Historia i upadek serii Nieśmiertelny (Highlander)

Nieśmiertelny, 1985

W 1982 Gregory Widen student wydziału filmowego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles przebywał na wakacjach w Szkocji. W jednej z licznych atrakcji turystycznych Gregory zobaczył zbroję średniowiecznego rycerza i zaczął się zastanawiać jak taki rycerz czułby się w dzisiejszych czasach. A co, jeśli tacy ludzie żyją i ukrywają się między nami? Pomysł ten zaczął kiełkować w głowie młodego Gregory’ego, jednak ujście znalazł, dopiero kiedy w ramach zajęć studenci mieli napisać własny scenariusz. Widen skombinował pomysł o długowiecznych ludziach z fabułą swojego ulubionego filmu – Pojedynek. Jest to historia dwóch francuskich oficerów z epoki napoleońskiej, którzy prowadzą rywalizację, wyzywając się na pojedynek przy każdej nadążającej się okazji. Scenariusz zatytułowany Mroczny Klan udało się sprzedać za pokaźną sumę 200000$. Następnie wzięli się za niego spece od poprawek. Na reżysera wybrany został Russell Mulcahy, australijski reżyser specjalizujący się w kręceniu teledysków. Na gwiazdę widowiska został wybrany Kanadyjczyk Marc Singer najbardziej znany z hitu 1982 Władca Zwierząt. Okazało się jednak, że ze względu na konflikty w kalendarzu aktora nie będzie mógł zagrać roli. Rozważano różne kandydatury: Michael Douglas, Kurt Russell, Kevin Costner, Mickey Rourke i Mel Gibson, jednak z różnych przyczyn aktorzy ci nie mogli zostać zatrudnieni. W końcu reżyser, przeglądając gazetę, zobaczył reklamę filmu Greystoke: Legenda Tarzana, władcy małp i od razu postanowił zatrudnić grającego w nim główna role Christophera Lamberta. Reżyserowi nie przeszkadzało nawet to, że aktor prawie nie mówił po angielsku. Najważniejszy był wygląd, a resztę miały załatwić przyspieszone kursy angielskiego ze specjalistą od akcentów.

Zatrudnienie mniej znanego aktora miało dodatkową zaletę – aktor był tani, więc zostawało więcej pieniędzy na prawdziwą gwiazdę, aby jej nazwisko przyciągało widzów. Tutaj też rozważano różne możliwości: Michael Caine, Gene Hackman czy Peter O’ Toole. W końcu wybór padł na słynnego Bonda, czyli Seana Connery’ego. Ten za rolę skasował okrągły milion dolarów, co było bardzo dużymi pieniędzmi, biorąc pod uwagę, że aktor na planie przebywał zaledwie 7 dni. Aby wykorzystać ten okres do maksimum, od razu po jego pojawieniu się na planie nagrano mnóstwo zbliżeń twarzy z reakcjami na różne sytuacje, a następnie przystąpiono do normalnych zdjęć. Connery nie mógł zostać ani dnia dłużej, gdyż zaraz po zejściu z planu Mrocznego Rycerza (tak się wtedy nazywał film) musiał udać się na plan swojej kolejnej produkcji — Nietykalni. To właśnie z tego powodu szkocki aktor początkowy monolog nagrał dla producentów…w toalecie. Nagranie zaakceptowano, jednak później okazało się, że nagrało się także echo. Niestety była to jedyna wersja i właśnie ona trafiła do gotowego filmu.
Na głównego przeciwnika rozważano Rutger Hauera i Nicka Nolte. Producentom najbardziej podobał się Clancy Brown, który jednak odmówił. Powodem była konieczność noszenia protetyki, a Brown dopiero co wrócił ze szpitala po ataku alergii, której dostał na planie innego filmu, właśnie przez przyklejone na twarzy implanty. Dopiero po jakimś czasie i zapewnieniach, że środki użyte do makijażu będą bezpieczne, aktor dał się przekonać.

Nieśmiertelny iskry
Aby wygenerować efektowne iskry, miecze były podłączone do akumulatorów

Zdjęcia rozpoczęły się w 1985. Lokacji było sporo, gdyż zdjęcia kręcono w Londynie, Nowym Jorku i Szkocji (wyspa Isle). Na planie szybko pojawiły się tarcia. Ich głównym źródłem była wizja scenarzysty, która była maksymalnie mroczna i brutalna. Widenowi nie podobała się na przykład scena, w które główny bohater zostaje dźgnięty mieczem i żartuje sobie z tego. Oczywiście zdanie młodego debiutanta nie było takie ważne, jednak okazało się, że jego wizję podziela odtwórca roli KurganaClancy Brown. Doprowadziło to do napięć na planie, gdyż Clancy chciał, aby zgodnie z oryginalną wersją scenariusza jego postać była nieco bardziej wyrafinowana. Zamiast barbarzyńskich okrzyków i skórzanego ubrania Kurgan miał ubierać się elegancko. Jego postać miał być człowiekiem skrzywdzonym przez los, a nie jednowymiarowym barbarzyńcą. Krugan miał być także nieco sympatyczniejszy.

Innym problemem były napięcia na linii reżyser-producenci. Ci drudzy wszędzie szukali oszczędności i zmuszali reżysera do ciągłego improwizowania. Przykładowo podczas kręcenia zdjęć w Szkocji, statyści mieli płacone dodatkowe pieniądze za przyprowadzenie własnego konia, gdyż wychodziło taniej niż zatrudnianie profesjonalnej stadniny.
Ostaniem problemem był odtwórca głównej roli. 28-latek miał za sobą do tej pory tylko jeden angielski film – Tarzan, w którym mówił bardzo mało, a jego niedostatki językowe, były uzasadnione scenariuszem. Tutaj miał nie tylko mnóstwo linii dialogowych, ale miał także grać je z dwoma różnymi akcentami – szkockim i amerykańskim. Oczywiście, żaden z nich nie brzmi poprawnie. Kontrast był bardziej uwidoczniony przez prawdziwych szkockich aktorów. Co ciekawe francuz Lambert gra szkota, a szkot Connery gra Hiszpana/Egipcjanina (z szkockim akcentem). Dodatkowo Lambert jest krótkowzroczny i bez okularów nic nie widzi, co doprowadzało do sytuacji, że aktor wchodził w ujęcie w okularach (było to szczególnie uciążliwe w scenach z Connerym, gdzie liczyła się każda minuta). Jeszcze większym problemem były sceny walki, w których aktor musiał machać mieczem prawie na ślepo.

Fabuła filmu wygląda następująco: wśród zwykłych ludzi żyją nieśmiertelni wojownicy, których zabić można jedynie przez dekapitację. Zwycięzca walki przejmuje moc pokonanego. Kiedy na ziemi zostanie już tylko kilku nieśmiertelnych, odbędzie się „zgromadzenie”, podczas którego będą oni walczyć dotąd, aż zostanie tylko jeden. Zwycięzca otrzyma nagrodę, którą jest wiedza całej ludzkości. Jednym z takich wojowników jest Connor MacLeod – szkocki góral urodzony w 1518. Główny bohater poznaje innego nieśmiertelnego – Ramireza (Sean Connery). Razem stają do walki przeciw najniebezpieczniejszemu z nieśmiertelnych – szalonemu Kruganowi. Akcja filmu dzieje w Nowym Jorku w latach 80, jednak dużą część filmu stanowią flashbacki, dziejące się w różnych epokach.

macleod miecz

Film poległ w amerykańskich kinach, zarabiając zaledwie $12 milionów (z 19m budżetu), jednak stał się sporym hitem w innych krajach. Recenzje były w większości negatywne. Para najsłynniejszych krytyków filmowych, czyli Siskel i Ebert nazwali film nudną paradą kolejnych walk na miecze. Tylko niektórzy krytycy docenili film, za efekty specjalne, aktorstwo, charyzmę Lamberta i ścieżkę dźwiękową w wykonaniu zespołu Queen. Z czasem film zyskał coraz większą popularność, stając się prawdziwym hitem na kasetach wideo. W 1996 powstała wersja reżyserska filmu, z dodaną sceną dziejącą się podczas drugiej wojny światowej. Scena ta wyjaśnia, skąd w życiu Connora wzięła się jego przybrana córka, co w wersji kinowej i VHS było pominięte. W 1986 powstała też kiepsko oceniona gra na 8-bitowe komputery. W 2016 na 30-lecie filmu wyszła najnowsza edycja filmu, w jakości 4k. Poprawiono niektóre błędy, takie jak miecze które raz iskrzyły a raz nie (w scenach kręconych w deszczu i wodzie, nie można było podłączyć mieczy do akumulatora).

Film został olbrzymim hitem na kasetach wideo, więc producenci postanowili ponownie zarobić na historii nieśmiertelnego górala. Tylko, jak zrobić kontynuację filmu z całkowicie zamkniętym zakończeniem? W końcu cały sens jedynki polegał na tym, że miał zostać tylko jeden. I dokładnie to się stało. Inni nieśmiertelni nie żyją, a nagroda jest odebrana. Takie drobne przeszkody jednak nie zraziły producentów. Do współpracy zaproszono tego samego reżysera, a scenarzyście Widenowi podziękowano, zastępując go mało znanymi twórcami telewizyjnymi. Zdjęcia rozpoczeły się w 1990 w Argentynie.

Nieśmiertelny 2: Nowe życie, 1991

Na skutek zanikania warstwy ozonowej, życie na Ziemi jest zagrożone. Słońce bezlitośnie wypala planetę, zabijając ludzi, zwierzęta i roślinność. Jedną z ofiar upałów jest żona Connora. Ten postanawia przeciwdziałać katastrofie. Używając swojej wiedzy zdobytej dzięki nagrodzie, Connor zbiera zespół najlepszych naukowców i z ich pomocą opracowuje kosmiczną tarczę, która od tej pory osłania Ziemię przed szkodliwym słonecznym promieniowaniem. Jednak jej skutkiem ubocznym jest wieczna noc panująca na całej kuli ziemskiej. Mija dwadzieścia pięć lat. Connor jest staruszkiem, oczekującym rychłej śmierci. Natomiast jego tarcza znajduje się w rękach prywatnej korporacji, która zarabia na niej gigantyczne pieniądze (i z jakiegoś powodu jest oskarżana o monopol). Connor odwiedza operę, podczas której przypominają mu się wydarzenia z jego przeszłości. Otóż wiele lat wcześniej Connor wraz z Ramirezem byli przywódcami rebelii na plancie Zeist. Zostają jednak schwytania przez przywódcę reżymu – bezwzględnego generała Katanę i zesłani za karę na Ziemię, aby odrodzić się jako nieśmiertelni. Teraz po wielu latach generał Katana postanawia zabić Connora i wysyła na niego swoich ludzi. Connorowi udaje się zabić obu wysłanników, co powoduje, że odzyskuje on młodość i nieśmiertelność. W jakiś sposób przywraca to także do życia Ramireza. General Katana, postanawia przybyć na Ziemię i zabić Connora osobiście.

planeta Zeist
Planeta Zeist w wersji reżyserskiej została zmieniona na Ziemię w przeszłości

Highlander II: The Quickening jest jednym z najgorzej ocenianych filmów w historii. Fabuła wymyślona przez twórców jest zwykłym splunięciem w twarz fanom oryginału. Mało tego, oprócz widzów i krytyków, film nie podobał się nawet osobom zaangażowanym w jego tworzenie. Lambert widząc co się dzieje, groził odejściem (jednak adwokaci przypomnieli mu, że łamanie pisemnego kontraktu to nie najlepszy pomysł). Sam reżyser pokazowo wyszedł z premiery filmu po piętnastu minutach.
Highlander 2 niemal natychmiast niszczy wszystko, co zostało ustalone w pierwszym filmie. Nieśmiertelni okazują się kosmitami. Ramirez może zostać wskrzeszony poprzez głośnie wykrzyczenie jego imienia. W oryginale Connor był narodzonym w Szkocji góralem a jego mentor Ramirez żyjącym od wieków Egipcjaniem. Tymczasem tu okazuje się, że panowie nie tylko się znali wcześniej, ale wzieli także coś w rodzaju ślubu. Jednak film nie tylko retroaktywnie zmienia fabułę poprzedniej części. Jest to także festiwal nielogiczności. Connor MacLeod był członkiem ruchu oporu przeciwko generałowi Katanie, a na przywódcę został wylosowany. Czemu? Nigdy tego nie wyjaśniono. Obie główne postacie pochodzą z innej planety, jednak tam także nazywają się MacLeod i Ramirez. Czyżby kosmita MacLeod, został zesłany na Ziemię i przypadkiem trafił pod opiekę klanu MacLeod, dzięki czemu mógł się nadal nazywać tak samo? Po nieudanej rebelii postacie są za karę skazane na wygnanie na planetę Ziemia, gdzie będą nieśmiertelni. Biorąc pod uwagę wygląd planety Zeist, to nie jest kara tylko nagroda. Katana, mimo iż sam wysłał rebeliantów na Ziemię, po 500 latach przypomina sobie, że musi zabić MacLeoda z jakiegoś powodu. Jest to największy babol w filmie, gdyż wiedząc, że Connor ma 70 lat, wystarczyło poczekać. A jeśli zabicie MacLeoda jest takie ważne, czemu nie zrobił tego przez 500 poprzednich lat? I dlaczego na planecie Zeist czas płynie w takim samym tempie jak na Ziemi? Powiązania Zeistczyków z Ziemią muszą być silne, gdyż Katana co chwila rzuca jakimiś popkulturowymi nawiązaniami…

  Niesamowity Dwór - kilka gorzkich słów o filmie z 1986

No dobrze, można, by się tak długo się pastwić nad filmem, ale co takiego się stało, że wyszło aż tak źle?
Producenci postanowili nakręcić film w Argentynie. Miało to spowodować duże oszczędności, jednak wyszło dokładnie na odwrót. W produkcji przeszkadzały argentyńskie związki zawodowe, oraz animozje do brytyjskich członków ekipy filmowej, związane z wojną o Falklandy. Jakby tego było mało, argentyńska gospodarka nieoczekiwanie załamała się i nastąpiła hiperinflacja, która zachwiała płynnością finansową filmu. Kontrolę nad projektem przejęli inwestorzy i firma ubezpieczeniowa. Rozpoczęły się cięcia i robienie wszystkiego po linii najmniejszego oporu. Podziękowano specom od efektów specjalnych, przez co część ujęć wygląda bardzo amatorsko. Ubezpieczalnia zabrała się nawet za edycję, odsuwając reżysera od tego zadania. Rezultatem jest jeden z najgorzej odebranych filmów w historii. Najlepiej na całej sytuacji wyszedł Sean Connery, który ponownie za sześć dni na planie zgarnął 3.5 miliona dolarów. Co ciekawe, jego obecność w filmie prawie nie wpływa na fabułę, gdyż większość scen z jego udziałem jest oderwana od głównego wątku.

walka nieśmiertelny 2
Sporym problemem była ślepota Lamberta. Podczas kręcenia sceny walki, Ironside stracił ząb a Lambert kawałek palca

Czy w Nieśmiertelnym 2 można znaleźć coś pozytywnego? Tak. Do filmu trafiło kilka naprawdę ślicznych i dopracowanych ujęć z matte painting. Aktorstwo w wykonaniu Connery’ego, Ironside‚a i Lamberta jest dobre (chociaż postarzona wersja MacLeoda brzmi jak parodia Brando z Ojca Chrzestnego). Jest też kilka pomysłowych scen, jak naprzykład próba dostania się na teren kompleksu tarczy, poprzez rozstrzelanie przez strażników.

Film nie zarobił na siebie w kinach, jedna podobnie jak część pierwsza został hitem w wypożyczalniach wideo. Reżyser był co prawda wściekły na producentów, ale nie porzucił swojego dzieła całkowicie i cztery lata po premierze wydał wersję reżyserską nazwaną Renegade Cut. Film niesie ze sobą gigantyczne zmiany. Wszystkie aluzje do planety Zeist zostały usunięte. Nieśmiertelni nie są już kosmitami a przybyszami z przeszłości. Reżyser poprzestawiał też kolejność scen, poprawiając wiele błędów edycyjnych. Nie naprawia to wszystkich nielogiczność, ale zdecydowanie poprawia jakość filmu. W 2004 na podstawie wersji Renegade wydano kolejną nazwaną Special Edition. Zmiany edycyjne były niewielkie, natomiast całkowicie zremasterowano efekty specjalne. Efekty po poprawkach wyglądają naprawdę dobrze i na chwilę obecną jest to najlepsza dostępna wersja filmu.

Lambert nieśmiertelny
Lambert patrzy z przerażeniem na upadek serii

Nieśmiertelny 3: Mag, 1994

O dziwo chłodne przyjęcie drugiej części, nie zabiło franczyzy. W 1994 powstała trzecia część filmu zatytułowana Highlander III: The Sorcerer (alternatywny tytuł — Highlander III: The Final Dimension). Film kompletnie ignoruje wydarzenia z części drugiej, stanowiąc bezpośredni sequel jedynki.

Minęło dziewięć lat od zdobycia nagrody. Po śmierci żony MacLeod jest samotnym ojcem. W tym samym czasie, w Japonii archeolodzy dokopują się do jaskini, w której została uwięziona grupa nieśmiertelnch. Przewodzi im Kano — czrnoksiężnik i mistrz iluzji. Jaskinia, w której byli zagrzebani, jest świętym miejscem i z tego powodu byli oni wykluczeni ze zgromadzenia. Ich uwolnienie, resetuje wszystko i nagroda jest nadal do zdobycia. Connor musi powrócić do Nowego Jorku i zakończyć to, co rozpoczął w 1985 roku.

Na fotelu reżysera zasiadł Andy Morahan, który podobnie jak poprzednik jest specjalistą od teledysków. Film niestety przypomina słaby remake, a nie oryginalną produkcję. Sceny i postacie zostały przeniesione żywcem z jedynki. Kobieta poznaje MacLeoda z powodów czysto naukowych, jednak szybko zakochuje się w nim. Główny przeciwnik po przybyciu do Nowego Jorku bierze sobie prostytutkę, a następnie porywa niewinną osobę, aby wystraszyć ją na śmierć szaloną przejażdżką samochodem. MacLeod w retrospekcjach studiuje pod okiem mistrza, do czasu aż mistrz zostaje zabity przez głównego przeciwnika. Długo można, by wymieniać podobieństwa, więc poprzestańmy na tym, że wszystkie one wychodzą na niekorzyść trójki.

Kano grany, przez Mario van Peblesa, wygląda jak jeden z głupich pomocników generała Katany, a nie przeciwnik godny MacLeoda. Aktor został zatrudniony dzięki Lambertowi, z którym pracował już przy innym filmie — Gunmen. Sam sens jestem pogrzebany w jaskini, więc nagroda o mnie nie wie zakrawa na żart. Najgorsze jednak są efekty specjalne, które wyglądają gorzej niż w części drugiej. Po raz pierwszy w serii wykorzystano CGI, a te starzeje się bardzo szybko. Mimo wszystko Lambert uważa trzecią część za prawdziwy sequel. Film poległ w kinach, ale odrobił wszystko na kasetach video. Ukazała się także wersja reżyserska, która oprócz przywrócenia brutalnych scen (w kinach film miał kategorię PG-13), nie wnosi nic nowego.

Nieśmietelny (serial telewizyjny)

Fani nieśmiertelnego nie mieli jednak no co narzekać. Od 1992 w telewizji leciał serial Highlander: The Series. W produkcję był zaangażowany Lambert, który pojawił się także gościnnie w pierwszym odcinku. Fabuła opowiada o przygodach Duncana, członka klanu MacLeod. Jest on nieświadomy swojego pochodzenia do czasu, aż zostaje napadnięty przez innego nieśmiertelnego, którego udaje mu się z nieoczekiwaną pomocą samego Connora zgładzić. Serial próbuje trzymać się mitologii pierwszego filmu, z drobnym wyjątkiem: nagroda jeszcze nie została zdobyta i po świecie wciąż chodzi mnóstwo nieśmiertelnych. Serial cieszył się sporą popularnością, łącznie ukazało się sześć sezonów (119 odcinków + odcinek specjalny). Ponieważ był to jeden z niewielu seriali trzymających się mitologii, cieszył się sporą popularnością w internecie, na raczkujących grupach dyskusyjnych, gdzie fani omawiali swoje teorie.

Po zakończeniu emisji podjęto decyzję o nakręceniu spin offu zatytułowanego Highlander: The Raven. Fabuła tym razem porzuca MacLeoda, skupiając się Amandzie Darieux – postaci pobocznej z The Series. Recenzje były nieco gorsze niż przy oryginalnym serialu, jednak wciąż pozytywne. Mimo to serial otrzymał tylko jeden sezon. Powody były dwa: malejąca oglądalność i wplątanie się głównej gwiazdy serialu w romans z Billem Clintonem.

Nieśmiertelny (Serial animowany)

W roku 1994 powstał animowany serial, luźno nawiązujący do filmów (Highlander: The Animated Series), oraz jego prequel (Highlander: The Adventure Begins). Głównym bohaterem jest niejaki Quentin – kolejny członek klanu MacLeod. Sam Connor też się pojawia, jednak występuje tylko na początku serialu i szybko zostaje uśmiercony. Oprócz tego małego cameo, obecności Ramireza i samej idei nieśmiertelnych serial nie ma zbyt dużo wspólnego z filmami. Fabuła dzieje się w przyszłości. Uderzenie meteoru zdetonowało ziemskie zapasy ładunków nuklearnych. Niedobitki ludzkości żyją w zdewastowanym świecie. Nieśmiertelni porzucili swoją rywalizację, aby nieść pomoc potrzebującym. W tym celu składają przysięgę pokoju. Jednak jeden z nich — Kortan, odmawia złożenia przysięgi, deklarując się ostatnim nieśmiertelnym. Connor wyzywa go na pojedynek i ginie…ponieważ złamał własną przysięgę nieatakowania innych nieśmiertelnych (tak, twórcy zrobili z Connora prawdziwego idiotę). Mija 700 lat. Rodzi się młody chłopak, który według przepowiedni będzie zwolniony z przysięgi i będzie mógł zaprowadzić ład. Jest nim Quentin MacLeod — ostatni potomek sławnego klanu.

Serial ma też swój spin off w postaci gry komputerowej zatytułowanej Highlander: The Last of the Macleods. Gra naśladuje styl znany z gier takich ja Resident Evil i Alone In the Dark. Niestety gra ma dwie duże wady: jest dostępna wyłącznie na konsolę Atari Jaguar i jest koszmarnie niegrywalna. Toporne sterowanie i niedopracowany system walki sprawiają, że gra jest jednym z najgorszych tytułów na tę konsolę.

  Upgrade - recenzja (2018)

Nieśmiertelny 4: Ostatnia rozgrywka, 2000

Po trzeciej części filmu nastąpiła sześcioletnia przerwa i dopiero w 2000 ukazała się kolejna część cyklu. Highlander: Endgame był próbą fabularnego powiązania wydarzeń z serialu i filmów. Wabikiem miało być ekranowe spotkanie dwóch reprezentantów rodu MacLeod: Connora i Duncana. Dodatkowo film miał promować serial The Raven, jednak ten został anulowany, jeszcze zanim film ukończono. Fabuła opowiada o nowym zagrożeniu w postaci kolejnego nieśmiertelnego szaleńca – Kella.

Akcja filmu rozpoczyna w Szkocji, w czasach młodości MacLeoda. Okazuje się, że samo wygnanie Connora z wioski nie wystarczyło jej mieszkańcom. Ponieważ Connor jest uważany za diabła, mieszkańcy chcą zabić jego matkę. Zostaje ona uznana za czarownice i spalona na stosie. Za wszystkim stoi były przyjaciel MacLeoda, ksiądz Jacob Kell. Wściekły Connor w odwecie zabija Kella oraz jego ojca i podpala wioskę. Kell odradza się jako nieśmiertelny. Aby dokonać zemsty, rekrutuje innych nieśmiertelnych i z ich pomocą nieuczciwie pokonuje przeciwników, przyjmując ich moc. W czasach współczesnych Kell jest najpotężniejszym nieśmiertelnym. Kell rozpoczyna swoją krucjatę przeciw MacLeodowi, zabijając wszystkie osoby z jego otoczenia. Jego celem jest sprawienie, aby Connor był ostatnim nieśmiertelnym zabitym przez niego, przed odebraniem nagrody. Connor łączy siły z Desmondem, aby wspólnie pokonać Kella.

Fabuła serii po raz kolejny jest bezlitośnie szatkowana, zmieniając przebieg wydarzeń ustalony w poprzednich odsłonach cyklu. Duncan, który przez sześć sezonów serialu był kawalerem, nagle ma żonę. MacLeod ma odwiecznego wroga Kella, o którym nigdy nie słyszeliśmy. Pojawia się nowa zasada — nieśmiertelnym można zostać w wyniku gwałtownej śmierci (musieli jakoś usprawiedliwić pojawianie się Kella). Mimo iż w serialu Connor i Duncan poznali się w latach współczesnych, w Endgame dzielą sceny dziejące się 300 lat wcześniej. Największym wrogiem filmu okazali się jak zwykle producenci, którzy pocięli go niemiłosiernie, aby utrzymać dynamiczne tempo. Cięcia te spowodowały, że motywacje postaci nie mają sensu. Tradycyjnie już w serii, dopiero wydanie DVD przywróciło wycięte sceny, nadając całości nieco większego sensu. Jednak żadne wydanie nie będzie w stanie naprawić głównego błędu filmu, jakim jest casting. Bruce Payne w roli Kella jest po prostu absurdalny. Każda scena, w której się pojawia, ociera się o parodię.

Film mimo wszystko ma kilka dobrych scen. Wrażenie robią pojedynki z udziałem Adriana Paula (gwiazdy serialu) a w szczególności jego walka z Donnie Yenem (azjatycki gwiazdor kung-fu). Dobrze też wypada Lambert, który jak zwykle gra z bardzo dużym zaangażowaniem. Scena, w której stacza samobójczy pojedynek, aby przekazać swą moc Duncanowi, jest świetna i bardzo dramatyczna. Są też humorystyczne sceny z przeszłości obu panów, które też są bardzo fajne. Niestety, te ciekawe fragmenty nie równoważą tony głupoty i kiczu, wylewających się z ekranu. Film można polecić tylko najzagorzalszym fanom serii.

Nieśmiertelny 5: W poszukiwaniu zemsty, 2007

Wraz ze śmiercią postaci granej przez Lamberta, wydawało się, że to koniec sagi, która już nieco nadużyła gościnności na ekranie. Jednak okazało się, że twórcy nie powiedzieli ostatniego słowa. Producenci zaatakowali ponownie w 2007, tym razem w postaci anime pod tytułem Highlander: The Search for Vengeance. Coś, co wyglądało jak kolejny skok na kasę, okazało się drugim najlepszym filmem w serii.

W 125 roku celtycka wioska zostaje zaatakowana przez Rzymian. Przewodzi im nieśmiertelny Markus Oktawiusz. Mimo iż jest on oficerem rzymskim, jego prawdziwym celem jest stworzenie utopijnego społeczeństwa. Oktawiusz podczas ataku zabija żonę głównego bohatera, Colina MacLeoda. Udaje mu się też go zranić, jednak koń Colina odciąga jego ciało do Stonehenge, czyli świętej ziemi, gdzie nieśmiertelnym nie wolno walczyć. Po kilku dniach Colin odzyskuje świadomość i dowiaduje się, że jest nieśmiertelnym. Od tej pory jego celem jest zemsta na Markusie. Markus przez kolejne stulecia próbuje zrealizować swoje marzenie o utopijnym świecie, jednak ironicznie jest on wciąż członkiem różnych zbrodniczych reżimów. Tymczasem Colin, podąża jego śladem, chcąc nie chcąc stając po przeciwnej stronie historycznego konfliktu.

Nieśmiertelny: Źródło, 2007

Anime otrzymało bardzo dobre oceny. Oczywiście nie każdy lubi japońskie animacje, jednak okazało się, że dla nieprzepadających za japońską kreską także szykowana jest niespodzianka. Otóż w tym samym roku miał zadebiutować kolejny film w serii, a jego scenarzystą był David Abramowitz, czyli człowiek odpowiedzialny zarówno za serial, jak i świetnie przyjęte anime. Rozmowy o oficjalnej kontynuacji cyklu rozpoczęły się zaraz po premierze Highlander: Endgame. Producenci chcieli kontynuować historie Duncana, jednak Adrian Paul rozczarowany przyjęciem poprzedniego filmu odmówił. Producenci zwrócili się wtedy do Christophera Lamberta (który zginał w poprzedniej części). Ten zgodził się na powrót, ale zażądał wysokiej gaży, na którą właściciele upadającej marki nie mogli sobie pozwolić. Wrócono do negocjacji z Adrianem Paulem. W końcu udało się przekonać aktora do powrotu, chociaż kosztowało to wytwórnie oddanie mu stanowiska producenckiego i sporą podwyżkę.

Piąta cześć cyklu dzieje się w bliżej niekreślonej przyszłości, w której ludzkość nawiedziła katastrofa. Świat popada w chaos. Akurat w tym czasie następuje niezwykłe ułożenie planet, które pozwala nieśmiertelnym odnaleźć źródło ich mocy. Duncan MacLeod wraz z grupą nieśmiertelnych wyrusza na jej poszukiwanie. W tym samym czasie Ziemię przemierza strażnik źródła, zabijając wszystkich, którzy próbują je odnaleźć.

Film Highlander: The Source nie trafił do kin, a swoją premierę miał w 2007 na kanale SciFy (obecnie Syfy). Produkcja miała rozpocząć nową trylogię osadzaną w świecie nieśmiertelnego, jednak jej chłodnie przyjęcie pokrzyżowało te plany. Nawet najwięksi zwolennicy serii uznali, że film jest po prostu tragiczny. Kolejne sceny nie tylko nie mają sensu w kontekście większej mitologi (aczkolwiek na tym etapie pewnie już nikt się tym nie przejmował), ale także same w sobie. Na początku jeden z nieśmiertelnych włamuje się do strzeżonej wieży komunikacyjnej i ginie tylko po to, aby…porozmawiać przez Skype. Duncan ma nową żonę, o której nic nie wiemy i nie jest wyjaśnione, co się stało z poprzednią. Pomiędzy filmami wydarzyła się jakaś apokalipsa, gdyż społeczeństwo jest zrujnowane i zdegenerowane. Cały wątek z poszukiwaniem źródła jest absurdalny. Charakteryzacja to żart. Mamy księdza, który wygląda jak postać z japońskiego RPG i głównego przeciwnika wyglądającego jak ork z władcy pierścieni. Efekty specjalne wywołują uśmiech na twarzy. Jednak najgorsze są sceny walk. Jedyna rzecz, która mogła dodać temu dziełu odrobinę godności, została kompletnie popsuta. Otóż główny przeciwnik dysponuje nadludzką szybkością. Aby to ukazać, wszystkie scen z nim są nakręcone w przyśpieszonym tempie. Całość wygląda karykaturalnie niczym sceny pościgów w Benny Hillu albo jakby wokół głównego bohatera kręcił się diabeł tasmański. Nagorsza jest końcowa walka, w której Duncan także zyskuje superszybkość. Duncan, walcząc z przeciwnikiem, zaczyna nim kręcić tak szybko, że ten niczym śruba wkręca się w piasek i zostaje unieruchomiony. Od efektownych pojedynków na miecze, seria przeszła do scen rodem z kreskówek.

Po porażce filmu z 2008 uznano, że nie ma już sensu chłostać zdechłego konia i postanowiono zacząć wszystko od nowa. Reebot wzbudził zainteresowanie branży i przyciągnął kilka znanych nazwisk. Niestety ze względu na różnice kreatywne kolejni reżyserzy wycofywali się z projektu. Connora MacLeoda chciał zagrać Ryan Reynolds, jednak po jakimś czasie się wycofał. W tej chwili reżyserem związanym z projektem jest Cedric Nicolas-Troyan, najbardziej znany ze swojej pracy przy The Huntsman: Winter’s War. Wciąż nie ma propozycji aktora do głównej roli. Wiadomo natomiast, że Kurgana ma zagrać znany ze Strażników Galaktyki Dave Bautista.
Seria jest prawdziwym ewenementem na rynku filmowym. Żaden z filmów nie był komercyjnym hitem w kinach. Oprócz pierwszej części wszystkie pozostałe są oceniane bardzo słabo (0-11% na Rotten Tomatoes). Każda kolejna odsłona w większym lub mniejszym stopniu zaprzecza wydarzeniom ustalonym w poprzednich odsłonach. Fabuła wszystkich filmów po części pierwszej nie ma sensu, a nieudolne próby rozszerzenia uniwersum coraz bardziej wszystko psuły. Jedynie serial i anime trzymają poziom. I mimo tych wszystkich kolejnych obraźliwych filmów, seria wciąż ma swoich wiernych fanów, którym zależy i którzy kupowali kolejne odsłony przygód nieśmiertelnego górala. Czy sprawia to nostalgia do lat 80, czy może charyzma Christophera Lamberta? Ciężko powiedzieć, ale oglądając kolejne zaprzeczające sobie filmy, do głowy przychodzi tylko jedna myśl — powinien być tylko jeden.

Jeśli podobał się wam artykuł, możecie zostawić napiwek klikając w jedną z reklam, lub dotując niewielką sumę przez Paypala lub Patreona.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*