Pitbull – prawdziwe sprawy z sezonu 3

ślub pitbull

Pitbull powrócił z trzecim sezonem, dokładnie rok po zakończeniu sezonu 2 w marcu 2008. Powstało 14 odcinków. Tym razem, Patryk Vega stojący za sukcesem dwóch poprzednich serii, zrezygnował ze stanowiska reżysera, pozostawiając sobie jedynie rolę scenarzysty i producenta. Za kamerą solidarnie stanęło czterech młodych twórców: Xawery Żuławski, Dominik Matwiejczyk, Kasia Adamik i Greg Zglinski. Mimo iż serial wciąż wybijał się ponad poziom większości serialów kryminalnych, w tym sezonie było widać wyraźny spadek formy. Twórcy serialu, zachowali ciągłą numerację odcinków, więc trzecia seria zaczyna się od 18 odcinka.

Odcinek 18

Odejście Nielata

Odcinek wita nas tradycyjną narracją z offu, w której Despero opowiada o wydarzeniach między drugim a trzecim sezonem. Oprócz nowego naczelnika najważniejszym wydarzeniem jest odejście Nielata. Twórcy umotywowali to jego wyjazdem do Irlandii. Jednak tak naprawdę poszło o pieniądze. Rafał Mohr w wywiadzie stwierdził, że został zwolniony, a twórcy zarzucili mu „brak elastyczności w stosunku do ich umów”. Producenci liczyli, że może kiedyś jeszcze się dogadają z aktorem, więc nie uśmiercili jego postaci. Nie wiem czy wyszło tak przypadkiem, czy to złośliwy przytyk, ale kiedy Despero mówi o Nielacie opowiada że Nielat jest teraz psem w Irlandii…ale za inne pieniądze.

Nielat odejście

Zanim omówimy sprawę odcinka, warto zauważyć, że młodzi twórcy nie do końca zrozumieli ideę serialu. Patryk Vega przez 18 własnoręcznie nakręconych odcinków unikał jak ognia wszelkiego rodzaju klisz znanych z amerykańskich seriali. Tymczasem już w 8 minucie trzeciego sezonu dostajemy najpierw całkowicie niepotrzebny pościg samochodowy, a chwilę później bójkę na melinie. Obie sceny sprawiają wrażenie wymuszonych i wciśniętych na siłę. W poprzednich seriach, kiedy główni bohaterowie odwiedzali tego typu przybytki, mieliśmy na ogół spokojne sceny, w których kamera wchodziła do środka razem z bohaterami, odsłaniając powoli odrażające wnętrze takiego przybytku. A tutaj już na początku serial wita nas szarpaniną z menelami.

Łapka strzela do dresiarzy.

Sytuacja miała miejsce 4 marca 2005 ok godziny 17:00 w Dziekanowie Leśnym na ul. Marii Konopnickiej. 31-letni policjant Jacek B., wiózł z żonę i dwie córki do szpitala. Młodsza z nich czterolatka była chora – miała prawie 40 stopni gorączki, wymioty i biegunkę. Za zakrętem ulicy grupa siedmiu mężczyzn grała w piłkę nożną, uniemożliwiając przejazd. Tutaj wersje stron się różnią. Według policjanta wysiadł on z samochodu i poprosił ich, aby zeszli z ulicy, bo mu się spieszy. Powiedział też, że jest z policji. Niestety miało to spowodować wybuch agresji. Funkcjonariusz w obliczu zbliżającego się ataku oddał kilka strzałów ostrzegawczych w powietrze, a następnie strzelił jednemu z nich w stopę. Po chwili padł kolejny strzał, skierowany do innego mężczyzny, tym razem w łydkę. Dopiero to powstrzymało resztę. Policjant wezwał posiłki i karetkę. Obaj ranni mężczyźni 24-letni Robert G. i Daniel O. trafili do Szpitala Bielańskiego. Ich pięciu kompanów zostało zatrzymanych przez policję. Dwóch z nich po przesłuchaniu zostało zwolnionych. Trzech spędziło noc w areszcie, gdyż byli pijani.
Rodzina poszkodowanych twierdzi, że policjant zatrzymał się około 200 metrów od miejsca zdarzenia, po tym, jak piłka trafiła jego auto i przybiegł z awanturą. Następnie miał uderzyć jednego z grających w twarz. Wtedy na pomoc mieli ruszyć koledzy poszkodowanego. Policjant wtedy miał zacząć uciekać. Kiedy koledzy rozpoczęli pogoń zaczął on do nich strzelać.
Sprawa była bardzo głośna medialnie, poświęcone jej też jeden z odcinków programu Pod Napięciem. Policja przypominała, że Jacek B. to funkcjonariusz operacyjny z wieloletnim stażem z mokotowskiej komendy, który uczestniczył m.in. w rozbiciu grupy mokotowskiej (czyli wydarzenie pokazywane w Pitbull: Nowe Porządki). Okazało się, że młodzi mężczyźni byli już wcześniej notowani za drobne rozboje. Warto zauważyć jednak, że twórcy serialu lekko podkolorowali sytuację, gdyż napastnicy nie zdemolowali policjantowi samochodu.

Dziekanów

Cała sytuacja, która się wydarzyła później, jest opisana w książce Vegi Złe Psy. W imię zasad”. Policjant po dostaniu się do szpitala miał dostrzec podjeżdżające auto z trzema rosłymi facetami. Uważając, że to odsiecz kolegów dresiarzy, ukrył się w jeden z sal. Jednak po chwili dostrzegł wiszące u ich pasków policyjne radiotelefony. Kiedy wyszedł się wylegitymować, rozpoznał w jednym z nich swojego kolegę. Cała historia jest opisana jedynie w książce, nie ma jej w żadnym innym źródle, więc traktuję ją jako anegdotę, a nie fakt. Natomiast strzelanina w szpitalu to wymysł scenarzystów, aby pokazać porywczy charakter Łapki.

Doktor Irena

Sprawa oszustki przypomina kilka spraw o podobnym przebiegu. Osoba podająca się za lekarza/uzdrowiciela/osobę, która wyleczyła się z podobnych dolegliwości, zaproszenie do domu, podanie leków nasennych i splądrowanie mieszkania. Tego typu sprawy miały miejsce w całym kraju, a sprawcami byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Sprawa z odcinka to prawdopodobnie amalgamat kilku prawdziwych spraw. Najdłużej działającym tego typu oszustem był Antoni O. zwany „Antek Usypiacz”. Z zawodu laborant chemiczny, dosiadał się do swoich ofiar w pociągach, a nastęnie częstował je alkoholem przyprawionym odpowiednią dawką leku. Oszust jakich wielu, ale co czyni go wyjątkowym to fakt, że proceder swój uprawiał od 1973, czyli przez ponad 35 lat! Oczywiście z przerwami na kolejne wyroki. Medialnie głośna była też sprawa radomianki, Heleny D. która okradała starszych ludzi, podając się za pracowanika opieki społecznej. Inna kobieta podawała się za pracownika administracji i obiecywała zwrot nadpłaty. Czasami oszuści działali w parach i podczas gdy jeden „leczył” druga osoba plądrowała mieszkanie. Starsi ludzie są niestety bardzo naiwni, z czego oszuści skwapliwie korzystają. W ostatnich latach najgłośniejsze były oszustwa metodą „na wnuczka”. W rolę sympatycznej oszustki wcieliła się pisarka, aktorka teatralna i filmowa Joanna Szczepkowska. Oprócz wielu ról, jest ona bardzo znana z wystepu w Dzienniku Telewizyjnym, gdzie powiedziała zdanie uważane dziś za symboliczny koniec komunizmu. „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm.”

Ostatniej sprawy nie udało mi się nigdzie odnaleźć. Owszem, były napady na domy starszych ludzi, jak i przypadki gdzie podczas pijackiej libacji biesiadnicy, dla żartu, czy w ramach pobicia wyrzucali kolegów przez okno, ale nie znalazłem sprawy, gdzie te wydarzenia były połączone. Do samego napadu, najbardziej pasują wydarzenia w Budkach Skaryszewskich, gdzie czterech napastników pobiło przy pomocy łomów parę starszych ludzi, a następnie przypalali swoją ofiarę żelazkiem. Sprawcy ukradli 10zł (to nie literówka) oraz sporej wartości biżuterię.

Odcinek 19

Sprawa Rurabombera

Wybuch pierwszej bomby w serialu to tak naprawdę połączenie dwóch pierwszych bomb rurabombera.
Pierwsza bomba wybuchła 17 września 1998 r. w budynku przy alei Tysiąclecia 151. Przy zsypie na śmieci znajdowała się reklamówka z ładunkiem wybuchowym. Mieszkanka bloku, która poszła wyrzucić śmiecie, przesunęła reklamówkę blokującą jej dostęp do zsypu…i nic się nie stało. Później na tę samą reklamówkę natknęła się dozorczyni. Wrzuciła ją do szuflady zsypu. Wtedy bomba eksplodowała jej w twarz. Kobieta została oszpecona.
23 września, mieszkanka bloku przy ulicy Wiosennej 2 nie mogła otworzyć drzwi od klatki, ponieważ coś je blokowało. Kiedy jej się udało wejść, zobaczyła leżącą na ziemi reklamówkę. Kiedy ją podniosła, usłyszała syk i zobaczyła wydobywający się dym. Kobieta zamknęła drzwi i wtedy nastąpił wybuch. Ciężkie metalowe drzwi ocaliły ja.

Policja nie miała wątpliwości, że ma do czynienia z seryjnym bomberem. Do wytropiena go powołano policyjną specgrupę. Kolejna bomba wybuchła 13 października przy ulicy Białostockiej 11. Dwóch robotników zeszło do piwnicy. Tak jak w poprzednich przypadkach na ziemi leżała reklamówka blokująca drzwi. W wyniku eksplozji jeden z robotników został ranny w ramię, a drugi w głowę. Następna bomba wybuchła 20 października na schodach prowadzących z mostu Poniatowskiego na ulicę Solec. Na szczęście, bomba wybuchła sama, nie raniąc nikogo. 8 grudnia Rurabomber podłożył piątą bombę. Umieścił ją w toalecie pociągu. Obsługa zaalarmowana przez pasażera powiadomiła policję, a policyjni saperzy rozbroili ładunek.
Szósta i ostatnia bomba, z 5 stycznia 1999 r. eksplodowała w bloku przy ulicy Radzymińskiej 68/72, nie wyrządziła jednak nikomu szkody. Jedna z mieszkanek bloku poinformowała policję o podejrzanym osobniku, kręcącym się w okolicy. Rurabomber stał w tłumie gapiów i przyglądał się całej akcji. Wtedy właśnie został ujęty.

Winnym okazał się pochodzący z Siedlec Mariusz Soćko. Bomby podkładał z nienawiści do ludzi. Miejsca wybierał przypadkowo, po przyjechaniu pociągiem do Warszawy, po prostu szedł przed siebie, aż trafił na miejsce, które mu się spodobało. Po podłożeniu ładunku wracał na pociąg. Feralnego dla niego dnia, do pociągu powrotnego zostało jeszcze sporo czasu, więc poszedł najpierw na bazar coś kupić, a następnie wrócił na miejsce podłożenie bomby, aby sprawdzić efekty swoich działań. Tam właśnie został ujęty. Bardzo chętnie współpracował z policją, chwaląc się swoimi planami i „dokonaniami”. W mieszkaniu miał jeszcze jedną bombę gotową do użycia. Po ogłoszeniu wyroku odgrażał się, że jak wyjdzie na wolność, będzie robił większe bomby. W 2014 został wypuszczony z więzienia po odsiedzeniu 14 lat. Jak do tej pory swoich pogróżek nie wprowadził w życie. Niestety znalazł naśladowców. W 2011 zamachów w podobny sposób w Krakowie dokonywał 38-letni Rafał K, ochrzczony przez prasę „Bombiarz”. Udało mu się podłożyć 4 bomby, które raniły 5 osób. W 2016 doszło do eksplozji na przystanku autobusowym. Kierowca, widząc podejrzany ładunek, wyrzucił go na przystanek, na którym zaimprowizowana bomba wybuchła, lekko raniąc jedną kobietę. Gdyby bomba wybuchła według planu byłby to bardzo krwawy zamach. W każdym z tych przypadków powodem była frustracja wobec organów państwowych i nienawiść do społeczeństwa.

Rurabomber pitbull
Prawdziwy Rurabomber i jego ekranowy odpowiednik

Niestety po raz kolejny zostaliśmy uraczeni wciśniętą na siłę sceną pościgu. Razem ze wciskaniem zbyt wielu spraw do jednego odcinka, tworzy to główny problem trzeciej serii. Odcinek ma zaledwie 45 minut, a ponieważ pokazywane są w nim 2-4 sprawy, praktycznie nie ma czasu skupić się na esencji serialu. W serii 1-2 zamiast sceny pościgu, zapewne zobaczylibyśmy scenę przesłuchania, w której poznalibyśmy nieco lepiej motywy sprawcy i sposoby łamania go przez policję.

Samosąd we Włodowie

Józef Ciechanowicz ps. Ciechanek, od wielu lat był zmorą małej wioski Włodowo (województwo warmińsko-mazurskie). Pomiędzy swoimi licznymi wyrokami za rozboje, pojawiał się we Włodowie oraz pobliskim Brzydowie, aby zastraszać ich mieszkańców. Mieszkańcy tych wiosek bali się go, gdyż miał reputację człowieka agresywnego i nieobliczalnego. Wściekłość mogło w nim wzbudzić wszystko, nawet dzieci, albo uśmiechnięta para przechodząca w pobliżu. Dodatkowo Ciechanek rzadko rozstawał się z nożem. Latem 2005 po raz kolejny uprzykrzał życie mieszkańcom swojej wsi. Ludzie bali się zgłaszać go na policję, gdyż ta na ogół nie interweniowała, a nawet jeśli, to wypuszczali go na drugi dzień. W dniu 1 lipca 2005 Ciechanek znowu się pojawił, tym razem na podwórzu Tomasza i Marleny W. W rękach trzymał nóż i siekierę. Po zwyzywaniu domowników oddalił się, ale wkrótce wrócił z tasakiem, którym zaatakował i ranił Tomasza. W tym czasie żona Tomasza wezwała policję, jednak dyżurny odmówił wysłania patrolu. Małżeństwo W. wsiadło w auto i pojechało na pogotowie, a następnie na komendę. Tam ponownie spotkali się z odmową i komentarzem jak to możliwe, że cała wieś nie da rady jednemu pijakowi”. Po powrocie przed ich domem zaczeli gromadzić się mieszkańcy wioski. Wkrótce pojawił też się sam Ciechanek, który z odległości ubliżał wszystkim. Miarka się przebrała kiedy zaczął krzyczeć, że „powybija im te bachory”, pokazując na bawiące się dzieci. Zgromadzeni mężczyźni wtedy ruszyli na niego. Po krótkim pościgu bandyta został ujęty w pobliskim wąwozie. Tam został mocno pobity. Mężczyźni bili go przedmiotami, które złapali w ręce podczas rozpoczęcia pościgu: szpadle, kije, łomy. Na skutek pobicia Ciechanek zmarł. Krzysztof Stodolny, szef prokuratury Olsztyn-Północ stwierdził, że czyn ten to klasyczny lincz i zażądał wysokich wyroków (10 lat pozbawiania wolności). Ostatecznie bracia W. dostali po 4 lata pozbawiania wolności. Dwie inne osoby dostały karę pół roku więzienia w zawieszeniu, za bezczeszczenie zwłok. Ostatni sprawca dostał rok w zawieszeniu, za udział w pobiciu. Pół roku po uprawomocnieniu się wyroku prezydent Lech Kaczyński podpisał akt łaski wobec braci W. Dodatkowo w osobnym procesie, skazani zostali policjanci Bogusław S i Andrzej J. Żaden z nich nie przyjął zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Ciechanka. Zastali oni uznani za winnych niedopełnienia obowiązków służbowych i zostali skazani odpowiednio na 10-mcy i 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Bogusław S. został także zwolniony ze służby.

Policjanci Włodowo
Dwóch policjantów zostało prawomocnie skazanych za trzykrotne nieprzyjęcie zgłoszenia

Dla braci nie oznaczało to jednak końca kłopotów z policją. W 2012 zostali ponownie zatrzymani przez policję w związku z zaginięciem jednego z mieszkańców. Za bezpodstawne zatrzymanie sąd wyznaczył  dla nich odszkodowanie finansowe, aczkolwiek policjanci biorący udział w zatrzymaniu nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności.
Warto zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do swojego serialowego odpowiednika, sprawiającego wrażenie troglodyty, prawdziwy Ciechanek miał wśród mieszkańców wioski opinię oczytanego i inteligentnego.
O wydarzeniach we Włodowej, oprócz Pitbulla, opowiada także serial Kryminalni oraz film Lincz z 2010. Ten ostatni jest szczególnie ciekawy, gdyż nie tylko daje nieco pełniejszy wgląd w tamte wydarzenia, ale także ma bardzo ciekawie zagraną rolę Ciechanka przez Wiesława Komasę.

Nowa postać – Renata

W odcinku tym pojawia się po raz pierwszy najmniej lubiana postać z serialu – Renata. O ile pojawienie się Łapki wywołało w fanach mieszane uczucia, tak pani ta została natychmiastowo znienawidzona przez cały fandom. Faktycznie, ciężko polubić Renatę, jest chorobliwie ambitna, arogancka a na niektóre wydarzenia reaguje niemalże histerycznie. Jest też strasznie bezmyślna i postępuje raptownie. Jednak nie jest to kwestia gry aktorskiej, a charakteru postaci, który wydaje się być wzorowany na starszej posterunkowej Monice Kędziorze z serialu Prawdziwe Psy. Wspominałem już o niej przy omawianiu drugiego sezonu. Patrolowała ona konno z partnerem okolice Agrykoli i parku Ujazdowskiego. Sama pani Konarowska jest bardzo sympatyczną osobą i nie ma nic wspólnego z postacią Renaty.

Błąd: Igor, witając się z ojcem Renaty, przedstawia się jako Igor Jaworek. Tymczasem od samego początku, było ustalone, że jego nazwisko to Rosłoń. Wydaje mi się, że nazwisko Igora było w serialu używane tak rzadko, że nikt z ekipy nie zauważył tej wpadki.

Kolejny błąd: Renata na pagonach ma stopień młodszego aspiranta, jednak w późniejszym czasie, jest nazywana panią komisarz.

Renata pitbull młodszy aspirant

Zabójstwo w agencji towarzyskiej

Ostatniej sprawy nie udało mi się odnaleźć, jeśli coś wiecie, zostawcie komentarz.

Odcinek 20

Najgorszy dialog z całego sezonu
Igor: Spalasz się, odpuść
Renata: Zbytnio boli!
Bez komentarza

Najsłynniejszy polski bezdomny

30 grudnia 2005 31-letni bezdomny został wylegitymowany na Dworcu Centralnym w Warszawie. Podczas tej interwencji pijany Hubert H. (2 promile) powiedział do policjantów „wy kmioty Kaczyńskiego” (Lech Kaczyński, dopiero co objął urząd prezydenta), po czym dodał kilka niewybrednych słów. Policja wszczeła postepowanie w sprawie znieważania głowy państwa. Za czyn taki grozi do trzech lat więzienia. Ponieważ Hubert był bezdomny, machina sądownicza utknęła w miejscu. Nie mając jak dostarczyć wezwania, nie było możliwości postawienia go przed sądem. Sprawa stała się medialna, a do poszukiwań została zaangażowana policja w całej Polsce. Oliwy do ognia dolewała opozycja polityczna, robiąca z bedomnego symbol walki o wolność słowa. W końcu odnaleziono poszukiwanego bezdomnego w Katowicach. Przed sądem oskarżony przeprosił za zachowanie, a sąd umorzył postępowanie. Hubert H. skorzystał na całym zamieszaniu, gdyż na krótki czas stał się medialnym celebrytą, udzielającym wywiadów różnym gazetom, wytępował także w programach telewizyjnych m.in. u Lisa, Najsztuba i Żakowskiego. Po procesie utracił zainteresowanie mediów i zniknął.

Najsłynniejszy polski bezdomny
Na krótki czas Hubert H. czyli najsłynniejszy bezdomy, stał się ulubieńcem mediów i opozycji. Kiedy jego sprawa się zakończyła, nikt się nim już nie interesował

Paragraf o znieważaniu głowy państwa nadal niestety funkcjonuje. W 2011 policja aresztowała twórcę strony antykomor.pl gromadzącej memy na temat prezydenta Komorowskiego. Najpierw zapadł wyrok 1 rok i 3 miesiące, ale sad apelacyjny umorzył postępowanie. Natomiast w 2015 prokuratura zainteresowała się filmikiem na YouTube, na którym prezydent Duda „pijany, kradł kwiaty” spod pomnika. Filmik był niczym więcej jak tylko nagraniem prezydenta składającego kwiaty pod pomnikiem, puszczonym od tyłu. Sam prezydent skomentował to tak:
„Gość sobie odkręcił filmik, dla jednego śmieszny, dla innego złośliwy ale w sumie bez znaczenia, bo »odkręcony«. Prokuratura? Dajcie spokój:/”

Sprawa łomiarza

Jest to jedna z najstarszych spraw poruszanych przez Pitbulla, gdyż działa się w latach 1992–1993. Tajemniczy sprawca napadał na samotne kobiety. Napadów tych dokonywał w odosobnionych miejscach takich jak bramy lub ciemne podwórka. W ciągu niecałego roku działalności udało mu się dokonać 29 (!) takich napadów. Sprawca zachodził ofiarę od tyłu i uderzał w głowę tępym narzędziem. Niestety 5 ofiar zmarło. Została powołana specgrupa policji. Sprawcą okazał się niejaki Henryk R. recydywista odsiadujący w tym czasie wyrok za drobne przestępstwa. Policja trafiła na niego przypadkiem. Okazało się, że większość rozbojów miała miejsce, podczas jego przepustek. Henryk R. okradał kobiety, a pieniądze przeznaczał na drobne wydatki i alkohol. Po schwytaniu zasądzono mu karę 25 lat pozbawienia wolności, jednak później zmieniono to na 15 lat. Wyrok zapadł na podstawie poszlak, nigdy nie znaleziono „twardych” dowodów. W 2008 Łomiarz wyszedł na wolność a rok, później ponownie zaatakował i obrabował kobietę. Tym razem dostał 7 lat. Jeśli nie dostał międzyczasie dodatkowego wyroku, powinien być już na wolności.
Podobną sprawą zajmowali się bohaterowie serialu Glina.

łomiarz
Prawdziwy Łomiarz w chwili aresztowania

Odcinek 21

Sybille Mill

Simon Mol to pochodzący z Kamerunu pisarz, poeta i dziennikarz. Do Polski trafił w 1999, wraz z ghańską delegacją stowarzyszenia pisarzy. Po przybyciu złożył wniosek o nadanie statusu uchodźcy. Wniosek ten rozpatrzono pozytywnie i od września 2000, Simon mógł się cieszyć legalnym pobytem w naszym kraju. Bardzo szybko zaangażował się w działalność różnego organizacji walczących o sprawiedliwość społeczną i zwalczających rasizm. Był też aktywnym członkiem klubu literackiego oraz założycielem teatru, w którym występowali uchodźcy. W ciągu siedmiu lat pobytu w Polsce otrzymał wiele wyróżnień m.in. Antyfaszysta Roku 2003, Nagroda im. Sergio Vieira de Mello, oraz nagrodę literackiego PenClubu. Często wystepował w telewizji i radiu. Można powiezieć, że był prawdziwym wzorem do naśladowania dla innych uchodźców.
W roku 2007, nad jego głową zaczęły gromadzić się czarne chmury. Pod koniec 2006 na policję zaczęły zgłaszać się osoby, które podejrzewały, że zostały przez niego celowo zarażone wirusem HIV. Na początku stycznia 2007, Simon Mol został aresztowany. Policja odnotowała przynajmniej 16 przypadków kobiet zarażonych przez Simona. Był on nosicielem bardzo agresywnej odmiany wirusa (charakterystycznej dla regionu, z którego pochodził) i wiele z zarażonych przez niego kobiet wkrótce dostało AIDS. Wszystkie zarażone kobiety zeznały, że oskarżony bardzo nalegał na nieużywanie prezerwatyw, a w przypadku odmowy oskarżał kobity o rasizm. Simon Mol przez cały czas trwania procesu zaprzeczał oskarżeniom, twierdził, że jest zdrowy, a oskarżenia spowodowane są polskim rasizmem. Odmawiał także leczenia, co spowodowało pogorszenie jego zdrowia i śmierć, która nastąpiła 10 października 2008. Niektórzy sugerowali, że być może Simon Mol faktycznie nie wiedział o swojej chorobie, jednak okazało się, że zdiagnozowany był on już w 1999, podczas pobytu w ośrodku dla uchodźców. Niestety przepisy zabraniały upubliczniania takich informacji. W serialu było zasugerowane, iż Sybille zarażała innych z „żalu do świata”, podczas gdy w przypadku Simona Mola, były sugestie, że robił to, chcąc „przekazać” innym swoją chorobę, samemu się w ten sposób lecząc. Najwyraźniej takie wierzenia są bardzo powszechne w niektórych krajach afrykańskich. Prawdy nigdy się nie dowiemy, gdyż ze względu na pogarszający się stan oskarżonego, proces nie dobiegł końca. Mol zmarł 10 pazdźiernika 2008.

Żeńską wersję Simona zagrała Sulafa Ismail. Nie jest związana z aktorstwem i występ w Pitbullu, był jak na razie jej jedynym. Ciężko w to uwierzyć ale zgrabna pani Sulafa podczas okresu zdjęciowego była w ciąży…po raz szósty. Dwa miesiące po zakończeniu zdjęć, niecierpliwa dziewczynka o imieniu Duha, postanowiła wyjść na świat w warszawskim tramwaju linii nr. 33 w godzinach szczytu. Poród odbył się z pomocą pasażerów. Wezwana karetka przyjechała już po fakcie. Uchwałą rady miasta, mama i córka dostały dożywotnio, darmową komunikację w stolicy.

Simon Mol Pitbull
Simon Mol do końca twierdził że całe zamieszanie wokół jego osoby to zwykły rasizm.

Kolejny przykład dziwnego humoru twórców serialu. Nazwiska ofiar, zarażonych poprzez uprawinie seksu z Sybille to Walisz i Tylec.

Wypadek z udziałem syna komendanta

Kolejna sprawa, która wygląda na nawiązanie kilku wydarzeń. Jedno z nich miała miejsce w Wygodzie (województwo lubelskie), gdzie 10 czerwca 2009 zabity w wypadku został Ignacy S. Został on uderzony z tak potworną siłą, że szczątki jego ciała były odnajdywane przez mieszkańców w obrębie 100 metrów. Sprawcą wypadku okazał się syn komendanta policji w Jabłoniu. Kierowca twierdził, iż jechał mniej niż 80 kilometrów na godzinę. Obrażenia zadane ofierze wskazywały jednak na znacznie większą szybkość.

Kierowcą okazał się Adrian M., 23-letni mieszkaniec Wisznic, syn komendanta policji z komendy w Jabłoniu. Mimo powiązań ze sprawą jego ojciec uczestniczył w oględzinach na miejscu wypadku. Syna komendanta puszczono po zaledwie 15 minutach, gdyż uznano, że jest w zbyt dużym szoku. Jeden z podwładnych komendanta jechał tą samą drogą, jednak odmówił podania prędkości auta jadącego przed nim. Sprawa odbiła się głośnym echem w mediach, poświęcony jej była nawet jeden z odcinków programu „Interwencja”.
Innym przypadek nadużycia stanowiska pochodzi od byłego komendant policji w podwarszawskim Legionowie, Józefa S. Kontrola przeprowadzona przez KGP wykazała, że nie tylko miał niejasne powiązania biznesowe z własną żoną (radiowozy miał tankować na jej stacji), ale także stwierdziła nieprawidłowości przy obsłudze wypadku samochodowego popełnionego przez jego syna. Kontrolerzy uznali, że dowody i wyjaśnienia zostały zebrane nieprawidłowo – do tego stopnia, że w czasie ich kontroli nie było już możliwości dociec do prawdy o wypadku. Sam syn, który był jednocześnie podwładnym swego ojca, mimo postępowań związanych z wypadkiem, był awansowany 4-krotnie, aż do stanowiska zastępcy komendanta. Co ciekawe to ostanie stanowisko dostał w schedzie po innym komendancie zamieszanym w fałszowanie statystyk. Niestety mimo wątpliwości w sprawie, nie istnieją żadne przepisy zabraniające pracy w policji z członkiem rodziny.
Kolejny przykład: 35-letni Piotr Adamowicz zginął 24 lipca w rodzinnej Warce. W jego motor uderzył nieoznakowany radiowóz, który prawdopodobnie wymusił pierwszeństwo. Kierowcą był komendant policji. Rodzina zmarłego miała podejrzenia, że komendant był pijany, jednak sam zainteresowany stanowczo temu zaprzeczył. Co ciekawe według rodziny zmarłego na miejscu było wielu świadków, jednak policja nie była w stanie dotrzeć do żadnego z nich.
Najgorszy przykład jednak pochodzi z Radomska, gdzie syn tamtejszego komendanta był zaangażowany w porwanie, pobicie i próbę zabójstwa. Ofiarom udało się uciec i zawiadomić policję. Niestety mimo podania dokładnych personaliów oprawców, policja „nie wykryła” sprawców. Sprawa po jakimś czasie została otwarta, przez inną prokuraturę i sprawcy dostali po 8 lat. Syn innego komendanta z tamtych okolic zastał przyłapany na gwałcie na nieletniej. Po telefonie ojca do prokuratury syn zostaje zwolniony a sprawa umorzona. Później prokurator ten tłumaczył się, że sprawę umorzył ze względu na wygląd nieletniej, którą wizualnie oceniał na 18 lat (!!)

  Dark od Netflixa - Wyjaśnienie fabuły

Spraw takich w Polsce były dziesiątki, a to zapewne wierzchołek góry lodowej spraw, które zostały skutecznie zatuszowane. Niestety, czasami ludzie na stanowiskach po prostu przedkładają dobro własne lub swojej rodziny, ponad prawo.

Odcinek 22

Nowe umundurowanie

W 2006 podjęto decyzję o wymianie umundurowania. Powody były poważniejsze niż te pokazane w serialu. Stare mundury były niewygodne i niepraktyczne. Nowe miały być z lepszych tkanin, nieprujące się, chroniące przed upałem, chłodem, deszczem i lepiej dopasowane. O sprawie było głośno w środowiskach policyjnych od dłuższego czasu (o czym wspomina naczelnik – „sprawdźcie sobie forum policyjne”). Kolejnym czynnikiem była dostępność i cena oficjalnych części umundurowania pochodzących z magazynów policyjnych, co powodowało, że wielu policjantów decydowało się kupować tanie bazarówki. W 2006 roku zapadła decyzja o wymianie umundurowania. Do konsultacji zaproszono wielu projektantów, jednak najważniejszym z nich był Bernard Hanaoka: aktor, reżyser, kostiumolog i projektant mody. W latach 80 był on nazywany „królem kolorów” ze względu na jego zamiłowanie do krzykliwych strojów. Bernard podszedł do zadania bardzo poważnie. Przed zaprojektowaniem nowych mundurów rozmawiał z policjantami różnych stopni na temat ich oczekiwań co do przyszłych mundurów. Efektem tego był mundur, który możemy oglądać w serialu, włącznie z francuską czapką. Jego wzór został odrzucony, jednak sam Hanaoka pozostał głównym konsultantem policyjnym do spraw umundurowania i zasiadł w komisji, która zatwierdziła mundur znany nam obecnie z ulic. Bernard Hanoka zmarł w 2017. Co ciekawe w tym samym roku, została podjęta decyzja o kolejnej wymianie – tym razem mundurów ćwiczebnych. Zmiany te mają potrwać aż do 2021.

Hanaoka Pitbull

Szkolenie Gebelsa

Jest to bardziej anegdota, niż fakt wiążacy się z serialem, ale jest ona taka fajna, że ją tutaj przytoczę. Policjant Dariusz Loranty, na którym wzorowana jest postać Gebelsa, poznał się ze Sławkiem Opalą, pierwowzorem Despero właśnie na szkółce policyjnej. Jak wspomina, Opala świetnie znał się na komputerach, a on sam był dobry z przedmiotów humanistycznych. Panowie zamienili się na egzaminach. Najpierw Loranty zaliczył za Opalę historię, celowo odpowiadając na kilka pytań nieprawidłowo, żeby zbyt wysoka ocena nie rzuciła się nikomu w oczy. Wtedy przyszła kolej na Opalę. Niestety tu nie poszło tak dobrze. Opala poszedł na zajęcia i zamiast grać swoją rolę, wdał się w pyskówkę z wykładowcami, wytykając im brak wiedzy. Oczywiście wtedy sprawa wyszła na jaw i panowie musieli na nowo zaliczać swoje przedmioty.

Policja kupuje hamburgery

Sytuacja wydarzyła się 30 listopada 2006. Wiceszef MSWiA, Marek Surmacz zadzwonił na dworcowy posterunek we Wrocławiu i wysłał policjantów po hamburgery dla podróżującej pociągiem koleżanki z rządu, wiceminister pracy Elżbiety Rafalskiej. Zamówienie było bardzo precyzyjne: dwa wieśmaki, sałatka i napój. Do ‚akcji’ zostało oddelegowanych dwóch policjantów. W przeciwieństwie do wydarzeń pokazanych w serialu, pani minister zdążyła im oddać 24 złote za zamówienie. Kiedy sprawa wyszła na jaw, rzecznik ministerstwa tłumaczył, że nie było to polecenie służbowe tylko „ludzki odruch”. Sprawa być może nigdy by nie nabrała rozgłosu, gdyby nie wydarzenie z dnia następnego, które omówię przy okazji kolejnego odcinka.

Hamburgery Pitbull
Osobą dzwoniącą na komendę był minister Surmacz

Elżbieta Rafalska chyba nie zapomina przysług, bo w listopadzie 2015 powołała Marka Surmacza na stanowisko komendanta głównego Ochotniczych Hufców Pracy.
Oglądając scenę kupowania hamburgerów, warto zwrócić uwagę na złośliwy easter egg twórców serialu. Do sceny tej użyto muzyki, zarezerwowanej do tej pory dla bardziej dramatycznych akcji.

Zamachy na Komiksa

Kmieciak jak już wspominałem przy okazji omawiania pierwszego sezonu, jest wzorowany na dwóch gangsterach: Januszu Treli ps. Krakowiak i Andrzeju Horych ps. Korek. Ten drugi był liderem gangu mokotowskiego. Po pierwszym odziedziczył historię (obaj są ślusarzami) oraz rodzaj prowadzonej działalności przestępczej. Po drugim dostał pozycję w hierarchii przestępczej. Korek też był znany z dobrych kontaktów z policjantami ze stołecznej.

Komiks jest amalgamatem kilku gangsterów. W 2001, po upadku Pruszkowa w grupie mokotowskiej u Korka (Kmieciaka) pojawili się rebelianci: Adam K. ps. Kamyk, Maciej S. ps. Konik, Tomasz P. ps. Tomson oraz Krzysztof K. ps. Kruszynka. Przyczyną buntu było zbyt ostre traktowanie przez jednego z podległych Korkowi mokotowskich donów- Zbigniewa C. ps. Daks. W tym samym czasie Mokotów musiał sobie radzić także z próbujących wejść na ich teren Rafałem S. ps. „Szkatuła”. Korek najpierw zajął się buntownikami. Latem 2001 r. Adam K. miał zginąć w zamachu bombowym, jednak ocalał, bo zabójca podkładający ładunek, zrobił coś nie tak i ładunek eksplodował mu w rękach. Siła eksplozji była potworna. Kawałki niedoszłego zamachowca powpadały okolicznym mieszkańcom do domów. W grudniu tego samego roku „Tomson” dostał aż 9 kul, przed swoim domem na ulicy 29 Listopada…i przeżył. Po krótkim pobycie w szpitalu zaczął się ukrywać. Kolejną ofiarą był 26-letni Krzysztof K. ps. Kruszynka znany złodziej z Powiśla. Gdy we wrześniu 2002 wyszedł na parking przed swym domem przy ul. Solec i Chciał wsiąść do samochodu, podeszło do niego dwóch napastników i zastrzelili go na miejscu. W podobny sposób zginął Thomson. Trzydziestolatek, od czasu ucieczki ze szpitala przez rok ukrywał się przed byłymi kompanami, mieszkając na osiedlu Ligia przy ul. Tomcia Palucha. Zabójcy zastrzelili go w garażu podziemnym w drodze do auta. Jednak porachunki Korka nie były skończone. W tym samym czasie Szkatuła, bardzo agresywnie przejmował władzę w stolicy, likwidując systematycznie ludzi zbierających haracze w odpowiednich dzielnicach i zastępując ich swoimi ludźmi. Na bossa Żoliborza próbował namaścić niejakiego Włodzimierza Ch. Bułę”. Buła, chcąc się przypodobać Szkatule, postanowił zlikwidować Korka, przy pomocy wynajętych rosyjskich killerów. Jednak ci wzięli zaliczkę i poszli…prosto do Korka, opowiadając mu o wszystkim. Tymczasem ostatni z rebeliantów Konik współpracował z Bułą. Razem chodzili też na siłownię. 17 października, do ich siłowni (Paker) na warszawskim Gocławiu wtargnęli zamachowcy i zastrzelili ich na oczach świadków Buła i Konik zginęli na miejscu. Sytuacja ta jest pokazana w filmie Pitbull: Nowe Porządki.

Komiksa gra Albert Krzeszewski. Na codzień jest on instruktorem Krav-Magi, a oprócz występu w Pitbullu i Ciachu Vegi, nie ma na koncie żadnych aktorskich występów. Jednak trzeba przynać że jak na amatora zagrał swoją rolę przyzwoicie, zostając jedna z bardziej pamietnych postaci trzeciego sezonu.

Albert Krzeszewski
Albert Krzeszewski

Artak

Ciężko go przypisać do jakiegoś konkretnego gangstera, jednak w świetle wydarzeń opisanych powyżej, pasuje on do rosyjskich killerów, którzy mieli sprzątnąć Korka, a skończyli, pracując dla niego.
I jeszcze kilka słów o nieudolności ludzi Artaka. Zarówno w serialu, jak i w rzeczywistości w tamtych latach odbyło się bardzo wiele nieudanych zamachów. Był przypadek egzekucji gangstera Nastka, do którego killer strzelił z odległości metra, nie robiąc mu krzywdy. Powodem była nieprawidłowo przechowywana przez zamachowca zawilgnięta amunicja. Wspomniane wyżej nieudolne podłożenie bomby pod auto Kamyka. Bywały nawet przypadki, że killerzy kończyli zabijani przez swoją ofiarę. Wszystko to spowodowane było to upadkiem gangu pruszkowskiego w poprzednich latach i licznymi aresztowaniami. Wielu fachowców od zabójstw siedziało w więzieniach. W tej sytuacji w grupach przestępczych na killerów awansowano młode wilki – amatorów, niebojących się mokrej roboty, jednak niemających o niej zbyt dużego pojęcia.
Sam Artak grany jest przez Dmitrija Piersina aktora, piosenkarza i kompozytora. Swoją karierę zaczął stosunkowo późno, gdyż zaczął śpiewać zawodowo dopiero po 30, a aktorstwem zajął się krótko przed 40. Jednak karierę miał bardzo intensywną – do 2009 zdołał zagrać w prawie 60 filmach i serialach (w większości rosyjskich). W Polsce jego debiutem był występ w Pitbullu. Postać przyniosła mu sporą popularność. Do Polski powrócił rok później, aby zagrać w Boisku Bezdomnych Kasi Adamik. Niestety w 2009 zmarł na nowotwór mózgu.

Dmitrij Piersin - Artak
Dmitrij Piersin – Artak

Zabójstwo noworodków

Sprawa rozpoczęła się 20 sierpnia 2003 w Czerniejowie koło Lublina. Córki małżeństwa K. sprzątały piwnicę. Wytaszczyły z niej dwie smierdzące beczki, aby ich zawartość wylać na pole. Ze środka zamiast spodziewanej zgniłej kapusty wypłynęły zwłoki niemowlaków zawinięte w reklamówki i gazety z lat 90. Ojciec, Andrzej K. natychmiast zawiadomił policję. Policjanci odkryli łącznie 5 niemowląt. Podczas sekcji wykryto, że maluchy urodziły się zdrowe, a przyczyną śmierci było uduszenie. W tym samym czasie informacja dotarła do mediów. Mieszkańcy wsi zakładali, że beczki musiały być od kogoś kupione wraz z zawartością. Tymczasem policja przyjęła dwie wersje. W jednej zakładali nielegalną praktykę aborcyjną, gdyż rok wcześniej w okolicy znaleziono porzucone niemowlę. Druga wersja kierowała podejrzenie na panią domu – 38-letnią Jolantę K. Niestety nie można było jej przesłuchać, gdyż od początku wydarzeń nie było jej w domu. Mąż twierdził, że się pokłócili (nie pierwszy raz) i uciekła z domu. Policja rozpoczęła jej poszukiwania. We wrześniu udało się przeprowadzić badanie DNA, które potwierdziło, że dzieci należą do małżeństwa K. Andrzej K. został aresztowany, a za jego żoną rozesłano listy gończe. Dokładnie miesiąc po makabrycznym odkryciu, schwytano Jolantę K. ukrywającą się na terenie Lublina. Kobieta przyznała się do zabójstw. Opowiedziała, że sama rodziła każde z dzieci w wannie wody, a następnie topiła je i zawijała w gazety a tak przygotowane ‘pakunki’, chowała w domowej zamrażarce. Po pewnym czasie przeniosła wszystkie ciała do beczek. Cały proceder trwał 6 lat (1992-1998). Czynów tych miała dokonać ze strachu przed mężem, który ją bił i zabronił jej zachodzić w ciąże mimo regularnego współżycia. Mąż twierdził z kolei, że nie wiedział o ciążach (co potwierdzili sąsiedzi, którzy także nigdy nie dostrzegli żadnych jej objawów). W pierwszym procesie Jolanta K. dostała dożywocie, w drugim 25 lat a jej męża sąd w obu procesach uniewinnił. Jednak sąd apelacyjny zmienił ten wyrok, uznając mężczyznę za winnego podżegania (miał mówić żonie, aby ‘wyrzuciła dzieci na śmetnik” jeśli zajdzie) i skazał go na 8 lat pozbawienia wolności.

Odcinek 23

Zabójstwo rodziny

Chyba najtragiczniejsza sprawa z trzeciego sezonu, porażająca bezsenem całej zbrodni. Wszystko wydarzyło się we Franciszkowie niedaleko Złotowa. Katarzyna K. mama 2-letniej Sabinki i 6-letniej Emilki w niedzielne popołudnie wyszła odwiedzić sąsiadów. W domu z dziećmi został maż – 29-letni Grzegorz. Kiedy mąż w umówionym czasie nie pojawił się jej odebrać, Katarzyna wróciła do domu na pieszo. Dom był zamknięty, ale przez okno wyglądało, jakby mieszkanie było splądrowane. Katarzyna poszła po sąsiadów i razem z nimi wyważyli drzwi. W środku były ciała męża i dziewczynek. Jak się później okazało, zabójstwa dokonało dwóch braci mieszkających po sąsiedzku. 23-letni Ernest i jego brat, 21-letni Arkadiusz Fojtujowie. Arkadiusz uchodził za spokojniejszego, natomiast Ernest miał reputację groźnego, gdyż był w przeszłości wielokrotnie karany. Głównie za kradzieże i rozboje. Miał też na koncie wyrok za potrącenie mieszkanki wsi, podczas jazdy na motorze pod wpływem alkoholu (wyrok w zawieszeniu). W końcu trafił na pół roku do więzienia za znęcanie się nad swoim 2-letnim synem. Zabójstwa dokonał podczas zwolnienia warunkowego. Sprawcy przyszli w niedzielne popołudnie, pod pozorem sąsiedzkiej wizyty. Najpierw wybuchła szamotanina z Grzegorzem. Sprawcy użyli noża i toporka. Następnie schwytali starszą córkę, której obiecali, że nic jej nie zrobią. Wtedy Arkadiusz poszedł zamordować młodszą siostrę. Następnie wrócił i zabił starszą. Po jakimś czasie Emilka podniosła się, więc sprawca ją dobił. Bracia ukradli telewizor i wieżę stereofoniczną, a towar spakowali na auto ofiary. Przed zamknięciem drzwi dla pewności poderżnęli wszystkim gardło. Planowali uciec z fantami i je sprzedać jednak podczas jazdy nie wyrobili na zakręcie i uderzyli w drzewo. Skradziony sprzęt ukryli w pobliskich krzakach, a auto podpalili. Po powrocie do domu spalili zakrwawione ciuchy. Bracia szybko zostali schwytani. Sąd skazał obu na maksymalny wyrok – dożywocie. O warunkowe przedterminowe zwolnienie mogą wystąpić po 45 latach. Arkadiusz będzie miał wtedy 67 lat. Jego brat – 69. Arkadiusz Fojut pogodził się z wyrokiem poznańskiego sądu, jednak Ernest postanowił złożyć apelację, twierdząc, że jego rola w zdarzeniu była bierna. Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał jednak karę dla Ernesta, nie znajdując okoliczności łagodzących i uznał, że kara dożywocia jest jedyną adekwatną do tak bestialskiej zbrodni. Jednak trzy martwe osoby to nie jedyne ofiary tej sprawy. Katarzyna K. przeżyła załamanie psychicznie i musiała się poddać leczeniu. Matka zabójców, zaraz po ich ujęciu wyjechała ze wsi. Ich ojciec próbował popełnić samobójstwo, w późniejszym czasie też wyjechał.

W serialu bracia wychodzą na wolność, dzięki swojemu ojcu, ale ten wątek jest fikcyjny.

Okradanie klientów w klubie Artaka.

Posiadanie przez gangsterów, swojej dyskoteki czy klubu było niemalże normą. Gangsterzy wchodzili w taki biznes, wykupując udziały od prawdziwego właściciela, w zamian za „ochronę”. Czasami właściciel ten zostawał na swoim stanowisku jako figurant. Obiekty takie były świetnym miejscem legalizacji lewych dochodów, jednak czasami służyły też do zarabiana dodatkowych pieniędzy. Kelnerki i tancerki ‘urabiały’ pijanego gościa klubu, który dysponował sporą gotówką, obiecując mu na przykład zabawę we troje, a następnie po upiciu, gość taki był okradany. Postęp techniczny zaowocował bardziej subtelną wariacją tego przestępstwa, gdzie gość po upiciu, dostawał terminal z nabitym najdroższym szampanem. Oczywiście klient, wpisując pin, nawet nie wiedział, o jaką sumę chodzi. Jeśli transakcja była odrzucana, kelnerka próbowała z niższą sumą, aż do skutku. Na drugi dzień oszołomiony klient, nie mógł nic zrobić, gdyż zawsze było pełno świadków tego, jak lekką rączką wydawał pieniądze i jak zalecał się do barmanek. Prewencyjne pobicie takie jak w serialu byłoby zarezerwowane tylko dla ludzi, którzy wydali bardzo duże sumy. Jednak prawdziwym ‘liderem’ w tego rodzaju biznesie okazały się kluby Cocomo. O sieci tych klubów stało się głośno w 2014, kiedy to padł niechlubny rekord wydawania pieniędzy po pijanemu. Biznesmen, korzystając z nielimitowanej karty firmowej, zostawił w klubie prawie milion złotych. Sprawa skończyła się oddaleniem zarzutów, gdyż sędzia uznał, że mężczyzna, kupując przez całą noc 60 szampanów, wiedział, co robi. Jednak w tym samy czasie pojawiało się coraz więcej pokrzywdzonych przez kluby. Z zeznań pokrzywdzonych wyłaniał się pewien powtarzający schemat. Atrakcyjne dziewczyny zaczepiały mężczyzn na ulicy i proponowały im wspólne wypicie drinka w lokalu Cocomo. Po wypiciu drinka przychodził rachunek z dosyć wysoką sumą, a oburzony gość był informowany, że w przypadku nieuregulowania rachunku zostanie wezwana policja. Niektórzy klienci zostawali na dłużej, jednak rano nic nie pamiętali z poprzedniej nocy. W klubach dochodziło też do pobić. We wrześniu 2014, jeden z ochroniarzy wrocławskiego klubu, uderzył klienta tak mocno, że ten zmarł. Za ten czyn ochroniarz został skazany na 5 lat. Po publikacjach prasowych zgłosiło się więcej poszkodowanych, jednak wszystkie sprawy zostały umorzone, mimo iż we krwi i moczu niektórych ofiar wykryto śladowe ilości narkotyku. Prokuratura nie była w stanie dowieść, że to właśnie w tym klubie podano im narkotyk. Miasta podjęły walkę z takimi przybytkami, wprowadzając dodatkowe regulacje dotyczące sprzedaży alkoholu, jednak nie powstrzymało to działalności klubów. Niektóre zmieniały nazwę, nawet kilkakrotnie, zmieniały też lokację. Po wyroku sądu nakazującego obniżenie cen alkoholu lokale zawyżyły cenę owoców dodawanych do drinków. Przykładowa cena: szampan Cristal Louis Roederer – 1988,08 zł, owoce do Cristal Louis Roederer – 19816,92 zł. Miasta Sopot i Wrocław wytoczyły proces właścicielom klubów, jedna sprawy zostały przegrane. Na chwilę obecną wciąż działa kilkanaście klubów tego typu. Właściciel sieci Jan Sz. bronił w wywiadach, swojego modelu biznesowego twierdząc, że wszystko jest uczciwe, a klienci wiedzą, za co płacą. Jednak trzeba zauważyć, że to nie pierwsze problemy z prawem tego pana. W 1998 jego mama Ewa Sz. założyła sieć biur tłumaczeń Symulantka. Były to biura zajmujące się głównie tłumaczeniem dowodów rejestracyjnych aut sprowadzanych z zagranicy. Biura te powstawały w najbliższym sąsiedztwie urzędów celnych i oferowały rekordowo szybki czas tłumaczeń. Osiągnięto to dzięki zatrudnianiu ludzi do przepisywania dokumentów, a papier przychodził podpisany przez właściwego tłumacza in blanco. Dodatkowo biura te wystawiały papiery na podstawie kserokopii dokumentów, a nie oryginałów. W marcu 2017 członkowie przedsiębiorczej rodziny zostali skazani. Jan Sz. na 5 a jego mama na 3 lata pozbawienia wolności.

Błąd: Choćby nie wiem jak ta pani się starała, nie uda jej się nikogo doprowadzić do nieprzytomności dolewając do kieliszków wodę utlenioną

Woda utleniona pitbull wpadka

Zagniecie dwójki policjantów

W dobę po Wrocławskiej akcji z wieśmakami, na komisariacie na Dworcu Centralnym w Warszawie zadzwonił telefon. Dzwonił Tomasz Serafin, dyrektor departamentu bezpieczeństwa publicznego i zażądał odwiezienia się do domu po alkoholowej imprezie. Waldemar P. oddelegował to tej „tajnej misji” dwójkę funkcjonariuszy Tomasza Twardo i Justynę Zawadkę. Serafin znał się osobiście z Waldemarem P. i ten prawdopodobnie traktował to jako koleżeńską przysługę .

Na drugi dzień funkcjonariusze nie zameldowali się z powrotem na posterunku. Szef komisariatu kolejowego nie poinformował przełożonych o zaginięciu. W porozumieniu z Serafinem sam próbował odnaleźć policjantów. W końcu zameldował o wydarzeniach szefowi stołecznej policji. Jednak na początku sprawy oficjalna wersja wypuszczona do prasy brzmiała – funkcjonariusze wypełniali tajną misję”.
Niestety, wkrótce odnaleziono ciała poszukiwanych. W drodze powrotnej ich polonez wpadł do przydrożnego rozlewiska rzeki Kostrzyń przy drodze między Mińskiem Mazowieckim a Siedlcami. Oboje utonęli.
W toku śledztwa wyszło, iż Serafin bawił się w klubie Melodia ze współpracownikami z ministerstwa, jednak po zabawie nie zdążył na ostatni pociąg do Siedlec i dlatego poprosił o pomoc swojego dawnego kolegę. Na początku wiceminister Surmacz (ten od burgerów) bagatelizował winę podwładnego Serafina, jednak pod naciskiem opinii publicznej, wydalił go z ministerstwa i Serafin wrócił do Policji. Tam jednak od razu został zawieszony go i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

Pitbull zaginieni policjanci
Po lewej prawdziwa akcja, po prawej kadr z serialu

Odcinek 24

Gebels chodzi o kulach.

Andrzej Grabowski jest wielkim pasjonatem motocykli. W trakcie okresu zdjęciowego do trzeciego sezonu podczas przejażdżki przypadkowy motocyklista zajechał drogę Grabowskiemu. Ten niewiele myśląc, pognał za tą osobą i najpierw wdał się z nią w pyskówkę, a następnie próbował ‘odwdzięczyć się’, również zajeżdżając drogę tej osobie. Jednak przeliczył się i został zmuszony do awaryjnego hamowania, po którym motocykl przygniótł mu nogi.

Gebels o kulach
Nieoczekiwana kontuzja Grabowskiego została wpisana w scenariusz

Mały błąd. Kubuś, opowiadając Desperowi o Artaku, mówi o nim ‘ten ruski’, tak jakby nie pamiętał jego imienia. Scenarzyści chyba zapomnieli, że Kubuś już pracuje dla Artaka w jego agencji, więc raczej znałby jego imię.

Postrzelenie motocyklisty

Ponownie motocykle. Sytuacja ta rozpoczęła się w Kraśniku 27 lipca 2006. Do hurtowni Kabanos pojechało dwóch motocyklistów. Obaj sprawcy byli uzbrojeni. Po sterroryzowaniu kasjerki zabrali 15tyś zł. utargu. W przeciwieństwie do serialu w napadzie nikt nie zginął. Policja natychmiastowo ustawiła blokady na drogach. Jedna z nich została ustawiona w Chodlu koło Lublina. Stało na niej trzech funkcjonariuszy. W pewnym momencie zobaczyli oni motocykl, który zbliżał się w kierunku ich blokady, jednak kierowca najwyraźniej nie miał zamiaru się zatrzymywać. Motocykliście (w przeciwieństwie do serialu był tylko jeden motocyklista) udało się wyminąć blokadę i skręcić w boczną drogę. Dwóch funkcjonariuszy podjęło za nim pościg. Motocykliście ponownie udało im się ich wyminąć i zawrócił w kierunku policjanta stojącego samotnie na blokadzie. Był nim Sebastian O. Według jego wersji motocyklista nie zareagował ani na podniesiony lizak, ani na strzały ostrzegawcze. Wtedy policjant otworzył ogień. Dwie kule dosięgły celu. Jedna kula trafiła w udo a druga w kręgosłup, przechodząc na wylot przez brzuch. Po trafieniu motocyklista stracił panowanie nad motorem i potrącił rowerzystkę, która w wyniku tego trafiła do szpitala, a sam uderzył w betonowy słup. Motocyklistą okazał się niemający nic wspólnego z napadem 21-letni Marcin K. który uciekał przed policją, gdyż nie miał prawa jazdy. Śledztwo policji wykazało prawidłowe zachowanie funkcjonariusza. Rodzina wytoczyła policji proces cywilny, domagając się 800tyś odszkodowania, jednak kolejne instancje odrzucały te żądania. W 2011 sąd najwyższy ostatecznie oddalił sprawę.

Sprawcy, wkrótce potem zostali schwytani. Okazali się nimi bracia: 37-letni Jarosław i 27 Przemysław C., mieszkańcy Sulowa.

Odnalezienie ciała

Sprawa pokazana w odcinku przypomina sprawę zabójstwa Stanisława Rogalskiego ze Skrwilna. Według słów żony Mirosławy, 20 grudnia 2001 wsiadł on do auta z nieznanym mężczyzna i odjechał bez pożegnania. Nikt więcej nie widział go żywym. Zgłoszono zaginięcie i rozpoczęły się poszukiwania. Jednak rodzina Stanisława nie dawała wiary słowom żony i prowadziła poszukiwania na własną rękę. Podejrzenia rodziny wzbudził zakup cementu przez Mirosławę. Po około roku od zaginięcia na teren jej posesji wkroczyła policja z nakazem przeszukania. Zwłoki męża odkryto zamurowane pod posadzką w garażu. Kobieta została skazana na 12 lat pozbawienia wolności. Okolicznościami łagodzącymi miały być pobicia i gwałty dokonywane przez męża. Swój udział w sprawie miała też córka ofiary. 20-latka wysyłała anonimy do policji, krewnych, a nawet lokalnych gazet, próbując skierować podejrzenia na inne osoby.

  Burzenie czwartej ściany w grach

Odcinek 25

Zastrzelenie kolegi i zakopanie go w lesie

Mimo usilnych starań nie udało mi się ustalić, na jakiej sprawie jest bazowanie to wydarzenie. Jeśli znacie szczegóły, zostawcie komentarz.

Zabójstwo geja

Sprawa ta nawiązuje do działalności tzw. Archiwów X. Są to jednostki zajmujące się badaniem najpoważniejszych przestępstw, których sprawcy nigdy nie zostali wykryci. Pierwsza tego typu jednostka powstała w Krakowie, a po jej licznych sukcesach program został rozszerzony na cały kraj. Większość dużych komend posiada tego typu jednostki. Na ogół zajmują się ona sprawami, które mają mniej niż pięć lat do przedawnienia, gdyż sprawdzenie na nowo wszystkich tropów jest czasochłonne. Jednak czasami sprawa otwiera się sama, jak to jest pokazane w odcinku. Ma to związek z używaniem przez policję systemu AFIS (Automatyczny System Identyfikacji Daktyloskopijnej), który porównuje odciski palców.

W latach 80 homoseksualiści kryjący się ze swoją orientacją umawiali się na randki/seks w wybranych miejscach publicznych, tzw. pikietach. Po spotkaniu na dworcu centralnym w Warszawie młody gej zaprosił nowo poznaną osobę do swojego mieszkania na Mokotowie na kolację. Podczas kolacji wybuchła sprzeczka, która skończyła się ugodzeniem gospodarza nożem. Nóż pochodził z kuchni ofiary i miał odciski palców oprawcy, jednak Policja nie była w stanie ich dopasować do istniejącej (papierowej) bazy danych. Sprawa utknęła w miejscu. Obecnie standardową praktyką jest wprowadzanie do systemu AFIS jedynie sprawców najcięższych przestępstw, jednak krótko po wprowadzeniu, policja pobierała odciski każdego zatrzymanego. I właśnie po dwudziestu latach od dokonania tej zbrodni, do systemu zostały dodane odciski pasujące do tych z noża. Okazało się, że należą one do pijanego kierowcy. Mężczyzna trafił przed sąd i został skazany na najmniejszy możliwy wyrok, czyli 8 lat pozbawienia wolności. Sąd wziął pod uwagę okoliczności łagodzące, czyli fakt, iż od czasu dokonania przestępstwa, oskarżony nie popełnił żadnego przestępstwa, oraz zeznania oskarżonego, który przedstawił wersję według której, cios nożem nastąpił jako obrona przed molestowaniem. Według wersji oskarżonego homoseksualista zaczepił go na dworcu i słysząc, że czeka go cała noc czekania na pociąg, zaprosił go do siebie na wódkę. W mieszkaniu po pewnym czasie zaczął dotykać swojego gościa, przez co doszło do szarpaniny zakończonej pchnięciem nożem. Sąd dał wiarę tym wyjaśnieniom i stąd niski wymiar kary.

Odcinek 26

Ciało znalezione w hotelu

W hotelu Courtyard by Marriott na lotnisku Okęcie 27 maja 2007, obsługa znalazła w jednym z pokoi martwą, zmasakrowaną 42-letnią kobietę. Była ona obywatelką Niemiec i mieszkała w hotelu od kilku dni. Obrażenia na ciele wskazywały na brutalne zabójstwo, ale dochodzenie wykluczyło udział osób trzecich. Nie wiadomo dlaczego kobieta zdecydowała się na odebranie sobie życia w tak bolesny sposób.

Zabójstwo taksówkarza

W nocy z 17 na 18 października 2002, 55-letni taksówkarz Kazimierz Kosecki wyszedł z domu. Miał spory kurs, bo aż 180 kilometrów z Warszawy do Ożarowa. Jego żona kilka dni wcześniej rozmawiała z zamawiającym kurs mężczyzną, który przedstawił się jako detektyw. Ponieważ taksówkarz wbrew obietnicy nie odzywał się po kilku godzinach, żona powiadomiła policję. Rozpoczęły się poszukiwania. Policja po uzyskaniu bilingów rozmów taksówkarza odnalazła ważne wskazówki. Połączenie wykonane po raz pierwszy dokonane zostało z automatu telefonicznego znajdującego się w komendzie na Mokotowie. Drugie połączenie dokonane zostało z komórki, która logowała się do przekaźnika znajdującego się w okolicy policyjnych koszar i resortowego hotelu, w którym mieszkają policjanci. Po sprawdzeniu billingu numeru należącego do ‘detektywa’ okazało się, że jedno z połączeń było rozmową z matką jednego z funkcjonariuszy – 28-letniego Zbigniewa Bednarza, dzielnicowego z warszawskiego Mokotowa.
Policjant na przesłuchaniu wszystkiemu zaprzeczył. Twierdził, że komórkę mu ukradziono, a do taksówkarza dzwonił w sprawie niezapłaconego mandatu. Policja jednak wpadła w tym czasie na trop garażu wynajmowanego przez Bednarza. W garażu tym odnaleziono taksówkę. Dzielnicowy wtedy zmienił wersję i stwierdził, że auto i owszem, chciał ukraść, ale zlecił to komuś innemu. Ta tajemnicza osoba miała też zabrać na ‚robotę’ jego broń służbową.

Wkrótce policja zatrzymała brata Zbigniewa – 22-letniego Pawła. Ten na policji złożył zeznanie obciążające brata. Stwierdził on, że w trójkę jechali taksówką, brat kazał się zatrzymać, po czym zastrzelił taksówkarza a ciało razem zakopali. Przed sądem brat zeznania jednak odwołał. Miały one zostać wymuszone przez policję, biciem i zastraszaniem.
Jenak poszlak świadczących o winie dzielnicowego było coraz więcej. Nie mógł on rozliczyć dwóch sztuk nabojów do broni służbowej, w aucie znaleziono ślady krwi taksówkarza, a podejrzany do ukradzionej taksówki zamawiał nową szybę. Jedyne czego brakowało to ciało, którego nigdy nie odnaleziono. Sąd dał wiarę prokuratorowi i Bednarz dostał dożywocie a jego brat za pomoc w zabójstwie 15 lat.
A jaki był ostateczny motyw zabójstwa? Otóż Bednarz kupił sobie identyczne auto jak to należące do taksówkarza (opel vectra), z tym że powypadkowe. Postanowił zrobić sobie przekładkę tablic, zdobywając taki sam egzemplarz. Dzięki dostępowi do policyjnych baz danych odnalazł kilka takich samych aut. Taksówka ofiary była ostatnia na jego liście…
Pokazana w serialu sprawa ze wzięciem zakładników nie miała miejsca – aresztowanie przebiegło bez zakłóceń. Co ciekawe podobna sytuacja miała miejsce już po zakończeniu zdjęć, jednak jeszcze przed premierą trzeciego sezonu Pitbulla. Policjant zabarykadował się w swoim mieszkaniu z dwójką dzieci. Najpierw zastrzelił córkę a później siebie. Syna z jakiegoś powodu oszczędził. Bardzo podobna sytuacja wydarzyła się także w Warszawie na ulicy Jagielońskiej w 2013. Najpierw policjant ranił swoją żonę, a następnie po kilkugodzinnym oblężeniu bloku przez policję popełnił samobójstwo.

Odcinek 27

Afera Corhydronu

Afera Corhydronu to nazwa afery związanej z lekiem Corhydron, produkowanym przez zakłady Jelfa. Jest to lek podawany pacjentom w przypadkach wstrząsu anafilaktycznego (ostrej alergii zagrażającej życiu). W listopadzie 2006 w siedleckim szpitalu podano ten lek dwóm pacjentkom, po czym doszło do pewnych niepożądanych skutków ubocznych. Szpital wycofał całą posiadaną partię leku. Po przebadaniu w laboratorium okazało się, że jedna z nich zawiera Scolinę – lek na zwiotczenie mięśni. Zakład został tymczasowo zamknięty. Rozpętała się medialna burza. Nigdy nie wyjaśniono, jak feralna fiolka znalazła się w tej partii leku. Właśnie wtedy policja wprowadziła akcję „ratunek”, która miała na celu kontakt z wszystkimi ludźmi, zażywającymi Corhydron (wspomina o tym Barszczyk). Podczas tych kontroli okazało się, że część adresów była fikcyjna, a niektóre osoby wymienione na liście pacjentów, nigdy o leku nie słyszały. Policję bardzo to zdziwiło, gdyż lek nie miał właściwości narkotycznych i był stosunkowo tani. Okazało się, że niektórzy lekarze wystawili lewe recepty, a końcowymi odbiorcami leku byli bywalcy siłowni. Lek miał pomagać w szybkim wyrzeźbieniu się.

Warto zauważyć, że twórcy użyli podobnego wybiegu jak przy detektywie Rutkowski/Ostrowskim. Chociaż wiadomo, że sprawa z serialu jest oparta o aferę Corhydronu, w serialu lekarz, mówi o niej jako o wcześniejszej aferze, a jako lek podany Kiryłowi wymienia inną, fikcyjną nazwę.

Porwanie dziecka

Chyba pierwsza sprawa w serialu, która zastała złagodzona przez twórców. Prawdziwa sprawa nie zakończyła się happy endem jak w serialu. Wszystko zaczęło się w 2005 w Suwałkach, kiedy to mama Mateusza S. znalazła u niego porcję narkotyku i zaprowadziła go na policję. Tam Mateusz jako swoich dostawców zidentyfikował braci Przemysława i Arkadiusza R. Podpisał także protokół, w którym potwierdził, że porcję marihuany otrzymał od nich. Niestety policjanci pokazali ten protokół oskarżonym. W późniejszym czasie zarówno prokuratura, jak i sąd nie doszukały się w okazaniu oskarżonym tego dokumentu, znamion czynu zabronionego. Innymi słowy, nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Mało tego, według zeznań mamy ofiary, na okazanie jej syn jechał windą razem z jednym z braci. Jeszcze tego samego dnia całe osiedle wiedział, że Mateusz to „konfident”. Krótko później kolega Mateusza, Kamil L. wywabił go z domu po zmyślonym pretekstem. Mateusz nigdy nie wrócił. Jego ciało zostało odnalezione dopiero siedem miesięcy później. Sprawcy pobili go kijami i młotkiem. Ciało zostało porzucone na bagnach. Sprawca morderstwa dostał 25 lat a jego pomocnik 8. Drugi z braci nigdy nie został oskarżony, chociaż według zeznań w aucie, do którego po raz ostatni wsiadł Mateusz, było jeszcze dwóch mężczyzn.

Despero trzeci, już raz bije przełożonego i wciąż pracuje w Policji. Nagina to trochę zasady prawdopodobieństwa, gdyż jak wiemy Szczęsny był na niego cięty i takiej okazji jak pobicie by nie przepuścił, niezależenie od zarzutów moderstwa Kubusia.

Odcinek 28

Ciało znalezione w starej w fabryce

Nie jestem w stanie odnaleźć żadnych informacji na temat gwałtu/morderstwa na Żeraniu. Jeśli coś wiecie na ten temat, zostawcie komentarz.

Zaginiona broń

Plan Artaka (czy też może scenarzystów) z wrobieniem Gebelsa jest absurdalny. Artak miał swojego informatora na komendzie. Kazał mu ukraść broń Gebelsa, zastrzelił przy jej pomocy Ciągłego, licząc na to, że Gebels pójdzie za to siedzieć. Tyle że Gebels był w tym czasie w pracy i miał na to dziesiątki świadków, zapisy z kamer itp. Doprowadziłoby to w najgorszym dla Gebelsa przypadku do śledztwa wewnętrznego, które szybko by namierzyło sprawcę (do ich pokoju wchodziła tylko garstka osób). W ten sposób Artak nie tylko pozbywał się wartościowego informatora, który mógł go ostrzegać, o posunięciach policji, ale ryzykował niepotrzebny konflikt z Kmieciakiem.


Kradzież iPoda

Policjanci bardzo często są posądzani o kradzież. Wiele ze skarg to niestety pomówienia wynikające z emocjonalnej reakcji na podejmowaną interwencję. Oczywiście zdarzają się także skargi, które mają potwierdzenie, ale najczęściej dotyczą nadużycia siły przez funkcjonariusza. Jedna z głośniejszych skarg podobnych do tej z serialu była złożona przez niejakiego Erwina L. obywatela Włoch. Pewnej nocy wracał pijany do mieszkania swojej znajomej. Ponieważ zapomniał klucza, nie mógł się dostać do środka. Sąsiadka zaniepokojona hałasem zadzwoniła po Policję. Ta nie mogąc dogadać się z mężczyzną i czując od niego alkohol, zabrała go na izbę wytrzeźwień. Mężczyzna stwierdził, że policjanci zabrali mu z portfela 500 złotych, w drodze do izby pili piwo, a na miejscu jeszcze go pobili. Dodatkowo w jego wersji policjanci rozmawiali sobie swobodnie przy nim o zrabowanych pieniądzach (jednak nie wytłumaczył jak mógł zrozumieć tę konwersację, skoro nie rozmawia po polsku). Skarga po postępowaniu wyjaśniającym została oddalona.

Antyterrorysta/zawodnik MMA

Aktorem grającym antyterrorystę walczącego po godzinach w klatce jest Jarosław Polak, prawdziwy antyterrorysta, związany z wieloma jednostkami. Służył w policji, UOP i Straży Granicznej. Obecnie pracuje jako konsultant do spraw bezpieczeństwa i organizator szkoleń w tym zakresie. Oprócz występu w Pitbulu zaliczył krótki epizod w serialu „Instynkt” oraz był konsultantem na planie niesławnego „Ciacha”. W przeciwieństwie do swojego ekranowego odpowiednika nie walczy w klatkach.

Jarosław Polak
Jarosław Polak

Odcinek 29

Najbardziej nietypowy z wszystkich odcinków Pitbulla. Nie zobaczymy w nim większości głównych bohaterów, a w całym epizodzie przewija się tylko jedna sprawa.
25-letni Michał Gruszczyński, ps. Grucha lub Czuczu, wyszedł w grudniu 2006 z więzienia, gdzie przebywał za oszustwo i wymuszanie haraczu. 24 lutego 2007 podczas spotkania towarzyskiego w Wołomińskim pubie ’80’ (później zmienił nazwę na pub Mercedes), usłyszał on od kilku znajomych różne wyzwiska, w tym od „cweli”. Cwel oznacza osobę najniższą w hierarchi więziennej, bardzo często, będącą gwałconą przez innych współwięźniów. W środowisku więziennym jest to jedna z najgorszych obelg i bardzo rzadko jest rzucane bezpodstawnie.

Grucha poszukiwany pitbull
Prawdziwy Grucha i jego serialowy odpowiednik

Grucha wrócił do pubu po jakimś czasie i oddał kilka strzałów, zabijając na miejscu 21-letniego Darusza Cz. Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania Gruszczyńskiego, mimo że prokuratura nie wydała za nim listu gończego. Do kolejnego zabójstwa doszło dwa tygodnie później. 9 Marca, 29-letni Robert Cz., czyli brat zabitego w pubie przyszedł z rodziną na cmentarz. Pojawił się wtedy Grucha i na oczach rodziny go zastrzelił. Okazało się, że w sprawie doszło do wielu zaniedbań, gdyż po strzelaninie w pubie rodzina Cz. prosiła prokuraturę o ochronę policyjną, której nigdy nie otrzymała. Za zaniedbania stanowiska stracili prokurator rejonowy w Wołominie oraz zastępca szefa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Zawieszony został także zastępca naczelnika Wydziału Zwalczania Terroru Kryminalnego i Zabójstw. Sprawa miała też drugie dno, gdyż niektórzy uważali, że rodzina Cz. próbowała znaleźć Gruchę i wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę i to miał być powód, dla którego Grucha polował na drugiego brata. Po tym wydarzeniu rozpoczęła się jedna z największych obław w historii Warszawy. Ponad 200 funkcjonariuszy przeczesywało Wołomin i okolice. W akcji brały też udział helikoptery z kamerami noktowizyjnymi. Dopiero 13 marca dwóch funkcjonariuszy obserwujących okolice ronda Wiatraczna zauważyło mężczyznę pasującego do opisu poszukiwanego. Na wezwanie do zatrzymania, mężczyzna zaczął uciekać. Okazał się nim Grucha. Kiedy zorientował się, że nie ma gdzie uciekać, wyciągnął pistolet automatyczny. Policja odpowiedziała ogniem, zabijając go na miejscu. Grucha miał przy sobie także ładunki wybuchowe.
W przeciwieństwie do wydarzeń pokazanych w serialu sprawa ochrony dla drugiej z braci Cz. nie utknęła w policji tylko w prokuraturze. Ostatni z braci nie krył rozgoryczenia faktem, że jedyna osoba, która próbowała rodzinie pomóc, czyli odpowiednik Gebelsa został zawieszony.

Odcinek 30

Akta na śmietniku

Sytuacje takie miały miejsce wielokrotnie. Tajne policyjne akta były odnajdywane w wielu miejscach: 2004- Oświęcim, 2005 – Wołów (pod Wrocławiem), 2010 – Zamość, 2014 – Targówek (Warszawa), 2016 – Olsztyn. Czasami ktoś zadzwonił do dziennikarzy, czasami ktoś anonimowo wysyłał do redakcji takie dokumenty, znalezione na śmietniku. Jednak sprawa z serialu miała miejsce w Poznaniu w marcu 2007. Na jednym ze śmietników w podpoznańskich Koziegłowach znaleziono plik tajnych dokumentów. Dokumenty te zaginęły ponad miesiąc wcześniej z sądu. Winnym miał być Jacek Szemraj, wicenaczelnik poznańskiej policji sądowej. Sprawa stała się głośna, a szef MSWiA Janusz Kaczmarek zapowiadał, że polecą głowy”. Jednak wkrótce okazało się, że Szemraj sam zgłosił miesiąc wcześniej zaginięcie tych dokumentów. W tym samym czasie jeden z policjantów w rozmowie z dziennikarzem anonimowo powiedział, że winni są podwładni Szemraja, którzy ukradli mu te dokumenty, a kiedy ich przełożony nie doczekał się kary za ich zagubienie, postanowili podrzucić je w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Następni policjanci zadzwonili do dziennikarza Faktu. Powodem miał być sposób zarządzania jednostką przez Szemraja oraz jego młody wiek. Wewnętrzne śledztwo kto mógł mieć dostęp do dokumentów zawęziło krąg podejrzanych. Mimo to żaden z policjantów nie przyznał się do kradzieży. Prokuratura nie mogąc ustalić winnego, zaproponowała badanie wariografem, na co funkcjonariusze przystali, jednak nigdy nie ustalono sprawcy.

Filmik poniżej pokazuje wyciąganie przez policję dokumentów ze śmietnika z Opolu. Tym razem zawinili byli pracownicy urzędu marszałkowskiego.

Gang kantorowców

Wydarzenia rozgrywały się pomiędzy 2005 i 2007 roku. Gang używający pistoletu i broni maszynowej napadał na właścicieli kantorów w: Kraśniku, Tarnowie, Piotrkowie Trybunalskim i Myślenicach. Przestępcy byli wyjątkowo bezwzględni, zabijali swoje ofiary na miejscu. Żonę jednej z ofiar, która przybiegła na miejsce zaniepokojona strzałami, próbowali zabić, używając kostki brukowej. Napady były zorganizowane perfekcyjnie. Przestępcy obserwowali swoje ofiary przed dłuższy czas oraz oswajali się z topografią terenu, dzięki czemu nie mieli problemu ze znalezieniem dobrej drogi ucieczki. Nic nie było pozostawione przypadkowi. Aby upewnić się, że ofiara wysiądzie z auta zgodnie z planem, uszkadzali jej bramę wjazdową. Inną ciekawym zachowaniem bandytów było wybieranie deszczowych dni na swoje napady. Dzięki temu psy tropiące nie miały szans, uchwyć tropu. Policja zaczęła odkopywać stare sprawy i odnaleźli serię podobnych napadów. Na tym etapie śledztwa brano pod uwagę, iż za napadami stoi osoba mająca przeszkolenie wojskowe. Pod uwagę brani byli członkowie specnaz lub weterani wojny czeczeńskiej. Jedynym tropem był używany przy napadzie pistolet maszynowy Skorpion. Po sznurku właścicieli policja trafiła do kłębka. Okazało się, że gang składa się z trzech mężczyzn. Jacek P. – pracownik zakładów zbrojeniowych w Skarżysku-Kamiennej, Wojciech W. – bezrobotny, oraz Tadeusz Grzesik – rolnik, hodowca truskawek z Radlina koło Kielc. Podczas procesu Jacek P. poszedł na układ i za złagodzenie wyroku opowiedział o wszystkim. Jego wspólnicy natomiast w zaparte twierdzili, że nie mają z napadami nic wspólnego. Grzesik i Wojciech W. dostali dożywocie a Jacek P. jedynie 15 lat. Wyrok wydaje się niski, biorąc pod uwagę, iż Jacek P. jest mordercą, jednak sąd wziął pod uwagę czynną skruchę oraz zeznania obciążające kompanów. Akcja policja ocaliła przynajmniej dwie osoby, które już były wytypowane na kolejne ofiary.

Po aresztowaniu od szefa gangu pobrano zarówno odciski jak i próbkę DNA. Dzieki analizie DNA okazało się że przestępcza kariera Grzesika sięga do wczesnych lat 90, kiedy to dopuścił się potrójnego morderstwa w Cedyni. Jedną ofiarę przed zabiciem zgwałcił. Biorąc pod uwagę rozmach, z jakim dokonano tego morderstwa, można założyć, że nie był to debiut Grzesika. Liczba oficjalnych ofiar dochodziła 20, ale nie wszystkie udało się powiązać z oskarżonym.

Tadeusz Grzesik
Tadeusz Grzesik, szef gangu kantorowców

Scena, w której Despero melduje się w hotelu wygląda jak scena z pierwszego odcinka Prawdziwych Psów.


Wykradzenie podejrzanego ABW to taka mała zemsta za upicie Gebelsa w drugim sezonie. Policja 1:1 ABW

Samobójstwo kolegi Oli

Sprawa mogła być inspirowana wydarzeniami z Gimnazjum nr. 2 w Gdańsku. 20 września 2006, na zajęciach z języka polskiego nauczycielka wychodzi, zostawiając uczniów pod opieką innego nauczyciela, który niestety jest zajęty własną klasą. Pozostawieni bez opieki uczniowie zaczynają wygłupy. Czterech uczniów: Łukasz P., Arkadiusz P., Mateusz W., Michał S. i Dawid M. zaczyna zaczepiać swoją koleżankę z klasy — Anię. Po wyzwiskach przeszli do czynów — zaczęli dziewczynę dotykać i rozbierać. W pewnym momencie trzech z nich chwyciło półnagą Anię, po czym zaczęli symulować na niej gwałt zbiorowy. Czwarty nagrywał zajście telefonem komórkowym. Sytuacja trwałą 20 minut. Po zakończeniu ‚zabawy’ sprawcy obiecali zamieszczenie filmiku w internecie. Dziewczyna zapłakana wybiegła z klasy i uciekła do domu. Nauczyciele dowiedzieli się o sprawie i powiadomili rodzinę.

Ciało dziewczyny zostało odnalezione na drugi dzień. Ania powiesiła się na skakance. Powodem miało być przebyte publiczne upokorzenie oraz lęk przed publikacją nagrania przez jej oprawców. Pięć dni później sprawcy zostali aresztowani. Sprawa sądowa toczyła się kilka lat. Okazało się, iż znęcanie się nad Anią zaczęło się wcześniej, a na ofiarę została wybrana po odrzuceniu zalotów jednego z chłopaków. W końcu sprawcy zostali skazani na dozór kuratora sądowego. Jednak obowiązywał on tylko do ukończenia przez nich 21 roku życia, czyli dwa lata po zakończeniu procesu. Cała sprawa bardzo poruszyła opinię publiczną. W mediach toczyła się w tym czasie debata o przemocy w szkołach, a ówczesny minister edukacji wprowadził program o nazwie ‚Zero tolerancji dla przemocy w szkole’.

Niestety mimo nagłośnienia sprawy niewiele się w tej kwestii zmieniło i co jakiś czas wybuchają podobne afery związane z przemocą w szkołach. Z bardziej znanych można wymienić samobójstwo 15-letniego Mikołaja z Gimnazjum nr 2 w Puszczykowie. Zabił się, gdyż rówieśnicy znęcali się nad nim za jego rudy kolor włosów. Podobnie było z 14-letni Dominikiem z Bieżunia. Tutaj chłopak był gnębiony za przesadne dbanie o siebie, co w oczach rówieśników czyniło go ‚pedziem’. Szykany nie zakończyły się nawet po samobójstwie Dominika. Szkolni koledzy ubliżali mu na portalach społecznościowych nawet po jego śmierci.

Odcinek 31

Sprawa Snajpera

We wczesnych latach 90 w okolicach Szczecina doszło do serii napadów i włamań. Świadkowie opowiadali o mężczyźnie w kominiarce, uzbrojonym w nóż. Policja przez długi czas nie mogła wytypować sprawcy, a podejrzany został ochrzczony Janosikiem. Na trop sprawcy policja wpadła przypadkiem – grzybiarz zgłosił dziwną postać kręcąca się po lesie. Funkcjonariusze odkryli szałas a w nim poszukiwanego przestępcę, Stanisława Antczaka. Policję zaskoczyło wyposażenie szałasu. Doprowadzony był prąd, w szałasie znajdował się telewizor i odtwarzacz wideo (oraz kolekcja kaset zrabowanych w napadach). Szałas miał też wydzieloną kuchnię oraz magazyn na zrabowane rzeczy. Był też zabezpieczony prostym systemem alarmowym (który policja w porę dostrzegła). Antczak dostał 13 lat, jednak po 10 wyszedł. Przestępca od razu napadł na kiosk ruchu i otrzymał kolejny wyrok. Podczas tej odsiadki zakwalifikował się do pracy w więziennej i pracował przykładnie przez trzy lata. Wtedy dyrektor zapisał go do pracy poza zakładem. Antczak, korzystając z okazji, uciekł już pierwszego dnia. Uciekinier ponownie zaszył się w lasach i zaczął napadać i rabować. Tym razem jednak zamiast noża używał pistoletu, a jako bazę wypadową urządził sobie garaż w Szczecinie. Prasa ochrzciła sprawcę laserowym snajperem, gdyż pistolet, którego używał, miał laserowy celownik. Antczak żył tak przez półtora roku. W tym czasie dokonał dziesiątek rozbojów. Zrobiło się o nim głośno dopiero po napadzie na rzecznika partii SLD. Tydzień później niegroźnie postrzelił alfonsa, podczas napadu na prostytutki (w serialu było to pokazane jako zabójstwo). Policja przy pomocy psów namierzyła w końcu Antczaka, ale ze względu na ryzyko przypadkowych ofiar, nie doszło do aresztowania. Na początku marca 2007 przestępca ukrywający się w poniemieckim bunkrze, wyszedł z niego celem zdobycia żywności. Kiedy usłyszał syrenę, spanikował i zaczął uciekać. Policja wszczęła pościg. Antczak, widząc policjantów, wyciągnął broń. Wywiązała się strzelanina. Przestępca wystrzelił 39 kul. Ostatnią 40 strzelił sobie w głowę.

Puszcza Bukowa wikimedia commons
Snajper ukrywał się w Puszczy Bukowej przez półtora roku (zdjęcie pochodzi z Wikipedii)

To już wszystko, co udało mi się znaleźć. Jak wspomniałem, kilku spraw nie byłem w stanie do niczego dopasować. Jeśli wiecie, na jakich sprawach są one oparte, podzielcie się tym w komentarzach. Podobnie, jeśli uważacie, że w artykule jest błąd. Zapraszam także do przeczytania ciekawostek z pierwszego i drugiego sezonu.

Jeśli podobał się wam artykuł, możecie zostawić napiwek klikając w jedną z reklam, lub dotując niewielką sumę przez Paypala lub Patreona.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop

4 Komentarze

  1. Świetny pomysł z opisami odcinków. Zanim powstała ta strona samemu też szukałem tych spraw, a jak się zorientowałem, że większość jest oparta na faktach, to aż przeszedł mnie dreszcz, bo jednak co innego serial i wymyślone historie, a co innego prawdziwe życie.
    Samobójstwo chłopaka z 30. odcinka może być nawiązaniem do głośnej sprawy z 2006 roku. https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Samobojstwo-po-upokorzeniu-w-szkole-n21035.html https://trojmiasto.onet.pl/to-byla-najladniejsza-dziewczyna-w-klasie/repzb oczywiście są różnice, ale okoliczności samobójstwa podobne; można znaleźć inne przypadki prześladowania z nagraniem na telefonie komórkowym, ale ten był najbardziej znany i miał miejsce przed 2008, kiedy wyszedł trzeci sezon.

  2. Hej 🙂 piszesz świetnie artykuły i przedstawiasz niezwykle ciekawe informacje. Zwróć jednak proszę uwagę na literówki, bo we wszystkich artykułach o Pitbullu jest ich bardzo dużo, co rozprasza w czasie czytania.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*