Recenzja Resident Evil z 2002 – Adaptacje gier wideo

resident evil

Dobrych tytułów na rynku gier jest wiele, ale niewiele jest dobrych tytułów, które definiują sobą cały odrębny gatunek. Tytuły takie nie tylko rodzą masę mniej lub bardziej udanych naśladowców, ale także staja się dla nich papierkiem lakmusowym. Jedna z takich gier jest Resident Evil, czyli pozycja z 1996, która wprowadzała pojęcia survival horror na salony. W przeciwieństwie do gier będących zwykłymi horrorami, czyli grami osadzonymi w strasznej scenerii, survival wprowadzała dodatkowe poczucie zagrożenia spowodowane, małymi zasobami do dyspozycji naszej postaci (amunicja, bronie) i nastawione były na unikanie walki czy też nawet ukrywanie się. Fabuła Resident Evil opowiadała o członkach grupy specjalnej STARS, mających zbadać zaginiecie ich kolegów z oddziału. Niestety na skutek ataku zmutowanych bestii, zmuszeni są oni ukryć się w opuszczonej posiadłości, opanowanej przez zombie. W późniejszych etapach gry intryga robi się nieco bardziej zawiła, odsłaniając większą konspirację kryjąca się za wszystkimi wydarzeniami.

Gra została olbrzymim sukcesem, powtórzonym w kilku kolejnych odsłonach. Przywróciła też modę na nieco pomijane w grach zombie. Capcom po dwóch sequelach, z których każdy finansowo przebijał poprzednika, postanowił też skapitalizować markę w inny sposób, sprzedając prawa do adaptacji filmowej. Okazja natrafiła się sama. W 1998 George Romero twórca słynnego Night of the Living Dead, czyli filmu, który wprowadził zombie do Hollywood, kręcił dla Capcom, reklamę Resident Evil 2. Romero, zaproponował wtedy, że wyreżyseruje film na podstawie ich gry i napisze do niego scenariusz. Dla włodarzy Capcomu wszystko miało sens, wszak to na podstawie jego filmów, powstała ich gra, a dla fanów horroru, Romero był postacią kultową i nazwiskiem, które mogło przyciągnąć widzów. Po wstępnych rozmowach reżyser wziął się do pracy. Na początek polecił swojej asystentce przejść całą grę i uwiecznić to na kasecie video. Na podstawie tego gameplayu, zaczął pisać scenariusz bardzo mocno trzymający się fabuły pierwszej części gry. Niestety studio po przeczytaniu jego skryptu, odrzuciło go, co spowodowało, że projekt utknął w miejscu na dwa lata. Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać ten scenariusz, to znajduje się on tutaj.

W przeciwieństwie do wersji, która ostatecznie powstała scenariusz Romero był wierny fabule gry. Romero udało się nie tylko umieścić w nim wszystkie stwory spotykane w grze, ale także prawie wszystkie postacie. Oczywiście były pewne odstępstwa, jednak prawie cały szkielet fabularny był nietknięty. Trzeba też przyznać, że skrypt mistrza horroru, bardziej skupiał się na dramacie niż rozwałce i prawdopodobnie to spowodowało, że Capcom mu podziękował. Po zamieszaniu z Romero, Sony postanowiło znaleźć na własną rękę kogoś, kto napisze scenariusz od nowa. I taką osobą okazał się Paul W.S. Anderson, który był reżyserem całkiem udanego Mortal Kombat. Jego scenariusz spodobał się studiu i w 2001 rozpoczęły się zdjęcia.

  Upgrade - recenzja (2018)

Pod Racoon City znajduje się tajna placówka badań genetycznych, o nazwie Hive, należąca do Umbrella Corporation. Tajemniczy złodziej kradnie próbkę genetycznie zmodyfikowanego wirusa T, przy okazji doprowadzając do skażenia, co skutkuje odcięciem placówki od świata i natychmiastową eksterminacją wszystkich w środku.
Tajemnicza kobieta budzi się nago w łazience opuszczonej rezydencji. Cierpi na amnezję. Ubiera się, sprawdza rezydencję, niestety w pewnym momencie zostaje obezwładniona przez tajemniczych mężczyzn. Okazują się oni pracująca dla Umbrella, grupą komandosów, którzy mają za zadanie dostać się do odciętego ośrodka. Zabierają ją ze sobą. Tymczasem główna boheterka zaczyna mieć przebłyski wspomnień.

Film wywołuje we mnie mieszane odczucia. Pierwsza część zrealizowana jest naprawdę solidnie. Widać naśladowanie charakterystycznych rzutów kamery oraz próbę odtworzenia nastroju znanego z gry. Jest nastrojowo i bardzo tajemniczo. Niestety wkrótce klimat mrocznej rezydencji zostaje zastąpiony zimnym, stalowym labiryntem korytarzy laboratoryjnych. Dodatkowo klimat zabijany jest przez uzbrojonych od stóp do głów żołnierzy. Noszą więcej broni niż kiedykolwiek było dostępne w grze, więc ciężko tutaj mówić o klimacie survival”. Zamiast tego mamy dużo strzelania i rozwałki. Oprócz tego żołnierze są skonfrontowani z systemem obronnym w postaci pułapek, które wydają się wyjęte z filmu Cube. Kuriozalna jest też decyzja o uczynieniu sztucznej inteligencji głównym przeciwnikiem. Sytuacja poprawia się nieco, kiedy na scenie pojawiają się w końcu zombie, (a dzieje się to dopiero w połowie filmu). Bardzo dobre są nieliczne efekty praktyczne, w tym armie gnijących zombie. Niestety dużo gorzej wypadaj efekty komputerowe, które nie były dobre w swoich czasach, ani tym bardziej nie są teraz. Szczególnie razi końcowy potwór, atakujący nasze oczy plastikowością i sztucznością. Przeszkadzają też wszystkie pseudomatrixowe efekty, rodem z taniego teledysku. Wbieganie na ścianę w zwolnionym tempie i inne tego typu akcje wypadają bardzo kiczowato. Śmieszne jest też używanie typowych klisz z horrorów, kiedy to grupa doświadczonych komandosów decyduje się rozdzielić niczym jacyś nastolatkowie w tanim slasherze.

Resident evil psy
W tym właśnie miejscy film przeskoczył rekin… znaczy sie psa

Aktorstwo jest przyzwoite. Milla Jovovich, potrafi grać twardą heroinę, co udowadniał już w Piątym Elemencie i Joannie d’Arc. Ciekawostką jest, że mimo wiarygodnego ekranowego wizerunku twardzielki, aktorka jest tak naprawdę dosyć niezdarna. Na planie sama wykonywała większość scen kaskaderskich, co zaowocowało tym, że większość drobnych skaleczeń i obtarć na jej ciele jest prawdziwa. Warto też wspomnieć, że podczas zdjęć skrzywdziła przynajmniej trzech członków ekipy. W obsadzie mamy też etatową heroinę kina akcji, Michelle Rodriguez, która jak zwykle gra samą siebie. Reszta obsady też jest solidna i ciężko znaleźć jakiś słaby punkt.

  Recenzja Lara Croft: Tomb Raider - Adaptacje gier wideo

Finansowo film zarobił na siebie prawie identycznie jak Mortal Kombat, odbudowując lekko nadszarpnięta reputację reżysera. Studio od razu zamówiło kontynuację, którą reżyser zaczął pisać zaraz po premierze jedynki. Jak stwierdził w jednym z wywiadów, wolał sam doglądać marki, aby nie stało się z nią to, co z Mortal Kombat po jego odejściu. Z perspektywy czasu, te słowa brzmią bardzo ironicznie.

Ciekawostki

Ujęcie na oko głównej bohaterki to nawiązanie do menu początkowego gry.

Sporym problemem okazała się tresura psów, które przystrojone kawałkami mięsa i sztuczną krwią, ciągle zlizywały ją z siebie.

Oryginalny tytuł filmu to Resident Evil: Ground Zero. Zmieniono go po atakach na WTC, aby uniknąć niepotrzebnych skojarzeń.
Prezesi Capcom mają swoje malutkie cameo jako zombie.

Podobnie jak w serialu The Walking Dekad, w filmie nie usłyszymy słowa zombie.

Większość zombie odgrywają profesjonalni tancerze.

Żadna z głównych postaci znanych z gier, nie występuje w filmie.

Błąd: Alice dostaje od Spenca jego kurtkę, jednak mimo znacznej różnicy ich rozmiarów, kurtka leży na niej idealnie.

Błąd: Alice rozpoczyna film pod prysznicem, bez żadnego makijażu. Jednak w mierne postępu w filmie, makijaż stopniowo pojawia się na jej twarzy.

Przecięcie ciała laserem spowodowałoby przerwanie połączeń nerwowych i natychmiastowy upadek ciała, a nie powolne rozsypanie się jak na filmie.

Zwłoki pocięte laserem, w późniejszej części filmu znikają. Może to być błąd lub nawiązanie do gry, w której ciała znikały po wyjściu z ekranu.

Wyłączenie głównego komputera otwiera drzwi do placówki. Tak samo działają zagadki w grze.

Kod, który Kaplan usiłuje zapamiętać, to data urodzin reżysera.

Większość scen kręcona była w Berlinie, w nieukończonym dworcu metra, przerobionym na studio.

Pociąg, którym bohaterowie uciekają z laboratoriów, nawiązuje do pociągu z drugiej części gry.

Naukowcy wspominający o projekcie Nemezis to nawiązanie do trzeciej części gry.

Głos narratora filmu pochodzi od Jasona Isaacsa, aktora znanego m.in. z roli Lucjusza Molfoya. Gra on też jednego z naukowców na końcu filmu. Aktor jest przyjacielem reżysera i występuje w prawie każdym jego filmie.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*