South of the Circle to jedna z tych produkcji, które mają dość nietypową historię powstania. Gra pierwotnie zadebiutowała na urządzeniach Apple w ramach Apple Arcade, a dopiero po pewnym czasie została przeniesiona na komputery oraz konsole. I to czuć – zarówno w jej konstrukcji, jak i podejściu do interakcji. To nie jest typowy „pełnoprawny” tytuł AAA, tylko raczej kameralne, interaktywne doświadczenie, które bardziej przypomina opowieść niż klasyczną grę.
Fabuła
Akcja przenosi nas w realia lat 60., w sam środek zimnej wojny. Wcielamy się w Petera – naukowca z Cambridge, który po katastrofie lotniczej ląduje gdzieś na skutej lodem Antarktydzie. To jednak tylko jedna warstwa tej historii. Równolegle śledzimy przeszłość Petera — jego wspomnienia, skupione przede wszystkim na relacji z zapoznaną w pociągu kobietą o imieniu Clara. Całość prowadzona jest w dwóch liniach czasowych – teraźniejszości, gdzie walczymy o przetrwanie, oraz przeszłości, która odsłania emocjonalne tło wydarzeń i decyzji bohatera.
Jeśli chodzi o interakcję, jest ona bardzo ograniczona. Sprowadza się głównie do podnoszenia przedmiotów, oglądania ich i okazjonalnego poruszania się postacią w wyznaczonym kierunku. Kluczowym elementem są dialogi – zamiast klasycznych kwestii wybieramy symbole reprezentujące emocje, takie jak pewność siebie, wahanie czy empatia. To ciekawy pomysł, który dobrze wpisuje się w narracyjny charakter gry, choć wymaga przyzwyczajenia.
Grafika
Warstwa audiowizualna to zdecydowanie jeden z największych atutów gry. Minimalistyczna, lekko impresjonistyczna grafika przywodzi na myśl stare cutscenki z czasów takich produkcji jak Another World – surowe modele postaci, oszczędne detale i brak tekstur. Do tego dochodzi świetna inscenizacja scen i bardzo filmowe podejście do narracji. Twórcy bawią się montażem, wykorzystując tzw. „matching cuts”, które płynnie przenoszą nas między teraźniejszością a wspomnieniami bohatera – i robią to naprawdę efektownie. Całość dopełnia bardzo dobra muzyka oraz przekonująca obsada głosowa, które budują emocjonalny ciężar tej historii.

Niestety, nie wszystko działa tu idealnie. Największym problemem jest iluzoryczność wyborów – choć gra sugeruje, że nasze decyzje mają znaczenie, w praktyce całość pozostaje do bólu linearna. Finał – choć emocjonalny, może pozostawić pewien niedosyt i wrażenie niedopowiedzenia. Gracz może się nawet poczuć oszukany, gdyż niezależnie od dokonanych decyzji będzie zawsze taki sam. Przeszłość, już się wydarzyła, a nasze wybory zmieniają jedynie to, jak główny bohater ją pamięta. Również system dialogowy, oparty na symbolach emocji, bywa mało intuicyjny i potrafi zdezorientować. Do tego dochodzi bardzo ograniczona interaktywność – poza sporadycznymi, prostymi czynnościami (jak wychylenie gałki, żeby bohater poszedł dalej) niewiele tu „grania” w tradycyjnym sensie. Można nawet zaryzykować, że grania jest tu mniej, niż w hardcorowych walking simulatorach typu Dear Eshter, czy Gone Home.
South of the Circle to zdecydowanie nie jest gra dla każdego. Jeśli ktoś szuka spokojnej, emocjonalnej historii, która nie podaje wszystkiego na tacy i pozwala samemu interpretować wydarzenia – może się w niej zakochać. Jeśli jednak ktoś liczy na bardziej klasyczną rozgrywkę, realny wpływ na fabułę i większą interaktywność, może się srogo rozczarować.




