu kupił stare domostwo, mające go natchnąć do tworzenia. Nie wiemy nic o jego życiu prywatnym, a jego postać nie ewoluuje w trakcie postępu akcji. W dwójce jego postać została pogłębiona. Niestety okazało się, że Mike to kompletny idiota. Długo by wymieniać jego wady. Mieszka od roku z mamą. Jego ukochana sypia z większością facetów w mieście, jednak Mike niczego nie zauważa. Mało tego, jedynym facetem, z którym nie sypia, jest sam Dawson, co czyni go niekoronowanym królem stulejarzy. Wiem, że to miało być nawiązanie do Laury Palmer, ale scenariusz gry dosłownie wykastrował Dawsona, czyniąc go aż tak naiwnym. Inne zachowania Dawsona też nie wypadają zbyt dobrze. Mike nie potrafi wykonać bardzo prostych zadań, takich zakręcenie kranu, czy trafienie krążkiem na słupek na jednej z festiwalowych atrakcji bez uciekania się do pomocy zaawansowanej kosmicznej technologii. Większość dialogów głównego bohatera to kompletne idiotyzmy. Mimo iż pewne informacje ma wyłożone na tacy, wciąż nie jest w stanie niczego zrozumieć, dopóki, ktoś z otoczenia mu tego nie wytłumaczy krok po kroku. A nie wypada nie wspominieć, że praktycznie wszyscy znajomi Mike’a są do niego wrogo nastawieni i albo nim pogardzają, albo traktują jak idiotę. Dodatkowym problemem jest zupełnie inny wgląd aktora. Jestem w stanie zrozumieć, że prawdziwy Mike Dawson odszedł z firmy i trzeba było znaleźć zastępstwo, ale dlaczego wybrano kogoś wyglądającego o 10 lat młodziej? Jakby tego było mało, główny bohater ma teraz głos nastolatka, co jeszcze bardziej przeszkadza w traktowaniu go poważnie.

Wielką pozytywną zmianą jest rezygnacja z limitu czasowego. Jest to ważne, gdyż cykl dzienno-nocny nie tylko niszczył charakter przygodówki, ale także doprowadzał do sytuacji, w której przejście gry nie było możliwe. Większość zagadek jest logiczna i można je rozwikłać samemu, jednak właśnie w tym miejscu kłania się głupota głównego bohatera, gdyż nawet jeśli sami na coś wpadliśmy, lokacja lub przedmiot mogą nie być dostępne, jeśli nie zaliczyliśmy obowiązkowej konwersacji z jakimś NPC. Powoduje to dużo błądzenia i frustracji. Dla równowagi jednak muszę przyznać, że kilka zagadek może mile połechtać nasze szare komórki. Innym pozytywem jest bardzo prosty interface, skopiowany żywcem z jedynki. Ponownie mamy trzy ikonki zmieniające poprzez kliknięcie prawego klawisza myszy. Niestety w kilku lokacjach pojawia się problem z używaniem przedmiotów, gdyż trzeba wykazać się precyzją co do piksela. Każdy kto przeszedł niesławny gabinet luter będzie wiedział o co chodzi.

  What Remains of Edith Finch - recenzja

Dark Seed 2 Park

Cała intryga związana z obcymi jest prosta jak budowa cepa. Obcy hodują potwora, który ma przejść przez portal i wymordować ludzkość (swoją drogą potwór ten w pełnej okazałości nie wygląda strasznie, tylko śmiesznie, niczym jakoś postać z Grim Fandango). Cały scenariusz opiera się na intrydze dziejącej się w normalnym świecie. Małe miasteczko, tajemnicze morderstwo i dziwni mieszkańcy mający swoje sekrety to oczywiste nawiązania do Twin Peaks. Sam autor zresztą tego nie ukrywał. Do Twin Peaks nawiązuje też końcówka, gry, która trzeba przyznać, jest wyjątkowo mroczna i nawet zaskakująca. Owszem, tajemnicę pewnej postaci odkryłem sporo przed jej ujawnieniem się, gdyż wskazówki na jej temat były podsuwane dosyć subtelnie w różnych miejscach gry, jednak zwieńczenie gry jest dosyć zaskakujące. Zostawia ono też możliwości interpretacyjne. Benson uważał, że najlepsze będzie niepowiedzenie i zamiar ten udało mu się zrealizować w 100%. Na pytania powstałe w naszych głowach po ukończeniu gry musimy odpowiedzieć sobie sami, gdyż autorzy nabrali wody w usta.

Dark Seed 2 to spory postęp w stosunku do poprzednika, ale, niestety, jest to głównie spowodowane ogólną technologiczną poprawą gry i jej wyglądem, a nie wewnętrznym skokiem jakościowym w obszarze rozgrywki. Mimo rozbudowania pewnych aspektów twórcy popełnili mnóstwo nowych błędów, które skutecznie wykluczyły ten tytuł z rywalizacji o miano kultowej gry.
Czy doczekamy się kiedyś części trzeciej? Raczej nie. Przede wszystkim ani pierwsza, ani druga część nie mają szansy trafić do cyfrowej dystrybucji, gdyż spadkobiercy Gigera, żądają zbyt wysokich opłat licencyjnych. Zresztą świat Dark Seed ma zbyt mały fandom, aby ktoś chciał inwestować w nią duże pieniądze. Sami twórcy też już dawno odeszli z branży i z tego, co opowiadają w wywiadach, nie interesuje ich powrót do tworzenia gier.

A wy jak myślicie, szkoda, że franczyza upadła, czy zakończenie Dark Seed 2 jest idealnym zwieńczeniem serii?

Jeśli wymienione problemy was nie odstraszają i macie ochotę pograć w DS, muszę was ostrzec przed problemami z odpaleniem. Pierwszy Dark Seed chodzi bez żadnych problemów pod DosBoxem. Niestety w przypadku sequela nie jest to takie proste, gdyż wymagana jest instalacja Windowsa, co już samo w sobie może odstraszyć wielu użytkowników. Niestety pod DosBoxem pojawia się problem z przycinającym się dźwiękiem i mimo spędzenia wielu godzin eksperymentów z ustawieniami, nie udało mi się go naprawić. Po prostu kawałki wypowiadanych zdań czasami są ucinane. Dopiero instalacja Windowsa pod VmWare rozwiązała problem. Jeśli więc chcecie pograć w wersję jak najbardziej zbliżoną oryginałowi, polecam tę metodę.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*