Recenzja gry Phantasmagoria 2 – A Puzzle of Flesh

Po olbrzymim sukcesie finansowym pierwszej części, włodarze Sierry postanowili kuć żelazo, póki gorące. Powstała w niecały rok później Phantasmagoria: A Puzzle of Flesh została zaplanowana jako kolejna część z planowanej antologii horrorów. Tym razem Robertę Williams zastąpiła niejaka Lorelei Shannon, która wcześniej pracowała przy serii King’s Quest. O ile Roberta pisząc scenariusz do jedynki, brała przyspieszony kurs, przez pół roku oglądając wszystkie dostępne kultowe horrory, tak jej następczyni mogła od razu przystąpić do pracy. Sama będąc autorką wielu powieści z tego gatunku i wielką fascynatką tego nurtu, miała solidne przygotowanie. Ba, oprócz pisania powieści autorka jest założycielką klubu posiadaczy…karawanów. Tak, istnieje taki klub a sama Lorelei sama ma w swojej kolekcji kilka rzadkich okazów. Dzięki swoim nietypowym fascynacjom wydaje się ona wymarzoną autorką do napisania kolejnej części interaktywnego horroru. A jak wyszło? No cóż, tym razem zamiast gry w stylu klasycznej powieści grozy o nawiedzonej posiadłości, dostajemy thriller psychologiczny z dużą dozą erotyki. Jednak czy takie podejście przełoży się na sukces?

Paul Stellar Morgan jako Curtis Craig
Paul Stellar Morgan jako Curtis Craig

Curtis Craig, spokojny młody człowiek, z wyglądu trochę geek (grając, miałem wrażenie, że na ekranie oglądam Jamesa Rolfe szerzej znanego jako Angry Video Game Nerd), próbuje powrócić do normalnego życia, od czasu wypisania go ze szpitala psychicznego rok wcześniej. Od czasu opuszczenia ośrodka wszystko mu się układa w miarę dobrze. Ma ładne mieszkanie, pracę w dużej korporacji farmaceutycznej, śliczną dziewczynę, koleżankę z pracy, która jest nimfomanką i na każdym korku z nim flirtuje. Jednym słowem żadnych zmartwień. Niestety wkrótce ktoś zabija jednego z pracowników firmy, a on sam zaczyna mieć różnego rodzaju koszmarne wizje. Powoduje to, że główny bohater zaczyna kwestionować swój zdrowy rozsądek i podejrzewa, że ma nawrót choroby psychicznej, na którą się wcześniej leczył.

Jeśli chodzi o oprawę Phantasmagoria 2 to spory postęp. Zrezygnowaniu z green screen na rzecz prawdziwych lokacji, co powoduje, że wyświetlana grafika jest o wiele lepsza, a postacie nie odcinają się tak mocno od scenerii jak w pierwszej części. Na dodatek podniesiono też rozdzielczość filmików, więc przyjemność z oglądanie scenek jest o wiele większa. Widać też o wiele lepsze użycie efektów specjalnych. Sceny śmierci inspirowane były filmem Siedem i faktycznie widać, że przyłożono się do tego aspektu, szczególnie jeśli porównamy ich poziom z innymi grami FMV. Aktorsko jest o wiele lepiej niż w oryginale. Paul Morgan Stetler grający Curtisa jest dużo lepszym aktorem niż Victoria Morsell z jedynki. Oczywiście trzeba pamiętać, że jest to wciąż tylko poprawny poziom gry aktorskiej z jakiegoś serialowego procedurala puszczanego wieczorem na Polsacie 2, a nie z oskarowego filmu. Muzyka jest w nieco innym klimacie niż w poprzedniej części. Zamiast chorałów gregoriańskich i rocka usłyszymy industrialne motywy, które dobrze budują klimat, aczkolwiek nie ma w niej utworu, który by nam się mocno wbił w pamięć.

  Wszystkie gry ze Spidermanem
Cynthia Steele
Cynthia Steele w roli Dr. Rikki Harburg

Gameplay, podobnie jak w jedynce jest kontrolowany za pomocą prostego interfejsu typu point-and-click. Przedmioty są przechowywane w dolnej części ekranu. W prawym dolnym rogu mamy ikonkę obejrzenia przedmiotu z bliska, która to służy także do łączenia przedmiotów, jeśli zajdzie taka konieczność. Po wyjściu z danego budynku pokazuje nam się mapa z dostępnymi lokalizacjami, które można odwiedzić, więc nie musimy za każdym razem oglądać tej samej animacji przemieszczania się. Opowieść podzielona jest na pięć rozdziałów. Ze względu na odważne sceny dla dorosłych, dostępna jest opcja cenzorska, która pokazuje pewne scenki w mniej dosadnych ujęciach.

Phantasmagoria 2 Morgan Stellar
Tła wyglądają bardziej naturalnie dzięki zastosowaniu prawdziwych lokacji

Historia jest intrygująca i dobrze poprowadzona, jednak końcówka troszkę skręca w rejony, które nie każdemu graczowi muszą się spodobać. O ile dwie trzecie gry to horror z tematyką pogrążania się w szaleństwie, tak końcówka to bardzo kiczowate klimaty kina klasy C. Gra bardzo mocno zagłębia się w tematykę ostrego seksu. Bohater wielokrotnie uprawia go podczas rozgrywki, od bardziej tradycyjnego, poprzez sado-masochistyczne gierki aż do sceny wyjętej rodem z Oczy Szeroko zamknięte Kubricka. Aktorka Monique Parent grająca dziewczynę Curtisa była w tamtym czasie królową filmów erotycznych i twórcy wykorzystali jej potencjał. Scena łóżkowa z jej udziałem to prawdziwa uczta dla męskiego oka. Chociaż scen seksu jest sporo i każda wydaje się ostrzejsza od poprzedniej, trzeba przyznać, że autorzy spisali się na medal. Podejście do tematyki seksu jest bardzo dojrzałe, nie mamy wrażenia, że oglądamy jakiś zapychacz, który po prostu ma nas zszokować i podnieść sprzedaż gry. Nawet wątek homoseksualisty Trevora został potraktowany, tak jak powinien, a należałoby tu nadmienić, że w 1996 geje w filmach byli na ogół pokazywani w raczej humorystyczny sposób. Nadmierna gestykulacja, dziwaczny piskliwy głos, charakterystyczne wywracanie oczami i kobiece gesty były normą w ich portretowaniu. Tymczasem w grze bohater ten to normalny gość, który po prostu umawia się z facetami. A jeszcze będąc przy temacie, wypada wspomnieć, że główny bohater jest biseksualny i trochę leci na swojego kolegę, co też w tamtych było novum w grach komputerowych.

Monique Parent Phantasmagoria
Monique Parent grająca dziewczynę Curtisa była prawdziwą królową filmów erotycznych
  Kobiety Mafii, czyli jak to jest z tym realizmem u Vegi

Jako gra przygodowa Phantasmagoria 2 to przeciętniak. Gra jest bardzo liniowa i brak w niej inteligentnych zagadek. No, może z wyjątkiem końcówki, gdzie musimy ze sobą kombinować pewne przedmioty w bardzo nieintuicyjny sposób. A finałowa łamigłówka po prostu zahacza o absurd. Jest nielogiczna i nieintuicyjna a na dodatek nie ma co do niej żadnych wskazówek zawartych gdziekolwiek w grze. Oliwy do ognia dodaje fakt, że po tylu latach gra wciąż nie do końca naprawiona i zwiesza się. Całą grę można ukończyć w około 5-7 godzin, ale gdybyśmy wiedzieli co robić i przewijali scenki, mogłaby ona zająć kilkanaście minut. Zamiast wprowadzić jakieś zagadki aby gracz się nie nudził, twórcy na siłę rozwlekli filmiki, dzieląc je na mniejsze sekcje. Weźmy przykładową scenę rozmowy w restauracji. Po kliknięciu osoby siedzącej z nami przy stoliku przechodzimy do filmiku z rozmową. Po kilku zdaniach filmik się wyłącza i musimy ponownie kliknąć tą osobę, aby kontynuować. Takie sztuczne dzielenie filmików na mniejsze segmenty jest irytującym zabiegiem. Parafrazując pewien stary polski film – jest za mało gry w grze.

Phantsamgoria 2 nightmare
Jedna z szalonych wizji Curtisa

Phantasmagoria 2 niestety nie odniosła sukcesu poprzedniczki. Recenzje były raczej przeciętne, a finansowo gra ledwo wyszła na swoje. Lorelei w późniejszych wywiadach twierdziła, że jej oryginalny scenariusz był o wiele lepszy, niestety z powodów budżetowych spora jego część została okrojona. Podobno z tego powodu opuściła ona branżę gier. Bardzo szkoda, gdyby seria przetrwała, mielibyśmy dziś coś wyjątkowego – antologię horrorów w stylu filmowym, każda z innym scenariuszem i bohaterami. Trochę jak serial American Horror Story. Niestety z powodu słabej sprzedaży trzecią część anulowano już na etapie przedprodukcji. Phantasmagoria 2 to gra średnia, która zaczyna bardzo dobrze, ale im bardziej zagłębiamy się w nią, tym wychodzi z niej więcej nieścisłości. Mimo poprawy w wielu aspektach technicznych oraz mniej przewidywalnej fabuły posiada ona największy z błędów gier, które próbują naśladować film – słaby scenariusz. Potencjał był, niestety został zmarnowany. Na dodatek, za duże skupienie poszło w stworzenie z tego widowiska, a za małe na rozbudowanie aspektu grywalnego. Całkiem możliwe też, że zadziałał tutaj zwykły postęp, w końcu w 1996 na arenę wkraczały tytuły oparte na grafice 3D, które przy pomocy akceleratorów wyglądały obłędnie, a gry FMV już się trochę przejadły. Gracze byli zahipnotyzowani grami takimi jak Quake czy Tomb Raider, gdzie najważniejsze były: trójwymiarowa grafika na akceleratorach i dynamiczna akcja, a gra przygodowa, w której klikamy na różnych przedmiotach i oglądamy rozmawiające osoby, nie zapewniała tego.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

1 Komentarz

  1. “nie ma w niej utworu, który by nam się mocno wbił w pamięć”?!

    To chyba żart, albo autor nie dotarł do końca gry, gdzie na napisach końcowych leci kawałek “Rage” Garrego Spinreada: https://www.youtube.com/watch?v=cz3jTR9gJ14

    Najlepszy kawałek jaki słyszałem w grze komputerowej! Do dziś zdarza mi się go słuchać – zakochałem się w nim od pierwszego usłyszenia. Dla mnie jest wybitny.

    “There is no room in my heart for forgiveness now, there is only room for rage…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*