Duży, ciężki i piekielnie wydajny. MSI Vector nie próbuje być ultrabookiem ani udawać, że da się połączyć topową wydajność z mobilnością. To bezkompromisowa maszyna gamingowa, której głównym celem jest zapewnienie jak najwyższej wydajności. I trzeba przyznać, że w tej kwestii radzi sobie znakomicie.
Testowana konfiguracja wyposażona jest w procesor Intel Core Ultra 9 275HX, kartę GeForce RTX 5080 z 16 GB pamięci GDDR7, 16 GB RAM-u oraz ekran 16″ 2560 × 1600 o częstotliwości odświeżania 240 Hz. Brzmi imponująco? Owszem. Jednak tak mocne podzespoły mają swoją cenę. I nie chodzi wyłącznie o pieniądze.
Testowany model to MSI Vector 16 HX AI A2XWIG. Laptop został zakupiony ze środków własnych, a recenzja nie jest materiałem sponsorowanym.
Unboxing – bez zbędnych dodatków
MSI Vector przychodzi w zwykłym, beżowym kartonie. W środku znajdziemy dokładnie to, czego można oczekiwać: laptop, potężny zasilacz, przewód zasilający oraz dokumentację. I właściwie tyle. Nie ma dodatkowych gadżetów, etui czy innych akcesoriów. Pod względem zawartości zestawu Vector jest więc bardzo oszczędny.
Nie jest to jednak szczególnie istotne. W przypadku tego laptopa znacznie ciekawsze jest to, co znajduje się w środku.
To nie jest laptop do noszenia w plecaku
Pierwsze wrażenie po wyjęciu komputera z pudełka jest jednoznaczne: Vector jest duży. Laptop waży około 2,7 kg, a jego wymiary wynoszą 357 × 284 × 22,2–28,55 mm. Do tego trzeba doliczyć ogromny zasilacz o mocy 330 W. W praktyce oznacza to, że trudno mówić tutaj o prawdziwie mobilnym komputerze. MSI Vector 16 HX AI jest znacznie bliższy kategorii „przenośny komputer stacjonarny” niż ultramobilnego laptopa.
I nie jest to przypadek. Duża obudowa daje MSI przestrzeń potrzebną do zamontowania wydajnych podzespołów oraz rozbudowanego układu chłodzenia. Producent nie próbował więc za wszelką cenę odchudzić konstrukcji.
Obudowa – solidna, choć bez luksusu
Obudowę wykonano z tworzyw sztucznych. Nie zapewnia ona takiego poczucia premium jak droższe konstrukcje wykonane z aluminium, ale trudno mieć większe zastrzeżenia do jakości wykonania. Podczas normalnego użytkowania konstrukcja sprawia wrażenie solidnej. Nie słychać skrzypienia ani niepokojących odgłosów podczas mocniejszego nacisku. To po prostu duża, masywna obudowa podporządkowana wydajności.
Zawiasy również wypadają dobrze. Pracują wystarczająco sztywno, aby ekran pozostawał w ustawionej pozycji i nie składał się samoczynnie pod wpływem grawitacji. Jest jednak jeden problem – maksymalny kąt odchylenia ekranu jest stosunkowo niewielki. Przy korzystaniu z laptopa na kolanach, szczególnie w pozycji leżącej, może to być odczuwalne.

Po uruchomieniu czeka nas miła niespodzianka. MSI nie zaśmieciło systemu ogromną ilością dodatkowego oprogramowania. Laptop jest niemal całkowicie pozbawiony typowego bloatware’u.
Głównym programem zarządzającym komputerem jest MSI Center. Pozwala on między innymi sterować wydajnością, chłodzeniem oraz podświetleniem klawiatury.
Do dyspozycji mamy trzy główne tryby: Extreme Performance, Balanced i Eco-Silent. Extreme Performance jest przeznaczony do sytuacji, w których chcemy wycisnąć z laptopa maksimum możliwości. Balanced ogranicza nieco wydajność i hałas, ale nadal zapewnia bardzo wysoką moc obliczeniową. Eco-Silent jest natomiast przeznaczony do lżejszych zastosowań. Co istotne, Balanced okazuje się wystarczająco wydajny nawet podczas wymagającej pracy i grania, a przy tym pozwala ograniczyć hałas wentylatorów.

Porty
Do dyspozycji mamy:
- 2 × USB 3.2 Gen 2 Type-A,
- 2 × Thunderbolt 5 / USB-C,
- HDMI 2.1,
- RJ45 2,5 Gb/s,
- czytnik kart SD Express,
- gniazdo słuchawkowe/mikrofonowe,
- złącze zasilania.
Dwa porty Thunderbolt 5 zapewniają ogromną przepustowość i pozwalają podłączać dodatkowe monitory oraz inne wymagające urządzenia. HDMI 2.1 umożliwia obsługę zewnętrznego ekranu 4K przy 120 Hz, mamy również szybki Ethernet 2,5 Gb/s oraz czytnik SD Express. Jest jednak pewien problem – tylko dwa porty USB-A. Dla użytkownika korzystającego z nowoczesnych urządzeń USB-C nie będzie to większym problemem. Jeśli jednak mamy mysz, klawiaturę, pendrive, kontroler, zewnętrzny dysk oraz bezprzewodowy odbiornik – dwa klasyczne porty mogą szybko przestać wystarczać. MSI zdecydowanie stawia tutaj na USB-C i Thunderbolt 5. To rozwiązanie przyszłościowe, ale osoby posiadające wiele starszych akcesoriów powinny liczyć się z koniecznością korzystania z huba lub przejściówek.
Klawiatura
Klawiatura oferuje 24-strefowe podświetlenie RGB oraz blok numeryczny. Pod względem komfortu pisania i grania trudno mieć większe zastrzeżenia. Problemem jest natomiast temperatura. Ale do tego jeszcze wrócimy. Układ klawiatury również wymaga przyzwyczajenia. Klawisz Fn znajduje się po prawej stronie. Oznacza to, że szybka zmiana głośności wymaga użycia obu rąk. Niby drobiazg, ale podczas grania potrafi irytować. Jeszcze bardziej nietypowy jest Enter. Zamiast klasycznego, odwróconego kształtu litery L (standard ISO) zastosowano prostokątny klawisz Enter (standard ANSI). Bezpośrednio nad nim znajduje się natomiast klawisz z symbolem hash/tyldy. Dla osoby przyzwyczajonej do tradycyjnego układu oznacza to jedno: na początku będziemy wciskać nie ten klawisz, który chcieliśmy. Do tego blok numeryczny i prawy Shift są mniejsze niż w standardowych układach. Są to bardzo drobne wady, ale trzeba się do nich przyzwyczaić.
Ekran
16-calowy panel o rozdzielczości 2560 × 1600 i częstotliwości odświeżania 240 Hz to jeden z mocniejszych elementów tego laptopa. Format 16:10 zapewnia nieco więcej przestrzeni w pionie niż klasyczne 16:9. Docenią to zarówno osoby pracujące z dokumentami, jak i użytkownicy przeglądający strony internetowe. Obraz jest ostry, wyraźny i kolorowy. Kolory są żywe, ale nie wyglądają na przesadnie przesycone. Kąty widzenia są dobre, a 240 Hz zapewnia bardzo płynne animacje i ruch. Producent deklaruje pokrycie 100% przestrzeni DCI-P3. Trzeba jednak pamiętać, że mamy tutaj panel IPS-Level, a nie OLED. Nie należy więc oczekiwać idealnej czerni czy kontrastu charakterystycznego dla ekranów OLED.
Ciekawostką jest możliwość wymuszenia renderowania obrazu w 4K. Laptop generuje obraz w rozdzielczości 4K, a następnie skaluje go do rozdzielczości panelu. Może to być interesujące rozwiązanie dla streamerów czy osób zajmujących się edycją wideo. W codziennym użytkowaniu nie daje oczywiście fizycznej rozdzielczości 4K, ale może być przydatne w konkretnych scenariuszach. W tym samym trybie można używać także klasyczny format 16:9 (u góry i dołu ekranu pojawią sie czarne pasy).
Możliwości rozbudowy
Tutaj Vector pokazuje swoją kolejną mocną stronę. Laptop posiada dwa gniazda DDR5. Według producenta można zastosować do 96 GB pamięci RAM. Do tego mamy dwa gniazda M.2 – jedno PCIe Gen4 oraz drugie kompatybilne z PCIe Gen5. Oznacza to, że 16 GB RAM-u i 1 TB SSD z testowanej konfiguracji nie muszą być końcem możliwości tego komputera. Rozbudowa jest możliwa i stosunkowo przyszłościowa.
Dźwięk – ogromne zaskoczenie
MSI zastosowało dwa głośniki o mocy 2 W. Na papierze nie wygląda to imponująco. W praktyce jest zupełnie inaczej. Vector potrafi grać naprawdę głośno. Być może jest to nawet najgłośniejszy laptop, z jakim miałem do czynienia. Co ważniejsze, wysoka głośność nie oznacza automatycznie tragicznej jakości. Nawet przy większej głośności dźwięk pozostaje stosunkowo czysty, bez charakterystycznego trzaskania, którego można spodziewać się po tak małych głośnikach.
Do tego dochodzi oprogramowanie Nahimic z trybem dźwięku przestrzennego. Efekt jest zaskakująco dobry. W grach może pomóc między innymi w lokalizowaniu kroków przeciwnika. System audio jest jedną z największych niespodzianek tego laptopa.
Chłodzenie – wydajne, ale z jednym poważnym problemem
MSI zastosowało system Cooler Boost 5 z dwoma wentylatorami i sześcioma rurkami cieplnymi. Pod maksymalnym obciążeniem karta graficzna osiąga około 80–84°C, natomiast procesor około 85–91°C. Trzeba oczywiście pamiętać, że pomiary dotyczą nowego laptopa. Z czasem kurz będzie ograniczał skuteczność chłodzenia, dlatego temperatury mogą wzrosnąć i okresowe czyszczenie będzie koniecznością.
Jest jednak problem i to całkiem poważny. Ciepło trafia na klawiaturę. Po kilku minutach grania klawisze WASD stają się wyraźnie ciepłe. Po około 15 minutach grania w strzelankę FPS palce trzymane na WASD zaczynają odczuwać temperaturę na tyle mocno, że staje się to nieprzyjemne. Trochę tak, jakbyśmy przez zbyt długi czas trzymali w dłoni kubek gorącej herbaty. Dla gracza korzystającego z pada problem praktycznie znika. Dla osoby grającej głównie za pomocą klawiatury jest to jednak znacznie poważniejsza kwestia. Można oczywiście zastosować zewnętrzną klawiaturę, podkładkę chłodzącą albo nawet silikonowe nakładki na klawisze. Niestety nie zmienia to faktu, że nagrzewająca się klawiatura jest jedną z największych wad Vectora.
Hałas – wydajność ma swoją cenę
W trybie maksymalnej wydajności wentylatory zdecydowanie dają o sobie znać. Nie jest to może najgłośniejszy laptop na rynku, a hałas nie zagłusza dźwięku gry, ale intensywny szum jest wyraźnie słyszalny. Osoby wrażliwe na hałas mogą mieć z tym problem. Z drugiej strony trudno oczekiwać bezgłośnej pracy od urządzenia wyposażonego w Core Ultra 9 i RTX 5080 Laptop GPU.
Bateria – tutaj mobilność kończy się bardzo szybko
90 Wh brzmi dobrze. W przypadku tak wydajnego sprzętu rzeczywistość jest jednak mniej optymistyczna. Podczas grania możemy być zadowoleni, jeśli uda się przekroczyć godzinę pracy na baterii. To zdecydowanie nie jest laptop przeznaczony do wielogodzinnego grania bez dostępu do gniazdka.
A skoro już o gniazdku mowa – zasilacz 330 W to prawdziwa cegła. Podróżowanie z tym zestawem trudno więc nazwać wygodnym. Laptop można ładować przez USB-C, co częściowo ratuje sytuację. Potrzebna jest jednak dodatkowa ładowarka USB Power Delivery o mocy minimum 65 W.
O wiele lepiej laptop sprawdza się podczas pracy biurowej, przeglądaniu internetu czy oglądaniu filmów. W takich zastosowaniach czas pracy na baterii wynosi około 4–7 godzin, zależnie od aktywności.
Kamera – zdecydowanie najsłabszy punkt
I tutaj MSI zaliczyło wyraźną wpadkę. Kamera IR Full HD 1080p z HDR i redukcją szumów 3D brzmi dobrze w specyfikacji. W praktyce jest znacznie gorzej. W dzień, przy pełnym świetle jakość obrazu jest znośna, ale zdecydowanie nie zachwyca. Bardziej przypomina poziom smartfonów sprzed około dekady niż współczesnego laptopa tej klasy. W nocy jest jeszcze gorzej. Nawet przy zapalonym świetle obraz staje się mocno ziarnisty i pełen zniekształceń. W laptopie tej klasy można oczekiwać zdecydowanie więcej.
Wydajność – testy gier
I wreszcie dochodzimy do najważniejszej części całej recenzji. Wydajność jest fenomenalna. RTX 5080 Laptop z 16 GB pamięci GDDR7, pracujący z wysokim limitem mocy, w połączeniu z Core Ultra 9 275HX tworzy naprawdę potężny duet. W testowanych przeze mnie tytułach w rozdzielczości 4K większość gier utrzymywała poziom powyżej 60 kl./s. To wynik, który mówi właściwie wszystko.
Kingdom Come Deliverance 2
W rozdzielczości 4K i przy wszystkich ustawieniach Ultra laptop utrzymywał wynik powyżej 80 klatek na sekundę. Po zmianie DLSS z trybu Balanced na Quality wartość ta spadała o około 10 klatek. Temperatura CPU utrzymywała się w górnych granicach 70°C, tylko momentami przekraczając 80°C. Z kolei karta graficzna przez niemal cały czas trzymała stabilne 70°C+. Wynik naprawdę dobry.
Cyberpunk 2077: Widmo wolności
Kolejny gigant otwartego świata sprawował się równie dobrze. W 4K i na maksymalnych detalach z Ray Tracingiem w trybie Ultra gra osiągała między 80 a 90 FPS-ów. Cyberpunk 2077 okazał się bardziej wymagający dla procesora niż KCD II, gdyż temperatura CPU dochodziła do 90°C. W trybie Ray Tracing Overdrive (pełny ray tracing / path tracing) płynność skakała między 55 a 70 FPS-ów. Co ciekawe, mimo większego obciążenia temperatury utrzymywały się na takim samym poziomie.
Assassin’s Creed IV Black Flag Resynced
Remake przygód pirackiego asasyna prezentuje Karaiby w nowej, przepięknej i bardzo wymagającej oprawie. Mimo to, nawet na najwyższych ustawieniach z ray tracingiem, gra działała w zakresie od 60 do 90 FPS-ów — w zależności od scenerii. Temperatury procesora i GPU utrzymywały się na poziomie 80°C+.
The Blood of Dawnwalker
Debiutancka gra studia Rebel Wolves (byłych twórców Wiedźmina) jako jedyna sprowadziła laptopa do poziomu 40 FPS-ów na maksymalnych ustawieniach. Komfortowa rozgrywka w 60+ FPS-ach była możliwa dopiero po zmianie ustawień z Ultra na High. Trzeba jednak podkreślić, że nawet najpotężniejsze obecnie na rynku sprzęty mają problem z tą grą, ponieważ jest ona po prostu fatalnie zoptymalizowana. Z czasem można spodziewać się patchy, które poprawią sytuację.
Silent Hill: Townfall
Najnowsza odsłona japońskiej serii horrorów Silent Hill to gra bardzo wymagająca. Przy maksymalnych detalach w 4K z ray tracingiem liczba klatek na sekundę oscylowała w okolicach 45–70 — w zależności od lokacji. Co ciekawe, kluczowa dla wydajności okazała się opcja DLSS, gdyż zmiana z DLSS Quality na Balanced dawała wzrost o ponad 15 FPS-ów, podczas gdy wyłączenie ray tracingu poprawiało wynik o niecałe 10 klatek. Niezależnie od ustawień gra co jakiś czas miała trwające ułamek sekundy przycięcia. Bądź co bądź, nie było to spowodowane throttlingiem podzespołów, lecz wczytywaniem nowego obszaru, więc to raczej kwestia wydajności dysku SSD lub pamięci RAM.
Podsumowanie
MSI Vector jest bardzo specyficznym laptopem. Z jednej strony dostajemy potężny procesor, RTX 5080 z 16 GB pamięci GDDR7, świetny ekran 240 Hz, bardzo dobre głośniki, bogaty zestaw nowoczesnych portów i sensowne możliwości rozbudowy. Z drugiej strony mamy 2,7 kg masy, ogromny zasilacz 330 W, krótki czas pracy podczas grania, głośne wentylatory, przeciętną kamerę oraz mocno nagrzewającą się klawiaturę.
Jeżeli komputer ma większość czasu stać na biurku, a od czasu do czasu być przenoszony w inne miejsce, jego gabaryty przestają być aż tak dużym problemem. W zamian otrzymujemy wydajność, która pozwala grać w wymagające produkcje w wysokich rozdzielczościach i przy wysokiej liczbie klatek na sekundę. Jeżeli jednak laptop ma codziennie podróżować w plecaku, pracować przez wiele godzin bez ładowarki i być używany przede wszystkim na kolanach, Vector pokazuje swoje słabsze strony znacznie szybciej.
MSI Vector 16 nie jest laptopem pozbawiony wad, ale jego największa zaleta jest jednocześnie bardzo prosta: dostajemy ogromną wydajność bez konieczności płacenia tyle, ile kosztują niektóre konkurencyjne konstrukcje o podobnych parametrach.

