Punisher – historia serii

Chociaż Frank Castle swoją karierę ekranową rozpoczął w 1989, czyli ponad 30 lat temu, do tej pory zobaczyliśmy go na ekranach kin zaledwie trzy razy. Oprócz tego istnieją dwa filmy fanowskie, z czego jeden aktorski. To niewiele jak na jedną z najbardziej popularnych postaci w uniwersum Marvela. Obecnie postać kojarzona jest z pełną cierpienia twarzą Jona Bernthala w serialu Netflixa. Jednak co ciekawe, Jon stwierdził że swą kreację oparł na jednym z poprzednich filmów z Punisherem. Którym?

The Punisher (1989)

Punisher z 1989 okładka DVD
Punisher z 1989 okładka DVD

Po raz pierwszy Pogromca pojawił się na ekranie w 1989. The Punisher został wyreżyserowany przez Marka Goldblatta, który wcześniej nakręcił zaledwie jeden film – b-klasową horror/komedię Dead heat. Na co dzień Goldblatt zajmował się edycją filmową. W tej dziedzinie odnosił zresztą spore sukcesy, pracując przy największych hitach lat 80. takich jak Robocop, Rambo czy Terminator. W roli Punishera wystąpił Dolph Lundgren, którego kariera po debiucie w filmie Rocky 4 nabierała rozpędu.

Otwarcie filmu jest rewelacyjne. Szef włoskiej rodziny Franco wychodzi z sądu uniewinniony z zarzutów. Czekającym za zewnątrz dziennikarzom mówi z uśmieszkiem na twarzy, że sprawiedliwość zatryumfowała. Jeden z dziennikarzy pyta się go czy nie boi się tajemniczego mściciela, który w przeciągu ostatnich 5 lat zabił 125 osób związanych z półświatkiem, na co gangster odpowiada, że jeśli ten pogromca pojawi się w jego zasięgu, pozna co oznacza pogrom. Szef wraca do swej posiadłości celebrować uniewinnienie. W kilku następnych ujęciach obserwujemy jak jakaś tajemnicza postać, po kolei wykańcza wszystkich ochroniarzy – bardzo podobną scenę początkową ma Leon Zawodowiec. Kiedy szef odkrywa ciała swoich ochroniarzy, przerażony zaczyna strzelać na oślep. Dziennikarze czatujący pod jego posiadłością słysząc strzały, zaczynają biec w kierunku domu, którym dochodzi do eksplozji. W ich kierunku zostają posłane odłamki z okien. Po chwili w zadymionych drzwiach pojawia się postać szefa mafii, który idzie w ich kierunku, jednak nagle zwalnia i pada na ziemie. W plecy ma wbity nóż z symbolem trupiej czaszki. W drzwiach za nim stoi jakaś postać, niestety przez dym nie widać jej dokładnie. Tajemnicza postać wraca do domu, po czym następuje kolejna eksplozja, która całkowiecie niszczy budynek.

Dolph Lundgren jako Punisher
Dolph Lundgren jako Punisher

Niestety później nie jest już tak dobrze. O ile same sceny akcji są nakręcone poprawnie, tak szkielet fabularny jest słaby. Głównym przeciwnikiem jest gangster Gianni Franco, który próbuje zjednoczyć włoskie rodziny, celem powiększenia imperium i pomnożenia zysków. Kiedy sojusz jest przypieczętowany, na scenie pojawia się japońska mafia, która wytacza włoskim mafiozom bezpardonową walkę. Celem Yakuzy stają się dzieci głów włoskiej mafii.

Film to klasyczny akcyjniak z tamtego okresu. Co ciekawe dzieło Goldblatta, chociaż jest adaptacją komiksu, niemalże desperacko unika bycia nią. Nie ma orgin story głównego bohatera — akcja toczy się pięć lat po pojawieniu się Pogromcy. Nie zobaczymy charakterystycznej czaszki na piersi bohatera (chociaż początkowo planowano, aby bohater wymalował ją sobie sprajem na kamizelce). Nawet flashbacki nie zgadzają się z linią komiksową. Tam Frank był weteranem wojny w Wietnamie, a w filmie jest zwykłym gliniarzem. W komiksach Frank chodzi ubrany w specjalny kuloodporny strój (z okazjonalnym dodatkiem czarnego skórzanego płaszcza), podczas gdy w filmie jest ubrany jak członek gangu motocyklowego. Nie pojawia się też ulubiony pomocnik pogromcy — Micro. Zamiast niego mamy alkoholika o imieniu Shake, który za butelkę whisky opowiada Pogromcy, co się dzieje na ulicach. Pretekstowa fabuła gna od jednej sceny akcji do drugiej. Sceny nie są specjalnie brutalne, szczególnie jeśli porównamy je do komiksów. Frank mieszka w kanałach, gdzie jego ulubionym zajęciem jest medytacja nago(!) i rozmyślanie o zemście. Dolph Lundgren jest jak zawsze drewniany, jednak paradoksalnie jego kamienna twarz idealnie wpasowuje się w wizerunek zmęczonego życiem mściciela. Ba! Można śmiało powiedzieć, że kreacja głównego bohatera to najlepsza rzecz, jak się przytrafiła temu filmowi. Sceny akcji są kręcone w stylu znanym z Johna Wicka. Pogromca wpada do jakiejś lokacji, strzela do bandziorów, a w walkę wręcz wdaje się tylko po to, by komuś odebrać broń i jej użyć przeciw niemu. Do boju zagrzewa go orkiestralna ścieżka dźwiękowa z bardzo fajnym tematem głównym. Szkoda, iż w późniejszych inkarnacjach Pogromcy nikt jej nie wykorzystał.

The Punisher z 1989 to przyzwoity film, który ma w sobie urok produkcji z lat 80. Mimo licznych odstępstw od materiału źródłowego, ogląda się go z przyjemnością.

The Punisher (2004)

Punisher z 2004 okładka DVD
Punisher z 2004 okładka DVD

Pierwsza odsłona Pogromcy nie odniosła sukcesu kinowego. Na przeszkodzie stanęły nie tylko złe recenzje, ale także problemy wytwórni, która na wielu rynkach nie wprowadziła filmu do obiegu kinowego (jednak film odkuł się na kasetach wideo). Na drugą odsłonę przygód mściciela Marvel kazał aż czekać 15 lat. Na stanowisku reżysera ponownie posadzono debiutanta z doświadczeniem w branży filmowej. Jonathan Hensleigh wcześniej dał się poznać, jako całkiem dobry scenarzysta (Szklana pułapka 3, Twierdza).

W roli głównej obsadzono Thomasa Jane, który miał za sobą kilka całkiem udanych filmów, ale żaden nie uczynił go do tamtej pory gwiazdą. Mogła to więc być przepustka do najwyższej ligi. W przeciwnika wcielił się John „subtelne aktorstwo” Travolta. Tym razem Frank Castle jest policjantem, który niczym Sonny Crocket z Miami Vice działa pod przykrywką rozpracowując gang narkotykowy z Florydy. Podczas obławy, ginie syn szefa mafii, Howarda Sainta. Dla Franka miała to być ostatnia misja, więc zostaje upozorowana jego śmierć, a on przechodzi na zasłużoną emeryturę. Wściekły gangster dowiaduję się o prawdziwej tożsamości agenta, którego obwinia o śmierć syna. Na zjazd rodziny Castle gangster wysyła pluton egzekucyjny. Dochodzi do masakry, z której Frank jako jedyny uchodzi z życiem. Po rekonwalescencji główny bohater postanawia wymierzyć sprawiedliwość każdemu zaangażowanemu w śmierć jego członków rodziny.

Punisher Thomas Jane
Tym razem bohater nosi tradycyjny strój z czaszką

Film się nie udał, a winę należy zgonić na scenariusz. Oczywiście jest to dzieło niemalże autorskie, więc winnego nie trzeba daleko szukać. Jednak pan Hensleigh odbija piłeczkę, twierdząc, że przed okresem zdjęciowym obcięto mu budżet o prawie połowę i skrócono okres zdjęciowy, co spowodowało, że musiał podczas kręcenia filmu na kolanie przepisywać poszczególne sceny.

Punisher walczy z rosjaninem
Niektóre sceny zostały skopiowane z komiksu. Szkoda że reżyser je udziwnił swoim nietypowym humorem

Film oparto luźno o dwa komiksy: Punisher Year One i Punisher: War Zone. O ile w pewnych scenach widać wierność komiksom (mamy np. świetną scenę z torturowaniem przy pomocy palnika i…loda na patyku) tak całość nie pasuje do komiksowego wizerunku. Komiksowy Frank zajmował się głównie karaniem przestępców. Zabiłeś kogoś – zginiesz, sprzedajesz narkotyki – zginiesz. Tymczasem oglądamy klasyczny film o zemście w stylu Życzenie Śmierci z dodanymi wątkami Szekspirowskimi. Frank nie tropi złoczyńców, tylko skupia się na rodzinie Saint i swojej prywatnej wendecie przeciw nim. Jednak nie ma zamiaru tego osiągnąć przy pomocy karabinu z bojowym okrzykiem na ustach. Jego zemsta to intryga rodem z telenoweli, w której przestępcy mają się powybijać nawzajem. Do tego celu posłuży mu szantaż, podstęp i manipulacja. Dodatkowo reżyser postanowił ubogacić fabułę kilkoma absurdalnymi scenami. W zamiarze miały one oddać hołd określonym gatunkom filmowym, ale w praktyce odstają od reszty filmu, nic do niego nie wnosząc. Przykładowo mamy scenę, w której Frank spotyka na swej drodze dwóch oprychów w czarnych płaszczach i następuje pojedynek rodem ze spaghetti westernów. Bez żadnego powodu. Jeszcze gorzej jest z humorem. Frank walczy z olbrzymim Rosjaninem, ciosy padają w rytm operowej pieśni, a jakby tego mało, w tle jeden z sąsiadów przygotowuje sobie jedzenie, słuchając tej opery, udając, że sam ją śpiewa i tańcząc z sąsiadem (?). No boki zrywać. Wspomniałem, że ten sąsiad jest gruby i w założeniu ta scena miała być zabawna? No właśnie taki jest problem z tym filmem – sceny w zamierzeniu zabawne nie śmieszą, tylko denerwują. A propos sąsiadów, to kolejny zarzut dotyczy właśnie ich. Sąsiedzi Franka to: piękna kelnerka z problemami, facet z kolczykami w miejscach o jakich wam się nie śniło i  otyły mężczyna, który ze względu na swoją wagę ma być tzw. comic relief. Z czasem sąsiedzi zaprzyjaźniają się z Frankiem i tworzą „rodzinę”. Bardzo to nie pasuje do wizerunku samotnego mściciela.

Thomas Jane ciało punisher
Thomas Jane w roli Pogromcy wygląda imponująco

Zabawny jest fakt, iż Dolph Lundgren znany ze swojej niesamowitej sylwetki, do roli Pogromcy odłożył ciężary i zgubił prawie 15 kilo masy. Jak przyznał w wywiadzie, uważał on, że facet, który żył w kanale przez ostatnie 5 lat, nie może być przypakowany. Natomiast Thomas, który normalnie jest raczej szczupłą osobą, do swojej roli niesamowicie przytył, do dziś dzierżąc tytuł najbardziej umięśnionego ekranowego Pogromcy. Aktorsko też się stara, widać, że traktuje swoją rolę poważnie. Ma kilka dramatycznych chwil i odgrywa je bardzo dobrze. Obaj panowie Lundgren i Jane osobiście wykonywali także swoje wyczyny kaskaderskie. Na drugim planie jak zawsze przerysowany John Travolta i nieco zagubiony w swej roli Ben Foster. Najlepszym aktorem w filmie, obok Thomasa Jane jest bez wątpienia Will Patton, który błyszczy w roli demonicznego Quentina Glassa. Scena z wyrywaniem kolczyków, naprawdę wywołuje ciarki.

Punisher: War Zone (2008)

Okładka DVD Punisher Strefa Wojny
Okładka DVD Punisher Strefa Wojny

Drugi film z Pogromcą także nie osiągnął kinowego sukcesu. Marvel wrócił do puntu wyjścia. Film jednak nie przyniósł strat, a nawet zarobił całkiem spore pieniądze na wydaniach DVD ($115milinów!), więc postanowiono nakręcić część drugą. Na przeciwnika wybrano tym razem bardziej komisowego Jigsawa. Zdjęcia zaplanowano na rok 2006. Plany pokrzyżował  huragan Katrina. Na dodatek nie wszyscy byli zadowoleni ze scenariusza, więc studio wynajęło Kurta Suttera (twórcę serialu Sons of Anarchy) do napisania nowego skryptu. W końcu na skutek niezadowolenia z kolejnych wersji scenariusza Thomas Jane wycofał się, swierdzając, że szkoda mu inwestować swoje nerwy w projekt, który jest zwyczajne słaby. Po kolejnych przeróbkach skryptu udało się obsadzić film. Lexi Alexander została reżyserką a Ray Stevenson Pogromcą. Ray był wtedy najbardziej znany z roli legionisty Titusa Pullo w epickim serialu HBO Rzym, natomiast Lexi miała za sobą udany dramat chuligański Green Street.

Mimo iż oryginalnie planowano nakręcić sequel, po zmianie głównego aktora tytuł zmieniono na Punisher: War Zone (strefa wojny), a z filmu zrobiono kolejny reeboot. Podobnie jak w przypadku The Punisher z 1989 zrezygnowano z origin story, osadzając akcję pięć lat po śmierci rodziny Franka. Akcja zaczyna się niemal od razu – pogromca wpada na spotkanie mafijne i dokonuje rzezi. Jeden z gangsterów – Billy Przystojniacha Russotti ucieka przez nim do fabryki recyclingu, jednak po krótkiej walce zostaje wrzucony do maszyny rozdrabniającej butelki. Podczas strzelaniny ginie agent pod przykrywką, co powoduje u Franka wyrzuty sumienia i kieruje na jego plecy grupę dochodzeniową. Wkrótce okazuje się, że okrutnie zdeformowany Przystojniacha przeżył i planuje zemstę na Franku.

Ray Stevenson Punisher Strefa Wojny
W roli głównej wystepuje Ray Stevenson

Tym razem twórcy poszli z przemocą na całość. Tu już nie mówimy o plamach krwi na ścianie, tylko kawałkach czaszki i mózgu malowniczo spływających po każdym oddanym strzale. Mamy nogę od krzesła wbitą w głowę przez gałkę oczną, wyrywanie i zjadanie organów ludzkich i całą gamę innych efektownych śmierci pokazanych w całej swej glorii rodem z horroru gore. Nie ma żadnych hamulców. Wizerunek Franka jest wzorowany na komiksach autorstwa Gartha Ennisa (twórca Kaznodziei). Czarne zaczesane do tyłu włosy i charakterystyczny strój są niemalże żywcem przeniesione z komiksów. W rolę głównego przeciwnika wcielił się Dominic West, znany z seriali The Wire i The Affair. Teoretycznie film miał wszystkie niezbędne składniki do bycia przebojem. Tak się jednak nie stało. Co zawiodło?

Dominic West Jigsaw punisher

Na drodze do sukcesu ponownie stanął słaby scenariusz. Wspomniany wcześniej Kurt Sutter, poprosił o wycofanie swojego nazwiska z filmu, gdyż uznał, że scenariusz po przeróbkach, nie przypomina już jego dzieła. W podobnym tonie wypowiada się reżyserka. Podobno Marvel miał świetne pomysły, ale kontrolę nad projektem sprawowało studio, które co chwila dokonywało ingerencji w fabułę. Konflikt w pewnym momencie tak się zaognił, że reżyserka na jakiś czas została odsunięta od projektu, a studio samo dokonało końcowej edycji filmu. Drugim powodem jest główny przeciwnik. Nawet tak zdolny aktor, jak Dominic West nie zagra przekonująco w tandetnej charakteryzacji wyglądającej, jak maska z filmu Halloween przystrojona bliznami. Wystarczy zresztą porównać, jak aktor grał bez charakteryzacji, przez pierwsze kilkanaście minut filmu. Kolosalna różnica. Kreacja Punishera też jest słaba. Ostatnim gwoździem do trumny jest wspomniana już przemoc. Owszem, jest on bliska komiksom, jednak w pewnym momencie zostaje przekroczona to niewidzialna granica, oddzielająca sceny przerażające od groteskowych. Film bardzo spolaryzował krytyków. Większość oceniła go bardzo słabo, jednak niektórzy uważają ten film za najlepszą z dotychczasowych adaptacji. Osobiście uważam, że jest niestety najsłabsza odsłona. Sceny takie jak ostrzeliwanie przeciwników dwoma karabinami, wisząc nogami na kręcącym się żyrandolu, powodują, że film podpada pod kategorię „tak zły, że aż dobry”.

Ray Stevenson Punisher Strefa wojny
Jedna z początkowych scen od razu nam pokazuje z jakiego typu filmem mamy do czynienia

Tym razem film poległ finansowo. Na dodatek w tym samym roku Marvel odkrył swój bezpieczny, kolorowy i radosny świat superbohaterów, gdzie przemoc zastąpiły one-linery, a odmierzone linijką proporcje scenariusza przynosiły sukces za sukcesem. Pogromca poszedł w odstawkę aż do fenomenalnego powrotu w serialu Daredevil w wykonaniu Bernthala. Jednak to nie koniec filmowej przygody Punishera.

The Punisher: Dirty Laundry (2012)

Cztery lata później Thomas Jane powrócił do roli pogromcy w krótkometrażowym fanowskim filmiku Punisher: Dirty Laundry„. Fabuła jest prosta, żeby nie powiedzieć prymitywna. Frank Castle idzie wyprać ciuchy w publicznej pralni. Na tę samą ulicę przyjeżdżają gangsterzy i zaczynają wymuszać na okolicznych mieszkańcach posłuszeństwo. Zły pomysł.

Frank Castle Dirty Laundry
Ktoś wpadł na głupi pomysł aby zakłócić spokój Franka

W przeciwieństwie do wersji z 2004 jest niesamowicie krwawo, jednak w granicach realizmu. W kilka minut, przy pomocy butelki whiskey, Pogromca zgotuje bandziorom prawdziwe piekło. Film powstał jako fanowska produkcja, jednak prawdziwym ewenementem jest to, że gwiazdor z wielkiego blockbustera zgodził się na zagranie w niej i na dodatek wyłożył też pieniądze z własnej kieszeni na koszta produkcji. Typowe filmiki kręcone przez fanów to kilku kumpli biegających po osiedlu z kamerą, a później obróbka w Adobe. Tutaj natomiast mamy nie tylko wielkie gwiazdy (gościnnie wystąpił też Ron Perlman), ale także sposób kręcenia dorównujący hollywoodzkim hitom. Thomas Jane w wywiadzie powiedział, że chciał się w ten sposób odkupić za nie do końca udany film z 2004 i pokazać Punishera takiego, jakiego chcieli fani oglądać – nie mściciela owładniętego żądzą zemsty za zabitą rodzinę, a policjanta sędziego i kata w jednym. Film jest jedną z najlepiej ocenianych krótkometrażówek w historii i bez wątpienia najlepszym filmem z Pogromcą. Aż szkoda, że dzieło jest tak krótkie. Twórca projektu miał nadzieję na zrobienie pełnometrażowego filmu z mścicielem, ale włodarze Marvela, nie zezwolili na używanie ich postaci. Jednak lajki na YouTube to nie jedyne co po sobie ten film pozostawił. Jon Benthal powiedział, że swoją interpretację roli, wzorował właśnie na Pogromcy z Dirty Lanudry.

Punisher Dirty Laundry Zapalniczka
„Znasz różnicę między sprawiedliwością a karą?”

Na chwilę obecną reżyser projektu nie traci nadziei na wyprodukowanie sequela z Thomasem Jane i Giną Carano (Mandalorian) jako Lady Punisher. Na pewno byłaby to niezła gratka dla miłośników komiksów. Jednak biorąc pod uwagę serial Netfixa, nie obstawiałbym nic innego jak kolejny krótki metraż. Netflix nie planuje na razie żadnych filmowych wersji swoich bohaterów Marvela, a Marvel nie jest zainteresowany przenoszeniem postaci z netflixowego światka do swoich filmów. Bez zgody jednego z nich nie można uzyskać praw autorskich. Netflix raczej nie będzie zainteresowany tworzeniem konkurencji dla swego flagowego uniwersum bohaterów. Wielka szkoda. Na razie pozostaje nam na otarcie łez świetny występ gościnny w Daredevilu i kolejny w solowym serialu.

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.