Kierunek: Noc (Into the night) – recenzja

Z lotniska w Brukseli startuje samolot lecący do Moskwy. Na jego pokład dostaje się uzbrojony mężczyzna i żąda natychmiastowego wylotu. Dokądkolwiek, byle na zachód. Samolot wylatuje. Terrorysta sprawia wrażenie szaleńca – przez cały czas opowiada, że samolot musi uciekać przed słońcem, gdyż promienie światła zabiją. Nikt mu oczywiście nie wierzy, ale pasażerowie wkrótce przekonają się, że mężczyzna z karabinem nie kłamie.

Kierunek noc to adaptacja powieści Jacka Dukaja zatytułowanej „Starość Ancalota”. Bardzo luźna adaptacja, gdyż z materiału źródłowego używa jedynie tematu globalnej katastrofy. Można powiedzieć, że serial jest prequelem noweli, ale tak naprawdę bardziej pasuje tutaj słowo inspiracja. Swoją wizję postapokalipsy Dukaj wykorzystuje do filozoficznych rozważań, serial natomiast skupia się na wątku katastroficznym i przygodowym, całkowicie omijając jakieś głębsze przemyślenia.

Akcja serialu przebiega jak w typowym filmie katastroficznym. Grupka obcych sobie ludzie zostaje postawiona przed niezwykłymi okolicznościami i musi pokonać dzielące ich różnice, aby stawić czoła niebezpieczeństwu. Jedyną różnicą jest skala wydarzeń – na ogół ludzie tacy muszą uciekać z płonącego wieżowca, czy tonącego statku, a tutaj muszą ukrywać się przez nieubłaganym słońcem, co oznacza, że areną ich działań jest cała planeta. Fabuła oczywiście rzuca im kłody pod nogi, a my dzięki temu możemy poznać prawdziwe oblicze bohaterów serialu. A jest ich wielu. Mamy wojskowego, który jako pierwszy dowiaduje się o incydencie, opłakującą zmarłego partnera byłą pilotkę, influencerkę, matkę z chorym dzieckiem, araba, z którym nikt nie może się porozumieć i stewardessę starającą się wszystkich uspokoić. To wciąż nie wszystkie postacie dramatu, ale niektórych z nich poznajemy lepiej dopiero w kolejnych odcinkach, więc nie psujmy tutaj zabawy.

kierunek noc

O ile punkty wyjściowy serialu jest całkiem dobry, tak dalej później bywa różnie. Czasami problemy fabularne i ich rozwiązania są po prostu zbyt wygodne dla scenarzystów, a my jako widzowie musimy kupić wiele głupotek. Sama idea samolotu lecącego szybciej niż ruch obrotowy Ziemi jest lekko naciągana. Z innych rzeczy, do których można się przyczepić, jest taniość serialu. Jest on bardzo kameralny i większość akcji rozgrywa się w jednym miejscu. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o pokazanie skutków apokalipsy.

  Głupki z Kosmosu (Stupid invaders) - recenzja

Sporą zaletą jest tempo serialu. Odcinki są krótkie, bo zaledwie 35-minutowe, ale oznacza to brak przestojów fabularnych. Żadnego lania wody i gadania o niczym. Oprócz pokazywania jak bohaterowie radzą sobie z kolejnymi przeszkodami, serial czasami rzuca nieco światła na przeszłość pasażerów samolotu. Nie są to może flashbacki na miarę tych z Losta, lecz wystarczają, aby odsłonić nam rąbka tajemnicy, co rzuca nowe światło na ich obecne zachowania i motywacje.

Kierunek noc to serial momentami nieco naciągany, jednak mimo tego wystarczająco rozrywkowy, aby utrzymać nas w napięciu przed telewizorem. Intryga jest wciągająca, a bohaterowie ciekawi. Jedyną wadą jest niski budżet i drobne dziury scenariuszowe.  Pozostaje mieć nadzieję, że przy kręceniu drugiego sezonu, autorzy poprawią te niedociągnięcia i dostaniemy coś naprawdę wyjątkowego.

6/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *