Barbarian na C64, historia i upadek marki

Barbarian jako nieficjalny remake

W połowie lat 80 pojawił się boom na komputerowe bijatyki. W 1984 ukazał się Karate Champ, a rok później zainspirowany nią Yie Air Kung-Fu. W tym samy roku wyszła też gra pod tytułem, Way of Exploding Fist, próbująca nieco bardziej realistycznej grafiki. W 1986 światło dzienna ujrzała chyba najsłynniejsza gra tamtego okresu International Karate. Rynek był już dosyć nasycony. Na dodatek twórcy Karate Champ wytoczyli proces twórcom IK, oskarżając ich plagiat. W tym samym czasie Palace Software zatrudniło Steve’a Browna jako projektanta gier. Wymyślił on dosyć sympatyczną platformówkę Calderon. Gra i jej sequel okazały się komercyjnym sukcesem. Steve zafascynowany komputerowymi bijatykami, postanowił stworzyć coś podobnego. Jednak aby odróżnić się od konkurencji, wymyślił do niej stylistykę rodem ze świata Conana Barbarzyńcy. W ten sposób powstał pomysł na bijatykę z umięśnionymi wojownikami w roli głównej. Rezultat to Barbarian: The Ultimate Warrior, jeden z najbardziej kontrowersyjnych tytułów, jaki pojawił się na 8-bitowych komputerach.

Pierwszą decyzją podjętą podczas projektowania gry było skupieniu się na grafice. Chodziło o to aby grę uczynić jak najbardziej realistyczną. Aby to osiągnąć, Steve oglądał raz za razem film Conan z Arnoldem Schwarzeneggerem, a następnie przy pomocy drewnianego miecza naśladował ruchy aktora. Kolejnym krokiem było wyselekcjonowanie 16 przydatnych ruchów i ciosów, po czym zostały one utrwalone kamerą i przekazane grafikom, którzy klatka po klatce przenosili zgromadzony materiał do pamięci komputera. Jednak tutaj problemy grafików dopiero się zaczynały, gdyż Steve chciał, aby postacie były dużych rozmiarów, a to z kolei zabierało cenna pamięć. Niestety te ograniczenia spowodowały, że wszyscy przeciwnicy wyglądają tak samo, z wyjątkiem koloru strojów.

Mając już przyzwoitej wielkości postacie i dosyć prosty system kilku ataków i blokad, Steve postanowi po raz kolejny uprzykrzyć życie swojej ekipie i dodać najbardziej utożsamiany z tą grą ruch – piruet z mieczem trzymanym nad głową, kończący się dekapitacją przeciwnika. W teorii brzmiało to dosyć prosto, jednak największym wyzwaniem okazało się zrównoważenie rozgrywki tak, aby możliwość wyprowadzenia śmiertelnego ciosu nie popsuła całej zabawy. Ekipa spędziła długie dnie, staczając setki pojedynków i szukając idealnego balansu. Kolejnym krokiem było dodanie sztucznej inteligencji dla komputerowego przeciwnika.

Barbarian Amiga vs C64
Po lewej wersja na C64, po prawej na Amigę. Widać więcej kolorów i wyższą rozdzielczość, ale gra nie wykorzystuje potencjału Amigi

Muzyka została skomponowana na podstawie dwóch filmów: Conan Barbarzyńca i The Kings Of The Sun. W tym samym czasie graficy dodawali nastrojowe tła aren. Mimo wielkiej szczegółowości przykładanej do wszelkich aspektów gry, sama historia była jak najbardziej pretekstowa. Porwana księżniczka, bezimienny wojownik próbujący ją oswobodzić z rąk złego czarnoksiężnika i kilku barbarzyńców stojących na jego drodze. Na końcu musimy pokonać strzelającego w nas ogniem maga.

READ  Metal Gear Solid: Ghost Babel z 2000 | Retrospektywa Metal Gear

W tym samym czasie była uzgadniana strategia marketingowa. Postanowiono postawić na kontrowersje i wycelować ją w dojrzalszych graczy, co było rzadkością w tamtych czasach. Zamiast kolorowej rysunkowej okładki, zatrudniono prawdziwych modeli – kulturystę Michaela Van Wijk, który pozował na głównego protagonistę gry – bezimiennego barbarzyńcę. Jednak to nie on a leżąca u jego stóp Maria Whittaker pozująca na księżniczkę, wywołała największe kontrowersje. Maria była w tamtym czasie modelką topless odznaczająca się obfitymi kształtami a twórcy skwapliwie z tego skorzystali, nie tylko układając ją w wyzywającej pozie, ale dodatkowo ubierając ja jedynie w skromniutki staniczek i jeszcze mniejsze majteczki. Oliwy do ognia dodawały inne materiały promocyjne jak na przykład plakat ze wspomnianą wyżej parą w nieco innej, ale także wyzywającej pozie. Co ciekawe, największe kontrowersje gra wywołała w Wielkiej Brytanii, skąd pochodzili modele i gdzie byli najbardziej rozpoznawani. Tradycyjnie też, gra została zakazana w Niemczech a pozwolenie na dystrybucję i promocję twórcy dostali dopiero po zamianie koloru krwi na zieloną. Kontrowersje nie wpłynęły negatywnie na sprzedaż gry, a kto wie, czy jeszcze jej nie nakręciły.

Barbarian spotkał się z entuzjastyczną reakcją graczy. Wielu z nich było podekscytowanych, widząc, że firma robi coś innego, zamiast wypuszczać kolejną grę o walczących ludzikach w kimonach. Kombinacja scenerii fantasy, z krwistą walką i bardzo dobrze wyważonym balansem rozgrywki, przypadła do gustu krytykom. Jedynie kilka branżowych pism narzekało na pornograficzną promocję gry. Ulubieńcem wszystkich stał się humorystyczny gobelin pojawiający się po każdej walce śmiejący się z ciała pokonanego przeciwnika, a następnie targający je poza obszar ekranu, czasmi po drodze kopiąc odciętą głowę.

W ciągu kilku miesięcy ukazały się konwersje na większość istniejących w tym czasie komputerów. Najsłabsza graficzne była oczywiście wersja na ZX-Spectrum, która miała monochromatyczne postacie, aczkolwiek twórcy lekko urozmaicili przeciwników, dając im inne głowy i dekorując ciała tatuażami (albo to jakiś medalion, nie jestem pewien). Najładniejsze wersje gry zastały wydane na Amigę i Atari ST. Digitalizowana mowa, wysokiej jakości dźwięk i poprawiona grafika. Jednak paradoksalnie to właśnie wersje na 16-bitowce zebrały największe baty za niedostatecznie wykorzystanie możliwości tych komputerów. Trzeba przyznać, że coś w tym jest, niektóre amigowe produkcje z tamtych lat wyglądają dużo lepiej.

READ  Street Fighter - Adaptacje gier wideo

Barbarian w wersji na ZX spectrum

Palace Software nie traciło czasu i już po roku wydało drugą część nazwana Barbarian II: The Dungeon of Drax. Tym razem nie tylko walczymy na odosobnionych arenach, ale poruszamy się z pomieszczenia do pomieszczenia. Do dyspozycji mamy także postać kobiety-barbarzyńcy. Zwiększono ilość przeciwników do 20, oraz liczbę dostępnych plansz. Poprawiono także płynność animacji – zamiast chałupniczej metody przenoszenia ruchów postaci ze stopklatek, użyto techniki znanej z fotografowania ruchu obiektów, wynalezionej przez Eadwearda Muybridge’a.

Gra kombinuje system walki znany z poprzedniej części z sekcjami typowo platformowymi: skakanie nad przepaściami, unikanie pułapek itp. Niestety gra ma też spore wady. Dosyć intuicyjny system sterowania z jedynki został zmodyfikowany celem dodania dodatkowych ruchów. Spowodowało to problemy podczas walki, gdy nasza postać, zamiast wykonać cios, odwracała się plecami do przeciwnika. Dodatkowo przemieszczanie się z pomieszczenia do pomieszczenia może być mylące. Większość komnat ma wyjścia z lewej i prawej strony, niektóre także pośrodku. Przykładowo przechodząc z jednej planszy do drugiej w lewo, mogliśmy skończyć na środku następnego pomieszczenia, a nie po prawej stronie, co bardzo utrudniało jakąkolwiek nawigacje. Na to wszystko pokonani przeciwnicy po jakimś czasie się odradzali, więc błądząc, musieliśmy ponownie się z nimi zmagać.

Steve Brown Michael Van Wijk i Maria Whittaker Barbarians 2
Po lewej okładka gry w wersji Amigowej, po prawej twórca gry: Steve Brown z Marią Whittaker i Michaelem Van Wijk

Twórcy gry, na pohybel wszystkim obrażonym wynajęli tych samych modeli i przeprowadzili podobną kampanię promocyjną. Jednak oceny branżowe nie były już takie różowe. Gra została uznana za przeciętniaka z dobrą grafiką, fenomenalnym udźwiękowieniem, popsutym sterowaniem i niepotrzebnym przekombinowaniem sprawdzonej formuły znanej z jedynki. Jednak pieniążki się zgadzały, więc Palace Software zaplanowało trzecią część. Prace nad nią trwały prawie dwa lata. Deweloper ogłosił też konkurs dla czytelników magazynu komputerowego, w którym można było wysyłać propozycje przeciwników i potworów. Plany były ambitne. Model rozgrywki miał łączyć dwie poprzednie gry, czyli zarówno chodzenie po labiryncie korytarzy, jak i pojedynki jeden na jeden. Na dodatek twórcy planowali dodatkowy widok z większego oddalenia kamery, dzięki czemu na ekranie miało zmieścić się więcej przeciwników. Grywalny prototyp był gotowy w 1991, jednak akurat wtedy Palace Software zbankrutowało. Ich aktywa zostały wykupione przez Titus Software. Firma ta, najbardziej znana z sympatycznej platformówki Titus the Fox próbowała wydać Barbariana na konsole, ale z powodu nieopłacalności projektu gra poszła do kosza. Barbarzyńca wygrał ze złym czarnoksiężnikiem, ale przegrał z tabelką w Excelu jakiegoś księgowego. Ponad 10 lat później, Titus wydal grę pod tytułem Barbarian, która jednak oprócz tytułu nie miała nic wspólnego z legendarnym poprzednikiem.

READ  Mgła - najnowsza serialowa adaptacja noweli Stephena Kinga. Czy warto ją obejrzeć?

Barbarians 2 amiga

I jeszcze jako bonus ciekawostki, które udało mi się odnaleźć podczas pisania tego artykułu.

Istnieje film pod bardzo podobnym tytułem – Barbarians. Wydany w został w 1987, więc dokładnie w tym samym roku co gra komputerowa. Opowiada o dwóch bliźniakach, którzy rozdzieleni w dzieciństwie, rozpoznają się wiele lat później podczas walki na arenie. Jednak chociaż sama idea dwóch półnagich, bliźniaczo podobnych barbarzyńców, walczących na śmierć i życie brzmi znajomo, to sam film nie ma nic wspólnego z grą. Film z kategorii, tak zły, że aż dobry. Można obejrzeć z kolegami przy piwku, aby się pośmiać z gigantycznej dawki scenariuszowej głupoty i niewiarygodnie złego aktorstwa w wykonaniu głównych aktorów.

Plakat filmu Barbarians

Wydana przez LK Avalon w 1993 konwersja na malutkie Atari, to prawdopodobnie piracka konwersja. Jak już wspomniałem, gra otrzymała swoje wersje na większość platform, jednak nie na 8-bitowe Atari. W 1991 Palace Software zbankrutowało. Czy raczkujące LK Avalon, w 1993 miałoby tyle pieniędzy, żeby kupić prawa autorskie od zagranicznej firmy? Wątpię. Poza tym ustawa o prawie autorskim wyszła dopiero w lutym 1994, więc do tego czasu, nawet nie było w naszym kraju prawa o kradzieży intelektualnej. Oczywiście wszystko to moje przypuszczenia. Nie udało mi się znaleźć nic potwierdzającego lub zaprzeczającego tym domysłom ani dotrzeć do osób odpowiedzialnych za napisanie gry. Jeśli wiecie coś na ten temat, zostawicie komentarz.

Barbarian na Atari
Co ciekawe wersja na Atari, mimo sporych możliwości tego komputera, wyglądała bardziej ubogo niż ta z ZX Spectrum

Ktoś wydał nieoficjalny remake w formie gry flashowej. Grę możecie znaleźć pod tym adresem. Gra graficznie jest wierna oryginałowi, ale cechuje ją zbyt szybkie tempo rozgrywki, co nieco psuje zabawę.

Barbarian remake

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*