Black Mirror 2 – recenzja

Black Mirror to nie tylko serial Netflixa, ale i wyprodukowana przez czeskie studio Future Games gra przygodowa point and click. Jej fabuła opowiada o dziedzicu rodu, Samuelu Gordonie, który po latach nieobecności wraca do rodzinnego dworu z powodu nagłej śmierci dziadka. Krótko po pogrzebie seniora dochodzi do serii tajemniczych zgonów. Mimo pewnych niedoskonałości gra odniosła spory sukces, stają się jedną z najpopularniejszych czeskich gier tamtego okresu. Po sześciu latach twórcy postanowili skorzystać z popularności marki i powrócili z drugą odsłoną.

Akcja gry dzieje się w 1993 roku, czyli 12 po zakończeniu akcji oryginalnego Black Mirror. Głównym bohaterem gry jest Darren Michaels — student z Bostonu, który przyjechał na wakacje do swojej mamy do sennego miasteczka Biddeford w stanie Maine. Aby zabić czas, młodzieniec podejmuje dorywczą pracę w zakładzie fotograficznym. Pewnego dnia w studiu pojawia się piękna Brytyjka o imieniu Angelina. Darrenowi udaje się umówić z nią na randkę. Niestety w tym samym czasie matka Darrena trafia do szpitala. Usiłując załatwić formalności związane z kosztownym leczeniem, Darren odkrywa niepokojące dokumenty. Kto i dlaczego wysyła jego mamie obfite comiesięczne przelewy? Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy szef Darrena zostaje zamordowany, a Angelina aresztowana jako podejrzana o zabójstwo. Darren postanawia udowodnić jej niewinność.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest niezwykle szczegółowa grafika. Już pierwsza część Black Mirror posiadała ładną jak na swoje czasy grafikę, jednak dwójka wygląda przy niej niczym remake w HD. Każda plansza jest dopieszczona w najmniejszych detalach. Poprawiono także modele postaci. W poprzedniej odsłonie były to dygitalizowane nagrania aktorów z nieznośnie małą ilością klatek na sekundę. Tutaj mamy szczegółowe postacie w pełnym 3d, poruszające się w płynny i przyjemny dla oka sposób.

Podobnej poprawie uległo aktorstwo głosowe. W jedynce niektóre głosy zahaczały o kicz. Najgorszy był robotyczny głos głównego bohatera. W Black Mirror 2 głosy są podkładane przez profesjonalistów. Nie ma też dziwacznych dialogów, będących prawdopodobnie pozostałością po nie do końca udanym tłumaczeniu z czeskiego.

Interface jest niemal identyczny jak w poprzedniej części. Na dole ekranu znajduje się belka z ikonkami posiadanych przedmiotów. Lewy klawisz myszy służy do poruszania się i używania przedmiotów, prawy do oglądania. Niewielką wadą jest konieczność wychodzenia z danego pomieszczenia poprzez kliknięcie wyjścia dole ekranu. Usiłując znaleźć punkt, powodujemy pojawienie się belki przedmiotów, która zasłania potencjalne wyjście.

Łamigłówki przypominają te z poprzedniej części. Układanka z przesuwaniem klocków, składanie ze strzępów podartego listu, łączenie przedmiotu „A” z przedmiotem „B”, aby użyć go na obiekcie „C”. Sporym ułatwieniem względem poprzedniczki jest dodanie opcji podświetlenia interaktywnych obiektów na planszy. Zagadki same w sobie są dopracowane, szwankuje jednak ich logika w kontekście wydarzeń. W jednym z pomieszczeń odkrywamy tajemne przejście. Jest ono zabezpieczone kodem oraz…czujnikiem wagi. Musimy więc zważyć właściciela domu. Zagadka jest bezsensowna. Kto instalowałby takie urządzenie? Co, jeśli właściciel przytył albo schudł? Czy po każdej wizycie w toalecie musi je konfigurować? W jednej ze scen Darren posuwa się do kradzieży żarówki. Jest to dziwne, bo chwilę wcześniej oferował komuś łapówkę. Stać go więc żeby wyrzucić kilkadziesiąt dolarów, ale kupno żarówki w sklepie za 50 centów widocznie przekracza jego możliwości finansowe. W grze pełno jest takich zagadek, które nie do końca mają sensu. Na szczęście jest też masa pomysłowych łamigłówek. Gdy bohater zostaje uwięziony, przy pomocy dwóch łatwo dostępnych przedmiotów tworzy termit, którym wypala zamek. Gdy potrzebuje podnieść coś ciężkiego, używa do tego dmuchanego pontonu i sprężarki. W grze nie ma możliwości zapędzenia się w kozi róg, jednak nasz bohater może zginąć. Na szczęście istnieje opcja autozapisu.

  Ray Donovan - recenzja serialu

Black mirror 2 gra

Irytującym aspektem gry są komentarze głównego bohatera. Darren opowiada nam o każdym przedmiocie. Każdym. Potrzebujemy deski, więc bierzemy jakąś przypadkową sztachetę stojącą koło śmietnika, a bohater zaczyna nam tłumaczyć, z jakiego rodzaju drewna jest zrobiona. Kliknięcie metalowej rurki spowoduje wywód na temat jej potencjalnego pochodzenia. Podniesienie liny oznacza konieczność wysłuchania komentarza na temat jej grubości, długości i jakości, a nawet spekulacji skąd się tam wzięła. Problem jest irytujący i łatwy do usunięcia. W większości gier przygodowych tego typu komentarze słyszymy, gdy sami wejdziemy do inwentarza, by dokładniej obejrzeć dany przedmiot.

Innym problemem jest tempo rozgrywki. Zagadki czasami skupiają się (niepotrzebnie) na najbardziej trywialnych czynnościach. Spędzamy pół godziny, w pocie czoła zbierając różne bibeloty, tylko po to, aby dokonać jakiegoś naprawdę prostego zadania. Fabuła stoi w miejscu, a gra zaczyna być nudna. Ostatnim aspektem, do którego można się przyczepić, jest główny bohater. Gdy jego mama trafia do szpitala, a młodzieniec w nieprzyjemny sposób rozmawia z recepcjonistką, jakby to była jej wina, możemy go zrozumieć — jest roztrzęsiony i zrozpaczony, więc ciężko mu się kontrolować. Jednak później wielokrotnie zachowuje się w taki sam arogancki sposób w stosunku do ludzi, którzy w żaden sposób sobie nie zasłużyli na takie traktowanie.

recenzja black mirror 2

Scenariusz nie jest specjalnie zaskakujący. Każdy, kto grał w Black Mirror szybko domyśli się kim jest Darren. Scenarzyści chyba chcieli z tego zrobić wielki twist, ale nie do końca im to wyszło. Na szczęście w grze jest masa innych ciekawych wątków. Kim jest Angelina? Kto zabił fotografa? Co kryje się w tajemniczym pomieszczeniu? Dlaczego właścicielka kawiarni tak się boi szefa Darrena? Sporym rozczarowaniem dla wielu graczy będzie raptownie urwane zakończenie. Gra kończy się dramatycznym cliffhangerem, z mnóstwem nierozwiązanych wątków.

Black Mirror 2 to dwa kroki w przód i jeden wstecz. Wiele błędów zostało poprawionych, jednak doszło kilka nowych. Fabuła jest dobra, grafika dopracowana i bardziej szczegółowa, a aktorstwo głosowe dużo lepsze od tego z pierwszej odsłony. Grze udaje się także utrzymać klimat mroku i tajemnicy. Niestety pojawiło się więcej dłużyzn, a logika wydarzeń nie zawsze ma sens. Na szczęście aspekty pozytywne przeważają te negatywne, dzięki czemu Black Mirror 2 to całkiem udana gra przygodowa.

Black Mirror – recenzja gry przygodowej z 2003 roku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *