Giana Sisters – historia pewnej kradzieży

W 1985 roku Nintendo wydało grę, która od tej pory będzie już zawsze kojarzona z japońskim gigantem – Super Mario Bros. Tytuł stał się prawdziwym hitem, sprzedając się w zawrotnych 40 milionach egzemplarzy. Mimo gigantycznego sukcesu Nintendo nigdy nie skusiło się na konwersje swojej gry na inne platformy i zachowało postać wąsatego hydraulika wyłącznie dla swoich konsol. Liczni użytkownicy popularnych 8 i 16-bitowych komputerów musieli się obejść smakiem. Jednak tam, gdzie pojawia się próżnia, zaraz znajdzie się ktoś gotowy ją wypełnić. Mało znana niemiecka firma Time Warp, postanowiła wypełnić tę lukę na rynku i stworzyć godny odpowiednik Super Mario Bros na mikrokomputery.

Do zadania oddelegowani zostali trzej pracownicy: programista Armin Gessert, grafik Manfred Trenz i kompozytor Chris Hülsbeck. Według słów tego ostatniego, pomysł na podróbkę Maria wyszedł od jednego z szefów, który przeglądając ranking sprzedaży gier, stwierdził, że przecież ich firma też mogłaby zrobić coś podobnego…w dwa tygodnie. Oddelegowana do zadania ekipa przysiadła karnie do pracy i po krótkim czasie na Commodore 64 ukazała się gra pod tytułem The Great Giana Sisters. Z dzisiejszej perspektywy to aż niewiarygodne jak firma nagieła szczęście, wydając tę grę. Tytuł miał być produkcją inspirowaną Super Mario Bros, jednak skończył jako bezczelna kopia. Nie tylko stylistyka i kolorystyka oraz sam gameplay, nawiązywały do produktu Nintendo, ale nawet układ poziomów był zbliżony, co było widoczne szczególnie na pierwszych poziomach. W późniejszych etapach gra wprowadzała coraz więcej elementów, odróżniających ją od swoje inspiracji, jednak pierwsze poziomy nie pozostawiają żadnych wątpliwości, skąd pochodzą. Jedyną unikalną rzeczą w tej grze była wpadająca w ucho muzyka, inspirowana nieco rytmami reggae oraz utworem True Blue Madonny.

Giana sisters vs mario
Ciężko nie dostrzec podobieństw

O dziwo gra początkowo nie pojawiła się na radarze prawników z Nintendo, gdyż wieści o tytule bezczelnie kopiującym styl dzieła, zwyczajnie do nich nie dotarły. Gracze co prawda dostrzegli od razu podobieństwa, jednak w latach 80 nie było tak szybkiej metody komunikacji, jak dzisiejszy Internet, a główne źródło informacji stanowiła prasa komputerowa ukazująca się raz w miesiącu. Owszem w pewnym momencie oczekiwania wobec gry były spore, ale japoński gigant nie traktował z uwagą rynku niemieckiego, skąd pochodził przyszły wydawca.

Z braku innych metod zainteresowania klientów, firmy deweloperskie w tamtych czasach, wysyłały screenshoty do gazety, która publikowała je jako nadchodzące. Czasami tytuł budził na tyle duże zainteresowanie czytelników, że gazeta przeprowadzała wywiad z członkami ekipy pracującymi nad grą. Tak się stało właśnie w przypadku Giana Sisters. Teut Weidemann, czyli człowiek pełniący stanowisko development directora, udzielił wywiadu popularnemu niemieckiemu magazynowi komputerowemu ASM. Gazeta była zainteresowana procesem tworzenia gry oraz podobieństwami do SMB. Podczas wywiadu Teut wspomniał, że członkowie ekipy pracujący nad GS są wielkimi fanami SMB. Kiedy dziennikarz dopytał, czy to oznacza, że Giana jest klonem Mario, Teut odpowiedział tak, ale… I tutaj miał podać listę różnic między tymi grami, jednak było już za późno. Dziennikarza wyciał najbardziej interesujące go słowa z kontekstu i następny numer miał na okładce screenshot z gry, opatrzony cytatem Teut Weidemann: Giana Sisters jest klonem Mario!”. Prawnicy Time Wrap szybko zareagowali i publikacja magazynu została zablokowana. Był to pierwszy raz, kiedy gazeta ta nie ukazała się w kioskach na czas. O sprawie zrobiło się głośno i tym razem branżowe wieści dotarły do uszu Nintendo, jednak o dziwo mimo wbitej szpilki, gigant z Japonii nie zareagował.

  Batman: The Movie - recenzja

Wkrótce po tym, Giana opanowała półki sklepowe, stajać się największym bestsellerem w historii firmy. Szybko ukazały się konwersje na C64, C128, Amstrad, Spectrum, Amiga and Atari ST a w kolejce były już następne. Po prawa do dystrybucji pojawiła się kolejka chętnych. W Anglii oficjalnym dystrybutorem została działająca od wielu lat, firma US Gold. I to właśnie ona ściągnęła w końcu kłopoty na głowę Niemców, wykupując reklamy w angielskiej prasie i opatrując je wymownym hasłem The brothers are history!”. Takie samo hasło widniało nawet na angielskiej okładce gry. Oczywiście duża kampania reklamowa bezpośrednio atakująca ukochaną maskotkę, nie umknęła uwadze Nintendo. Po tygodniu w siedzibie Rabinbow Arts (dystrybutora gry na rynek niemiecki), pojawili się smutni panowie z teczkami i postawili ultimatum: natychmiastowe wycofanie tytułu ze sprzedaży albo proces o naruszenie prawa autorskich. Włodarze firmy wiedząc, że staja na przegranej pozycji, ugięli się pod naciskiem i zaczęli wycofywać grę ze sklepów, oraz anulowali kolejne porty będące w produkcji. Propozycja z punktu widzenia niemieckiego wydawcy była i tak zadowalająca, tytuł sprzedał się do tej pory świetnie i zarobił dla firmy spore pieniądze, które firma mogła teraz zachować lub roztrwonić na długotrwałe batalie sądowe. Nagle znikniecie z półek sklepowych, zaowocowało nieprawdziwą plotką, że Nintendo wytoczyło wydawcy proces.

Giana sisters okładka c64 amiga
Po prawej wersja niemiecka, po lewej angielska. Widać na niej hasło, które dolało oliwy do ognia

 

Jednak historia tutaj się nie kończy, gdy w produkcji znajdowała się już druga część Giany pt. Giana 2: Arthur and Martha in Future World. Zamiast wyrzucać projekt do kosza, firma postanowiła zminimalizować straty, przemodelowując grę. Dodana została do niej bardziej futurystyczna sceneria, a główne postacie zmieniły się na roboty. Gra pod tytułem Hard’n’Heavy mimo zbliżonej do poprzedniczki (siostry?) mechaniki oraz o wiele ładniejszej grafiki nie odniosła sukcesu.

hard and heavy c64
Hard and heavy, mimo ładniejszej grafiki, nie powtórzył sukcesu duchowej poprzedniczki

Nintendo dobrze zapamiętało bezczelną firmę z Niemiec i kiedy w późnych latach 80 i wczesnych 90 jej konsole NES a później SNES odnosiły sukcesy, Niemcy z Rainbow Arts/Timewrap dostawali konsekwentne odmowy publikacji na nich jakichkolwiek gier. W połowie lat 90 obie niemieckie firmy zostały zlikwidowane a ich aktywa wykupione. Prawa do marki zabrał ze sobą główny programista Giany Armin Gessert, który był także założycielem nowej firmy Spellbound Interactive. Firma wsławiła się bardzo dobry symulatorem zarządzania lotniskiem – Airline Tycoon. W późniejszym czasie firma wydala też słabiutkiego Gothica 4. Nieco złośliwe należałoby wspomnieć, że nawyk kopiowania cudzych pomysłów Armin zabrał ze sobą do nowej firmy, gdyż ich debiut to gra Desperados: Wanted Dead or Alive, był prawie wierną kopią gry Commandos: Behind Enemy Lines, ze stylistyką dzikiego zachodu zamiast drugiej wojny światowej. Tak czy inaczej, Armin w 2009 postanowił wydać odświeżona wersję/sequel swojego kultowego już tytułu. Tutaj można dostrzec prawdziwy chichot historii, gdyż nowa gra trafiła wyłącznie na konsolę Nintendo, pod tytułem Giana Sisters DS. Przy nowej Giana Sisters nie pracował nikt z oryginalnej ekipy, a sam Armin pozostawił sobie jedynie stanowisko producenta. Gra odniosła spory sukces, nie tylko komercyjny, ale i wśród recenzentów. Niestety Armin nie nacieszył się długo tym sukcesem, gdy zmarł w listopadzie tego samego roku. Dwa lata później po wydaniu dodatku do nieudanego Gothica 4, firma upadła. Jednak to wciąż nie koniec. Byli pracownicy Spellbound założyli własną firmę: Black Forest Games. Jej zarząd w ramach pierwszej decyzji postanowił wykupić wszystkie własności intelektualne należące do Spellbound i na nich budować swoją markę. Na pierwszy ogień poszły sequele do kultowych produkcji Spellbound: Desperados i Airline Tycoon. Wtedy ktoś wpadł na pomysł odświeżenia starej marki z C64 i w ten sposób powstała zakończona sukcesem kampania Kickstarterowa pod nazwą Giana Sisters: Twisted Dreams. Twórcy postanowili pozbyć się niepotrzebnego tobołka, pod nazwą to ta gra co ukradła pomysł Nintendo i wdrożyć nową, unikalną mechanikę. Jedna z najważniejszych zmian było płynna zmiana świata, w którym przebywamy. Kiedy sterujemy jedna z sióstr, krajobraz wygląda jak wyjęty z baśni, a kiedy się zmienny w druga, wszystko w tym samym momencie zmienia się w koszmar. Ma to duży wpływ na mechanikę, gdyż unikalne umiejętności każdej z sióstr pomagają nam przejść kolejne sekcje gry.

  Psygnosis - historia i upadek marki
commandos vs desperados
Po lewej Desperados po prawej Commados. Podobieństwa występując nie tylko w grafice, ale także mechanice gry

Gra ukazała się na większość popularnych platform i okazała się dużym sukcesem. Ponownie za dobrymi wynikami sprzedażowymi przyszły pochwały krytyków. Rok później ukazał się bardzo dobrze oceniany DLC. Idąc za ciosem, Black Forest przygotowało kolejną grę w serii pt. Giana Sisters: Dream Runners. Ukazała się ona w 2015 i tym razem tytuł nastawiony był na rozgrywkę multiplayer. Niestety okazała się ona bardzo słabą grą i zebrała kiepskie recenzje.

Giana sisters twisted dreams
W Twisted Dreams zmiana krajobrazu jest częścią mechaniki gry

Od tego momentu Black Forest wydało jedynie dwie gry, niestety żadna z nich nie odniosła sukcesu. W tej chwili firma ma w zanadrzu jeszcze jeden tytuł – postapokaliptyczny surwiwal pt. Fade to Silence, który ma się ukazać w sierpniu 2018. Firma na razie nie ogłosiła kolejnych planów, ale warto zauważyć, że w 2017 roku, 50% aktywów firmy zostało wykupione przez THQ Nordic, czyli kolejnej firmie specjalizującej się w żerowaniu na nostalgii do starych marek. Ja obstawiam, że to jeszcze nie koniec przygód punkowych sióstr w krainie snu, jednak na kolejną odsłonę zapewne poczekamy jeszcze jakiś czas.

Jeśli podobał się wam artykuł, możecie zostawić napiwek klikając w jedną z reklam, lub dotując niewielką sumę przez Paypala lub Patreona.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*