Punisher z 1989, 2004, 2008 i 2012 roku – porównanie

Chociaż Frank Castle swoją karierę ekranową rozpoczął 1989, czyli prawie 20 lat temu, do tej pory zobaczyliśmy go zaledwie 3 razy na ekranie kin i dwa razy na małym. Oprócz tego istnieją dwa filmy fanowskie, z czego jeden aktorski. To niewiele jak na jedną z najbardziej popularnych postaci w uniwersum Marvela. Dzisiaj najbardziej kojarzy się on z pełną cierpienia pomieszanego twarzą Jona Bernthala w serialu Netflixa. Jednak co ciekawe, Jon stwierdził że swą kreację oparł na jednym z poprzednich filmów z Punisherem. Którym?

The Punisher (1989)

Punisher z 1989 okładka DVD
Punisher z 1989 okładka DVD

Po raz pierwszy pogromca pojawi się na ekranie w 1989. Film wyreżyserował Mark Goldblatt, który wcześniej zrobił zaledwie jeden film – b-klasową horror/komedię Dead heat, a na co dzień zajmował się edycją filmową. W tej drugiej dziedzinie zresztą odnosił spore sukcesy, pracując przy największych hitach lat 80 takich jak Robocop, Rambo czy Terminator. W roli Punishera wystąpił Dolph Lundgren, którego kariera po debiucie w „Rocky 4” nabierała rozpędu.

Otwarcie filmu jest rewelacyjne. Szef włoskiej rodziny Franco wychodzi z sądu uniewinniony z zarzutów. Czekającym za zewnątrz dziennikarzom mówi z uśmieszkiem na twarzy, że sprawiedliwość zatryumfowała. Jeden z dziennikarzy pyta się go czy nie boi się tajemniczego mściciela, który w przeciągu ostatnich 5 lat zabił 125 osób związanych z półświatkiem. Gangster odpowiada, że jeśli ten pogromca pojawi się w jego zasięgu, pozna, co to znaczy pogrom. Szef wraca do swej posiadłości celebrować uniewinnienie. W kilku następnych ujęciach obserwujemy jak jakaś tajemnicza postać, po kolei wykańcza wszystkich ochroniarzy – bardzo podobną scenę początkową ma Leona Zawodowiec”. Kiedy szef odkrywa ciała swoich ochroniarzy, przerażony zaczyna strzelać. Dziennikarze czatujący pod jego posiadłością słysząc strzały, zaczynają biec w kierunku domu, którym dochodzi do eksplozji, posyłając w ich kierunku odłamki z okien. Po chwili w zadymionych drzwiach pojawia się postać szefa mafii, który idzie w ich kierunku, jednak nagle zwalnia i pada na ziemie. W plecy ma wbity nóż. W drzwiach, za nim stoi kolejna postać, niestety przez dym nie widać jej dokładnie. Tajemnicza postać wraca do domu, po czym następuje kolejna eksplozja, rozwalająca dom na kawałki.

Dolph Lundgren jako Punisher
Dolph Lundgren jako Punisher

Niestety później nie jest już tak dobrze. O ile same sceny akcji są nakręcone poprawnie, tak cały szkielet fabularny jest słaby. Głównym przeciwnikiem jest gangster Gianni Franco, który próbuje zjednoczyć wszystkie włoskie rodziny, celem powiększenia imperium i pomnożenia zysków. Kiedy sojusz jest przypieczętowany, na scenie pojawia się japońska mafia, która wytacza bezpardonową walkę Włochom. Yakuza porywa dzieci głów włoskiej mafii, aby podporządkować sobie Włochów.

Film to klasyczny akcyjniak z tamtego okresu. Co ciekawe dzieło Goldblatta, chociaż jest adaptacją komiksu, niemalże desperacko unika bycia nią. Nie ma orgin story głównego bohatera — akcja toczy się w 5 lat po przejściu Pogromcy na ciemną stronę. Nie zobaczymy charakterystycznej czachy na piersi bohatera (chociaż początkowo planowano, aby bohater wymalował ją sobie sprajem na kamizelce). Nawet flashbacki nie zgadzają się linią komiksową, gdzie Frank był weteranem wojny w Wietnamie, a filmie jest zwykłym gliniarzem. Frank przez cały film chodzi ubrany jak członek gangu motocyklowego. Nie pojawia się też ulubiony pomocnik pogromcy — Micro, zamiast niego mamy alkoholika o imieniu Shake, który za butelkę whisky opowiada, co się dzieje na ulicach. Pretekstowa fabuła gna od jednej sceny akcji do drugiej. Sceny nie są specjalnie brutalne, szczególnie jeśli porównamy je do komiksów. Frank mieszka w kanałach, gdzie jego ulubionym zajęciem jest medytacja nago i rozmyślanie o zemście. Dolph Lundgren jest jak zawsze drewniany, jednak paradoksalnie jego kamienna twarz idealnie wpasowuje się w wizerunek zmęczonego życiem mściciela. Ba! Można śmiało powiedzieć, że jest najlepszego rzecz, jak się przytrafiła temu filmu. Sceny akcji są kręcone w stylu znanym z Johna Wicka – Pogromca wpada do jakieś lokacji, strzela do paru bandziorów, w walkę wręcz wdaje się tylko po to, by komuś odebrać bron u jej użyć przeciw niemu. Do boju zagrzewa go orkiestralna ścieżka dźwiękowa z bardzo fajnym tematem głównym, który jest do tego stopnia charakterystyczny, że aż szkoda, iż w późniejszych inkarnacjach Pogromcy nikt jej nie wykorzystał.
Punisher z 1989 to mimo wszystkich wad przyzwoity film, który ma w sobie urok produkcji z lat 80 i nawet przy tak dużych odstępstwach od materiału źródłowego, ogląda się go z przyjemnością.

READ  Czekolada (Chocolate) - recenzja filmu z 2008

The Punisher (2004)

Punisher z 2004 okładka DVD
Punisher z 2004 okładka DVD

Pierwsza odsłona pogromcy nie odniosła sukcesu kinowego. Na przeszkodzie stanęły nie tylko złe recenzje, ale także problemy wytwórni, która na wielu rynkach nie wprowadziła go w ogóle do obiegu (jednak film odkuł się na kasetach wideo). Na drugą odsłonę przygód mściciela Marvel kazał sobie czekać 15 lat. Na stanowisku reżysera ponownie posadzono debiutanta z doświadczeniem w branży. Jonathan Hensleigh wcześniej dał się poznać, jako całkiem dobry scenarzysta (Szklana pułapka 3, Twierdza).
W roli głównej obsadzono Thomasa Jane, który miał za sobą kilka całkiem udanych filmów, ale żaden nie uczynił go do tamtej pory gwiazdą pierwszej klasy, więc mogła to być przepustka do najwyższej ligi. W przeciwnika wcielił się John „subtelne aktorstwo” Travolta. Tym razem Frank Castle jest policjantem, który niczym Sonny Crocket z Miami Vice działa pod przykrywką rozpracowując gang narkotykowy z Florydy. Podczas obławy, ginie syn szefa mafii, Howarda Sainta. Dla Franka miała to być ostatnia misja, więc zostaje upozorowana jego śmierć, a on przechodzi na zasłużoną emeryturę. Wściekły gangster dowiaduję się o prawdziwej tożsamości agenta, którego obwinia o śmierć syna i wysyła pluton egzekucyjny na zjazd rodzinn agenta Castle. Dochodzi do masakry, z której jako jedyny uchodzi życiem Frank. Po rekonwalescencji postanawia on wymierzyć sprawiedliwość każdemu zaangażowanemu w śmierć jego członków rodziny.

Punisher Thomas Jane
Tym razem bohater nosi tradycyjny strój z czaszką

Powiem od razu: film się nie udał, a winę należy zgonić na scenariusz. Oczywiście jest to dzieło niemalże autorskie, więc winnego nie trzeba daleko szukać. Jednak pan Hensleigh odbija piłeczkę, twierdząc, że przed okresem zdjęciowym obcięto mu budżet o prawie połowę i skrócono okres zdjęciowy, co spowodowało, że musiał podczas kręcenia filmu na kolanie przepisywać poszczególne sceny.

Punisher walczy z rosjaninem
Niektóre sceny zostały skopiowane z komiksu. Szkoda że reżyser je udziwnił swoim nietypowym humorem

Sam film oparto luźno o dwa komiksy: Punisher Year One i „. O ile w pewnych scenach widać zaangażowanie twórców w świat komiksów (mamy np. świetną scenę zaczerpniętą z materiału źródłowego z torturowaniem przy pomocy palnika i…loda na patyku) tak całość nie pasuje do komiksów. Komiksowy Frank zajmował się karaniem przestępców. Zabiłeś kogoś – zginiesz, sprzedajesz narkotyki – zginiesz. Tymczasem oglądamy klasyczny film o zemście w stylu Życzenia Śmierci doprawionego nutką Szekspira. Frank skupia się tylko i wyłącznie na rodzinie Saint i swojej prywatnej wendecie przeciw nim. Jednak nie ma zamiaru tego osiągnąć przy pomocy karabinu z bojowym okrzykiem na ustach. Jego zemsta to intryga rodem z telenoweli, gdzie przestępcy mają się powybijać nawzajem. Do tego celu posłuży mu szantaż, podstęp i manipulacja. Dodatkowo reżyser postanowił ubogacić fabułę kilkoma absurdalnymi scenami. W zamiarze miały one oddać hołd określonym gatunkom filmowy, ale w praktyce nie pasują do reszty filmu jak to tylko możliwe. Przykładowo mamy scenę, w której Frank spotyka na swej drodze dwóch oprychów w czarnych płaszczach i następuje pojedynek rodem ze spaghetti westernów. Jeszcze gorzej jest z humorem. Frank walczy z olbrzymim Rosjaninem, ciosy padają w rytm operowej pieśni a jakby tego mało, w tle jeden z sąsiadów przygotowuje sobie jedzenie, słuchając tej opery, udając, że sam ją śpiewa i tańcząc z sąsiadem (?). No boki zrywać. Wspomniałem, że ten sąsiad jest gruby i w założeniu ta scena miała być zabawna? No właśnie taki jest problem z tym filmem – sceny w zamierzeniu zabawne, nie śmieszą, a denerwują. Jeszcze, żeby film puszczał do nas oko, ale nic z tego, nawet przez chwile nie mamy wątliwości, że wszystko film traktuje się śmiertelnie poważnie. A propos sąsiadów, to kolejny zarzut dotyczy właśnie ich. Frank wprowadza się do mieszkania, w jakimś podejrzanym miejscu, a za sąsiadów ma: piękną kelnerkę z problemami, gościa z kolczykami w miejscach, o jakich wam się nie śniło i  wspomnianego już grubaska, który ze względu na swoją wagę ma być tzw. comic relief. Później zaprzyjaźniają się oni z Frankiem i tworzą „rodzinę”. Bardzo to nie pasuje do tego co znamy z komiksów.

READ  Deus Ex - wszystkie nawiązania, smaczki i easter eggi
Thomas Jane ciało punisher
Thomas Jane w roli Pogromcy wygląda imponująco

Zabawny jest fakt, iż Dolph Lundgren znany ze swojej niesamowitej sylwetki, do roli Pogromcy odłożył ciężary i zgubił prawie 15 kilo masy. Jak przyznał w wywiadzie, uważał on, że facet, który żył w kanale przez ostatnie 5 lat, nie może być przypakowany. Natomiast Thomas, który normalnie jest raczej szczupłą osobą, do swojej roli niesamowicie przytył, dzierżąc tytuł najbardziej przypakowanego pogromcy. Aktorsko też się stara, widać, że traktuje swoją rolę poważnie. Ma kilka dramatycznych chwil i odgrywa je bardzo dobrze. Obaj panowie Lundgren i Jane osobiście wykonywali także swoje wyczyny kaskaderskie. Na drugim planie jak zawsze przerysowany John Travolta i nieco zagubiony w swej roli Ben Foster. Najlepszym aktorem w filmie, obok Thomasa Jane jest bez wątpienia Will Patton, który błyszczy w roli demonicznego Quentina Glassa. Scena z wyrywaniem kolczyków, naprawdę wywołuje ciarki.

Punisher: War Zone (2008)

Okładka DVD Punisher Strefa Wojny
Okładka DVD Punisher Strefa Wojny

Niestety przez te błędy film nie osiągnął sukcesu finansowego, ledwo na siebie zarabiając. Marvel wrócił do puntu wyjścia, jednak ponieważ film nie przyniósł strat, a nawet zarobił całkiem spore pieniążki na wydaniach DVD ($115milinów!), postanowiono nakręcić drugą część. Na przeciwnika wybrano tym razem bardziej komisowego Jigsawa. Zdjęcia zaplanowano na 2006. Jednak huragan Katrina pokrzyżował te plany. Na dodatek nie wszyscy byli zadowoleni ze scenariusza, więc studio wynajęło Kurta Suttera (twórca Sons of Anarchy) do napisania nowego skryptu. W końcu na skutek niezadowolenia ze scenariusza Thomas Jane wycofał się, swierdzając, że szkoda mu inwestować swoje nerwy w projekt, który jest zwyczajne słaby. W końcu po kolejnych przeróbkach skryptu i poszukiwaniu kandydatów obsadzono Lexi Alexander jako reżyserkę i Raya Stevensona jako Pogromcę. Ray był najbardziej znany z roli legionisty Titusa Pullo w epickim serialu HBO Rzym”. Natomiast Lexi, miała za sobą dosyć udany dramat chuligański „Green Street”.

Mimo iż oryginalnie planowano nakręcić sequel, po zmianie głównego aktora zmieniono tytuł na Punisher: War Zone, a z filmu zrobiono kolejny reeboot. Podobnie jak w przypadku Pogromy z 1989 zrezygnowano z orgin story, osadzając akcję 5 lat po śmierci rodziny Franka. Akcja zaczyna się niemal od razu – pogromca wpada na spotkanie mafijne i dokonuje rzezi. Jeden z gangsterów Billy Przystojniacha Russotti ucieka przez nim do fabryki recyclingu i po krótkiej walce zostaje wrzucony do maszyny rozdrabniającej butelki. Podczas strzelaniny ginie agent pod przykrywką, co powoduje u Franka wyrzuty sumienia i kieruje na jego plecy grupę dochodzeniową. Wkrótce okazuje się, że okrutnie zdeformowany Przystojniacha przeżył i planuje zemstę na Franku.

Ray Stevenson Punisher Strefa Wojny
W roli głównej tym razem wystepuje Ray Stevenson

Tym razem twórcy poszli z przemocą na całość. Tu już nie mówimy o plamach krwi na ścianie, tylko kawałkach czaszki i mózgu malowniczo spływających po każdym oddanym strzale. Mamy nogę od krzesła wbitą w głowę przez gałkę oczną, wyrywanie i zjadanie organów ludzkich i całą gamę innych efektownych śmierci pokazanych w całej swej glorii, rodem z horroru gore. Nie ma żadnych hamulców. Wizerunek Franka jest wzorowany na komiksach autorstwa Gartha Ennis (twórca Kaznodziei). Czarne włosy zaczesane idealnie do tyłu i charakterystyczny strój są niemalże żywcem przeniesione z jego komiksów. W role czarnego charakteru wcielił się Dominic West, znany z The Wire lub The Affair. Teoretycznie film ma wszystkie niezbędne składniki do bycia przebojem. Tak się jednak nie stało. Co zawiodło?

Dominic West Jigsaw punisher
Dominic West się strasznie brzydko starzeje

 

Ponownie na drodze stanął słaby scenariusz. Wspomniany wcześniej Kurt Sutter, poprosił o wycofanie swojego nazwiska z filmu, gdyż uznał, że to, co zostało z jego pracy, po przeróbkach studia, go nie zadowala. W podobnym tonie wypowiadała się reżyserka. Podobno Marvel miał świetne pomysły, ale kontrole nad projektem sprawowało studio, które co chwila dokonywało swoich ingerencji w fabułę. Konflikt w pewnym momencie tak się zaognił, że reżyserka na jakiś czas została odsunięta od projektu, a studio samo dokonało końcowej edycji filmu, bez jej udziału. Drugim powodem jest główny przeciwnik. Nawet tak zdolny aktor, jak Dominic West nie zagra przekonująco w tak topornej tandetnej charakteryzacji wyglądającej, jak maska z filmu Halloween przystrojona bliznami. Wystarczy zresztą porównać, jak aktor grał bez charakteryzacji, przez pierwsze kilkanaście minut filmu. Kolosalna różnica. Sam kreacja Punishera też jest słaba, aktorowi brakuje nieco energii, którą jego poprzednicy wkładali w rolę. Ostatnim gwoździem do trumny jest wspomniana już przemoc. Owszem, jest on bliska komiksom, jednak w pewnym momencie zostaje przekroczona to niewidzialna granica, oddzielająca przerażające sceny od groteskowych w rodzaju „Martwica Mózgu”. Film bardzo spolaryzował krytyków. Większość oceniła go bardzo słabo, jednak niektórzy uważają ten film za najlepszy z dotychczasowych adaptacji mściciela, podczas gdy inny najgorsza. Osobiście uważam, że jest niestety najsłabsza odsłona. Sceny takie jak ostrzeliwanie przeciwników dwoma karabinami, wisząc nogami na kręcącym się żyrandolu, powodują, że film podpada pod kategorię „tak zły, że aż dobry”.

READ  Firewatch - gra pozrów. Recenzja gry Firewatch
Ray Stevenson Punisher Strefa wojny
Jedna z początkowych scen od razu nam pokazuje z jakiego typu filmem mamy do czynienia

Tym razem film poległ finansowo. Na dodatek w tym samym roku Marvel odkrył swój bezpieczny, kolorowy i radosny świat superbohaterów, gdzie przemoc zastąpiły one-linery, a odmierzone od linijki proporcje scenariuszowe przynosiły sukces za sukcesem. Pogromca poszedł w odstawkę aż do fenomenalnego powrotu w serialu Daredevil w wykonaniu Bernthala. Jednak to nie koniec filmowej przygody Punishera.

The Punisher: Dirty Laundry (2012)

Cztery lata później Thomas Jane powrócił do roli pogromcy w krótkometrażowym fanowskim filmiku Punisher: Dirty Laundry„. Fabuła jest prosta, żeby nie powiedzieć prymitywna. Frank Castle idzie wyprać ciuchy w publicznej pralni. Na tę samą ulicę przyjeżdżają gangsterzy i zaczynają wymuszać na okolicznych mieszkańcach posłuszeństwo. Zły pomysł.

Frank Castle Dirty Laundry
Ktoś wpadł na głupi pomysł aby zakłócić spokój Franka

W przeciwieństwie do wersji z 2004 jest niesamowicie krwawo, jednak w granicach realizmu. W kilka minut Pogromca, przy pomocy butelki whiskey zgotuje bandziorom prawdziwe piekło. Film powstał jako fanowska produkcja, jednak prawdziwym ewenementem jest to, że gwiazdor z wielkiego blockbustera zgodził się na zagranie w niej i na dodatek wyłożył też pieniądze z własnej kieszeni na koszta produkcji. Typowe filmiki kręcone przez fanów to kilku kumpli biegających po osiedlu z kamerą, a później obróbka w Adobe. Tutaj natomiast mamy nie tylko wielką gwiazdę (gościnnie wystąpił też Ron Perlman), ale także sposób kręcenia dorównujący hollywoodzkim hitom. Thomas Jane w wywiadzie powiedział, że chciał się w ten sposób odkupić za nie do końca udany film z 2004 i pokazać Punishera takiego, jakiego chcieli fani oglądać – nie mściciela owładniętego żądzą zemsty za zabitą rodzinę, a policjanta sędziego i kata w jednym, wymierzającego sprawiedliwość bandytom. Film jest jedną z najlepiej ocenianych krótkometrażówek w historii i bez wątpienia najlepszym filmem z Pogromcą. Aż szkoda, że taki krótkim. Twórca tego projektu miał nadzieję na zrobienie pełnometrażowego filmu z mścicielem, ale włodarze Marvela, nie zezwolił na używanie ich chronionej prawem autorskim postaci. Jednak lajki na YouTube to nie jedyne co po sobie ten film pozostawił. Jon Benthal powiedział, że swoją interpretację roli, wzorował właśnie na tej z Dirty Lanudry.

Punisher Dirty Laundry Zapalniczka
„Znasz różnicę między sprawiedliwością a karą?”

Na chwilę obecną reżyser projektu nie traci nadziei na wyprodukowanie sequela do Dirty Laundry z Thomasem Jane i Giną Carano (zawodniczka MMA) jak Lady Punisher. Na pewno byłaby to niezła gratka dla miłośników komiksów. Jednak biorąc pod uwagę serial Netfixa, nie obstawiałbym nic innego jak kolejny krótki metraż. Netflix nie planuje na razie żadnych filmowych wersji swoich bohaterów Marvela, a Marvel nie jest zainteresowany przenoszeniem żadnych postaci z netflixowego światka do swoich filmów. Bez zgody jednego z nich nie można uzyskać praw autorskich. A Netflix raczej nie będzie zainteresowany tworzeniem konkurencji dla swego flagowego uniwersum bohaterów. Wielka szkoda. Na razie pozostaje nam na otarcie łez świetny występ gościnny w Daredevilu i kolejny w solowym serialu.

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*