Reveil – recenzja

Będące interaktywnym teaserem P.T. autorstwa Hideo Kojima zainspirowało licznych twórców do tworzenia własnych, podobnych gier. Na fali popularności wycofanej ze sklepu PlayStation Store produkcji powstało wiele tytułów usiłujących naśladować ten sam nastrój: zmieniające się otoczenie, niewytłumaczalne zjawiska oraz zaginanie czasu i przestrzeni. Różnym twórcom sztuka ta wychodziła lepiej lub gorzej. Teraz do tego już jakże licznego grona dołączyła produkcja studia Pixelsplit pod tajemniczym tytułem Reveil (z fr. „przebudzenie”).

Główny bohater, Walter, budzi się w łóżku z potwornym bólem głowy i amnezją. Po zażyciu leków przemierza dom w poszukiwaniu pozostałych członków rodziny, jednak tych nigdzie nie ma. Zamiast tego znajduje dziwne obiekty oraz wskazówki sugerujące, że jego bliskim mogło stać się coś złego.

Reveil jest typowym przedstawicielem gatunku pierwszoosobowych horrorów psychologicznych: zaczynamy w pozornie zwyczajnym domu, w którym nieliczne ślady wskazują na jakieś niepokojące wydarzenia z przeszłości, a później robi się coraz dziwniej. Rzeczywistość zaczyna mieszać się z jawą i wspomnieniami głównego bohatera, a nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać. Co jakiś czas trzeba znaleźć konkretny przedmiot lub rozwiązać łamigłówkę. Do tego znajomego miksu twórcy dorzucili również proste sekcje skradankowe, w których musimy unikać krążącego po okolicy potwora. Dzięki eksploracji Walter odkrywa coraz więcej informacji o sobie i o swojej tragicznej przeszłości. Proste jak budowa cepa i nieszczególnie nowatorskie. Jeśli graliście w takie tytuły jak Infliction czy Layers of Fear, po pięciu minutach możecie domyślić się zarysu fabuły – i to nie dlatego, że jest szczególnie przewidywalna, ale dlatego, że podobne motywy widzieliśmy już dziesiątki razy. Na szczęście twórcy wprowadzili dodatkowy twist fabularny, który sprawia, że historia nieznacznie wybija się na tle innych tytułów.

recenzja reveil

Pod względem grafiki Reveil jest grą bardzo dopracowaną. Nie jest to produkcja, w której przez długi czas chodzimy po tym samym, zapętlonym korytarzu. W trakcie około pięciogodzinnej rozgrywki zwiedzamy mnóstwo różnorodnych lokacji – od zmieniającego konfigurację nawiedzonego domu, poprzez ponury cyrk, mroczne lasy, chińską dzielnicę, a nawet… nie będziemy spoilować. Każde z tych miejsc jest szczegółowe i pełne klimatu, a zmiany scenografii skutecznie podtrzymują zainteresowanie.

Jako horror gra sprawdza się nie najgorzej, choć twórcy zbyt często korzystają z techniki jump scare, zamiast budować napięcie w bardziej subtelny sposób. Trudno zliczyć, ile razy coś nagle wyskakuje przed ekran przy akompaniamencie głośnego dźwięku. Pod względem przygodowym łamigłówki są dosyć wymagające i nad niejedną trzeba się solidnie nagłowić. Twórcy popełniają jednak błąd, zbyt mocno polegając na zagadkach opartych na fizyce przedmiotów. Podnoszone obiekty możemy obracać, przesuwać czy otwierać, a wszystkie te czynności wykonujemy przy pomocy myszy lub pada. Momentami system sterowania bywa niewygodny i utrudnia wykonanie danej akcji. Usiłujemy otworzyć szufladę, przesuwając myszkę w dół, jednak ta z jakiegoś powodu otwiera się jedynie nieznacznie. Czyżby się zacięła i do jej odblokowania potrzebny jest jakiś przedmiot? Nie, wystarczy spróbować jeszcze raz i nagle szuflada płynnie się otwiera. Zdarza się także, że interaktywne elementy są zbyt małe, przez co próba ich podniesienia zamienia się w pixel hunting, albo znajdują się zbyt blisko siebie i zamiast jednego chwytamy drugi. Sekcje skradankowe również potrafią być uciążliwe i bardziej frustrujące niż straszne. Gra oferuje aż pięć możliwych zakończeń – dwa są dość oczywiste, a pozostałe wymagają odrobiny kombinowania. Większość odpowiedzi poznajemy w ostatnim rozdziale, niezależnie od dokonanych wyborów, a finałowe sceny pokazują jedynie dalsze losy głównego bohatera.

recenzja gry reveil

Reveil to solidny przedstawiciel swojego gatunku – technicznie dopracowany, klimatyczny i momentami naprawdę niepokojący, lecz jednocześnie mocno wtórny i zachowawczy w swoich rozwiązaniach. To propozycja przede wszystkim dla fanów psychologicznych horrorów, którzy nie mają nic przeciwko dobrze znanym schematom, o ile podane są w estetycznej i wciągającej formie. Jeśli jednak oczekujecie rewolucji, możecie poczuć lekki niedosyt.

Ciekawostki z filmu Mortal Kombat 1995

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *