Batman od dekad jest jednym z najczęściej wykorzystywanych superbohaterów w grach wideo. Zanim jednak seria Arkham na nowo zdefiniowała, jak powinna wyglądać dobra gra o Mrocznym Rycerzu, droga do tego sukcesu była długa, kręta i pełna bolesnych potknięć. Lata 90. i początek XXI wieku to okres eksperymentów, nietrafionych pomysłów i produkcji, które dziś wspominane są głównie jako ciekawostki – lub przestrogi. W tym artykule przyglądamy się grom z Batmanem wydanym przed erą Arkham: od ambitnych, lecz nieudanych prób stworzenia otwartego Gotham, przez przeciętne adaptacje animacji i filmów, aż po tytuły, które mimo dobrych założeń ugrzęzły w topornych mechanikach. To podróż przez zapomniany rozdział historii gier o Mrocznym Rycerzu – pełen niewykorzystanego potencjału, frustracji, ale i kilku jaśniejszych momentów.
Listę poprzednich gier z Batmanem, wydanych w latach 80. i 90. znajdziecie tutaj.
Batman & Robin (PlayStation, 1998)
Adaptacja filmu z 1997 roku pod tym samym tytułem, wydana wyłącznie na pierwsze PlayStation. Jak na swoje czasy była to produkcja bardzo ambitna – gracz otrzymywał do dyspozycji otwarty świat, który można było eksplorować zarówno pieszo, jak i Batmobilem. Obszar Gotham City jest całkiem spory i wypełniony licznymi zadaniami pobocznymi. Do wyboru mamy aż trzech bohaterów: Batmana, Robina oraz Batgirl.
Niestety, mimo ciekawych założeń, gra okazała się bardzo toporna. Sterowanie zarówno postacią, jak i pojazdami sprawia wiele problemów. Kto wpadł na pomysł, aby trzecioosobową grę akcji w pełnym 3D kontrolować za pomocą znanego z serii Resident Evil „czołgowego” sterowania? Irytujący jest również system misji głównych oparty na ścisłych limitach czasowych – jeśli nie dotrzemy na miejsce na czas lub przegapimy zadanie, przegraliśmy. Same misje szybko stają się monotonne, ponieważ brakuje w nich jakichkolwiek urozmaiceń. Nie pomaga także grafika, która jest po prostu brzydka – nawet jak na standardy konsoli PS1. Batman & Robin to niestety jedna z najgorszych gier z Batmanem.
2/10
Batman Beyond: Return of the Joker (2000, N64 / PS1 / Game Boy Color)
Gra oparta na animowanym filmie i serialu Batman Beyond (w Polsce znanym jako Batman Przyszłości). Wcielamy się w Terry’ego McGinnisa, następcę Bruce’a Wayne’a, który walczy z przestępczością w futurystycznym Gotham.

Wersje na PS1 i Nintendo 64 to chodzone bijatyki, wyraźnie inspirowane klasykami gatunku pokroju Final Fight czy Double Dragon. Niestety, w przeciwieństwie do nich, rozgrywka jest mało satysfakcjonująca i bardzo szybko się nudzi. Edycja na Game Boy Color to z kolei uproszczona platformówka z przeciętną grafiką i niezbyt wciągającą mechaniką. Gry mogą przypaść do gustu jedynie fanom oryginalnej animacji. Pozostali gracze mogą spokojnie sobie tę pozycję odpuścić.
4/10
Batman: Chaos in Gotham (Game Boy Color)
Prosta platformówka 2D z elementami bijatyki, oparta na serialu animowanym i wydana na konsolę Game Boy Color. Z Arkham Asylum uciekają wszyscy pacjenci, a zadaniem Batmana jest – rzecz jasna – ich ponowne schwytanie. Każdy etap wygląda bardzo podobnie: wspinaczka po platformach, walka z przeciwnikami, a na końcu pojedynek z jednym z bossów. Grafika, jak na możliwości konsoli, prezentuje się całkiem ładnie, a sterowanie jest przyjemne i responsywne. Jedynym wyraźnym mankamentem jest zapętlona muzyka, która szybko staje się monotonna.
5/10
Batman: Gotham City Racer (2001, PS1)
Gra wyścigowa osadzona w uniwersum Batmana. Większość czasu spędzamy, prowadząc Batmobil oraz inne pojazdy po ulicach Gotham. Całość została wystylizowana na animowany serial The New Batman Adventures.

Niestety, model jazdy jest irytujący, a misje bardzo szybko okazują się monotonne. Największym problemem pozostaje jednak oprawa graficzna – gra wygląda po prostu źle. Tytuł ukazał się u schyłku życia konsoli PS1, a sprawia wrażenie produkcji z jej początków.
3/10
Batman: Vengeance (2001, PS2 / GameCube / Xbox / PC / GBA)
Trójwymiarowa gra akcji od Ubisoftu, oparta na serialu The New Batman Adventures. Podczas akcji ratowania zakładnika Batman jest świadkiem śmierci Jokera. Mroczny Rycerz szybko jednak nabiera podejrzeń, że Książę Zbrodni jedynie upozorował własny zgon.

Batman: Vengeance to pierwsza gra z Batmanem w pełnym 3D, która całkiem nieźle oddaje klimat animowanego serialu. Otrzymujemy rozbudowaną historię z licznymi zwrotami akcji, wiele scenek przerywnikowych oraz dubbing aktorów znanych z kreskówki. Na plus należy zaliczyć również różnorodność mechanik – walkę, skradanie się i rozwiązywanie zagadek. Niestety, cała para idzie w gwizdek przez toporne sterowanie, niedopracowane modele postaci i fatalną pracę kamery. Gdyby twórcy bardziej dopracowali te elementy, mielibyśmy do czynienia z naprawdę dobrą grą, a tak możemy mówić jedynie o solidnym przeciętniaku.
5/10
Batman: Dark Tomorrow (2003, GameCube / Xbox)
Kolejna produkcja oparta na animowanym serialu. Ambitny projekt studia Kemco miał zrewolucjonizować gatunek gier superbohaterskich, jednak w wyniku szeregu nietrafionych decyzji deweloperskich okazał się spektakularną porażką.
Batman próbuje powstrzymać brutalną wojnę gangów i uratować komisarza Gordona. Szybko okazuje się jednak, że te wydarzenia były jedynie zasłoną dymną, mającą odwrócić uwagę od planu złoczyńcy zamierzającego użyć śmiercionośnej broni masowego rażenia.

Twórcy chcieli stworzyć mroczną, poważną grę akcji z elementami skradanki, w której Batman mierzy się z większością swoich kultowych przeciwników. Choć na papierze brzmi to obiecująco, rozgrywkę niszczą fatalna praca kamery, słaba – nawet jak na swoje czasy – grafika oraz wyjątkowo toporne sterowanie. Całość sprawia wrażenie nieudolnej próby skopiowania formuły wczesnych gier z serii Resident Evil. Fabuła momentami próbuje się bronić, ale nawet jej ciekawsze fragmenty giną pod warstwą frustracji. Unikajcie tej gry jak ognia.
2/10
Batman: Rise of Sin Tzu (2003, PS2 / GameCube / Xbox / GBA)
Kolejna gra inspirowana serialem animowanym, tym razem w formie klasycznej bijatyki typu beat ’em up. Z więzienia w Gotham uciekają najgroźniejsi przestępcy, a Batman, Robin, Nightwing i Batgirl ruszają ich tropem. Szybko okazuje się, że za całym zamieszaniem stoi tajemniczy złoczyńca znany jako Sin Tzu.

Jako bijatyka gra wypada całkiem nieźle. Walczymy z falami przeciwników, odblokowujemy nowe ciosy i gadżety, a każdy z bohaterów posiada unikalne umiejętności. Niestety, rozgrywka dość szybko się nudzi – całość sprowadza się do bezmyślnego mashowania przycisków i okładania wciąż tych samych typów wrogów. Rise of Sin Tzu to gra ze zmarnowanym potencjałem.
5/10
The Batman (Plug and Play, Jakks Pacific)
Jakks Pacific to firma zabawkarska, która na początku lat 2000. wypuściła serię konsol typu Plug and Play. Jedna z nich zawierała grę The Batman, opartą na animowanym serialu z 2004 roku (nie mylić z dużo bardziej znanym Batman: The Animated Series).
Gra jest dynamiczną platformówką 2D podzieloną na pięć poziomów. Do dyspozycji mamy mnóstwo gadżetów – Batman może zdobywać nowe przedmioty, przeszukiwać obiekty, wspinać się i oczywiście walczyć z przeciwnikami. Oprócz klasycznych etapów platformowych pojawiają się również sekwencje wyścigowe i strzelankowe. Grafika prezentuje się przyzwoicie, choć w czasach panowania konsoli PlayStation 2 była już nieco przestarzała. Początkowo problemem może być także przyzwyczajenie się do dość nietypowego sterowania.
6/10
Batman Begins (2005, PS2 / GameCube / Xbox / GBA)
Adaptacja filmu Christophera Nolana z Christianem Bale’em w roli głównej. Fabuła jest stosunkowo wierna kinowemu pierwowzorowi – poznajemy początki Batmana, jego trening w siedzibie Ligi Cieni, walkę z przestępczością w Gotham oraz finałową konfrontację z Ra’s al Ghulem.
Jak na adaptację filmową, gra jest zaskakująco ambitna. Głosy postaci podkłada oryginalna obsada filmu, co czyni Batman Begins jedną z najbardziej „gwiazdorskich” gier w historii. Sporadycznie pojawiają się także wstawki filmowe bezpośrednio z produkcji kinowej. Twórcy próbowali wprowadzić wiele ciekawych mechanik, takich jak zastraszanie przeciwników, przesłuchania, korzystanie z gadżetów czy interakcje z otoczeniem pozwalające siać chaos w szeregach wroga. Niestety większość z tych pomysłów została mocno uproszczona – walka sprowadza się do mashowania przycisków, zastraszanie do aktywowania jednego elementu otoczenia, a cała gra jest boleśnie liniowa. Tytuł ma potencjał, jednak zostaje on pogrzebany pod lawiną uproszczeń.
7/10

