2019 był fatalnym rokiem dla Bethesdy. Okręt flagowy firmy, czyli Fallout 76, nie przyniósł spodziewanych dochodów, a dodatkowo skutecznie odstraszał graczy licznymi gliczami. Zamiast zająć się gaszeniem pożaru, Bethesda dolała oliwy do ognia, wprowadzając wysokie opłaty do już i tak problematycznej gry. I kiedy wydawało się, że gorzej być nie może, na firmę spadł kolejny cios w postaci produkcji recenzowanej poniżej. Stworzona przez konkurencję gra — mimo że wyraźnie inspirowana serią Fallout — okazała się tytułem lepszym od swojego pierwowzoru.
Fabuła The Outer Worlds
Akcja gry toczy się w roku 2355, w czasach intensywnej kolonizacji kosmosu. Główny bohater jest członkiem załogi statku transportującego kolonistów do odległego systemu gwiezdnego Halcyon. W wyniku awarii podróż wydłuża się z planowanych 10 do aż 60 lat. W tym czasie system zostaje skolonizowany przez chciwą korporację, której zarząd decyduje się zignorować nowo przybyły statek z zamrożonymi pasażerami, skazując ich na wieczny sen kriogeniczny.
Mija 35 lat. W wyniku złego zarządzania mieszkańcy Halcyonu cierpią głód, a dodatkowo są nękani przez niebezpieczne istoty powstałe w wyniku nieudanych eksperymentów. Społeczność kolonii dzieli się na zwaśnione frakcje: jedni pozostają lojalni wobec korporacji, inni aktywnie się jej sprzeciwiają, a jeszcze inni starają się zachować neutralność.

Jednym z przeciwników korporacji jest poszukiwany listem gończym naukowiec Phineas Welles. To właśnie on odnajduje porzucony statek i podejmuje próbę rozmrożenia jego pasażerów. Niestety, tak długie przebywanie w stanie kriogenicznym wymaga użycia specjalistycznej aparatury i rzadkich surowców, których naukowiec ma zapas jedynie dla jednej osoby. Liczy jednak, że rozmrożony kolonista pomoże zdobyć niezbędne materiały i ocalić resztę załogi. Wcielamy się właśnie w tę osobę, a nasze decyzje wpływają zarówno na los pozostałych kolonistów, jak i całego systemu Halcyon.
Produkcja studia Obsidian to udany powrót do klasycznych RPG-ów, w których pierwsze skrzypce grają dialogi, a nie walka. Większość problemów można rozwiązać bez oddania ani jednego strzału — pod warunkiem, że nasza postać posiada odpowiednio rozwinięte umiejętności społeczne. A wyzwań nie brakuje. Różnorodne frakcje, które przez lata współdzieliły planety, żywią do siebie silne uprzedzenia i często kierują się zasadą „jesteś z nami albo przeciwko nam”. To sprawia, że gracz regularnie zostaje wciągnięty w skomplikowane konflikty.
Misje w The Outer Worlds
Zadania w grze mają często strukturę szkatułkową. Przykładowo: wyruszamy po przedmiot na planetę „A”, ale okazuje się, że posiada go organizacja „X”, która zgodzi się go oddać pod warunkiem wykonania przysługi na planecie „Y”. Tam z kolei musimy zdobyć zaufanie lokalnego przywódcy, rozwiązując jego problem. W efekcie proste zadanie przeradza się w wielogodzinną przygodę. Fani serii Fallout poczują się tu jak w domu — podobna struktura misji, charakterystyczne poczucie humoru i rozległe tereny do eksploracji.
Gra wprowadza jednak również własne pomysły, takie jak system towarzyszy. Podczas eksploracji możemy rekrutować członków załogi, z których maksymalnie dwóch może towarzyszyć nam w misjach. Towarzysze mają realny wpływ na rozgrywkę — pomagają w walce, posiadają unikalne zdolności oraz własne historie. Prowadzą rozmowy między sobą, komentują nasze decyzje i oferują dodatkowe zadania poboczne. Przykładowo, jedna z postaci zakochuje się w napotkanej osobie, lecz brakuje jej odwagi, by zrobić pierwszy krok — to od nas zależy, czy jej pomożemy.
Rozwój postaci
Za wykonywanie misji otrzymujemy pieniądze i punkty doświadczenia, które inwestujemy w rozwój umiejętności. Kluczowe są zdolności dialogowe i bojowe, ale zaniedbanie innych szybko daje o sobie znać. W wielu sytuacjach zamiast szukać rozwiązania siłowego, możemy np. zhakować zamek lub naprawić urządzenie dzięki wiedzy naukowej, oszczędzając czas.
Na początku rozwijamy całe grupy umiejętności, a po osiągnięciu wyższego poziomu możemy specjalizować się w konkretnych zdolnościach. Dodatkowo dostępny jest system perków oraz wad — np. częste obrażenia od broni laserowej mogą skutkować trwałą podatnością na ten typ ataku w zamian za bonus do statystyk.
Walka i oprawa
Gdy negocjacje zawodzą, gra przechodzi w tryb klasycznego FPS-a. Do dyspozycji mamy broń palną i białą oraz system spowolnienia czasu, który ułatwia celowanie. Istotne znaczenie mają także rodzaje amunicji i wyposażenie zwiększające odporność postaci. Pod względem wizualnym gra przypomina No Man’s Sky — kolorowe, pastelowe krajobrazy i stylistyka inspirowana pulp science fiction z lat 50. To estetyka, która może zarówno zachwycić, jak i zniechęcić.

Wady
Jednym z niewielu mankamentów gry są długie czasy ładowania. Przemieszczanie się między lokacjami często wiąże się z oglądaniem kilku ekranów ładowania z rzędu, co z czasem staje się uciążliwe. Możliwe jednak, że problem ten został częściowo rozwiązany w późniejszych aktualizacjach.
The Outer Worlds to niezwykle udana próba rozwinięcia i ulepszenia formuły znanej z serii Fallout. Gra oferuje wciągającą fabułę, dobrze napisane dialogi, barwne postacie i ogromny świat do eksploracji. To jeden z najlepszych przedstawicieli gatunku action RPG ostatnich lat.

