Zabij i żyj (What Keeps You Alive) – szybka recenzja

Zabij i żyj

Jackie i Jules to kochające się małżeństwo, świętujące pierwszą rocznicę ślubu. W ramach obchodów postanawiają spędzić kilka dni w należącym do rodziny Jackie domku nad jeziorem. Początkowo pobyt przebiega zgodnie z planem, jednak w miarę upływu czasu między partnerkami narasta napięcie. Jackie zaczyna zachowywać się nieco inaczej niż do tej pory, dodatkowo przy spotkaniu z dawnymi znajomymi wychodzą na jaw pewne niepokojące sekrety z jej dzieciństwa. Coraz bardziej poirytowana całą sytuacją Jules konfrontuje się z żoną, na co ta w odpowiedzi spycha ją z wysokiego urwiska. Jakimś cudem upadek nie kończy się śmiercią i Jules musi teraz walczyć o przetrwanie, uciekając przed miłością swojego życia. Rozpoczyna się gra w kotka i myszkę. A raczej w wysportowanego, psychopatycznego tygrysa i malutką, ranną zastraszoną myszkę.

Jeśli opis powyższego filmu brzmi znajomo, to zapewne tak jest. Filmów z gatunku ukochany-nie-jest-tym-za-kogo-sie-podaje były dziesiątki. Oczywiście istnieją lepsze i gorsze pozycje z tego gatunku, na szczęście Zabij i Żyj zalicza się do tych lepszych.

Największą zaletą filmu jest bardzo dobre aktorstwo. Obie główne bohaterki świetnie wcielają się w swoje role. W historii kryje się kilka dziur fabularnych: dlaczego inteligentna partnerka przez rok nie dostrzegła żadnych objawów socjopatii, jak psychopatce udawało się nie zostać złapaną przez tyle lat, albo nawet upadek z urwiska, który z jakiegoś powodu się nie kończy się śmiercią i po którym bohaterka dochodzi do siebie zastraszająco szybko. Jednak aktorstwo jest na tyle dobre, że jesteśmy w stanie przymknąć oko na te błędy i kupić całą historię.

Przez większość filmu oglądamy jedynie dwie aktorki przebywające w tych samych lokacjach. Paradoksalnie taka prostota działa na korzyść filmu. Nie mamy tu rozbudowanej wielowątkowej historii, skomplikowanej symboliki, czy komentarzy dotyczących społeczności LGBT. Są po prostu dwie bohaterki, jedna ucieka a drugą ją ściga. Mimo iż taki minimalizm podyktowany był ograniczeniami budżetowymi, film tylko na tym korzysta. Zupełnie jakbyśmy oglądali jakiś wczesny film Carpentera, gdzie mniej znaczyło więcej, a ograniczenia budżetowe przekładały się na większą pomysłowość.

  Death Note - recenzja filmu

Mimo niskiego budżetu film jest bardzo ładny. Reżyser umie wykorzystać scenerię kanadyjskich lasów. Ujęcia łodzi płynącej po jeziorze, bohaterek siedzących przy kominku czy kamery biegnącej za plecami postaci są świetne. Mimo wielkich przestrzeni cała sceneria wydaje się klaustrofobiczna, a między drzewami czai się coś niepokojącego.

Nawet z  kilkoma nielogicznościami scenariuszowymi Zabij i żyj to jeden z najciekawszych horrorów/thrillerów 2018. Zawdzięczamy to wciągającej akcji, licznym zwrotom akcji i świetnemu aktorstwu.

Wiem, że to byłeś ty Fredo
Wiem, że to byłeś ty Fredo
Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*