Phantasmagoria, recenzja gry z 1995

Phantasmagoria adrienne

Phantasmagoria to wydana w 1995, gra przygodowa typu point-and-click. Jest to jedna z najdroższych gier swojego okresu. W produkcję zaangażowanych było ponad 200 osób, a scenariusz miał 550 stron, co wynosi czterokrotność typowego scenariusza filmowego. Prace nad grą trwały kilka lat. Budżet z planowanych na 800 000 dolarów szybko rozrósł się do ponad 4,5 miliona dolarów. Tytuł został wyprodukowany przez firmę Sierra – twórców legendanych gier przygodowych. Czy jednak zawrotne jak na tamte czasy liczby przekładają się na jakość samej gry?

Początek lat 90 to prawdziwa eksplozja gier FMV. Ten tajemniczy skrót oznacza Full motion video – czyli gry, które wykorzystywały nagrania aktorów tworzone specjalnie na potrzeby tej gry. Technologia ta była mocno reklamowana i zapowiadano szumnie nową wirtualną rewolucję. Możliwości transferu danych CD-Romów i coraz szybszych procesorów miały zapewniać obłędny wygląd gier. Reklamy twierdziły, że pomiędzy grami a filmem właśnie postawiono znak równości. Jednak rzeczywistość nie była taka różowa – gry FMV tak naprawdę były tylko serią filmików przeplatanych tzw QTE(quick time event). Przykładowo oglądamy filmik, na którym jedzie auto, a kiedy nagle pojawia się instrukcja wciśnięcia klawisza – wciskamy go. Jeśli zdążyliśmy, jedziemy dalej, jeśli nie kończymy na drzewie. Pierwiastek grywalny był w tym ograniczony do minimum. Na dodatek filmiki były wyświetlane w niskiej rozdzielczości i jakości, co też psuło przyjemność z oglądania. Gry te najczęściej przedstawiały widok z oczu bohatera. Wydaną po prawie dwóch latach opóźnień Phantasmagorię cechowało nieco inne podejście – widok był niczym w klasycznej przygodówce z całkowicie zdigitalizowaną postacią na środku ekranu. Po użyciu jakiegoś przedmiotu odpalał się filmik, który czasami popychał akcję naprzód, a czasami nam nic nie dawał. Przykładem byłoby kliknięcie lustro – zobaczymy wtedy po prostu nagranie głównej bohaterki przeglądającej się w nim.

Victoria Morsell Phantasmagoria
Główna bohaterka Adrienne grana przez Victorię Morsell

Gameplay jest kontrolowany za pomocą prostego interfejsu typu point-and-click. Przedmioty są przechowywane w dolnej części ekranu. Opowieść podzielona jest na 7 rozdziałów. Gra opowiada historię autorki Adrienne Delaney i jej męża Donalda Gordona. Kupili oni właśnie ogromną rezydencję. Don uważa, że miejsce to świetnie się nadaje do jego nowego fotograficznego projektu, natomiast Adrienne jest pisarką i uważa, że w tym upiornym domostwie znajdzie inspirację do napisania kolejnej powieści. Zaraz po wprowadzeniu Adrienne zaczynają nawiedzać koszmary. Na dodatek mąż zaczyna zachowywać się coraz dziwniej. Wkrótce bohaterka poznaje prawdę o poprzednim właścicielu i ludziach z jego otoczenia.

Gra generuje niezwykły klimat, groza niemal wylewa się z ekranu. Autorka scenariusza chwali się, że spędziła ponad pół roku na oglądaniu horrorów i czytaniu powieści grozy. Twierdzi, że inspirowała się pracami: Stephena Kinga, Edgara Alana Poe oraz filmami Johna Carpentera. W budowaniu napięcia pomaga też muzyka – zarówno temat początkowy, jak i późniejsze kompozycje idealnie pasują do wydarzeń oglądanych na ekranie. Osiągnięto to dzięki skopiowaniu techniki znanej z produkcji filmów. Twórcy soundtracku, oglądali gotowe sekwencje gry i nagrywali muzykę pod te konkretne sceny.

  Opowieść Podręcznej - recenzja pierwszego sezonu

Niestety na poziomie scenariuszowym pewne inspiracje widać zbyt dosadnie. Każdy, kto obejrzał kilka horrorów z „Lśnieniem” na czele, będzie mógł po prostu odhaczać kolejne pozycje obowiązkowe. Razi też trochę brak pewnej logiki i konsekwencji w motywacjach postaci. Adrienne nie wydaje się zaniepokojona coraz bardziej agresywnymi zachowaniami męża. Bohaterka nie wyciąga też żadnych wniosków, dowiadując się o przeszłości posiadłości z opowieści innych ludzi, jak i z własnych retrospekcji, których doświadcza podczas odkrywania kolejnych pomieszczeń. Ba, nawet nie próbuje komunikować z partnerem swoich odkryć. Innym zarzutem, który można postawić  jest brak „gry w grze”, czyli przypadłość dużej części gier FMV. Momentami możemy się poczuć jakbyśmy oglądali walkthrough na youtube, a nie sami ją przechodzili.

David Homb jako Donald
David Homb jako Donald, mąż Adrienne

Fantasmagoria to zbitek dwóch słów: grecka phantasma, czyli duch i agora, czyli miejsce zebrań. Tytuł gry odnosi się do XVIII-wiecznych przedstawień, podczas których magik używał urządzenia zwanego latarnią magiczną. Wynalazek ten to nic innego jak prosty rzutnik przeźroczy. Kawałek szkła z namalowaną sceną albo postacią zmarłej osoby w połączeniu z ponurą narracją iluzjonisty miało wywołać przerażenie wśród widowni.

Pokaz Fantasmagorii
Pokaz Fantasmagorii

Gra zyskała sobie złą sławę ze względu na brutalne wstawki filmowe. Na szczególną uwagę zasługują tu sceny zabójstw, są one prezentowane naprawdę dosadnie i nie sposób odmówić im pomysłowości. Na dodatek mamy też scenę gwałtu, przez którą gra została zakazana w kilku krajach. Ze względu na treści tylko dla dorosłych autorzy zaimplementowali opcję obniżenia poziomu przemocy.

Zoltan Phantasmagoria
Robert Miano w roli Zoltana i Taylor Bernard jako Marie

Poziom trudności gry jest dosyć łatwy jak na przygodówkę. Większość fabuły opiera się na dialogach z kolejno napotykanymi postaciami, a same łamigłówki są dosyć proste. Na dodatek w prawym dolnym rogu mamy ikonkę „podpowiadacza”, który może nas wspomóc, jeśli utkniemy. Większy problem jest ze sterowaniem – stojąc w danym pomieszczeniu możemy kliknąć jeden z przedmiotów interaktywnych, lub jedno z wyjść. Cały problem polega na tym, że duże pomieszczenia składają się z kilku ekranów, a każdy z nich pokazuje akcję z innego rzutu. Trochę jak w grze Resident Evil, gdzie kamera zmienia kąt widzenia podczas pokonywania pomieszczenia. Powoduje to, że zanim zapamiętamy które wyjście prowadzi gdzie, będziemy wchodzić i wychodzić nie tam, gdzie byśmy sobie tego życzyli. Gra jest też stosunkowo krótka i bardzo liniowa. Każdy z siedmu rozdziałów można ukończyć poniżej godziny. Natomiast speedrun wynosi mniej niż 8 minut.

  Dino Crisis na Playstation, historia i upadek marki

Jedną ze zmor gier FMV lat 90 jest aktorstwo. Ze względu na budżet do gier tych zatrudniano amatorów, którzy musieli grać na tle zielonego ekranu, z czym nawet zawodowcy mają problemy. Niestety główni bohaterowie Phantasmagorii, nie popisują się. David Homb odtwarzający rolę Dona jest niesamowicie drewniany. Na szczęście przez większość gry nie musimy go za dużo oglądać więc można by nawet przymknąć na to oko, gdyby nie końcówka gry, w której zmienia się on  przerysowaną postać wyjętą z kiczowatego serialu „Batman” z lat 60. Nieco lepiej z zadaniem radzi sobie Victoria Morsell, grająca Adrienne. Niestety jej gra jest bardzo nierówna. Niektóre sceny ogdrywa z zaangażowaniem a inne jakby była na środkach usypiających. Oczywiście może to być wina montażysty, który wybrał takie słabe ujęcia, jednak czasami jej reakcje na dosyć drastyczne wydarzenia wołają o pomstę do nieba. Bardzo dobrze natomiast wypadają Robert Miano w roli Zoltana i Stella Stevens jako właścicielka sklepu z antykami. Ten pierwszy jest aktorem charakterystycznym, specjalizującym się w rolach bandziorów, co bez wątpienia pomaga przy roli takiej ponurej postaci jak Zoltan. Natomiast Stella jest po prostu idealna w roli wszystkowiedzącej małomiasteczkowej plotkary.

okładka gry
Okładka gry

Gra odniosła gigantyczny sukces. Podczas pierwszego weekendu sprzedaży zarobiła trzykrotność swojego oryginalnego budżetu. Po roku Sierra oddała w ręce graczy ponad milion pudełek, co czyni tę grę najlepiej sprzedającym tytułem w historii ich firmy. Grę można wciąż kupić na aukcjach internetowych (7cd romów!) i uruchomić przez dosboxa, aczkolwiek lepszym rozwiązaniem jest kupno „gotowej” wersji na Good old Games lub Steamie. Zaletą takiego rozwiązania jest to, iż nie musimy się bawić w ręczne ustawienia metodą prób i błędów, po prostu pobieramy i gramy.

Podsumowując, Phantasmagoria to przyzwoita przygodówka. Na pewno jest warta polecenia ze względu na klimat, a dla miłośników komputerowych horrorów to niemal pozycja obowiązkowa. Oczywiście w dzisiejszych czasach grafika może trochę razić, a przestarzały interface i dosyć powolna akcja może odstraszyć młodszych graczy. Jednak jest to zasłużony tytuł w historii gier i na pewno warty zagrania. Według mnie to jest to taki „guilty pleasure”, czyli dzieło, którego wad jesteśmy świadomi, ale i tak podczas grania bawimy się dobrze.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*