Czekolada (Chocolate) – recenzja filmu z 2008

W skrócie: autystyczna dziewczyna, zbiera fundusze na chemioterapię matki, odzyskując długi od lokalnych gangsterów. Jest to pretekstowa fabuła rodem z kina klasy B. Jednak jeśli zapomnimy o niedorzecznym scenariuszu i kilku dziurach logicznych wielkości tunelu pod kanałem Le-Manche, zostanie nam świetnie nakręcony akcjoner z niesamowitą choreografią, której nie powstydziłby się sam Jackie Chan.

„Czekolada” to kino, które próbuje połączyć emocjonalny dramat z widowiskową akcją w stylu azjatyckich sztuk walki. Na pierwszy plan wysuwa historię niezwykłej dziewczyny, której talent i determinacja stają się narzędziem walki nie tylko z przeciwnikami, ale i przeciwnościami losu. Choć film momentami aspiruje do głębszej opowieści o rodzinie, chorobie i odmienności, ostatecznie pozostaje przede wszystkim dynamicznym widowiskiem dla fanów efektownych pojedynków.

Chocolate – fabuła

Zin pracuje dla gangstera znanego jako „Numer 8”. Podczas jednej z transakcji poznaje Masashiego – szefa konkurencyjnej Yakuzy – i zakochuje się w nim z wzajemnością. Owocem ich związku jest córka, Zen. Obawiając się o bezpieczeństwo swoje i dziecka, Zin prosi Masashiego o powrót do Japonii. Niestety „Numer 8” odkrywa ich relację, okalecza kobietę, a następnie wyrzuca ją z organizacji.

Z czasem wychodzi na jaw, że Zen ma wyjątkowy dar do kopiowania zachowań innych ludzi. Podpatrując treningi w pobliskiej szkole sztuk walki, zaczyna odtwarzać widziane techniki, a oglądanie filmów akcji dodatkowo pomaga jej je doskonalić. Jej zdolności rozwijają się błyskawicznie – do tego stopnia, że jako nastolatka bez trudu radzi sobie z grupą natrętnych chłopaków, rozbijając ich kilkoma celnymi kopnięciami.

Gdy Zin zapada na raka, kosztowne leczenie przerasta ich możliwości finansowe. Pokazy umiejętności Zen, organizowane wspólnie z jej przyjacielem Moomem, nie wystarczają na pokrycie wydatków. W końcu Moom odnajduje notes z listą dłużników matki. Razem z Zen postanawiają odzyskać należne pieniądze.

Scena z filmu Czekolada

Reżyser Ong bak

Film wyreżyserował Prachya Pinkaew, twórca najbardziej znany z filmów takich jak Ong Bak i Tom yum goong (Obrońca). Po sukcesach swoich wcześniejszych filmów reżyser postanowił spróbować czegoś bardziej ambitnego. Tym razem w centrum historii znalazła się bohaterka z zaburzeniami, a w tle pojawiły się wątki zakazanej miłości i ciężkiej choroby. W praktyce jednak fabuła nadal pełni głównie funkcję pretekstu do scen walki. Choć na pierwsze większe starcie trzeba poczekać około pół godziny, film nadrabia to później intensywnością.

Style walki

Odtwórczyni głównej roli, JeeJa Yanin, to zawodniczka specjalizująca się w taekwondo, co wyraźnie widać w jej stylu walki – szczególnie w efektownych i precyzyjnych kopnięciach, które dominują w większości scen. Wraz z rozwojem akcji bohaterka zaczyna eksperymentować z różnymi technikami. W pewnym momencie nawiązuje do stylu Bruce Lee, przejmując jego charakterystyczne gesty i sposób ekspresji. Później inspiruje się Jackie Chan, wykorzystując elementy otoczenia – szafki, półki czy pudełka – choć w tych fragmentach brakuje jej lekkości i zręczności, z której słynął Chan. Najlepiej wypada jednak w sekwencjach przypominających styl Tony Jaa, gdzie widać największą swobodę i pewność ruchów. Zgodnie z konwencją kina akcji, bohaterka mierzy się również z finałowym przeciwnikiem – swoistym „bossem”, który również posiada nietypowe cechy. Po mniej więcej pół godzinie film wyraźnie zmienia ton: z dramatu zaczyna przypominać strukturą grę komputerową. Zen staje naprzeciw coraz silniejszych przeciwników na kolejnych „planszach”, takich jak magazyn czy fabryka lodu, a obserwując ich styl walki, stopniowo rozwija własne umiejętności.

recenzja Chocolate 2008

Film, podobnie jak wcześniejsze dokonania reżysera Prachya Pinkaew, kładzie duży nacisk na widowiskowe popisy kaskaderskie. Starcia są intensywne, a ciosy sprawiają wrażenie wyjątkowo mocnych i bezpośrednich. Na potwierdzenie zaangażowania ekipy twórcy dorzucają na końcu montaż nieudanych ujęć, który pokazuje, jak wiele wysiłku i ryzyka kosztowało przygotowanie poszczególnych scen. Widać wyraźnie, że zarówno kaskaderzy, jak i aktorzy nie szczędzili zdrowia. Szczególnie wyróżnia się sekwencja walki na gzymsie budynku – efektowna i dopracowana pod względem choreografii

Niektóre sceny wypadają jednak dość dziwnie. Motyw przezwyciężenia lęku przed muchami ociera się o groteskę, a starcie dwóch niepełnosprawnych bohaterów, choć świetne technicznie, balansuje na granicy niezręczności i niezamierzonej parodii.

„Czekolada” nie jest pełnoprawnym dramatem, mimo że momentami próbuje nim być. To przede wszystkim kino akcji, do którego doklejono wątki emocjonalne. Jeśli szuka się głębokiej, spójnej historii – można poczuć niedosyt. Jeśli jednak celem jest czysta rozrywka i efektowne sceny walki, film spełnia swoje zadanie. To produkcja przypominająca dawne hity z kaset VHS – z prostą fabułą i dużą dawką widowiskowej „kopaniny”.

Chocolate
„Czekolada” to efektowne, dynamiczne kino akcji z prostą fabułą, w którym emocjonalne wątki ustępują miejsca widowiskowym scenom walki.
Zalety
WIdowiskowe sceny walk
Popisy kaskaderskie
Wady
Prosta fabuła
Wolno się rozkręca
7

Monster (anime) 2004 – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *