„Opowieść podręcznej” to jeden z tych seriali, które trudno oglądać bez emocji – nie tylko ze względu na poruszaną tematykę, ale też przez sposób, w jaki pokazuje świat na granicy dystopii i niepokojąco realnego scenariusza. Produkcja szybko zdobyła rozgłos i uznanie widzów oraz krytyków, stając się ważnym głosem w dyskusji o władzy, wolności i prawach kobiet. Czy jednak za głośnym przekazem idzie równie dobra realizacja?
Opowieść Podręcznej – fabuła
W niedalekiej przyszłości władzę nad Ameryką przejmuje totalitarny reżim, który ustanawia nauki biblijne obowiązującym prawem. Z powodu panującej na świecie bezpłodności kobiety uznane za wrogów systemu zostają zmuszone do bycia surogatkami dla uprzywilejowanych rodzin.
W nowym społeczeństwie kobiety są zniewolone i podzielone na trzy grupy: żony, gospodynie domowe oraz surogatki, zwane podręcznymi. Te ostatnie znajdują się najniżej w hierarchii. Główna bohaterka mieszka u małżeństwa Waterfordów (Joseph Fiennes i Yvonne Strahovski), będąc ich własnością. Jej obowiązki obejmują drobne prace domowe oraz comiesięczny „rytuał”, polegający na odbyciu stosunku z panem domu na oczach pozostałych domowników. Innymi słowy, podręczne są współczesnymi niewolnicami seksualnymi. Nie wolno im sprzeciwiać się „naukom biblijnym”, a próba uniknięcia obowiązku kończy się surową karą – od porażenia paralizatorem po okaleczenie, takie jak wyłupienie oka. Istnieje również kara śmierci, jednak ze względu na deficyt kobiet zdolnych do reprodukcji stosuje się ją jedynie w ostateczności.

Świat Opowieści podręcznej pełen jest zasad, których należy bezwzględnie przestrzegać. Podziały społeczne podkreślane są przez kolory strojów. Podręczne noszą czerwone szaty przypominające zakonne habity oraz charakterystyczne białe nakrycia głowy. Nie wolno im patrzeć właścicielom w oczy bez pozwolenia, a rozmowy z innymi ograniczają się do neutralnych tematów, takich jak pogoda. Telewizja i Internet nie istnieją; gdyby nie nowoczesna architektura, można by odnieść wrażenie, że czas cofnął się o około 150 lat. Kobietom zabrania się czytania i pisania – do tego stopnia, że w sklepach nie ma nawet szyldów ani cenników.
Ponieważ Opowieść podręcznej od razu wrzuca widza w środek akcji, przeszłość poznajemy dzięki retrospekcjom. I tu pojawia się jeden z nielicznych zarzutów wobec twórców. Widzimy współczesność oraz pierwsze oznaki rodzącego się totalitaryzmu: bohaterkę wyzywaną przez sprzedawcę czy scenę, w której kobietom zostają zamrożone konta bankowe. Taki rozwój wydarzeń jest wiarygodny – zły system może pojawić się nagle. Jednak historycznie ideologie totalitarne, takie jak nazizm czy komunizm, dojrzewały latami. Tymczasem scena, w której bohaterka dowiaduje się z dnia na dzień, że kobiety nie mogą już pracować, a następnie reaguje pełnym zaskoczeniem na religijne formułki żołnierzy, wydaje się mało przekonująca. Fanatyzm religijny i struktury władzy nie powstają przecież z dnia na dzień. Ten wątek został potraktowany zbyt skrótowo.
Dodatkowo retrospekcje bywają chaotyczne, co może dezorientować widzów nieznających pierwowzoru, zwłaszcza w początkowych odcinkach. „Opowieść podręcznej” mistrzowsko operuje emocjami. To jeden z najbardziej wstrząsających seriali ostatnich lat. Paradoksalnie przemocy fizycznej nie ma tu wiele – choć widzimy egzekucje, a widok wisielców staje się niemal codziennością – to dominującą rolę odgrywa przemoc psychiczna. Niesprawiedliwość przenika każdą sferę życia, a nawet chwilowe okazanie bohaterce odrobiny człowieczeństwa szybko kończy się brutalnym przypomnieniem jej miejsca w hierarchii.
Dużym atutem serialu jest ukazanie różnych odcieni szarości. Nie ma tu prostego podziału na dobrych i złych. Bohaterowie funkcjonują w opresyjnym systemie i próbują przetrwać na swój sposób. Większość postaci cierpi, będąc trybikami w machinie terroru – nawet uprzywilejowane, przesiąknięte hipokryzją elity. Obsada stoi na bardzo wysokim poziomie. Trudno wskazać słaby punkt – zarówno pierwszy, jak i drugi plan prezentują się znakomicie. Elisabeth Moss, znana m.in. z „Mad Men”, tworzy tu jedną ze swoich najlepszych kreacji. W roli podporządkowanej, a jednocześnie wewnętrznie zbuntowanej kobiety jest niezwykle przekonująca. Serial zachwyca również pod względem wizualnym. Ujęcia przypominają starannie skomponowane obrazy, pełne symetrii i wyrazistych kontrastów. Czerwone sylwetki podręcznych na tle surowych, betonowych budynków robią ogromne wrażenie. Równie sugestywne są sceny zbiorowe, jak choćby egzekucje, w których ustawienie postaci przywodzi na myśl wojskowe defilady.
Opowieść podręcznej – kolejne sezony
W kolejnych sezonach serial zaczyna jednak wyraźnie tracić impet. Widać tu problem nadmiernego rozciągania fabuły, co skutkuje powtarzalnością wątków i odczuwalnym spadkiem tempa narracji. Twórcy coraz częściej stawiają na ciężką, momentami wręcz przytłaczającą symbolikę, która bywa ważniejsza niż rozwój historii i postaci. W efekcie kolejne odsłony stają się coraz bardziej nierówne – obok świetnych momentów pojawiają się dłużyzny i decyzje fabularne, które nie zawsze wybrzmiewają z taką siłą jak na początku.
„Opowieść podręcznej” to jeden z najlepszych debiutów telewizyjnych ostatnich lat. Warto dać mu szansę, nawet jeśli początkowe odcinki wydadzą się nieco zagmatwane. W zatłoczonym kalendarzu premier serial wyróżnia się swoją siłą oddziaływania i bezkompromisowością. Bez wątpienia była to jedna z najmocniejszych premier 2017 roku.
Zawód gangster (Rise of the Footsoldier) – recenzja filmu z 2007


