Hideo Kojima od zawsze pragnął tworzyć. W młodość chciał zostać artystą, niestety japońskie normy społeczne wymagające posiadania “prawdziwej pracy” oraz widmo wujka – artysty, który całe życie zmagał się z finansowymi problemami, mocno go zniechęciły. Zmienił plany i postanowił zostać pisarzem, niestety mimo szczerych wysiłków i wysyłania swych prac do licznych magazynów, nigdy nie został opublikowany. Kiedy podjął studia ekonomiczne, po raz kolejny zmienił zdanie i tym razem postanowił zostać reżyserem filmowym. Jednak podczas studiów został namiętnym graczem i po raz kolejny zrewidował swoje plany – od teraz chciał pracować w branży gier wideo.

Po kilku nieudanych próbach, w końcu udało mu się dostać wymarzoną pracę, jako planista i projektant gier w Konami. Niestety, żaden z jego pomysłów z tamtego okresu nie dostał się do gier, gdyż wymysły niedoświadczonego i niezaznajomionego z programowaniem Kojimy nie były przekładalne na możliwości ówczesnych komputerów i konsol. Kojima dostał w końcu swoja szanse, kiedy został asystentem reżysera gry Penguin Adventure. Gra nie zapisała się złotymi zgłoskami w historii gier, ale pomogła młodemu Kojimie lepiej zrozumieć możliwości komputerów i ich ograniczenia. Udało mu się też umieścić w niej kilka swoich pomysłów. Zachęcony przedstawił szefom pomysł na następną grę – Lost Warld (to nie literówka, taki miał być tytuł), mająca być czymś w rodzaju Super Mario Bros w klimtach wojennych, jednak pomysł ten został szybko odrzucony. Na pocieszenie, Kojima dostał tworzoną właśnie przez Konami grę Intruder. Pierwotnie miała to być gra akcji, jednak kiedy okazało się, że komputer MSX nie jest w stanie poradzić sobie ze zbyt dużą liczbą przeciwników i kul na ekranie, Kojima zaproponował całkowitą zmianę konwekcji gry. Zamiast bezpośredniej konfrontacji – skradanie się i unikanie przeciwników.
Fabuła Metal Gear 1
U schyłku XX wieku, gdzieś w Afryce powstaje państwo o nazwie Outer Heaven. Jego przywódcą jest tajemniczy bohater wojenny. Państwa zachodu są zaniepokojone doniesieniami o pracach nad rozwojem nowej prototypowej broni o nazwie Metal Gear, która jest chodzącym czołgiem zdolnym do wystrzeliwania głowic nuklearnych z dowolnego miejsca na Ziemi. Posiadanie takiej broni przez Outer Heaven mogłoby zmienić równowagę sił na świecie. Młody rekrut elitarnej organizacji sił specjalnych FOX-HOUND, kryjący się pod kryptonimem Solid Snake, dostaje zadanie infiltracji Outer Heaven i uratowanie Gray Foxa, czyli poprzednika wysłanego na tę samą misję. Kontakt z Grayem został utracony krótko po wejściu przez niego do bazy Outer Heaven, a jego ostatni meldunek brzmiał „METAL GEAR…”.

Aby osiągnąć nasz cel, musimy zebrać różne bronie i sprzęt oraz karty do dalszego dostępu do fortecy, unikając kontaktu z wrogiem. Musimy także skonfrontować się z bossami – elitarnymi najemnikami Outer Heaven oraz uratować zakładników trzymanych w twierdzy. Podczas gry możemy skorzystać z radia, aby skontaktować się ze swoim dowódcą, Big Bossem i innymi NPC-ami. Konwersacje te pomagają nam dowiedzieć się więcej na temat ich aktualnych celów misji. Większość gry toczy się w izometrycznym rzucie kamery, jednak okazjonalnie poruszamy się w etapach, gdzie widok jest z boku, niczym w grach z serii Contra.
Pierwsza Metal Gear jest mało „kojimowata„, nie ma w niej tyle dziwnego humoru i burzenia czwartej ściany co w jego kolejnych produkcjach, jednak już tutaj pojawiły się po raz pierwszy charakterystyczne elementy, które później wracały w kolejnych odsłonach serii. Przedmioty takie jak lornetka, paczka papierosów, niektóre rodzaje broni, racje żywnościowe czy karty dostępu zadebiutowały właśnie w Metal gear. Po raz pierwszy pojawia się też tu charakterystyczne kartonowe pudło, będące od tej pory symbolem serii.

O ile gra nawet dziś potrafi być świetną zabawą, tak trzeba przyznać, że ma też kilka sporych wad. Żołnierze są przypisani na stałe do swoich lokacji i nie wychodzą się poza nie. Powoduje to, że podczas alarmu wystarczy zmienić pomieszczenie, aby wszystko wróciło do normy. Nie mogą też rozglądać się inaczej niż w czterech kierunkach, co czyni rozgrywkę zbyt łatwą, gdyż wystarczy stanąć względem nich po przekątnej. Podobnie jest z bossami, którzy mogą się wydawać trudni, ale kiedy znajdziemy odpowiedni sposób, większość z nich można wykończyć bez specjalnego wysiłku.
Metal Gear ukazała się na początku na komputery MSX2 (Microsoft Extended Basic), będące niezwykle popularne w Japonii, jednak nienane poza jej granicami. Sprzedaż szła bardzo dobrze, więc postanowiono wydać ją za granicą, w języku angielskim. Niestety była to porażka. Dostępność komputerów MSX poza Japonia była ograniczona, a gra utraciła sporo ze swojej rozbudowanej jak na tamte czasy fabuły. Problemem okazała się rozdzielczość ekranu i japońskie znaki katakana. Alfabet Japoński jest dosyć specyficzny, gdyż te “krzaczki”, które my bierzemy za literki, są tak naprawdę sylabami, więc w dwóch linijkach japońskiego tekstu może być zawarta równowartość kilku linijek angielskiego. Dodatkowo, nawet gdyby twórcy użyli więcej ramek, pojawiłby się problem z pamięcią, gdyż Metal Gear używał prawie wszystkie zasoby komputera. Twórcy gry tutaj się nie popisali, gdyż zamiast zastosować jakieś sprytne sztuczki programistyczne, zwyczajnie wyrzucili połowę konwersacji kodeka, a inne dialogi poskracali do niezbędnego minimum. Dodatkowo tłumaczenie było bardzo amatorskie i zawierało mnóstwo błędów gramatycznych. Jednak w obu wersjach, sama rozgrywka jest niezmieniona.

Gra w Polsce w tym czasie była praktycznie nieznana. Komputer MSX nigdy nie dostał się na nasz rynek, a konwersje na Commodore 64 lub NES-a były takie słabe, że większość graczy po prostu je omijała. Tak naprawdę polski gracz dowiedział się o dwóch pierwszych częściach dopiero przy premierze chyba najsłynniejszej części – Metal Gear Solid na PSX.
Hideo Kojima nie planował kontynuacji tej historii, gdyż uważał ją za zamkniętą. Zaraz po ukończeniu Metal Gear, zaczął pracować jak scenarzysta przy cyberpunkowej przygodówce Snatcher oraz jej późniejszych reedycjach. W międzyczasie Konami postanowiło wydać kontynuacje Metal Gear, bez wiedzy i zaangażowania głównego twórcy…