Po finansowej porażce filmu Wing Commander, stało się jasne, że adaptacje gier komputerowych to zła inwestycja. Okazało się, że nawet zaangażowane samego twórcy gry nie pomaga w zgrabnym przeniesieniu jej na ekran. A ponieważ w Hollywood wszystko toczy się wokół pieniędzy, przez dwa lata na rynku panowała cisza. I kto wie, czy zobaczylibyśmy kiedyś jeszcze jakąkolwiek adaptację gry komputerowej, gdyby nie Niemcy i ich zawiłe przepisy podatkowe.

Niemiecki system podatkowy
Niemieckie prawo podatkowe jest niezwykle skomplikowane. Znaleźli się jednak sprytni ludzie, którzy potrafili nie tylko odnaleźć się w tym gąszczu przepisów, ale także wycisnąć z niego ogromne pieniądze. W dużym uproszczeniu: Niemiec inwestujący w film może odpisać od podatku wszystkie koszty związane z jego produkcją. Podatek zapłaci dopiero wtedy, gdy film zacznie przynosić zyski.
W praktyce oznaczało to, że inwestor, który właśnie zarobił na innym biznesie i musiałby zapłacić ponad 40% podatku (!), mógł zainwestować te pieniądze w film i odroczyć opodatkowanie do momentu osiągnięcia przez niego zysków.
Co więcej, film nie musiał nawet wejść w fazę produkcji, aby możliwe było dokonanie odpisu — następował on natychmiast. Wytwórnia Paramount sprzedała niemieckiej firmie prawa do filmu Tomb Raider, by po pewnym czasie odkupić je taniej, zarabiając na tej operacji niemal 10 milionów dolarów. Następnie prawa odsprzedano brytyjskim producentom, co pozwoliło wygenerować kolejne 22 miliony — wyłącznie na obrocie prawami autorskimi. Później sprzedano jeszcze prawa dystrybucyjne w różnych krajach. W efekcie film o budżecie 94 milionów dolarów praktycznie sam się sfinansował. Pozostało już tylko jedno — nakręcić film.

Gra Tomb Raider
Gra Tomb Raider w 1996 roku przebojem wdarła się do świadomości graczy. Zadecydowały o tym świetna grywalność, imponująca jak na swoje czasy grafika (szczególnie na raczkujących akceleratorach 3D) oraz charyzmatyczna, atrakcyjna bohaterka. Tytuł odniósł ogromny sukces, stając się jedną z najlepiej sprzedających się gier w historii. Sequel sprzedał się jeszcze lepiej, a dzięki pomysłowej kampanii promocyjnej, w której wykorzystano prawdziwą modelkę, Lara Croft stała się ikoną popkultury i symbolem seksu.
Gra trafiała do szerokiego grona odbiorców. Atletyczna, inteligentna i niezależna archeolożka była wzorem dla wielu dziewczyn na całym świecie, a jej wygląd przyciągał uwagę męskiej części publiczności. Jednocześnie produkcja oferowała bardzo dopracowaną rozgrywkę — łącząc eksplorację i zagadki z dynamiczną akcją.
Pierwszy scenariusz filmu powstał już w 1998 roku, jednak jego autor odpowiadał za Mortal Kombat: Annihilation, więc projekt szybko trafił do szuflady. Rok później kolejny scenariusz napisał Stephen E. de Souza (autor adaptacji Street Fightera), ale i ten ostatecznie odrzucono. Po licznych perturbacjach finalna wersja powstała przy udziale aż pięciu scenarzystów.
Simon West
Reżyserem Lara Croft: Tomb Raider został Simon West, znany przede wszystkim z efektownego debiutu Con Air. Obsada głównej roli przez długi czas była tematem gorących spekulacji. Kandydatów było tak wielu, że łatwiej byłoby wymienić aktorki, których nie brano pod uwagę. Ostatecznie wybór padł na Angelinę Jolie.
Jej ekranowym partnerem został Daniel Craig, późniejszy James Bond. Ze względu na wcześniejsze ustalenia z brytyjskimi producentami konieczne było obsadzenie odpowiedniej liczby brytyjskich aktorów. Jednocześnie producenci nalegali na amerykańską gwiazdę w roli głównej. Doprowadziło to do dość kuriozalnej sytuacji: Amerykanka musiała udawać Brytyjkę, a Brytyjczyk — mówić z amerykańskim akcentem. Oboje poradzili sobie z tym zadaniem raczej przeciętnie. Dla dopełnienia absurdu, głównego antagonistę zagrał Szkot Iain Glen (znany później jako Jorah Mormont z Gry o tron).

Fabuła Lara Croft: Tomb Raider
Lara Croft wpada na trop starożytnego artefaktu o ogromnej mocy, którego części zostały rozproszone po całym świecie. Gdy do gry wkracza tajemnicza organizacja Illuminati, rozpoczyna się wyścig z czasem. Lara musi rozwiązywać zagadki i przemierzać kolejne lokacje, zanim przeciwnicy zdobędą przewagę. Stawką nie jest jedynie bogactwo, lecz możliwość manipulowania czasem — cofania go, zatrzymywania i wpływania na bieg wydarzeń.
Film jako adaptacja dobrze oddaje podstawowe elementy gry: egzotyczne lokacje, artefakty, zagadki i widowiskową akcję. Nie jest jednak bezpośrednią ekranizacją żadnej konkretnej części serii. Twórcy postawili przede wszystkim na dynamikę kosztem eksploracji i łamigłówek.
Największą siłą filmu jest Angelina Jolie, która wnosi do roli Lary ogromną charyzmę. Jako twarda i nieustępliwa bohaterka wypada bardzo przekonująco, co szczególnie widać w scenach akcji. Szkoda tylko, że reżyser momentami wyraźnie z nimi przesadza. Lara sprawia wrażenie osoby, która nawet idąc po bułki, musi wykonać coś kompletnie niepotrzebnego i spektakularnego.
Przykładowo: podczas wieczornego relaksu bohaterka skacze w salonie na podwójnym bungee, gdy nagle przez okna wpadają komandosi. Następuje efektowna scena walki przypominająca balet — Lara odbija się od ścian niczym Spider-Man, eliminując przeciwników jednego po drugim. Na koniec wsiada na motocykl i wykonując absurdalne akrobacje, rozprawia się z resztą napastników. Całość wygląda tak, jakby Michael Bay reżyserował Szybkich i wściekłych. Nawet zwykły marsz bohaterów w stronę kamery nie mógł obyć się bez wybuchów, helikopterów i zwolnionego tempa.
Jako bezpretensjonalne kino akcji film sprawdza się bardzo dobrze, jednak jego zakończenie rozczarowuje. Motyw potężnego artefaktu w pewnym momencie wprowadza zbyt duży chaos fabularny.
Efekty specjalne
Pod względem realizacyjnym film był jak na swoje czasy efektowny. Dynamiczne sceny akcji, choreografia walk i efekty specjalne dobrze wpisują się w stylistykę kina przygodowego początku lat 2000. Niestety część efektów wizualnych wyraźnie się zestarzała, a nadmiar CGI odbiera niektórym scenom wiarygodność. Produkcja wypada znacznie lepiej tam, gdzie stawia na kaskaderskie popisy zamiast komputerowych fajerwerków.
Opinie krytyków i widzów
Lara Croft: Tomb Raider odniósł sukces finansowy, zarabiając na całym świecie blisko 300 milionów dolarów. Publiczność była zadowolona, jednak krytycy przyjęli film znacznie chłodniej. Zarzucano mu przede wszystkim chaotyczny, niedorzeczny scenariusz, płytkie postacie oraz sztucznie doklejone zakończenie. Jedynym elementem powszechnie chwalonym była rola Angeliny Jolie.
Ostatecznie Lara Croft: Tomb Raider to typowy hollywoodzki „odmóżdżacz” — efektowny, dynamiczny i oparty na charyzmie głównej bohaterki. Jeśli ktoś szuka w nim logiki, trafił pod zły adres. Jeśli jednak chce zobaczyć widowiskowe sceny akcji z charyzmatyczną bohaterką w roli głównej — będzie zadowolony.

