Pitbull – prawdziwe sprawy z sezonu 2

Po bardzo ciepłym przyjęciu pierwszego sezonu, Pitbull powrócił, z nową serią w marcu 2007. Ton serialu nieco złagodniał, bohaterowie więcej czasu poświęcają na rozwiązywanie spraw, a mniej zmagają się z problemami osobistymi. Pokazano zachodzące w policji zmiany i idący z nimi nieco większy profesjonalizm. Już nie zobaczymy zalanego w sztok dyżurnego, który śpi na biurku, ignorując telefony ze zgłoszeniami, albo Gebelsa dręczącego swoją żonę i kładącego płytki dla gangstera.

Zamiast typowej dla seriali numeracji odcinków, (sezon 2, odcinek 1) twórcy zachowali ciągłość, więc pierwszy odcinek drugiego sezonu, to po prostu odcinek 6. Podwojono też liczbę odcinków, dzięki czemu twórcy mogli dać bohaterom więcej spraw do rozwiązania, a nam więcej ich prawdziwych odpowiedników do znalezienia.

Odcinek 6

Igor Rosłoń

Najbardziej tajemnicza postać serialu. Nie wiemy o nim nic, nie ma on nawet swojej planszy z podsumowaniem dotychczasowej kariery, jak inni bohaterowie. Po prostu pojawia się znikąd. Jednak tylko dla nas widzów. Fabularnie, pracował on w sekcji do Walki z Terrorem Kryminalnym, jeszcze przed Desperem, Gebelsem i Nielatem. Jak pamiętamy, w końcówce pierwszego sezonu, wydział zabójstw, w którym nasi bohaterowie pracowali, został rozwiązany, a oni przeniesieni do sekcji terroru. No i właśnie w ramach tych rotacji, dołączają oni do Igora. Oprócz brata Cześka i bratanicy Oli nie znamy jego rodziny. Postać Igora wzorowana jest na Adamie Bajbaku – policjancie z Radomskiego wydziału narkotykowego, którego przygody mogliśmy śledzić w serialu Taśmy Grozy (kontynuacja Prawdziwych Psów). Widać zarówno podobieństwo fizyczne, jak i zamiłowanie do kolczyków. Paweł Królikowski naśladuje też jego charakterystyczną dykcję. Niestety nie da się o nim powiedzieć nic więcej, gdyż Taśmy Grozy skupiają się wyłącznie na pracy policyjnej, a nie na życiu prywatnym.

Adam Bajbak
Adam Bajbak – pierwowzór Igora

Detektyw Rutkowski

Krzysztof Rutkowski zaczynał swoją karierę w milicji obywatelskiej jako kierowca. W połowie lat 80 wyjechał za granicę. Później założył prywatną agencję detektywistyczną, zajmującą się odzyskiwaniem kradzionych aut, na czym dorobił się sporych pieniędzy. Wkrótce Rutkowski rozszerzył pole działania na porwania. Dbał o to, aby przy sprawach prowadzonych przez jego biuro zawsze kręcili się dziennikarze, dzięki czemu miał darmową reklamę. Szybko zrobił się sławny. Pokłosiem tego była nakręcona dla TVN-u w latach 2001-2006 telenowela paradokumentalna pod tytułem „Detektyw”. Na początku program był reklamowany jako dokument, jednak później dyrektor programowy przyznał, że jest to serial paradokumentalny, w którym pewne wątki są dramatyzowane. Serial cieszył się wielkim powodzeniem wśród widzów i Rutkowski został jedną z jaśniejszych gwiazd TVN-u. Widowni podobał się wizerunek detektywa-szeryfa, zaprowadzającego porządek tam, gdzie zwykłe służby nie dają sobie rady. Jednak inni detektywi krytykowali Rutkowskiego za jego niezgodne z prawem zachowania (używanie granatów hukowych, pokazowe zatrzymania w stylu akcji antyterrorystów) i niepotrzebną medialność. Policja też krytykowała jego działania i twierdziła, że detektyw wielokrotnie złamał prawo. Rutkowski sobie nic z tego nie robił, gdyż w 2001 otrzymał mandat poselski, co dawało mu immunitet.

W odcinkach Detektywa nie ma pokazanych negocjacji finansowych, jednak sam sposób wydobywania przez detektywa Ostrowskiego pieniędzy przypomina, to co o Rutkowskim mówił ojciec porwanego Krzysztofa Olewnika. Na pierwszym spotkaniu powiedział: 20 tysięcy plus VAT. Ale już po półtora miesiąca wiedziałem, że to zwyczajny oszust. Podobną opinię miał o Rutkowskim były antyterrorysta Jerzy Dziewulski: – Miał pseudonim 20 tysięcy plus VAT.

Ostrowski przytula
Rutkowski podobnie jak Ostrowski lubił pokazywać w swoim serialu że pod skorupą twardziela jest ciepłym i empatycznym człowiekiem

Rodzina Potwornickich.

Do wydarzenia tego doszło na warszawskiej Ochocie. Małżeństwo K. miało z piątkę dzieci. Dwaj synowie, na których skupia się akcja odcinka, mieli wtedy odpowiednio 13 i 23. Młodszy, Jędrek, chodził do gimnazjum. Starszy, Janek rzucił studia i pracował dorywczo. Między braćmi była silna więź wzmacniana nienawiścią do matki. W końcu postanowili ją zabić. Zabójstwa dokonali we własnym pokoju. Starszy dźgnął ją nożem w gardło, a młodszy w tym czasie ją przytrzymywał. Potem we dwójkę obcięli matce głowę. Bracia włożyli poćwiartowane części ciała w worki i schowali je w szafie. Kiedy matka się nie wróciła na noc, rodzina rozpoczęła poszukiwania. Bracia udawali, że też szukają, a tymczasem przez pięć dni spali w jednym pokoju z jej zwłokami. Po kilku dniach wyjechali z Warszawy. W tym czasie do ich mieszkania przyszedł dzielnicowy, zajmujący się sprawą zaginięcia. Pokój chłopców był zamknięty, jednak ze środka dochodził potworny smród. Dzielnicowy wyważył drzwi i odkrył gnijące w szafie zwłoki. Braci, znaleziono w pensjonacie w Broku na Bugiem. Ironicznie był to ten sam pensjonat, w którym wcześniej spędzali wakacje z matką. Braci, wciąż mieli przy sobie nóż – narzędzie zbrodni. Od razu przyznali się do zbrodni. Policjantów przesłuchujących ich uderzył całkowity brak skruchy. Bracia opowiadali o zabójstwie, jakby właśnie powtarzali jakąś zasłyszaną anegdotę. Rozmawiali też o grach komputerowych. Starszy na przesłuchaniu twierdził, że „Tak musiało się stać” i „Czuję żal dlatego, że zabiłem człowieka, a nie dlatego, że zabiłem matkę”. Później jednak dodał, że nie chcieli mamie zadawać cierpienia, chcieli, żeby umarła szybko. Starszy z braci został osadzony w zakładzie psychiatrycznym. Młodszy trafił do poprawczaka, gdzie przebywał do 21 roku życia.

O wydarzeniach tych opowiada także film Matka Teresa od kotów w reżyserii Pawła Sali.

Matka Teresa od Kotów
Kadr z filmu Matka Teresa od Kotów

Remont komendy – podczas zebrania na komendzie w tle słychać dźwięk przypominający wiertarkę lub młot udarowy. Dźwięk ten będzie później wykorzystywany wielokrotnie do zagłuszania przekleństw. Bardzo oryginalne rozwiązanie, gdyż na ogół w filmach stosuje się zwykłe biip, beż żadnego uzasadniania.

Odcinek 7

Zabójstwo małego Michałka.

20 stycznia 2001 r. z Wisły w Warszawie wyciągnięto zwłoki dziecka. Zwłoki były tak zmrożone, że patolog nie mógł na początku ustalić przyczyny śmierci. Po krótkim dochodzeniu policjanci odkryli, że konkubent matki Robert K. z kolegą Danielem S. odebrali Michałka z przedszkola, a potem poszli z nim nad Wisłę i wrzucili do lodowatej wody. Dziecko umierało ponad trzy minuty. Tak jak w serialu policjanci zatrzymali matkę Barbarę S. obu kolegów oraz byłego męża Barbary. Były mąż i matka zostali wkrótce wypuszczeni a policjanci „pracowali” nad Robertem i Danielem przez trzy dni. W końcu podejrzani się przyznali. Podczas wizji lokalnej Robert K. powiedział, że to Barbara S. go namówiła. Podobno skarżyła się, że dziecko przeszkadza jej w planach życiowych. W pierwszym procesie zapadły wyroki 25 lat dla Barbary S. i Roberta K. a Daniel S. dostał 15 za pomoc. W kolejnych procesach matka była uniewinniana. W styczniu 2009 została ostatecznie uniewinniona i otrzymała 110 tys. zł zadośćuczynienia za niesłuszny areszt. Daniel K. odsiedział swój wyrok, a Robert K. zostanie w więzieniu do 2026 roku. Matka, w przeciwieństwie do wydarzeń pokazanych w serialu, nigdy nie przyznała się do winy.

Zabójstwo małego Michałka
W serialu zmieniono porę roku. Wydarzenia działy się tak naprawdę w styczniu, przy dużym mrozie.

Porwanie roma.

Porwanie, które prowadzi Rutkowski, przypomina sprawę porwania Marka G., syna „króla cyganów”. Omówię ją w następnym akapicie, gdyż w serialu sprawy są połączone. Warto tylko wspomnieć, że zakończenie jest prawie identyczne – przestępcy sami wypuścili porwanego. Mimo iż sprawa toczyła się w tym samym okresie co serial Detektyw, odcinek o niej nigdy nie został wyemitowany.

Odcinek 8

Porwanie syna biznesmena.

Wątek porwania Roma, pokazany w serialu to tak naprawdę dwie różne sprawy. Jedną jest uprowadzenie Marka G. syna pabianickiego króla Cyganów, współwłaściciela kilku stacji benzynowych. Za jego uwolnienie porywacze zażądali rekordowej sumy 8 milionów złotych. Ponad dwustu policjantów uczestniczyło w akcji poszukiwań. Do sprawy wynajęty został też detektyw Rutkowski. Historia w przeciwieństwie do serialowej skończyła się szczęśliwie. Po prawie dwóch miesiącach porywacze wypuścili Roma w lesie w pobliżu Kolna pod Łomżą. Rom o własnych siłach dotarł do najbliższych domostw, a ich mieszkańcy powiadomili policję i rodzinę. Wkrótce policja rozbiła gang. Byli to ludzie znani już policji za włamania rozboje i pobicia. Byli to mieszkańcy Ożarowa 36-letni Andrzej P. i 39-letni Andrzej M oraz ich szef 37-letni Wojciech J.
Druga z historii pokazana była w trzeciej serii Detektywa. Odcinek pt. „Oddajcie mi syna!!!”
W Piasecznie pod Warszawą przestępcy porywają syna lokalnego biznesmena. Kilka dni po porwaniu przysyłają rodzinie palec porwanego chłopaka. Pomimo długich negocjacji i poszukiwań nie udaje się odnaleźć porwanego. Po jakimś czasie znalezione zostaje ciało. Rutkowski wyznacza nagrodę za pomoc w ujęciu bandytów.

Sławomir Opala, program Detektyw Rutkowskiego
W tym samym odcinku możemy zobaczyć przez chwilę Opalę (twarz jest rozmyta, ale głos nie został zmieniony). Sugeruje on Rutkowskiemu, że za porwaniem może stać ktoś z doświadczeniem, naprzykład były ubek.

Sprawa ma drugie dno. Były współpracownik Rutkowskiego (Opala) powiedział w wywiadzie, że niemal na początku negocjacji z porywaczami Rutkowski usłyszał od nich, że nie oddadzą ciała. Co oznaczało, że porwany mógł już nie żyć. A jednak detektyw mimo tego dalej ciągnął negocjacje. Dodatkowo w 2008 tygodnik „Wprost” opublikował artykuł, w którym dziennikarze sugerują, iż słynny detektyw mógł współpracować z porywaczami. Sprawa wyszła na jaw, gdy w jeden ze schwytanych przestępców z gangu mokotowskiego zeznał, iż Rutkowski odwiedzał ich potajemnie. Podczas jednej z takich wizyt porwany miał go rozpoznać i to miało być przyczyną jego śmierci. W tym samym artykule Wprost przypomina też, że o współpracę z porywaczami Rutkowskiego oskarżył ojciec Krzysztofa Olewnika. Należy jednak pamiętać, że żaden z tych zarzutów nigdy się oficjalnie nie potwierdził.

Podłożenie bomby pod agencją towarzyską

Ostrowski odnajduje bombę. Sytuacja wydarzyła się w Czarlinie pod Tczewem. Ktoś zadzwonił do właścicieli motelu/agencji towarzyskiej i powiadomił ich, że na miejscu podłożone są bomby. Na miejscu pojawia się Rutkowski z dziennikarzami i bezbłędnie wskazuje, gdzie bomby są ukryte. Jedną znajduje koło agencji towarzyskiej w ziemi, pod trawą. Drugą w reklamówce przy trasie E1.
W tej sprawie także pojawiły się wątpliwości. Policja zastanawiała się jakim cudem detektyw niczym jasnowidz znał miejsce ukrycia ładunków. Prokuratura w Tczewie nie uwierzyła w wersję o tajemniczym gangu próbującym szantażować właścicieli hotelu i wkrótce rozpoczęła dochodzenie przeciw Rutkowskiemu. Detektyw publicznie się zarzekał, że o bombach dowiedział się od informatora, jednak nie poda jego personaliów, gdyż policja jest skorumpowana. Do podania tych danych zmusiła go dopiero prokuratura, jednak Rutkowski podał im bardzo popularne imię i nazwisko mające należeć do mieszkańca Gdańska. Ponieważ okazało się, że w Gdańsku mieszka kilka osób psujących do tych danych, prokurator nie był w stanie ustalić tożsamości informatora. Sprawa została umorzona z braku dowodów, a Rutkowski oskarżył prokuratora o zniesławienie (sprawa także umorzona). W przeciwieństwie do serialu nigdy nie było żadnej publicznej konfrontacji między Rutkowskim o Opalą. Natomiast Opala chętnie udzielał anonimowych wywiadów (jako były współpracownik), obnażając tajniki pracy słynnego detektywa. Wątki zawarte w serialu też pochodzą od samego Opali, który po utracie pracy w agencji, został zatrudniony przez Patryka Vegę jako konsultant na planie. Serial Detektyw był nadal kręcony, jednak stopniowo tracił na popularności. Powodów było kilka. Do prasy zgłaszało się coraz więcej osób, które poczuły się oszukane przez Rutkowskiego. Dodatkowo zyskujący na popularności internet, sprawił, że widzowie wymieniali się spostrzeżeniami dotyczącymi serialu na forach dyskusyjnych. Gdzieniegdzie widziano, że zdjęcia były kręcone tydzień po zakończeniu sprawy. Ktoś inny twierdził, że Rutkowski na czas zdjęć wynajmował statystów, których ubierał w kominiarki. W jednym artykule opisano także że Rutkowski niektóre zatrzymania pozorował, każąc jednemu ze swoich ludzi grać bandziora.

Chciałeś być jak Rutkowski, ale jesteś debilem
Chciałeś być jak Rutkowski, ale jesteś debilem

Serial zakończył się na 5 sezonie, który był emitowany w 2006. W tym samym czasie detektyw został aresztowany pod zarzutem udziału w mafii paliwowej, prania brudnych pieniędzy, poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz powoływania się na wpływy w instytucjach wymiaru sprawiedliwości i w Sejmie. Według prokuratora Rutkowski wystawiał faktury za fikcyjne szkolenia i działania na rzecz mafijnej firmy dla niejakiego Henryka M., śląskiego barona paliwowego. W 2013 został prawomocnie skazany na 1,5 pozbawienia wolności.

Logo programu Detektyw
Logo programu Detektyw

Mimo iż po wyjściu na wolność był bankrutem, bez licencji, szybko udało mu się rozkręcić swój biznes na nowo. Zrobił to w swoim sprawdzonym stylu, pojawiając się medialnie przy okazji głośnych spraw. Jeden z dziennikarzy nieoficjalnie przyznał, iż mimo całej negatywnej reputacji, Rutkowski jest i będzie zapraszany do programów, gdyż przyciąga widzów. Serial nigdy nie doczekał się powtórek, ani wydania na DVD, TVN, całkowicie odciął się od swojej byłej gwiazdy. Co jakiś czas fragmanty pojawiają się na youtube i innych serwisach tego typu, jednak po jakimś czasie dział prawny TVN zgłasza je i są kasowane.

Rutkowski i Ostrowski
Najważniesze żeby tych panów ze sobą nie mylić

Konny patrol, na którym poznajemy „Władka”, przypomina scenę z serialu„Prawdziwe psy”. Występuje tam postać starszej posterunkowej Moniki Kędziory. Patrolowała ona konno z partnerem okolice Agrykoli i parku Ujazdowskiego. Jednak oprócz imienia i tej jednej sceny obie postacie nie mają więcej nic wspólnego. Dokładniejszą kopią Moniki Kędziory jest Renata z 3 sezonu.

Monika Władek pitbull

Błąd scenarzystów. W scenie zapoznania Moniki-Władka z resztą ekipy, Despero wspomina o konieczności używania ksywek: „Jak się bandziory zwiedzą gdzie mieszkasz to masz przesrane”. Kiedy pada kolej Igora, mówi on że Igor to jego ksywa. Nie jest to prawdą, gdyż wszyscy się do niego tak zwracają, łacznie z bratanicą Olką, bratem Cześkiem i przełożonymi.

W odcinku pierwsze szlify aktorski stawia Wiktor Pniewski bardzo znany w tamtym okresie, dzięki występowi w reality show „Amazonki”.

Wiktor Pniewski
Wiktor Pniewski

Gwałt na Oli

Wątek gwałtu na Oli, bratanicy Igora, przypomina kilka spraw z lat 2000-2007. Najbardziej znana wydarzyła się w Gdańsku w 2006, gdzie w jednym z gimnazjów kilku uczniów rozebrało i molestowało koleżankę z klasy, nagrywając całe zajście telefonem komórkowym. Dziewczyna na drugi dzień popełniła samobójstwo. Spraw z użyciem tabletki gwałtu jest zbyt dużo by je tutaj wymieniać, a można śmiało założyć, że te nagłośnione to jedynie wierzchołek góry lodowej. GHB zaczęło robić karierę w Polsce w okolicach 2003 roku, jednak dopiero w okolicach 2006 temat stał się medialny. Wiele ze spraw zostało umorzonych z braku dowodów – tabletka gwałtu nie pozostawia po sobie żadnych śladów w organizmie. Jednakże nigdy nie doszło do samosądu na komendzie, ta scena to wymysł scenarzystów.

Dla grającej rolę Oli, Karoliny Pytkowskiej, Pitbull był debiutem ekranowym i jak do tej pory jest to jej jedyna rola.

Odcinek 9

Scena rozmowy między Igorem i Cześkiem

Logika postępowania Cześka (lub scenarzystów serialu) jest dyskusyjna. Kiedy brat go namawia do przyznania się do zabójstwa w afekcie, Czesiek odmawia, twierdząc, że Ola „nie może się dowiedzieć” Biorąc pod uwagę, że gwałcicieli było kilku, zabicie jednego z nich na pewno nie uciszy sprawy. Mało tego, przecież po takim zabójstwie sprawa zrobi się bardzo głośna i nie ma szans, aby do jego córki nie dotarło, co się tak naprawdę wydarzyło, więc całe branie na siebie pełnego wyroku jest bez sensu.

Gangster Kwadrat

Gangster Kwadrat wzorowany jest na Piotrze W. ps. Łańcuch. Był on szeregowym członkiem gangu żoliborskiego. Łańcuch nie miał dobrej pozycji w gangu, ale był ambitny i kiedy jego szef Stefan Kolasiński ps. Ksiądz, trafił do więzienia, Łańcuch oddzielił się od grupy, tworząc własną, zwaną od tej pory „młodym Żoliborzem”. Kiedy Ksiądz wyszedł z więzienia, zaczął odbudowywać swoją pozycję, co doprowadziło do wewnętrznego konfliktu. Łańcuch miał jednak przewagę nad konkurentem – był informatorem policji, jak jest to pokazane w serialu i dzięki temu część jego grzeszków była ignorowana.

W przestępcę wcielił się raper Maciej Łuczkowski występujący pod pseudonimem Kołcz. Jest on najbardziej znany z występów z raperem Tede. Pitbull był dla niego debiutem aktorskim. Wcześniej wystąpił co prawda w serialu Kryminalni, ale grał tam samego siebie. Od czasu dobrze ocenionej roli w Pitbullu, pojawia się gościnnie w serialach, dostał też niewielkie role w późniejszych projektach Patryka Vegi.

kołcz pitbull łańcuch
Ten wielki Łańcuch na szyi Kwadrata, nie jest przypadkowym rekwizytem

Strzelanina przed teatrem Komedia

Do trójki gangsterów Łańcucha stających przed teatrem ktoś oddał strzały. Jeden z mężczyzn zginął na miejscu, drugi został ciężko ranny i przewieziony do szpitala, trzeci zbiegł. W serialu zleceniodawcą jest Fogiel. Jego odpowiednikiem byłby wspomniany wyżej Ksiądz. W serialu Despero wrabia Fogla w narkotyki i wysyła do więzienia. W rzeczywistości Ksiądz zginął w jednym ze swoich lokali. Przyjechali tam ludzie Łańcucha celem pobicia jego żołnierzy. Kiedy okazało się, że na miejscu jest boss, wywiązała się strzelanina. W wyniku ran postrzałowych Ksiądz zmarł. Jednak Fogiel miał jeszcze jednego odpowiednika – byłego antyterrorystę Krzysztofa Mrozowskiego ps. Fragles, który pracował z gangiem mutantów.

  Mgła - najnowsza serialowa adaptacja noweli Stephena Kinga. Czy warto ją obejrzeć?

Jeśli twarz Fogla wydaje się wam znajoma, to dlatego że gra go młody Wojciech Mecwaldowski, obecnie bardzo rozpoznawalny aktor, jednak specjalizujący się w lżejszych rolach.

Wojciech Mecwaldowski
Wojciech Mecwaldowski

Zwłoki znalezione przy torach

Zwłoki znalezione przy torach. Sprawa ta oparta jest o zabójstwo 21-letniej Ania Dybowskiej. Była ona studentką medycyny z Jarkowa pod Kołobrzegiem. Ferelnej nocy zmierzała do Warszawy na egzamin na Akademię medyczną. Aby móc w spokoju powtórzyć materiał, wybrała ostatni wagon. Około 3 w nocy, przysiadło się do niej dwóch młodych ludzi – 22-letni Artur F. i rok starszy Dariusz M. Artur obchodził urodziny. Na początku udawali oni przed Anią studentów, jednak kiedy zorientowała się, że nimi nie są i chciała zmienić przedział, zatrzymali ją siłą. Następnie ją zakneblowali i bili. Zabrali jej też pieniądze i telefon komórkowy. Około 6 nad ranem cała trójka wysiadła na dworcu Warszawa Zachodnia. Tutaj godzinę później złapali pociąg do Torunia (skąd pochodzili). Podczas jazdy zakneblowali jej usta papierowymi ręcznikami i wyrzucili z jadącego pociągu. Ania zmarła od uderzenia o nasyp. W Toruniu sprzedali kradzione rzeczy w lombardzie i w ten sposób namierzyła ich policja. Okazało się, że morderstwo było zaplanowane w ramach świętowaniu urodzin jednego z nich. Obydwoje byli znani policji, jednak z drobnych przestępstw. Solenizant został skazany na 25 lat. Jego kolega na dożywocie z możliwością wyjścia po 35 latach. Najciekawsze w sprawie jest to, że ofiara miała kilka okazji aby uciec swoim oprawcom lub wezwać pomoc. Do jej przedziału przyszedł konduktor, u którego sprawcy kupowali bilety (z ukradzionych jej pieniędzy). Spędziła też z nimi prawie godzinę na dworcu pełnym ludzi. Nie wiadomo, dlaczego nie próbowała w żaden sposób wezwać pomocy.

Technik policyjny

W scenie z odnalezieniem zwłok narkomanki (świadka strzelaniny pod teatrem), po raz pierwszy kwestię mówioną ma Jacek Reda (wcześniej można go dostrzec w scenie wyławiania zwłok Michałka). Ten sympatycznie wyglądający pan z bujnym wąsem, grający technika policyjnego, jest prawdziwym technikiem, który oprócz malutkich ról w kolejnych odcinkach pełnił także funkcję konsultanta, czyli dbał, żeby miejsca zabójstw wyglądały jak najbardziej realistycznie i żeby ludzie pracujący na miejscu zachowywali się jak zawodowcy. Pan Jacek wystąpił łącznie w 8 odcinkach pitbulla. Uważni widzowie mogli go wypatrzyć także w innych projektach Patryka Vegi – kontynuacjach Pitbulla, filmie/serialu Służby Specjalne, oraz serialach i filmach innych twórców takich jak Belfer, Prokurator czy Ojciec Mateusz. W większości tych filmów pełnił obie role – grał technika i był konsultantem. Warto też wspomnieć, że to nie Patryk Vega go odkrył, swój debiut zaliczył rok wcześniej w serialu Kryminalni.

Jacek Reda
Jacek Reda

Odcinek 10

Wybuch bomby na ul. Indiry Gandhi

Kazimierz S. prowadził stoisko mięsne na bazarze lotników na Ursynowie. Ponieważ interes nie był dochodowy, stoisko zostało sprzedane, a Krzysztof S. przerzucił się na sezonową pracę w Niemczech. Pewnego dnia podczas popołudniowej drzemki usłyszał chrobotanie zamka. Zdziwił się, gdyż żona z córką wyszły. Kiedy doszedł do drzwi, zobaczył rękę próbującą zdjąć zasuwkę z drzwi. Na korytarzu stało dwóch mężczyzn. Kiedy Kazimierz naparł ciałem na drzwi, aby je zamknąć, przez szparę wsunęła się ręka z pistoletem. Napastnik wystrzelił kilka razy, jednak niecelnie. Sprawcy uciekli. Policja uznała to za próbę rabunku. Kilka dni później Kazimierz ginie od bomby podłożonej pod jego autem. Początkowo śledczy uważali to za zemstę gangu za niepłacone haracze ze stoiska bazarowego. Jednak policyjny technik ustalił, że zamek w drzwiach nie był otwierany przy pomocy wytrycha, więc sprawcy musieli mieć klucz. Wkrótce okazało się, że za zamachem stała żona ofiary. Hanna S. od dawna planowała pozbycie się męża, ale nie wiedziała jak to zrobić. Bardzo blisko miejsca jej zamieszkania mieścił się nieistniejący już pub El Greco, który był nieformalnym miejscem spotkań lokalnych gangsterów. Tam poznała Roberta C. który przyjął zlecenie na jej męża. Do pierwszej próby wynajął turka, Fajsala A. Hanna S. dała im klucze od domu, jednak zasuwka pokrzyżowała ich plany. Po pierwszej nieudanej próbie zabójstwa wynajęci kilerzy postanowili zabić Kazimierza S. przy pomocy zdalnie detonowanej bomby. Robert C. zwerbował kolejną osobę – specjalistę od ładunków wybuchowych o pseudonimie „Saper”. Zabójca czekał w krzach pod blokiem, trzymając zapalnik radiowy. Kiedy Kazimierz wsiadł do swojego auta… nic się stało. Zdesperowany saper wielokrotnie wciskał guzik, w końcu nawet rozwinął długi drut, który miał mu służyć jako antena – nic. Wściekła Hanna S. zabrała córkę i pojechała tym zaminowanym autem do Sapera z „reklamacją”. Saper podłączył bombę bezpośrednio do migacza. Teraz Hanna S. z córką musiał po raz kolejny pokonać trasę z Żoliborza na Ursynów (ponad 20 km w korkach!!) bez używania migaczy. Miała albo żelazne nerwy, albo była wybitnie głupią osobą. Tak czy inaczej, udało je się bezpiecznie dojechać, a wkrótce po jej powrocie Kazimierz S. odbył swoją ostatnią jazdę. Nie umarł od razu od eksplozji, tylko kilka godzin później w szpitalu. Policja zdobyła dowody dzięki podsłuchowi na telefonie Roberta C. który wielokrotnie dzwonił do Hanny, dopominając się o pieniądze. Serial dość wiernie pokazał sprawę, z wyjątkiem motywu. Hanna S. chciała zgładzić męża, nie dla romansu, ale ze względu na to, że był sadystą, który znęcał się nad nią i córką. Wszyscy sprawcy zostali skazani. Hanna S. dostał wyrok 25 lat. Córka, która wiedziała o zamiarach mamy i aktywnie jej pomagała, nie była sądzona.

Jana Rosoła
Pub El Greco mieścił się przy ulicy Jana Rosoła. Tutaj spotykali się lokalni gangsterzy.

Strzelanina w restauracji Gama

Restauracja Gama Pitbull
Po lewej kadr z serialu, po prawej zdjęcie zrobione przed prawdziwą restauracją.  (zdjęcie pochodzi z Gazety Wyborczej)

Jest to rekordowa pod względem zabitych gangsterów strzelanina. Ofiarami byli: 38-letni Olgierd W., ps. Łysy, 26-letni Mariusz Ł., ps. Przeszczep, 34-letni Piotr Ś. oraz 51-letni Marian Klepacki, ps. Klepak vel Maniek i 48-letni Ludwik Adamski, ps. Lutek„. Klepak i Maniek byli w tamtym czasie bossami gangu wołomińskiego, podczas gdy pozostała trójka była szeregowymi członkami. Strzelanina ta była kulminacją wojny, jaką Klepak toczył ze swoim podwładnym Karolem S., ps. Karol”. Jakiś czas wcześniej Karol został publicznie pobity i upokorzony przez swojego szefa. Postanowił się zemścić. Zebrał swoich najwierniejszych ludzi i wypowiedział bezpardonową wojnę, swojemu byłemu zwierzchnikowi. Zaczęło się od podłożonej pod auto Klepaka bomby. Następnie spotkanie ludzi Klepaka zostało ostrzelane. Jeden z ludzi Klepaka dostał aż 17 razy, a mimo to przeżył(!), inny skonał na miejscu, a trzeci został lekko ranny. Ten ostatni wkrótce jednak został upolowany przez rebeliantów, którzy zabili wtedy także przypadkową osobę. W międzyczasie ludzie Klepaka też nie próżnowali, zabijając dwóch ludzi Karola. W końcu Klepak miał dość zabawy w kotka i myszkę. Zaplanował pozbycie się przeszkadzającego mu w interesach Karola, poprzez wynajętych zabójców. Z killerami umówił się w swojej ulubionej restauracji. I właśnie wtedy pojawili się egzekutorzy, zabijając wszystkich na miejscu. Do dziś nie ustalono, kim byli ci ludzie. Wkrótce Karol został przez policję złapany, i skazany za poprzednie zabójstwa, jednak strzelaniny w Gamie nigdy mu nie udowodniono. W czasie gdy siedział w areszcie pomniejsi ludzie z jego bandy zostali wybici, prawdopodobnie na zlecenie syna Klepaka, który wkrótce też sam zginął, nie realizując swojej zemsty do końca. W później okazało się, że do walki między Klepakiem a Karolem przyczynił się Jeremiasz B. „Baranina”. Chciał on sobie podporządkować Wołomin, jednak gangsterzy starej daty nie chcieli dla niego pracować, uważając go za konfidenta. Baranina miał przekonać Karola do zbuntowania się i prawdopodobnie on pomagał mu w jego prywatnej wendecie przeciw byłemu szefowi. Celem było zlikwidowanie starych gangsterów i zastąpienie ich młodszymi, podporządkowanymi jemu.
Serialowym odpowiednikiem Karola jest Karol Łania, grany przez Bartosza Topę. Prawdziwy Karol nie został aresztowany na ulicy. Chował się w swoim domu, w specjalnej skrytce i dopiero kilkugodzinna inspekcja mieszkania pozwoliła go odnaleźć. Z kolei znalezienie jego arsenału odbyło się nieco wcześniej, w mieszkaniu przy ulicy Obozowej w Warszawie. Karol i jego kompani odsiadują dożywocie.

Resturacja gama pitbull
Po lewej wnętrze restauracji po strzelaninie, po prawej kadr z serialu

Odcinek 11

Metyl vs Gebels

Wątek Metyla pracującego dla Śruby jest całkowicie fikcyjny. Jedyne podobieństwo to próba robienia interesów w biopaliwach, na których jak stwierdził sam Opala „powinęła mu się noga”, przez co chodzili za nim komornicy. Opala w tamtym czasie jeszcze nie był więzieniu, jego aresztowanie nastąpiło dopiero w 2011 (sezon 2 kręcony był w 2006) i nie miało nic wspólnego z biopaliwami.

Odcinek 12

Strzelanina w centrum handlowym Klif.

Tutaj sprawa z postacią Kwadrata się nieco komplikuje. W poprzednich odcinkach było wyraźnie ustalone, że Kwadrat jest wzorowany na Łańcuchu – członku grupy żoliborskiej, który wypowiedział wojnę swojemu szefowi. W tym odcinku Łańcuchowi udaje się uciec ze strzelaniny, jednak to nie Łańcuch przebywał w Klifie. Osobą, która stamtąd uciekła, był Tomasz Suga ps. Komandos, żoliborski gangster, będący członkiem grupy Stefana K. ps. Ksiądz z którym prawdziwy Łańcuch walczył. Komandos w tym czasie siedział w więzieniu, jednak sprawa przeciw niemu upadła z braku dowodów. Kiedy wyszedł na wolność, stare układy już nie istniały, a jego szef Ksiądz nie żył. Policja w tym czasie rozbiła Pruszków. Komandos zaczął więc po swojemu odbudowywać swoją pozycję, przyłączając się przy okazji do gangu Mokotowskiego. Był niezwykle bezwzględny ludzi, którzy mu stali na drodze zawijał w siatkę ogrodzeniową, obciążał płytami chodnikowymi i topił w Wiśle. Jedną z najokrutniejszych zbrodni popełnił na niejakim „Hetmanie”, emerytowanym gangsterze, od którego Komandos próbował wymusić pieniądze poprzez porwanie wspólnika. Kiedy plan nie wypalił, Komandos wpadł w szał, porwał Hetmana i torturował, go ściskając mu głowę w imadle. Następnie obciął mu obie dłonie, aby w końcu poderżnąć gardło. Jednak Komandosowi wciąż było mało, więc przejechał jeszcze po zwłokach autem. Dla pewności.

Centum handlowe Klif Pitbull
Centrum handlowe Klif mieści się w Warszawie przy ulicy Okopowej

Komandos podczas brutalnego pozyskiwania terenów wszedł w drogę Szymonowi K. ps. Szymon”. Szymon kontrolował  warszawski bazar Wolumen, który Komandos próbował przejąć. Jednak Szymon nie dał się zastraszyć. Dogadał się z Rafałem S. ps. Szkatuła oraz z Dariuszem Sz. ps. Darek. Razem postanowili się pozbyć Komandosa. Do dziś nie wiadomo kto pociągnął za spust, aczkolwiek policja uważa, że mógł to być Szarani Ahmatov ps. Szach vel Pułkownik, czeczeński zabójca pracujący dla polskich gangsterów. Wcześniej zlecenie na zabójstwo w Klifie przyjął niejaki Piotr K. ps. Kima, jednak zlecenie nie doszło do skutku. Później Kima został aresztowany i dostał status tzw. małego świadka koronnego. W Klifie zginęli Krzysztof B. , Artur M. ps. Budyń a Artur N. ps. Jogi któremu dwie kule przeszyły prawy bark. On jeden, choć ranny, przeżył.
Komandos zginał dwa miesiące później na stacji benzynowej, kiedy odkurzał swoje auto. Sprawcy nigdy nie schwytano, jednak policja sądzi, że mógł być to ten sam strzelec co w centrum handlowym.
Małą zmianą w serialu było, przerzucenie odpowiedzialności na „Pakersów”, czyli serialowy odpowiednik gangu Mutantów.

Szarani Ahmatov poszukiwany
Szarani Ahmatov jest wciąż poszukiwany w sprawie strzelaniny w Klifie

Mercedes Kwadrata, między odcinkami, zmienił kolor i rejestrację. Owszem, można założyć że gangster mógł mieć wiele aut, ale po co mu by były dwa identyczne auta w innym kolorze. No i czy do każdego miał osobną tabliczkę WEŹNIE, PRZESTRZELE CI KOLANO? Mamy tutaj raczej do czynienia z wpadką filmowców.

Zabójstwo radnego

Nierozwiązana sprawa zabójstwa radnego przypomina zabójstwo Bogdana Tyszkiewicza. Był on warszawskim radnym, który miał powiązania ze światem przestępczym. Według zeznań świadka koronnego Masy, dzięki swoim powiązaniom z członkami samorządowców Platformy Obywatelskiej, był niezwykle cenny dla grupy pruszkowskiej. W 2004 został zatrzymany przez CBŚ pod zarzutem korupcji. W areszcie poznał Białorusina Andreja F., który po jakimś czasie wprowadził się do niego i jak zeznali sąsiedzi, pomagał w drobnych sprawach domowych. Białorusin zabił swojego gospodarza podczas sprzeczki. Po zabójstwie chodził zakrwawiony po warszawskiej Pradze. Ponieważ nie reagował na polecenia funkcjonariuszy, został postrzelony w nogę, co skończyło się amputacją. W sądzie przyznał się do zabójstwa, aczkolwiek nigdy nie zdradził powodu sprzeczki.

Wątek mielenia ludzi w maszynie przemysłowej to nie wymysł scenarzystów filmu Fargo, takie zdarzenia naprawdę miały miejsce w Polsce. Jan R. Kulawy w 2003 r. zabił swoich dwóch wspólników – Stanisława B. i Jerzego O. Poszło o pieniądze z przemytu papierosów. Biznesmeni byli przed śmiercią torturowani, a po śmierci zmieleni w przemysłowej maszynie do mięsa. Nigdy nie znaleziono ciał, więc proces był poszlakowy. Kulawy został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. W tej sprawie przewinął się też nas stary znajomy detektyw Rutkowski, którego Kulawy podczas swojej mowy końcowej oskarżył o sfabrykowanie dowodów. Jan R. miał wpaść przez pazerność swoich żołnierzy. Zamiast zgodnie z rozkazem zniszczyć samochód biznesmenów, ci sprzedali go na części.

Odcinek 13

Zabójstwo geja

Sprawa zabójstwa homoseksualisty przypomina sprawę, którą Sławomir Opala prowadził, podczas kręcenia telenoweli dokumentalnej Prawdziwe Psy (odcinek 6). Podobnie jak w serialu zabójcą był inny homoseksualista, który twierdził, że zabił w obronie własnej. Główną różnicą między fikcją a rzeczywistością jest brak drugiej ofiary, którą twórcy użyli, aby wprowadzić do serialu Galinę.

Warto też zwrócić uwagę na złośliwy humor scenarzystów. Nazwisko geja to Walicki. I nie, to nie jest przypadek, gdyż w innych odcinkach gdzie w sprawę zamieszani byli geje, twórcy wykazali się podobnym poczuciem humoru.

Uważny widz rozpozna też aktora, grającego męską prostytutkę, przesłuchiwanego przez Igora. Pojawił się już on na chwilę w odcinku 9, podczas sceny spotkania Kwadrata z Desperem w klubie gejowskim.

Gej z Pitbulla

Banicja

W tym samym odcinku Despero pobił oficera Szczęsnego. Jest oparte na prawdziwym incydencie z życia Sławomira Opali, w którym pobił on swojego przełożonego. Twórcy tutaj popełnili błąd z ciągłością wydarzeń, gdyż w pierwszym odcinku pierwszego sezonu przedstawiając postać Despera, było pokazane, że już pobił przełożonego. Ciężko uwierzyć, że policjant mógłby ten sam numer powtórzyć dwa razy i ciągle pracować.

Okoliczności zdarzenia też były inne. Opala po rozstaniu z partnerką, nie miał dachu nad głową. Przełożony Opali, zastępca naczelnika Wydziału Kryminalnego, chcąc pomóc pijanemu Opali, zapytał go, czy ma go odwieźć. Opala w odpowiedzi, bełkotał coś niezrozumiale, a na próbę wciągnięcia do samochodu, uderzył przełożonego. Po tym zdarzeniu, w wyniku postępowania wewnętrznego, zesłano go do komendy na Żytniej, na Bemowie w Warszawie. Po roku zesłania, Opala wrócił do Stołecznej.

Odcinek 14

Sprawa kradzieży kiełbasy

Sprawa kradzieży pęta kiełbasy i pościeli bazowała na głośnej sprawie…no dobra żartuję.

EDIT:

Jednak nie żartuję. Jak zwrócił mi uwagę internauta o psudonimie Mirek, sprawa ta naprawdę miała miejsce. Poświęcony jest jej cały siódmy odcinek dokumentu Taśmy Grozy. Biedny policjant przez bite 20 minut odcinka próbuje rozwikłać sprawę kradzieży kiełbasy i pościeli. Na końcu sprawa zostaje umorzona, gdyż wszyscy pozostali uczestnicy libacji nie potwierdzają słów pokrzywdzonego. Policjant, chociaż nie mógł przed kamerami, niczym Despero powiedzieć kilku żołnierskich słów na końcu odcinka grzecznie skwitował: Na poszukiwania kiełbasy i pościeli straciłem dwa dni. W tym czasie mogłem ruszyć poważniejszą sprawę.

Kradzież z jednostki wojskowej.

W 1995 roku z jednostki JW. 1132 na Bemowie skradziono 75 pistoletów i amunicję. Sam napad nie wyglądał tak dramatycznie, jak w serialu. Żołnierze i oficer dyżurny spali a wartownicy byli na dyskotece. Do dziś tak naprawdę nie wykryto sprawców ani nie odzyskano broni, aczkolwiek nie byli to Mutanci, jak to zostało zasugerowane w serialu. O udział przestępstwie podejrzewany był rolnik z Siedleckiego, który nielegalnie handlował bronią. Mirosław H., syn kosmonauty został aresztowany w związku z kontaktami z tym rolnikiem. Sąd wojskowy skazał go na 5 lat pozbawiania wolności. Jednak sąd apelacyjny zmienił ten wyrok. Problemem był zarówno brak dowodów, jak i błędy oskarżenia. Obrona nie dostała wglądu do treści zeznań świadków. Po trzech kolejnych podejściach prokuratura sama umorzyła sprawę. Mirosław H. otrzymał 32 tys. zł odszkodowania i 80 tys. zadośćuczynienia, za pół roku aresztu i utratę wojskowych świadczeń. Oczywiście w sprawę nie było w żaden sposób zamieszane ABW, które w tym czasie jeszcze nie istniało. Jeszcze jedna dosyć ważną zmianą dokonaną w serialu jest to że z jednostki zgineły tylko pistolety, a nie jak w serialu karabiny maszynowe.

  Mortal Kombat: Conquest - Adaptacje gier wideo

Gebels po spotkaniu z ABW, wygląda jakby dostał pigułkę gwałtu. W Polsce w obrocie medycznym (do którego dostęp na pewno mają służby) tabletki takie występowały pod nazwą Rohypnol (Flunitrazepam).

Zabójstwo dwójki dzieci

Kolejna tragiczna historia, która wydarzyła się naprawdę. 19 listopada 2003, 53-letni Jan A. miał odwieść dzieci do przedszkola na warszawskiej Woli. Nigdy tam nie dotarł. Żona zgłosiła zaginięcie na policję, tłumacząc, że mąż od dłuższego czasu groził samobójstwem, gdyż cierpiał na depresję. Pięć dni później wędkarze idący na ryby odnaleźli spalone auto. Dzieci miały rany kłute, aczkolwiek śledczy nie wykluczają, że mogły umrzeć w wyniku zaczadzenia, gdyż ojciec podpalił wnętrze auta. Sprawa była nieco bardziej medialna niż w serialu, gdyż żona w okresie poszukiwań występowała w telewizji z apelem o powrót dzieci do domu. Jan A. miał historię znęcania się nad rodziną, był dwukrotnie żonaty i miał jeden wyrok za znęcanie się nad poprzednią żona, jednak sąsiedzi uważali go za miłego, a nawet nieco nadopiekuńczego ojca.

Napad na konwój

Napad na konwój jest luźno inspirowany napadem „stulecia” na konwój wiozący pieniądze dla ZOZ-u. 28 listopada 1995 r. krótko po 7 rano na parkingu na ulicy Zamiany gangsterzy zablokowali autami konwój pieniędzy. Wyciągnęli z auta strażników, zabrali pieniądze i odjechali, zabierając rekordową sumę, 1.2 miliona złotych. Przestępcy niecały kilometr dale porzucili auta, przesiadając się do innych. Napad został dokonany z zegarmistrzowską precyzją, nikt poważnie nie ucierpiał, jak to było pokazane w serialu. Zasługą tego, było wielomiesięczne przygotowanie i obserwacja zwyczajów konwojentów. Napadu dokonał Marek Janusz Cz. Ps. Rympałek, którego grupa pracowała dla gangu pruszkowskiego.

O wydarzeniach tych opowiada także serial Odwróceni.

Odcinek 15

Zbrodnia przy ul. Nowogrodzkiej

Jeśli sprawa zabójstwa dzieci z poprzedniego odcinka, była bez wątpienia najbardziej tragiczna, tak w tym odcinku mamy najbardziej brutalną zbrodnię, przypominającą zabójstwa na tle religijnym znane z amerykańskich filmów.
19 Stycznia 1999 po ulicach Warszawy biegał okaleczony i zakrwawiony mężczyzna. Okazało się, że uciekł z mieszkania, gdzie był przetrzymywany i torturowany. W szpitalu założono mu aż 228 szwów. W mieszkaniu tym znaleziono okaleczone zwłoki i napisane na ścianie krwią: Za gwałt na kobiecie w ciąży mojej. Ciało należało do 17-letniego chłopaka, Dariusza M. Mężczyzna znalezionym na ulicy był 21-letni Tomasza J. który przeżył, ale został oszpecony na całe życie.
Cała sprawa miała początek kilka dni wcześniej. Ciężarna Ewa M. była dziewczyną 31-letniego Mariusz C., ps. Maniek lub Bandzior. Ta 26-letnia, narkomanka żyła z rozprowadzania narkotyków, a feralnej nocy imprezowała razem z Tomaszem J., Dariuszem M. i swoją współlokatorką Małgorzatą G. Wersje co do przebiegu nocy, rozmijają się. Jedna strona twierdzi, że miała ona zachowywać się prowokacyjnie. Ona sama stwierdziła, że została zgwałcona. Tak czy inaczej, doszło do stosunku. Ewa poskarżyła się swojemu chłopakowi, a ten postanowił się zemścić. W późniejszym etapie śledztwa okazało się, że tej nocy z mieszkania zniknęły także narkotyki przeznaczone na sprzedaż. Zarówno Maniek, jak i Ewa pracowali dla Andrzeja D., ps. Książę, który kontrolował sprzedaż narkotyków na dworcu centralnym. Książę kazał odnaleźć sprawców kradzieży.
Maniek przyszykował mieszkanie, usuwając wszystkie niepotrzebne przedmioty, a następnie z kolegą Sebastianem B. udał się na poszukiwania. Najpierw udało im się odnaleźć Dariusza. Maniek jako były bokser szybko go obezwładnił, a następnie zabrał do przygotowanego mieszkania. Tam rozpoczęły się wielogodzinne tortury. Sprawców było pięciu, oprócz Mańka, Ewy, Księcia i Sebastiana byłz nimi także Adama M., ps. Bocian, który także rozprowadzał narkotyki po dworcu. Po pewnym czasie Dariusz powiedział oprawcom, gdzie mogą znaleźć Tomasza. Książę i Bocian opuścili mieszkanie, każąc wcześniej wycisnąć z chłopaków informację o narkotykach.

Maniek kazał obu pić mocz, po czym bił ich różnymi przedmiotami. Do nieprzytomności. Następnie Tomaszowi J. żyletką przecięto policzki oraz obcięto kawałki uszu. Sprawcy pocięli mu także uda, jądra i członka. Rany były posypywanie kwaskiem cytrynowym. Sprawcy pod wpływem alkoholu byli coraz bardziej brutalni, w końcu rozważając wykastrowanie obu ofiar. Na plecach wycięto nożem napis chuj”. Wybito im zęby. W końcu Dariusz zmarł, jednak nie zmarł na skutek tortur, a wstrzykniętej mieszanki narkotyków.

Na współpracę z policją poszedł Sebastian, który najpierw „sypnął” kolegów, a później powiesił się w celi. W liście pożegnalnym stwierdził, że boi się odwetu Księcia, na swoich bliskich. Co ciekawe według słów Tomasza, to on najbardziej się znęcał. Napis na ścianie natomiast wykonał Maniek, w odwecie za rzekomy gwałt, na ciężarnej partnerce.
Obrońcy stawali na głowie, stosując różne prawnicze sztuczki. Nie tylko cały czas forsowali wersję „słusznej” zemsty za gwałt, próbowali nawet obrócić sprawę śmiertelnego zastrzyku, na korzyść oskarżonych twierdząc, że to zrobili mu go z litości, aby nie czuł bólu. Zapadły maksymalne możliwe wyroki. Dożywocia dla torturujących i po 10 i 8 lat dla bossów, którzy przebywali tam krótki czas. W procesie apelacyjnym Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Mariusza C. i Ewę M. na kary po 15 i 13 lat więzienia. Książę i Bocian dostali 5 i 3. Sąd utajnił uzasadnienie wyroku, a wyrok zapadł za pobicie ze skutkiem śmiertelnym, a nie zabójstwo.
Twórcy serialu lekko zmienili przebieg sprawy. Ewa M. była naprawdę w ciąży. Nie było też innych ofiar, tak jak to zostało pokazane w serialu.

Zabójstwo dilerów Ery.

Sprawa wydarzyła się 20 czerwca 1997 roku. Małgorzata Rozumecka (22 lata)., studentka resocjalizacji i była pracownica nieistniejącej już sieci komórkowej Era (obecnie T-Mobile), zwabia do lasu w podwarszawskim Komorowie dwóch kolegów z pracy. Mają ze sobą 32 telefony, które mają iść na zamówienie specjalnego klienta – aktora Bogusława Lindy. Na miejscu transakcji czekają 17-letni brat kobiety oraz dwóch znajomych – 19 -letni Marcin i 17- letni Krystian. W pobliżu czeka Adam – 39-letni taksówkarz. Dilerzy zostają zastrzeleni i wrzuceni do dołu. Egzekucję oglądają przypadkowi świadkowie, którzy zawiadamiają policję. Małgorzata przed aresztowaniem zdążyła sprzedać telefony, których łączna wartość wynosiła ponad 50 tysięcy złotych.

Rozumecka Pitbull
Po lewej prawdziwa oskarżona podczas procesu, po prawej kadr z serialu

Co ciekawe, chociaż w sprawie zapadły wyroki, tak naprawdę sprawa nigdy nie została do końca rozwiązana. Najwyższy wyrok dostała Małgorzata – dożywocie, mimo iż świadkowie zdarzenia zeznali ponad wszelką wątpliwość, że to nie ona pociągnęła za spust. Nigdy nie odnaleziono też broni użytej do egzekucji. Sędziowie każdej instancji uznali, że mimo iż nie ona strzelała, sprawca działał bezpośrednio pod jej wpływem. Psychologowie orzekli, że kobieta ma bardzo silną osobowość, jest inteligentna i potrafi manipulować otoczeniem, a jej bliscy byli pod jej silnym wpływem. Dodatkowo to ona wszystko zorganizowała, kupiła broń, a później podzieliła pieniądze z łupu. Jej wspólnicy dostali wyroki od 6 do 15 lat i już są na wolności. Ona sama może ubiegać się o zwolnienie warunkowe w 2022. Brat, który uciekł do Meksyku, został deportowany i trafił do polskiego więzienia z wyrokiem 15 lat, jednak po wyjściu na przepustkę uciekł i jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Natomiast Krystian, najpierw skazany na 15 lat, po czterech został uniewinniony i otrzymał 180 tys. zł odszkodowania za niesłuszny areszt.
Przy okazji części pierwszej wspominałem, że postać Nielata jest wzorowana na synach Bogusława Lindy i twórcy ten wątek też wpletli w fabułę. Oczywiście sam aktor nie miał nic wspólnego ze sprawą, oprócz tego, że Małgorzata wykorzystała jego znane nazwisko jako fasadę dla fikcyjnego klubu filmowego. W przeciwieństwie, do serialowego odpowiednika, Małgorzata nie zrobiła tego z powodów nienawiści do kolegów z pracy, a fascynacji gangsterką. Była ona dobrze znana w półświatku ludzi z Pruszkowa. Obracała się w otoczeniu znanych gangsterów i była zafascynowana ich życiem. Świadek koronny Masa znał ją osobiście i wyrażał się o niej w bardzo pogardliwy sposób.

Bogusław Linda
Nazwisko znanego aktora zostało wykorzystane do uwiarygodnienia dużej tranzakcji

O tych samych wydarzeniach wspomina też serial Odwróceni

W powyższej sprawie twórcy ukryli mały easter egg. Nazwisko podejrzanej – Mroczek pochodzi od pary aktorów-bliźniaków a nazwisko ofiary – Zduński od bohaterów, których grają w telenoweli M jak Miłość.

Odcinek 16

Skąd wziął się gang Mutantów?

Nazwa gangu pochodzi od pseudonimu jednego z członków. Była to grupa chłopaków wychowanych w podwarszawskim Piastowie. Zafascynowani gangsterką, zaczęli pracę dla lokalnego przestępcy o pseudonimie Malarz. Gangster ten był poważanym członkiem Pruszkowa. Dorobił się sporych pieniędzy na handlu spirytusem. Mutanci pracowali dla Malarza jako jego straż przyboczna. Obowiązków przybywało, gdyż stary włamywacz, oprócz sprzedaży nielegalnego alkoholu zaczął zajmować się wymuszeniami rozbójniczymi wraz z Klepakiem i Lutkiem (ofiary strzelaniny w restauracji Gama). W grudniu 1997 Malarz został zastrzelony, a Mutanci zostali bez pracy, za to z fachem w ręku. Poczuli się niezależni i zaczęli robić wszystko po swojemu, nie pytając nikogo o zgodę. W pewnym momencie popadli w konflikt z grupą Bryndziaków, czyli silnorękich na usługach Pruszkowa. Na początku ekipa z Pruszkowa, spuściła im łomot i pocięła nożami w ramach nauczki, jednak to nie poskutkowało. Mutanci załatwili sprawę po swojemu, porywając i zabijając jednego z nich. Dopiero wtedy stara gwardia nabrała do Mutantów respektu i przez pewien czas pruszkowscy nie chodzili nigdzie w pojedynkę. Reputacja Mutantów rosła. W 1999 dokonali brutalnego napadu na kantor przy Puławskiej, zabijając dwie osoby. Ich najbardziej znaną akcją do czasów strzelaniny w Parolach, była egzekucja Andrzeja Cz. ps. Kikir. Najpierw Mutanci ostrzelali jego auta, co było dosyć standardową metodą załatwiania porachunków. Kiedy Kikir trafił po tej strzelaninie do szpitala, jeden z Mutantów wykazał się sporą kreatywnością, gdyż przyszedł go dobić bronią z tłumikiem, przebrany za księdza.

Prawdziwy gang mutantów – górny rząd od lewej: Krzysztof M.  Jacek L. Jarosław P, Robert Cieślak (Śruba). Dolny rząd: Andrzej W., Tomasz S., Jerzy B., Mirosław S.

Strzelanina w Parolach

Wydarzenie te miało miejsce 23 marca 2002. Na jednej z posesji w miejscowości Parole policjanci znaleźli skradzionego TIR-a. Gdy policjanci liczyli skradziony towar, nadjechały trzy samochody. 13 napastników otworzyło ogień z broni maszynowej. Okrzyki POLICJA! bandyci zignorowali, sądząc, że okrada ich właśnie konkurencyjna grupa. Przebywający na miejscu policjanci mieli przy sobie jedynie pistolety. W wyniku strzelaniny zginął doświadczony naczelnik sekcji kryminalnej policji w Piasecznie Mirosław Żak. Pełnił on swą funkcję od 11 lat. Niestety feralnego wieczoru nie miał przy sobie broni. W związku ze strzelaniną zatrzymano ponad 20 osób. Paserów handlujących kradzionym sprzętem, a nawet właściciela posesji, który pozwalał bandytom na parkowanie tirów. Sprawcami strzelaniny był gang Mutantów. Na jego czele stał Robert Cieślak ps. „Robinson” vel „Cieluś” (serialowy Śruba) i Igor Pikus vel Aleksander Wołodin, były żołnierz Specnaz. Ważnymi postaciami byli też Jerzy Brodowski vel Szyruga ps. Mutant vel Jurij i Krzysztof Mrozowski, pseudonim Fragles– były policjant antyterrorysta. Cieślak podczas strzelaniny został ranny.
W serialu wydarzenia pokazane po strzelaninie wyglądają, jakby toczyły się w zawrotnym tempie, jednak tak naprawdę wszystko trwało prawie rok. W serialu zmieniono też kolejność zatrzymań. Pierwszy w ręce policji wpadł młodszy brat „Jurija” – Mirosław. 15 lipca 2002 Mirosław Szuryga, będący członkiem najniebezpieczniejszego gangu w kraju, poszukiwany za zabójstwo, rozboje i ściąganie haraczy, napadł na… starszą panią listonosz na rowerze. Staranował ją swoim fiatem i ukradł torbę z przesyłkami. Jednak, taranując jej rower, złapał gumę i postanowił uciekać na piechotę. Wtedy dopadli go strażacy z pobliskiej remizy, którzy byli świadkami całego zdarzenia. Został przez nich tak obity, że sam prosił o wezwanie policji.

Kolejne zatrzymania odbywały się dopiero 2 października, złapani wtedy zostali 24-letni Andrzej W. i 28-letni Krzysztof M. 12 listopada, w Warszawie przy ulicy Nowoursynowskiej został zatrzymany 29-letni Jacek L.  Wydarzenia te zostały częściowo ominięte przez twórców serialu. W końcu, 21 stycznia policjanci udało się namierzyć kolejnych członków gangu kryjących się na warszawskim Ursynowie. Policja zablokowali dwa auta, którymi jechali przestępcy i wywiązała się strzelanina. Karol R. zginął na miejscu a Krzysztof Mrozowski, pseudonim Fragles, został ranny i zmarł na stole operacyjnym.

Kolejne zatrzymanie dokonało się 15 lutego w okolicach podwarszawskiego Słupna. Zatrzymano 25-letniego Jarosława P., pseudonim Siwy i 31- letniego Tomasza S., pseudonim Sambo. Przestępcy, uciekając, staranowali dwa radiowozy. Dwóch policjantów zostało rannych.

Odcinek 17

Strzelanina w Magalence

Magdalenka dom pitbull
Po lewej prawdziwy dom w Magdalence, po prawej kadr z serialu

No i doszliśmy do finału. Tutaj zaskoczeń nie ma, cały odcinek dosyć wiernie pokazuje strzelaninę. Jedyną różnicą jest śmierć głównych wrogów, przestępcy nie wysadzili się granatem, a zmarli wskutek zaczadzenia. 19 policjantów zostało rannych w tym dwóch śmiertelnie. Na końcu odcinka widzimy informację, iż troje policjantów zostało oskarżonych o niedopełnienie obowiązków oraz nieumyślne sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia podwładnych, a następnie uniewinnionych. Jest to tylko częściowa prawda, gdyż wkrótce potem wyrok został uchylony po to, aby dopiero w 2010 uniewinnić ich, tym razem już prawomocnie. Oskarżonymi byli:
Naczelnik wydziału do spraw walki z terrorem kryminalnym KSP Grażyna Biskupska – jej serialowym odpowiednikiem jest Barszczyk.

Dowódca pododdziału antyterrorystycznego KGP Kuba Jałoszyński – w serialu widzieliśmy go tylko w ostatnim odcinku, gdy omawiał z Gebelsem plan ataku. Gra go Sławomir Duba, obecny prezes organizacji DSF Kickboxing Challenge.

Zastępca komendanta stołecznego Jan Pol – serialowym odpowiednikiem jest bezimienny komendant stołeczny policji, grany przez Włodzimierza Matuszaka – aktora najbardziej kojarzonego z główną rolą w telenoweli Plebania

Po wydarzeniach z finału, na wolności pozostał jeszcze jeden mutant – Jerzy Brodowski (Szyruga), czyli brat tego od napadu na listonoszkę. Policjanci dmuchali na zimne i obserwacja trwała bardzo długo. Tym razem udało się dokonać bezkrwawej akcji, zatrzymany nie stawiał oporu. Chociaż Brodowski, był oskarżony o zabicie policjanta w Parolach, sędzia go uniewinnił z tego zarzutu. W uzasadnieniu napisano, że nie ma jednoznacznych dowodów na to, że to on pociągnął za spust, a jedyną osobą, która tak zeznała, był policjant emocjonalnie związany z poległym oficerem, więc jego zeznania mogą być niewiarygodne. Przestępca dostał jednak wyrok 15 lat za napad z bronią w ręku i kradzież tira.

To wszystkie sprawy i ciekawostki z drugiego sezonu, jakie udało mi się odnaleźć. Jeśli znasz jakieś inne lub uważasz, że w artykule jest błąd, podziel się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach. Zapraszam także do przeczytania ciekawostek z pierwszego sezonu.

Jesli artykuł cie się podobał i chcesz mi podziękować, możesz kliknąć w jedną z reklam. Zostawisz mi w ten sposób napiwek.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

14 Komentarze

  1. apropo tego co napisałeś apropo Mutantów i Magdalenki.. to jest nieprawda… widzę ze podałeś to na zeznaniach Masy i mediach. Magdalenka w serialu kompletnie nie tak wygladala-przede wszystkim dlatego ze e rzeczywistości wybuchł tylko jeden ładunek a nie kilka, a co do Mutantów to Malarz był ich guru ale tak naprawdę robili dla grupy markowskiej ..wiekszosc z nich mieszkała w Piastowie na „Kwadracie” [ul.Wysockiego]

    • Bardzo ciekawe. Skąd masz takie informacje, jeśli mogę zapytać?
      Co do informacji na których oparłem artykuł, to masz rację. Korzystałem z książek o tematyce i różnych doniesień prasowych.

      • Wiem to bo jestem z Piastowa i znam kulisy tego gangu.. zresztą rozmawiałem nawet z policjantami tej feralnej nocy byli w Magdalence i moja znajoma była kobietą policjanta który zginął ..szacun za artykuł ale Magdalenka kompletnie inaczej wygladała nawet dokument jest o tym obejrzyj (pomijam fakt ze ani terror ani chłopaki z AT nie używali tam kałachów) a co do Mutantów to Cieluś z Jurijem vel Mutantem obydwoje rządzili tą grupą (dodam dla ciekawostki ze brat Roberta – Waldek …zginął 4 msce później w wypadku samochodowym na wiadukcie – matka straciła dwóch jedynych synów)

        • Skoro znasz temat nieco lepiej, może pomożesz mi z jedną sprawą? W ostatnim odcinku jest scena na samym początku, gdzie mutanci (już po Parolach) ostrzeliwują auto-konwój ochrony i kradną kasę z tego transportu. Nie mogłem znaleźć nigdzie nic znaleźć na ten temat. Wiesz coś może o tym?

          • Chodzi o napad na konwój, gdzie zginął konwojent. Napadu dokonał Cieślak wraz z Krzysztofem Brodowskim ps Rudy. Rudy zginął trzy tygodnie przed Cieślakiem, został zastrzelony przez ludzi Wojtasa z Mokotowa przy ul. Sadowej w Pruszkowie. W Walentynki.

        • W wypadku został ranny Rafał K. „Gombej”. Gdy pakowano do worka ciało Waldka, będący pod wpływem narkotyków „Gombej” złamał rękę na szczęce sanitariusza, po czym udał się na stację benzynową gdzie kupił napój energetyczny i batona Marsa. Tego dnia miał kiepski nastrój. Po dziś dzień pod wiaduktem w Piastowie o tym wydarzeniu przypominają wygięte barierki. Zniczy już nikt nie stawia.

  2. Szkoda, że w artykule nie opisałeś także jednej z najbardziej wstrząsających spraw poruszonych w serialu, a mianowicie brutalnego zabójstwa w lipcu 2004 roku 21 – letniej Anny Dybowskiej. Feralnego dnia wyrzucono ją z jadącego pociągu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*