The Interview – recenzja filmu z 1998 (Netflix)

The interview 1998

Eddie Fleming, ma bardzo zły poranek. Policja właśnie roztrzaskała drzwi do jego mieszkania, robiąc spektakularny nalot. Przerażony Eddie leży w kałuży własnego moczu i bezradnie obserwuje policjantów skrupulatnie przetrząsających jego mieszkanie. Policjanci są bardzo brutalni i traktują go w poniżający sposób. Sam Fleming jest życiowym nieudacznikiem: stracił pracę, żonę i mieszkanie, żyje z zasiłku i prac dorywczych i musi mieszkać w taniej norze.

Zdezorientowany Eddie zostaje wywieziony na posterunek. Tam rozpoczyna się tytułowe przesłuchanie. Policjantów prowadzących jest dwóch: opanowany i doświadczony detektyw Steele oraz jego młodszy, bardziej porywczy detektyw Prior. Policjanci dopytują się podejrzanego o kradzione auto, co jeszcze bardziej konfunduje głównego bohatera, gdyż w żaden sposób nie uzasadnia sposobu, w jaki został zatrzymany i potraktowany. Jednak wkrótce okazuje się, że sprawa jest poważniejsza. Dużo poważniejsza.

Fleming w końcu dostaje adwokata, jednak ten nie może mu pomóc. Ze względu na przepisy australijskiego prawa, obecność adwokata podczas wstępnego policyjnego przesłuchania jest niekorzystna dla podejrzanego. Gdyby adwokat usłyszał coś obciążającego, może zostać później powołany przez prokuratora na świadka w sądzie. Adwokat więc radzi Eddiemu przetrwać te kilka godzin, po których policja musi go wypuścić na wolność. W tym momencie rozpoczyna się gra w kotka i myszkę. Podejrzany podrzuca różne informacje śledczym, aby zyskać na czasie, natomiast policjanci dwoją się i troją, aby udowodnić mu winę. Aby sprawy skomplikować, jeden z policjantów ma na karku wydział wewnętrzny, który prowadzi przeciw niemu śledztwo.

Istnieją trzy powody, dla których warto obejrzeć The Interview. Pierwszym jest kafkowska atmosfera, podkreślana przez scenografię, świetną pracę kamery i niepokojącą muzykę. Całościowo tworzą kawał dobrego kina neonoir. Szczególne brawa należą się operatorowi, który świetnie wykorzystuje klaustrofobiczną lokację filmu. Całość akcji dzieje się w jednym budynku (z wyjątkiem małych retrospekcji), więc utrzymanie uwagi widza ciekawymi ujęciami jest sporą sztuką.
Drugim powodem jest aktorstwo. Trójka głównych bohaterów gra na naprawdę wysokim poziomie, jednak film to prawdziwy pokaz talentu Hugo Weavinga. Emocje i mowa ciała, jakimi aktor operuje, sprawiają, że jest to bez wątpienia jedna z jego najlepszych kreacji. Jest to też interesująca rola w dorobku aktora, który na ogół gra rolę silnych mężczyzn (Elrond, Agent Smith, Red Skull, V).

  Dark od Netflixa - Wyjaśnienie fabuły

Wreszcie ostatnim powodem jest scenariusz. Mimo osadzenia akcji w jednym pomieszczeniu film obfituje w liczne twisty i niezwykle udanie gra nam na emocjach. Komu kibicować? Z jednej strony mamy policjantów zachowujących się jak gestapowcy, przesłuchujący niewinnego człowieka. Czy tacy brutale w ogóle powinni pracować w policji? Czy któregoś dnia tacy ludzie nie przekroczą swoim zachowaniem linii, po której przekroczeniu nie będzie odwrotu? Z drugiej strony ci policjanci być może próbując wydobyć zeznanie od prawdziwego potwora w ludzkiej skórze. Są pewne poszlaki, które na to wskazują. Czy można osądzać ich metody, kiedy mają do czynienia z kimś takim?

Film od początku aż do dramatycznego końca aż kipi od emocji, a my jako widz miotamy się z naszą sympatią nie wiedząc komu kibicować. Zakończenie jest bardzo dramatyczne i ponure. Zło i przemocy zwyciężyły. Jeśli jednak poczuliśmy się rozczarowani takim obrotem spraw, po seansie filmu na Netflixie pozostaje nam jeszcze obejrzeć alternatywne zakończenie filmu, które daje nadzieję na sprawiedliwość. Niestety zakończenie jest dostępne jedynie na płytach DVD.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*