Monolith – recenzja gry przygodowej

Animation Arts to niemieckie studio deweloperskie założone w 2006 roku, specjalizujące się w klasycznych przygodówkach point-and-click. Najbardziej znane gry w ich dorobku to seria „Tajne Akta” (Tunguska, Puritas Cordis, Sam Peters) oraz dwie części „Lost Horizon„. Po wydaniu w 2016 roku przygodówki „Preston Sterling” studio zamilkło na niemal siedem lat. Okazało się jednak, że przerwa nie była spowodowana upadkiem zespołu, lecz pracą nad kolejną produkcją o  tajemniczym tytule „Monolith”.

Gracz wciela się w Tessę Carter — astronautkę, której statek kosmiczny rozbija się na nieznanej, obcej planecie. Po reszcie załogi nie został żaden ślad, a sama bohaterka nie pamięta nawet, w jakich okolicznościach doszło do katastrofy. Podczas eksploracji Tessa trafia na opuszczoną bazę badawczą.

Jednym z największych atutów Monolith jest oprawa graficzna. Zwiedzane lokacje prezentują się znakomicie, a widoki planety momentami dosłownie zapierają dech w piersiach. Tła są pełne detali i dopracowane w najmniejszych szczegółach. Nieco słabszym elementem są modele postaci. O ile w oddaleniu Tessa wygląda bardzo dobrze, to w zbliżeniach trójwymiarowa grafika wypada nieco topornie.

Produkcje studia Animation Arts słyną z dziwacznych, często wręcz absurdalnych zagadek. Tym razem twórcy najwyraźniej wsłuchali się w krytykę, gdyż zagadki w „Monolith” są dużo bardziej przemyślane. Większość z nich wynika ze związku przyczynowo-skutkowego, a rozwiązania są logiczne i satysfakcjonujące. Nie ma tu też mozolnego błądzenia „na ślepo” –bohaterka jasno wyznacza kolejne cele, a rozwiązanie w bardzo subtelny sposób podsuwane jest przez towarzyszącego jej wszędzie robota.

recenzja gry monolith

Poza klasycznymi wyzwaniami point-and-click, od czasu do czasu pojawiają się bardziej skomplikowane łamigłówki w formie mini-gier logicznych. Czasem trzeba podłączyć przewody do odpowiednich gniazd, a innym razem ustawić maszynę we właściwej pozycji. Większość zagadek jest przystępna, jednak trafiają się też trudniejsze, wymagające nieco więcej kombinowania. Na szczęście twócy zaimplementowali opcję pominięcia bardziej frustrujących łamigłowek.

Gra została podzielona na pięć rozdziałów. Cztery pierwsze skupiają się na próbie wydostania się z obcej planety. W tej części rozgrywki „Monolith” przypomina film „Marsjanin” – wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie, Tessa zapewnia sobie warunki do przetrwania i poszukuje drogi ucieczki. Formuła zmienia się w piątym. Bez wchodzenia w szczegóły (i spoilery), ostatni rozdział skupia się bardziej na osobistej historii bohaterki, zmieniając grę w dramat psychologiczny. Samo w sobie nie jest to wcale złe, jednak sposób, w jaki zaserwowano już tak. Jako końcowy twist twórcy wykorzystali prawdopodobnie jedną z najbardziej oklepanych klisz w historii, a na dodatek zrobili to w kiepski sposób. Z tego powodu zakończenie nie przypadnie niektórym graczom do gustu.

„Monolith” to produkcja, która z  jednej strony zachwyca piękną oprawą, przemyślanymi zagadkami i ciekawą atmosferą eksploracji obcej planety, a z drugiej – rozczarowuje finałem, który może popsuć odbiór całości. Jeśli jednak potraficie przymknąć oko na słabsze zakończenie, czeka was kilka ogdzin solidnej, angażującej i klimatycznej gry.

Hannibal – ciekawostki z serialu (sezon 1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *