Sierota narodziny zła recenzja

Orphan: First kill (Sierota. Narodziny zła) – recenzja

Orphan (Sierota) to wydany w 2009 roku horror opowiadający o młodym małżeństwie, które po śmierci swojego nienarodzonego dziecka adoptuje dziewczynkę. Nowa członkini rodziny okazuje się morderczą psychopatką zabijającą każdego, kto wejdzie jej w drogę. W końcówce filmu dowiadujemy się, że Esther, bo tak ma na imię tytułowa sierota, jest tak naprawdę trzydziestoparoletnią kobietą cierpiącą na rzadkie zaburzenie, powodujące spowolnienie rozwoju fizycznego. Oprócz końcowego twistu cały film jest dosyć przeciętnym i przewidywalnym horrorem. Teraz po 13 latach twórcy powrócili z prequelem zatytułowanym Orphan: First kill (Sierota. Narodziny zła). Czy kręcenie takiego filmu w ogóle ma sens, skoro cały twist związany z główną tożsamością głównej bohaterki jest już znany? Okazuje się, że tak. Prequel Orphan nie tylko przebija jakością poprzednią odsłonę, ale jest i jednym z lepszych horrorów 2022 roku.

31-letina Leena, ucieka ze szpitala psychiatrycznego w Estonii. Wykorzystując swój niezwykle młody wygląd, przebiera się za dziewczynkę i zaczyna udawać znalezioną w Internecie ofiarę porwania — Esther Albright. W krótkim czasie główna bohaterka „wraca” na łono swojej nowej rodziny, aby udawać ich zaginioną przed czterema latami córkę.

Na pierwszy rzut oka Orphan to najbardziej przewidywalny horror, o jakim słyszeliście. Twórcy od samego początku zdradzają tajemnicę Leeny, więc nawet jeśli ktoś nie widział oryginału nie będzie w żaden sposób zaskoczony. Później oglądamy bardzo sztampową fabułę typowego horroru, z całą galerią stereotypowych postaci. Mamy zaślepionych miłością rodziców, pochłoniętego imprezowaniem brata, wścibskiego detektywa i podejrzliwą panią psycholog, która co chwila wynajduje jakieś dziury w opowieściach Esther. Łatwo się domyślić, że bohaterka, używając swojego sprytu, będzie musiała lawirować w sieci kłamstw, a w przypadku zaplątania się w nią użyć nieco bardziej dosadnych argumentów takich jak nóż rzeźnicki, czy łom. Film jednak jedynie usypia naszą czujność, aby mniej więcej w połowie seansu zaserwować twist stawiający całą fabułę na głowie. Niestety nic więcej powiedzieć nie możemy, gdyż zepsułoby to seans, więc poprzestańmy na tym, że zwrot akcji jest nie tylko zaskakujący, ale i w bardzo inteligentny sposób prowadzi nas do wydarzeń z oryginalnego filmu.

  Resident Evil 2: Apokalipsa - recenzja | Adaptacje gier komputerowych

Orphan first kill recenzja

Jeśli chodzi o realizację, wielkie brawa należą się specom od efektów specjalnych. Podczas kręcenia pierwszej części, aktorka wcielająca się w Eshter miała zaledwie 11 lat, więc grała niemal rówieśniczkę. Tylko pod koniec filmu spece musieli nad nią popracować, aby pokazać jej „prawdziwy” wiek. Tutaj twórcy mieli do czynienia z czymś dokładnie przeciwnym. Wcielająca się w główną rolę Isabelle Fuhrman, ma już 25 lat. Aby w realistyczny sposób sportretować 10-latkę, potrzebne było wsparcie speców od makijażu, praktycznych efektów specjalnych i różnych sztuczek. Na dodatek poziom musiał zostać utrzymany niemal przez cały film. Na szczęście twórcy wyszli z zadnia zwycięsko i efekt udało się osiągnąć bez ingerencji efektów komputerowych, które jeśli chodzi o odmładzanie, wciąż niedomagają.

Film jest zagrany bardzo dobrze. Mimo upływu 13 lat Isabelle Fuhrman bezbłędnie powtarza swoją kreację. Aktorka bez żadnego problemu przechodzi od słodkiej niewinnej dziewczynki, do bezwzględnej psychopatki, gotowej bez mrugnięcia okiem rozłupać komuś czaszkę. Drugim wyróżniającym się członkiem obsady jest Julia Stiles. Aktorka znana głównie z komedii romantycznych, serii o Jasonie Bournie i gościnnym występie w piątej serii Dextera zalicza jedną z lepszych ról w swojej karierze.

Orphan: First kill to jedna z największych niespodzianek tego roku. Mimo bycia prequelem przewidywalnego horroru twórcom udało się stworzyć wciągającą i pełną zwrotów akcji fabułę. Film można polecić zarówno miłośnikom pierwszej części, jak i widzom niezaznajomionym z oryginałem.

8/10

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.