Historia powstania gry The Secret of Monkey Island

Pomysł na grę osadzoną w pirackiej scenerii, zrodził się w głowie młodego projektanta Lucasarts, Rona Gilberta, w 1988 roku. Inspiracją była ulubiona atrakcja Gilberta w parku Disney World – Piraci z Karaibów. Autor gry zawsze się zastanawiał, jak to by było zejść z przejażdżki i samemu przeżyć pokazywane widzom przygody. Wzorem atrakcji Gilbert postanowił zrezygnować z realizmu na rzecz czystej rozrywki. Gra miała być wesoła, a bohaterowie przeżywać szalone przygody. Aby przekonać włodarzy Lucasarts do swojego pomysłu, Ron napisał pięć krótkich opowiadań osadzonych w pirackim świecie. Pomysł spodobał się, jednak większość zasobów firmy szła akurat w produkcję adaptacji przygód Indiany Jonesa. Do pracy nad piracką grą Gilbert mógł wrócić dopiero w 1989 roku po zakończeniu „Ostatniej krucjaty”. Do projektu udało mu się zaangażować dwójkę nowych pracowników Lucasarts: Tima Schafera i Dave’a Grossmana.

Pirat: Guybrush Threepwood? To najbardziej niedorzeczne imię, jakie kiedykolwiek słyszałem!
Guybrush: A jak ty masz na imię?
Pirat: Nazywam się Mancomb Seepgood.

Chociaż Gilbert miał pomysł na grę, scenariusz wciąż nie był gotowy. W historii pojawiała się bezimienna kobieta i antagonista, jednak brakowało głównego bohatera. Na jego pomysł Gilbert wpadł po przeczytaniu książki Tima Powersa „Na nieznanych wodach”. To z niej wziął pomysł, żeby główny bohater nie była piratem, tylko aspirował do bycia nim. Z tej samej książki pochodzą też wątki paranormalne związane z voodoo. Co ciekawe w późniejszych latach Disney wykupił prawa do powieści i zaadoptował ją na potrzeby czwartej odsłony Piratów z Karaibów.

Na nieznanych wodach

Po napisaniu wstępnej wersji scenariusza pozostało tylko dopisanie dialogów i umieszczenie zagadek. Większość z humorystycznych dialogów powstawała na bieżąco w trakcie tworzenia gry. Gilbert, Schafer i Grossman podzielili między sobą dialogi dla różnych postaci. Na pomysł humorystycznej szermierki słownej twórcy wpadli po obejrzeniu strego filmu płaszcza i szpady, w którym walczący oponenci co chwila przerywali walkę, aby wymieniać się uprzejmościami. Złośliwe odzywki napisał pisarz science fiction, Orson Scott Card.

Ludzie padają na kolana kiedy nadchodzę!
Jeszcze zanim poczują twój oddech?

Gilbert uważał, że większość stworzonych przez niego gier (z wyjątkiem Indiana Jones) ma zbyt przypadkowe i nieprzemyślane zagadki. Aby dopracować ten element, postanowił przyjrzeć się produktom konkurencji. Niestety przeżył bolesne rozczarowanie. Szczególnie rozwścieczyły go produkty największego konkurenta Lucasarts — Sierry. Gilbert uznał, że zabijanie postaci na niemal każdym kroku to zwykłe lenistwo programistów. Dlatego do Monkey Island postanowił podejść w zupełnie inny sposób. Chodziło mu o to, aby od początku gry główny cel i poszczególne zadania potrzebne do jego osiągnięcia były jasno wyznaczone. Z gry zostały usunięte jakiekolwiek próby zginięcia (z wyjątkiem dwóch małych easter-eggów), lub możliwość pominięcia przedmiotu, po który nie można wrócić. Gilbert wykluczał też możliwość nieprawidłowego użycia lub zmarnowania przedmiotu. Twórca chciał też, aby w jego grze możliwie najrzadziej zdarzała się sytuacja, w której gracz znajduje rozwiązanie zagadki, przed jej odkryciem (np. gdy znajduje linę, przed odnalezieniem przepaści). Nawet zagadki abstrakcyjne wciąż miały być w logiczny sposób osadzone w świecie gry i posuwać fabułę naprzód. Swoje przemyślenia Gilbert spisał w eseju zatytułowanym „Dlaczego gry przygodowe są do bani”.

Więzień: Musisz mi pomóc! Jestem ofiarą niesprawiedliwości społecznej!
Guybrush: I halitozy. Fuj!

Muzykę do gry skomponował Michael Land. Na pomysł tematu przewodniego wpadł podczas zabawy keyboardem. Co ciekawe, chociaż sam motyw główny stworzony został pod wpływem natchnienia w kilka minut, nad jego zakończeniem twórca pracował kilka dni. Land planował umieścić w grze system dynamicznej zmiany muzyki, w zależności od pokazywanych wydarzeń, jednak ze względów czasowych z pomysłu zrezygnowano. System IMuse został dodany dopiero do drugiej odsłony Małpiej Wyspy (i większości późniejszych gier Lucasarts).

Sprzedawca: Czego chcesz?
Guybrush: Potrzebuję miętówek.
Sprzedawca: Czuję. Proszę, weź jedną. Albo lepiej weź od razu całą rolkę.

 

Fabuła

Na wyspę Melee przybywa młodzieniec Guybrush Threepwood. Jego marzeniem jest zostanie potężnym piratem. W tym celu udaje się do starszyzny piratów, która wyznacza mu trzy zadania: pokonać mistrza szermierki, odnaleźć zakopany na wyspie skarb i ukraść posążek z siedziby gubernatora. Podczas próby kradzieży Guybrush poznaje piękną gubernator Elaine Marley. Niestety okazuje się, że upodobał ją sobie bezwzględny pirat LeChuck.

Monkey Island niemal jednogłośnie została uznana za jedną z najlepszych gier roku. Krytycy chwalili humor, zagadki, grywalność, dialogi, burzenie czwartej ściany i radosną atmosferę. Niektórzy uznali nawet, że jest to najzabawniejsza gra w historii. Zachwalany także był wyważony poziom trudności. Jednym z niewielu zarzutów była stosunkowo wysoka cena. Monkey Island w wersji na komputery PC kosztowała aż $69.95 (średnia cena gry na PC w tym czasie to $20-$40). O ironio nawet z tego faktu autorzy zrobili żart, gdyż na końcu gry Guybrush twierdzi, że nauczył się, aby nigdy nie wydawać na grę więcej niż 20 dolarów.

never spend more than 20 bucks

Gra odniosła spory sukces. Nigdy nie podano żadnych oficjalnych danych, jednak szacuje się, że było to kilkaset tysięcy egzemplarzy.

The Secret of Monkey Island – Special edition

W 2009 roku ukazała się odświeżona edycja zatytułowana Special Edition. Gra jest próbą uwspółcześnienia tytułu. Grafika została stworzona od nowa w pełnym HD, a dialogi zdubbingowane. Do ról powrócili aktorzy głosowi, którzy wcześniej pracowali nad grami częściami 3-5. Niestety gra posiada kilka wad. Design niektórych postaci uległ nieznacznej zmianie. Są to zmiany drobne, a jednak potrafią irytować. Szczególnie źle wypada główna postać, którą twórcy obdarzyli dziwaczną fryzurą. Razić może także uproszczona grafika. Chociaż oryginalna gra miała o niebo niższą rozdzielczość, grafik pokusił się o użycie jak największej liczby detali. Pokryte plamami i pęknięciami ściny są teraz jednolite, zupełnie jakby ktoś użył filtra rozmywającego. Lawa, która pokryta była dziesiątkami plamek, nadających jej realistyczną teksturę przypomina teraz pomarańczowy jednolity krem. Styl graficzny jest oczywiście kwestią gustu, jednak wielu graczy narzekało na nową stylistykę. Drugą rzeczą, która nie przypadła odbiorcom do gustu, jest unowocześniony interfejs. Zamiast listy czasowników do wyboru, pod strzałką kursora znajduje się kółko z symbolem danej czynności. Aby zmienić czynność, trzeba przewijać myszą kolejne opcje. System jest wyjątkowo niewygodny. Na szczęście twórcy dali możliwość przełączania opcji graficznych, co oznacza, że w dowolnym momencie rozgrywki można wrócić do klasycznej gry – i wciąż cieszyć się dubbingiem. Fani stworzyli też specjalny program, który pozwala zgrać dialogi z remaku i wgrać je do oryginalnej wersji.

Monkey Island doczekało się łącznie pięciu części. Każda z nich jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej. W 2022 ukazać ma się nowa odsłona zatutułowana Return to Monkey Island. Według zapewnień twórców, gra ma być bezpośrednią kontynuacją drugiej części, co oznacza, że odsłony 3-5 zostaną zignorowane. Czy Ronowi Gilbertowi uda się powtórzyć swój gigantyczny sukces? Odpowiedź poznamy jeszcze w tym roku.

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.