Drishyam (2015) – recenzja

Drishyam film hinduski

Jak dokonać zbrodni doskonałej? Jak skutecznie pozbyć się ciała i wszelkich dowodów, a co najważniejsze jak zapewnić sobie alibi nie do podważenia? Czy jest to w ogóle możliwe? Owszem, możemy się nauczyć na pamięć jakiejś historyjki, jednak policja prędzej czy późnej odkryje nieścisłości i luki w naszym alibi. Więc żeby do tego nie doszło, musimy przekonać do swojej wersji nie tylko innych, ale i samego siebie…

Vijay Salgaonkar jest przykładem człowieka, który potrafił osiągnąć sukces wbrew przeciwnościom losu . Osierocony w dzieciństwie nie ukończył nawet czterech klas podstawówki, jednak obecnie ma własną firmę, ładny dom, piękną żonę, dwie córki i co najważniejsze jest osobą bardzo szanowaną. Swój czas dzieli między rodzinę, pracę i namiętne oglądanie filmów. Jednak filmy są dla niego nie tylko źródłem rozrywki, ale także i wiedzy. Vijay często pomaga swoim bliskim rozwiązywać różnego rodzaju problemy, posiłkując się wiedzą zaczerpniętą z telewizji. Rodzinną sielankę niszczy incydent, do którego doszło na szkolnej wycieczce. Córka Vijaya – Anju jest szantażowana przez innego ucznia, który nagrał ją nago i grozi upublicznieniem nagrania. Szantażysta pojawia się późnym wieczorem w domu swojej ofiary, chcąc doprowadzić do intymnego spotkania w zamian za wykasowanie nagrania. Jednak kiedy w całą sytuację włącza się mama ofiary, dochodzi do tragedii. Anju chcąc zniszczyć trzymany przez chłopaka telefon, trafia go metalowym prętem w głowę. Szantażysta umiera na miejscu. Sytuację widzi też młodsza córka. Vijay po powrocie z pracy zastaje roztrzęsioną rodzinę i zakopane w ogródku zwłoki. Na dodatek zabity chłopak jest synem słynącego z okrucieństwa szefa lokalnej policji. Po krótkim namyśle zapada decyzja – należy pozbyć się wszelkich dowodów i stworzyć niepodważalne alibi dla całej rodziny.

Film rozkręca się bardzo powoli. Przez pierwsze pół godziny filmu nie ma żadnej akcji, zamiast tego oglądamy sielankowe sceny z życia hinduskiej prowincji. Bohater prowadzi firmę, pomaga lokalnym ludziom i zmaga się z niekompetencją swojego młodego pracownika oraz chamstwem karykaturalnego zastępcy komendanta lokalnej policji. Sceny te zahaczają niemalże o komedię i widz może zacząć się zastanawiać czy na pewno włączył dobry film. Jednak, kiedy wydarzenia nabierają tempa, humor gdzieś znika i pojawia się dramat i napięcie, a poprzednie sceny okazują się mieć spore znaczenie dla dalszej fabuły. Drobne szczegóły, takie jak sąsiad wspominający o protestach w sprawie eksploatacji kamieniołomów, zwyczaj niedobierania telefonów przez Vijaya podczas oglądania filmów, czy nawet wspomnienie o nadchodzącym dniu wolnym od pracy; wszystko układa się w jedną wielką pajęczynę utkaną przez Vijaya, a my orientujemy się, że nie doceniliśmy filmu tak samo, jak policja nie doceniła głównego bohatera.

  Zabij i żyj (What Keeps You Alive) - szybka recenzja

Oprócz bardzo precyzyjnie rozpisanej intrygi silną stroną filmu jest relatywizm moralny. Po zabójstwie rodzina przechodzi własną wersję zbrodni i kary. Dzieci są roztrzęsione i jedyne co im pozwala normalnie funkcjonować to stanowcze i bardzo konkretne instrukcje ojca. Jednak w drugiej części filmu rodzina nie będzie musiał zmierzyć się jedynie z sadystyczną policją, ale także z cierpieniem drugiej rodziny. Przez cały film zdajemy sobie sprawę, że drugą stronę konfliktu nie napędza sadystyczna nienawiść a zwykła miłość rodzicielska. W ten sposób obserwujemy dwie walczące ze sobą rodziny, z których każda złamała prawo i moralne zasady, jednak doskonale rozumiemy obie strony i z każdą z nich możemy się łatwo utożsamić. Na samo wspomnienie bicia dziecka, twarz większość z was zapewne przyjmie wyraz pogardy. Co, jednak jeśli takie bicie było usprawiedliwione chęcią odszukania naszego dziecka?
Film jest dobrze zagrany. Najważniejszą postacią jest grający Vijaya Ajay Devgn. Jego zmęczone i zamyślone oczy świetnie pasują do charakteru postaci. Jedyne, do czego można się przyczepić to postura, gdyż aktor jest bardzo rosły i muskularny, co kontrastuje z jego łagodną osobowością. Druga bardzo dobrą kreacją widzimy w wykonaniu hinduskiej aktorki Tabu w roli zrozpaczonej matki, gotowej posunąć się bardzo daleko, aby odkryć prawdę o swoim dziecku. Nieco gorzej wypadają członkowie rodziny Vijaya. Aktorstwo w ich wykonaniu przypomina brazylijskie telenowele.

Jeszcze jedną atrakcyjną rzeczą, szczególnie dla polskiego widza będzie zderzenie z hinduską kulturą. Kraj, w którym policja zachowuje się jak przestępcy, a bicie podejrzanych (choćby i na oczach ich dzieci) jest społecznie akceptowane. Kraj, w którym osoba potrafi zaimponować poradą prawną zasłyszaną w jakimś tandetnym filmie. Kraj, w którym pokazanie ciała nago, może oznaczać wielką życiową tragedię.

Kombinacja dramatu rodzinnego z thrillerem, nie jest jakimś przełomem gatunkowym, jednak film jest na tyle udany i oryginalny, że widzów, którzy się wciągną, wynagrodzi misternie utkaną intrygą. Drishyam jest dostępny na Netflixie w wersji z polskimi napisami.

  Postal 2007 - adaptacje gier komuterowych

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*