Na przełomie lat 2005–2007 ukazała się trylogia przygodowych gier wideo opartych na twórczości Agatha Christie. W jej skład wchodziły tytuły: And then there were none (I nie było już nikogo), Morderstwo w Orient Expressie oraz Evil under the Sun. Wszystkie trzy tytuły zostały opracowane przez amerykańskie studio AWE Productions i wydane przez The Adventure Company, specjalizującą się w klasycznych grach point-and-click. Omawiana gra jest trzecią z tej serii i jednocześnie najbardziej eksperymentalną pod względem konstrukcji fabuły.
Evil under the Sun – fabuła
W przeciwieństwie do fabuły dwóch poprzednich gier studia, tym razem rozgrywkę rozpoczynamy już po zakończeniu śledztwa. Poirot w swoim przytulnym gabinecie spotyka się z kapitanem Hastingsem, aby opowiedzieć mu o swojej ostatniej przygodzie. W trakcie rozmowy rzuca przyjacielowi wyzwanie – niech ten spróbuje samodzielnie rozwikłać sprawę na podstawie podsuwanych mu informacji. Gdy Poirot zaczyna opowiadać, przenosimy się do miejsca wydarzeń i przejmujemy nad nim kontrolę. Co ciekawe, w kontekście narracyjnym to Hastings kieruje poczynaniami detektywa. Twórcy wykorzystali ten zabieg w kreatywny sposób – zarówno Poirot, jak i Hastings żywo reagują na nasze decyzje i komentują je, niekiedy w zabawny sposób.
Największą wadą gry jest jej powolne tempo. Akcja rozpoczyna się jeszcze przed morderstwem, które następuje dopiero po ukończeniu około dwóch trzecich rozgrywki. Przez pozostały czas snujemy się po wyspie, próbując rozwiązać inne, pomniejsze zagadki. Na miejscu działają przemytnicy, ktoś wysyła gościom anonimy z groźbami, pojawia się też wątek możliwego niemieckiego szpiega (akcja toczy się w przededniu wojny). W pewnym momencie Poirot przemierza nawet wyspę z łopatą w poszukiwaniu skarbu. Niestety te dodatkowe atrakcje, zamiast uatrakcyjnić zabawę, nużą i niepotrzebnie wydłużają rozgrywkę. Przez długi czas brakuje wyraźnego celu, przez co trudno w pełni zaangażować się w historię.
Interfejs gry jest bardzo przyjazny. Prawym przyciskiem myszy przywołujemy ekwipunek, z którego możemy wybierać przedmioty, a lewym poruszamy się i wykonujemy różnego rodzaju akcje. Gra skrzętnie odnotowuje wszystkie istotne informacje i dokumenty w dodatkowym menu w górnej części ekranu. Dzięki temu dostęp do potrzebnych danych mamy praktycznie w dowolnym momencie, co znacząco ułatwia prowadzenie śledztwa.

Pod względem grafiki tytuł można porównać do wczesnych odsłon Resident Evil. Pre-renderowane, dwuwymiarowe tła prezentują się bardzo ładnie i budują odpowiedni klimat, jednak trójwymiarowe modele postaci są toporne i pozbawione życia. Niezbyt dopracowane, momentami wręcz robotyczne animacje dodatkowo pogarszają wrażenie. Znacznie lepiej wypada aktorstwo głosowe – odtwórcy ról starają się oddać emocje bohaterów, choć niektóre dialogi brzmią niezamierzenie komicznie. W przeciwieństwie do serialu BBC, w główną postać nie wcielił się David Suchet, jednak aktor podkładający głos Poirotowi robi to na tyle przekonująco, że różnica jest trudna do wychwycenia.
Zagadki budzą mieszane uczucia. Część z nich jest logiczna i dobrze wpisuje się w kontekst fabularny, ale nie brakuje też przykładów „moon logic” czy sytuacji zmuszających do bezmyślnego klikania po ekranie. Gra podzielona jest na rozdziały, a w każdym z nich musimy wykonać określone czynności, by fabuła ruszyła naprzód. Problem w tym, że często nie wiemy, czego dokładnie szukamy. Co więcej, w kolejnych etapach aktywują się nowe elementy w już odwiedzonych lokacjach, więc regularne „obchody” wszystkich miejsc stają się koniecznością. Uciążliwe są także zadania wyraźnie wydłużające rozgrywkę – największy detektyw świata pomaga pokojówce usunąć plamę, mechanikowi naprawić samochód czy urzędniczce na poczcie odnaleźć list, który wpadł za szafkę.

Dużą część Evil under the Sun zajmują rozmowy z podejrzanymi. Choć podczas dialogów możemy wybierać kwestie, w praktyce większość opcji nie ma większego znaczenia i wystarczy je „odbębnić” po kolei. Kilka razy pojawia się możliwość podjęcia ważniejszej decyzji, jednak nawet błędny wybór skutkuje jedynie reprymendą ze strony detektywa. Akcja jest w pełni linearna i zawsze prowadzi do tej samej konkluzji. Podobnie jak w poprzednich grach studia, fabułę rozbudowano względem pierwowzoru literackiego – finał, choć zgodny co do sprawcy, został wyraźnie rozwinięty.
Evil under the Sun ma kilka mocnych stron: ciekawą konstrukcję narracyjną z perspektywą Hastingsa, solidny interfejs i ładne pod wzgledem grafiki tła. Niestety rozwleczone tempo, nadmiar zadań pobocznych i momentami frustrujące zagadki skutecznie osłabiają odbiór całości. To produkcja, która najbardziej przypadnie do gustu wiernym fanom Poirota i miłośnikom klasycznych przygodówek z przełomu wieków. Dla pozostałych może okazać się doświadczeniem zbyt powolnym i mało angażującym, by w pełni ją docenić.

